<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>Przechadzki samotnego marzyciela</title>
    <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/html</link>
    <description>Co widzę, czego doświadczam i kilka innych rzeczy</description>
    <lastBuildDate>Mon, 14 May 2012 15:12:53 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title>Tym razem już na zawsze! - ostani wpis Nezumiego13</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Tym-razem-juz-na-zawsze-ostani-wpis-Nezumiego13.html</link>
      <description>&lt;p&gt;                  Nikomu nie potrzebny, przez nikogo nie kochany, odchodzę z tego świata.  Łagodny jest Ten, kto mnie przyjmie,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                  Aurelio&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                  Tak mój bohater, Aurelio, żegna się z tym światem.   Ja odchodzę powoli, umierając straszną śmiercią i wyzbywając się kolejnych złudzeń.  Praktyczny świat, w którym żyłem, nigdy nie był moim światem.  To jest ten opisany przez Andersena świat, w którym na śmietnik wyrzuca się starą choinkę, a dziewczynka marznie na dworze, żeby sprzedać pudełko z zapałkami.  Kochałem życie, ale nie potrafiłem zarabiać pieniędzy, ani dbać o swoje sprawy.  Dlatego moje życie jest zniszczone, a Osoba, Którą Kocham, uznała mnie za nieprzystosowanego do życia szaleńca.  Straciłem już wszystko - wiarę w dobroć, wiarę w miłość, nadzieję na to, że moja twórczość nie będzie bezpowrotnie rozproszona...A jednak nie potrafiłbym nie kochać tej Pięknej i Biednej, Wylęknionej Istoty, która nie chciała skorzystać z mojej Myszoterapii,&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                 Nezumi13&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                 Wyjaśnienie:                 &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                 Aurelio, bohater szczątkowej powieści Nezumiego13 "Złowrogi sen Letycji Grave", odebrał sobie życie.  Jednak sam Nezumi13 umiera powoli - tracąc wszystko, co kocha...Ja zaś, który w pewnym tylko sensie "stworzyłem" ich obu, bowiem obaj są cząstką mojej własnej natury, jestem chyba najbardziej nieszczęsny.  Muszę bowiem powiedzieć sobie, jak bohater pewnej innej książki: "Nie ma nadziei, a żyć trzeba i to długo".  A może jednak wszystko rozstrzygnie się w ciągu kilku wiosennych dni?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                Bogdan Przyborowski&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Umrzeć z miłości</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Tym-razem-juz-na-zawsze-ostani-wpis-Nezumiego13.html</guid>
      <pubDate>Mon, 14 May 2012 15:12:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Zapiski myszy polnej (fragment 1112NN) - Nezumi13 świadomie nie chce być celebrytą!</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Zapiski-myszy-polnej-fragment-1112NN.html</link>
      <description>&lt;p&gt;              Jakże krótko kwitną wiśnie!...Widziałam stado kruków, które obsiadły wiśniowe drzewa.  To chyba wróży dobrze.  Jestem tylko myszą, więc nie znam się na sprawach boskich i ludzkich.  Lubię na przykład śnić, lecz nie wiem, na czym polega joga snu.   Moje sny są na pewno snami karmicznymi,  dalekimi od rozjaśniania czegokolwiek.  Ot, zmęczę się całym dniem myszkowania, padam i zasypiam!  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              Ostatnio dwoje bardzo miłych ciemnowłosych Japończyków fotografowało wiewiórkę. Chłopak siedząc na ziemi pod wielkim drzewem częstował ją orzeszkiem a jego dziewczyna uzbrojona w potężną lufę obiektywu fotografowała ich - wiewiórkę i jego.  W tym samym czasie śliczna jasnowłosa Europejka fotografowała swojego synka o jasnych puklach, który ukucnął obok chłopaka, kiedy ten karmił wiewiórkę, a Nezumi13 fotografował ich wszystkich.  Jednak nie udało mu się sfotografować nikogo.  Nezumi lubi trochę podglądać Naturę - jak wszyscy Japończycy - jednak nie lubi być niedyskretny.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             - Dlaczego mnie nikt nie fotografuje?  Czy ja jestem gorsza od tej wiewiórki? - spytałam Nezumiego.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             - Jesteś bardzo sympatyczna - powiedział Nezumi - ale wiewiórka jest większa, ma rude futerko i długą kitę, a poza tym, ty nie jesz z ręki. Umarłabyś chyba ze strachu. Ale nie martw się - ja też nie jem z ręki.  To dobrze, że nie jesteśmy wiewiórkami i nikt do nas nie woła: - Basiu, Basiu!     &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             - A nie chciałbyś być celebrytą? - spytałam - Ja ich uwielbiam!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             - Nie-   powiedział Nezumi - Trudno o bardziej nieszczęsny los, niż takie odmóżdżenie!  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             - Dlaczego?  Widzowie wiedzieliby, że w wolnych chwilach zajmujesz się działalnością charytatywną, że kochasz dzieci i sport, a kobiety kochają ciebie, w tym ta jedyna, którą właśnie zdradzasz.  A kiedy byś zachorował na nowotwór, cała Japonia śledziłaby twoje zmagania z chorobą.  Chociaż...to może jednak niewielka pociecha.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - Niewielka - powiedział Nezumi - I pamiętaj!  Nigdy nie porównuj się z innymi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - Nawet z tobą?  - zapytałam&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - Szczególnie ze mną.  Mam bowiem naturę Buddy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - A kot Neko - to nie ma?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - Dobrze wiesz, że koty nie są do nas przyjaźnie usposobione.  To urodzeni mordercy!   Pamiętaj - nigdy nie wierz kotu, kiedy obiecuje ci, że cię nie tknie!   Dobrze na tym wyjdziesz. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - Ale przecież koty też są ludźmi?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - To prawda.  Jednak koci umysł pogrążony jest w drzemce.  Koty przesypiają całe swoje życie, a kiedy się budzą, musimy przed nimi uciekać.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - A ja czytałam, że przeciętny kot śpi jedynie 16 godzin na dobę, a jedną czwartą czasu poświęca na pielęgnowanie swego futerka -&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - Jest tak z całą pewnością, jednak przez resztę czasu potrafi być groźny jak tygrys, lampart i pantera.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - I, oczywiście, jak lew. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;              - Masz rację myszko, przede wszystkim jak lew.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Tysiąc i jeden kotów</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Zapiski-myszy-polnej-fragment-1112NN.html</guid>
      <pubDate>Thu, 10 May 2012 01:30:19 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Słońce, które zbyt szybko zaszło</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Slonce-ktore-zbyt-szybko-zaszlo.html</link>
      <description>&lt;p&gt;            "Żegnanie się z życiem naprawdę nie należy do moich ulubionych zajęć, jednak jakoś pożegnać się trzeba.  Byliśmy na pięknym spacerze, czasami ktoś może trochę marudził, chwilami padał deszcz, było zimno, a dzieci bolały nogi.  Może zbyt mało było czasu, żeby popatrzeć na siebie.  I oto pociąg odjeżdża.  Wracam z dworca pogrążony w wieczornym mroku.  Dobrotliwa śmierć skrada się do mnie i mówi: "Nie jesteś już nikomu potrzebny"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            "- Jak to? - pytam - "A tobie?"  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            Śmierć uśmiecha się filuternie odsłaniając swe kiełki i mówi:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            "- Ty?  Ty nie jesteś dla mnie poważnym partnerem życiowym.  Zabiję cię od niechcenia.  Nawet nie chce mi się ciebie bliżej poznać.  Znałam tylu sławnych ludzi - Cezara, Aleksandra, Napoleona, nawet cholera, tego Hitlera! - Ty nie jesteś jednym z nich!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            "- To prawda.  Jestem nikim.  Nie tylko zresztą dla ciebie.  Ale wierz mi - umierać się nie chce, dopóki jest jeszcze jakiś cień nadziei- "&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            " - Dla ciebie już nie ma, kochaniutki! - "    &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            Wysmukłe topole i cyprysy odprowadzą mnie w ostatnią drogę bez powrotu.  Szczęśliwy jestem, że żyłem, że potrafiłem kochać.  Poznałem i wycierpiałem wiele.  Byłem nawet w piekle.  Odkryłem cudowne piękno istnienia i otchłanie rozpaczy.  A to, że postawiono na mnie krzyżyk?  Może trochę zbyt wcześnie, to prawda.  Jednak przynajmniej wiem, że żyłem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            Pomiędzy świtem i zmierzchem upływa nam życie.  Reszta jest tylko sennym marzeniem.  &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Nicość</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Slonce-ktore-zbyt-szybko-zaszlo.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 23:42:57 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Dzisiaj księżyc jest nie tylko w pełni, ale jest też wyjątkowo dobrze widoczny</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Dzisiaj-ksiezyc-jest-nie-tylko-w-pelni-ale-jest.html</link>
      <description>&lt;p&gt;              Przed chwilą chciałem mu zrobić kilka zdjęć, jednak okazało się, że "poziom baterii jest za niski".  Rzeczywiście Księżyc jest teraz ogromny.  Niestety mój umysł tak był dzisiaj wymęczony, że trzykrotnie, na krótkiej trasie z domu do domu,  wysiadłem z autobusu nie tam gdzie trzeba.  To prawda, że zajęty byłem przeglądaniem zdjęć.  Jednak skomplikowało to trochę moje ocierające się o absurd, udręczone życie.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             Niektórzy ludzie są tak dumni, że przypominają nadęte żaby i nawet stójkowy, alfons i barman (przepraszam, że używam tych staroświeckich określeń) uważają swoje błotko za cały świat.  Wszystko przecież wiedzą, wszystkich znają i wszystkim rządzą.  Nic więc dziwnego, że ludzie nazwali lot na Księżyc, obserwacje astronomiczne i loty statków kosmicznych "podbojem kosmosu".  A do niedawna byli nawet przekonani, że Ziemia jest centrum wszechświata i palili na stosach tych, którzy odważyli się zauważyć, że jest inaczej.  Tymczasem w naszej galaktyce jest około 200 bilionów gwiazd, którymi usłana jest Droga Mleczna.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            Wracając, widziałem bezdomnego leżącego na ławce przystanku z ogromnym, głośno grającym radiem.  Był z siebie bardzo dumny. Jakaś pani z jakimś panem rozmawiali o tym, że trzeba by pobić jakiegoś innego pana, który sobie z nich kpi.  Zachowywali się godnie. Jacyś inni darli się do siebie, ale ponieważ byli nietrzeźwi nikt nie wiedział, kto do kogo mówi.  I oni mieli powody do dumy. Obok przystanku zataczał się i trzymał fason pijak ubrany w czerwoną koszulkę z białym orłem.  W telewizji "puszczano" wywiady z politykami na temat utworu "Koko euro spoko".  Z tego powodu dwukrotnie pokazano przystojnego Zbigniewa Z., kandydata na przyszłego prezydenta naszego kraju. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;           Może jednak nie jest powodem do dumy to, że do szpitala onkologicznego w Warszawie przyjeżdża się, żeby czekać całą noc w kolejce do lekarza; że nie podlegające żadnej kontroli banki swą lichwą niszczą życie nieszczęśników, których wcześniej oszukali;  że zgodę na inwigilację obywateli podpisuje się in blanco; że  60 % mieszkańców naszego kulturalnego mocarstwa nie czyta w ciągu roku nawet jednej książki; że liberałowie forsują ideę, iż hospicja powinny wreszcie zacząć zarabiać na siebie! &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;           Księżyc na niebie ukazuje nieistotność wielu ludzkich spraw.  Kontemplacja Księżyca uświadamia nam, że wszystko z czego jesteśmy słusznie dumni (niekoniecznie w sposób, jaki przed chwilą opisałem) kiedyś przeminie, i że jedyną rzeczą, która ma na tym świecie sens, jest miłość.     &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;        &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Jeszcze smutniej!</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Dzisiaj-ksiezyc-jest-nie-tylko-w-pelni-ale-jest.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 01:22:04 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Dlaczego kościoły w nocy są zamknięte?   Bo licho nie śpi!</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Dlaczego-koscioly-w-nocy-sa-zamkniete-Bo-licho.html</link>
      <description>&lt;p&gt;             Pewna przycmentarna kaplica w Londynie czynna była we dnie i w nocy.  Całymi nocami jakiś kościotrup wygrywał tam na pozytywie Preludium i fugę a - moll Johanesa Brahmsa. Zajrzeliśmy z Miss Barbarą.   Żywego ducha! &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - To, co robimy? - spytałem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Jestem trochę senna!  Położymy się tu na ławeczce i zdrzemniemy, a rano napijemy się w kawiarni herbaty -&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            Tak też zrobiliśmy.  Pytam potem Basię w kawiarni:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Czułaś w nocy wszechogarniającą grozę?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Raczej nie.  Strasznie fałszował.  A co to leciało?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            Ja mówię: - Brahms! -&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - A ja widziałam we śnie diabła!  Wyglądał zupełnie jak ty, ale to chyba nie byłeś ty! -&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - I co?  Doszło między wami do zbliżenia?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Nie.  Był jakiś markotny i niemrawy.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Może to nie był diabeł, tylko licho? - zapytałem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Może!  A piłam coś?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Chyba tylko pół litra whisky i irlandzkie piwo, i zażyłaś kwas!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - To nie byłam zbytnio upalona -&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - W ogóle.  Marihuany nie mieliśmy!  Jeszcze nie wyrosła u Maryi.  Poza tym, jak wiesz, ja nie palę!  A ty piłaś ostatnio na trzy miesiące przed moim przyjazdem...Żartowałem!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Tak. Ty zawsze jesteś taki trzeźwy.  Prawdziwy z ciebie świętoszek. A skąd wiesz, że to Brahms, a nie Bach? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Bo Bach byłby inny.  To kwestia szczegółów.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Byłby mniej romantyczny?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Tak! ...Ale całkiem ładnie to licho muzykowało!  Szkoda, że spałaś.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Ty też spałeś!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Ja?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - A kto? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Chyba musiałem spać. Czy myślisz, że Bóg w Trójcy Najwyższy nas widział?  Ja i tak czuję się jak Franz Kafka!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Bóg, chyba nie!  Ale byliśmy na kamerze.  Jeśli to ty grałeś, to odpowiemy za włóczęgostwo i zniszczenie zabytkowych organów.  Może też za seks w niedozwolonym miejscu i świętokradztwo...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - Nigdy przecież tego w takich miejscach nie robimy!  Mógł słyszeć moje chrapanie.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            - No nie!  Ale może chciałbyś?  Bóg wnika w nasze serca i widzi nawet najbardziej utajone nasze myśli.  On prowadzi nas na pola zielone.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;             &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Londyńskie przygody</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Dlaczego-koscioly-w-nocy-sa-zamkniete-Bo-licho.html</guid>
      <pubDate>Fri, 4 May 2012 01:58:34 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Zaginiona Świątynia umarłego Boga</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Zaginiona-Swiatynia.html</link>
      <description>&lt;p&gt;               Poruszali się szybko, torując sobie drogę maczetami i rozdeptując czaszki węży.  Dr Smith wiedział, że wyprawa profesora Hidalgo jest już niezwykle blisko celu.  Ten, kto dotrze pierwszy, będzie uznany za odkrywcę Zaginionej Świątyni.  "Niby wszystko już wiemy o Aztekach, Inkach i Majach a tu proszę - zupełnie inna kultura!" - napiszą gazety.  Początkowo wyruszyło ich osiemnastu a teraz, dr Smith nie miał co do tego złudzeń, może tylko on,  Doris i Graham dotrą do celu.  Ten Graham jest sprytny i ma szczęście, Doris ma dobrego opiekuna a dr Smith - ma do wypełnienia swą misję!  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;               Z dziennika dr Smitha:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;               "Skończyła nam się woda.  Jeśli dziś w nocy nie spadnie deszcz - umrzemy wszyscy i nie dotrzemy nawet do śnieżnej doliny.  Graham upolował ogromnego lamparta. Zjemy go po drodze.  Ach ta piekielna zieleń.  Jakże łatwo się w niej zatracić!"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                Z dziennika kapitana Grahama:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                "Nie ma sensu wlec ze sobą lamparta.  Kiedy będziemy już blisko celu - zjemy dr Smitha"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                Z dziennika Doris:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                "Jeśli napadną nas ludzie profesora Hidalgo - jedynie ja jako kobieta będę miała szansę przeżyć.  Nie sądzę jednak, aby ktokolwiek z nich jeszcze żył!"&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                W trzynaście lat później największa gazeta Alaski "Alaska Tribune" doniosła:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;                "Co raz więcej szczegółów tragedii sprzed trzynastu lat.  Na terenie świątyni byłego boga Kremakrora w Ameryce Południowej odnaleziono szczątki trzech osób. Są to zapewne dr Smith, jego asystentka Doris oraz kapitan Graham.  Przypuszcza się, że wszystkich troje złożono w ofierze mściwemu Kremakrorowi.   W świątyni odnaleziono też szkielet ogromnego lamparta.  Odkrywcom ucięto głowy przy pomocy rytualnego tasaka.  Następnie z ich głów wywleczono języki, wyjęto oczy i ucięto uszy.  Istnieje jednak również uzasadniona naukowo hipoteza iż kolejność była odwrotna - najpierw pousuwano im owe organy a później dopiero ścięto głowy.  Konsultantem miejscowej policji jest słynny profesor Hidalgo z Toledo, któremu nie udało się niegdyś dotrzeć do celu.  Jednak prefekt policji Gonzales ma wątpliwości, czy misja profesora Hidalgo rzeczywiście się nie powiodła.  Co więcej, podejrzewa, że to ludzie Hidalgo upozorowali rytualny mord. Sprawę bada specjalna komisja rządowa. Istnieje również hipoteza, iż rzekoma świątynia, to po prostu pozostałość po polu golfowym lub korcie tenisowym amerykańskiego biznesmena - ludojada a mityczny Kremakror nigdy nie istniał!"       &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;               Jakże wiele jest jeszcze na świecie podobnych tajemnic!  Również obok nas. &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Najokrutniejsze zwierzę</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Zaginiona-Swiatynia.html</guid>
      <pubDate>Fri, 4 May 2012 01:18:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Maj - miesiąc zakochanych...</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Maj-miesiac-zakochanych.html</link>
      <description>&lt;p&gt;               Oby nie odnosiło się to tylko do mojej Mitsuko (tak nazywa się mój kot!)&lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Marzenia senne</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Maj-miesiac-zakochanych.html</guid>
      <pubDate>Fri, 4 May 2012 00:23:35 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Mądrość pewnego Cadyka - kluczowe słowa: miłość, kobieta, właściwy sposob działania, śmierć...</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Przed-chwila-usunalem-swoj-ostatni-wpis-z-tagiem.html</link>
      <description>&lt;p&gt;          Usunąłem przed chwilą swój ostatni pogodny wpis...Jestem jak Pan Bóg - i ja mam moc niszczenia tego, co stworzę!...Chociaż Pan Bóg tworząc człowieka lepiej jednak chyba całą rzecz przemyślał!  Pisząc, bawiłem się, mimo zmęczenia, dobrze...ale, jak Boga kocham, chciałem napisać coś utrzymanego w zupełnie innym nastroju... &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          Optymista nie przejmuje się, kiedy wszystko traci.  Kiedy traci zdrowie, środki do życia, kobietę, dom a nawet poczucie, że jest człowiekiem wolnym...Wszystko to i tak jest przecież jak dym i powiew wiatru.  Przekonał się o tym niegdyś nawet król Salomon.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;         Ja jestem raczej pesymistą.  I nie tracę przecież wszystkiego od razu - to powolny, trwający miesiącami i latami proces...coś w rodzaju stopniowej utraty życia...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;         Wziąłem ze sobą kozę i poszedłem spytać rabina:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Powiedz mi, rabbi...czy ona zostanie ze mną, tak ją przecież kocham, chyba nikt jej tak nie kochał? &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Aj! - zaśmiał się rabin, chociaż jego oblicze było poważne - Dla kobiety to jeszcze nic a w każdym razie o wiele za mało -&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Co mam robić, rabbi?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Nic.   Zgromadź tylko majątek i bądź wobec niej twardy a sama cię posłucha.  Kobieta to puch marny!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Ale, czy to wystarczy?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Musisz prawić jej komplementy, a kiedy trzeba - wytrzaskać po gębie, a zacznie cie szanować...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Ach, ona mnie przecież szanuje Rabbi, kto wie, może nawet bardziej niż ja ciebie...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          -...Tylko nie ma dla ciebie czasu...Posłuchaj, co ja ci przeczytam z tej oto księgi!  To starożytna "Psychologia kobiety".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          Rabbi rozparł się na swoim krześle i rzekł swoim zachrypniętym od palenia cygar głosem:     &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Cytuję!  "Wystarczy, że kobietę pociągają silniej inni niż Ty.  Tworzą wtedy pola swojego wpływu.  Może to być nawet jej matka, siostra, nic nie znaczący kolega, albo były mąż.  Początkowo nie będzie chciała cię porzucić - może na coś jej się jeszcze przydasz.  Ale w końcu zacznie mówić: "Jesteśmy teraz zajęci.  Robimy to i to.  Może odezwę się później"  - I to wtedy, kiedy ty umierasz z rozpaczy! - podsumował ten fragment Rabbi.  &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          Znieruchomiałem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - "Nie znaczy to, że od razu zacznie cię zdradzać.  To jednak może okazać się kwestią czasu.  Najpierw zaproponuje ci przyjaźń albo da odczuć, że obowiązki przedmałżeńskie męczą ją" -  Rabbi gwałtownie podniósł się z fotela i wykrzyknął:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - A więc ratuj się, Izaaku!  I nie daj się złożyć w ofierze.  Bo to nie jest ofiara dla Boga!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Przyjmijcie Rabbi ode mnie w podzięce za mądrą radę tę oto kozę.  Nie wiem, jak się rozmawia z cadykiem. Właściwie jestem niewierzącym Chrześcijaninem...Ale powiedz mi tylko, czy mam z nią zostać, czy ją opuścić?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Uczynisz, jak zechcesz! - rzekł rabbi - i wyszedł z pokoju ciągnąc za sobą kozę. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          Zatrzymałem się chwilę na progu jego skromnej chatki przy Lester Squire, chcąc uchwycić sens jego słów, zanim udam się do mojego ulubionego antykwariatu.  Wyobraziłem sobie, że jak niegdyś mądry Nachmann z Bracławia przechadzam się po cmentarzu zaludnionym przez ofiary pogromu i nie mogę już odzyskać dawnej radości.  Stałem tak przez chwilę w śmiertelnej ciszy zadając sobie rozpaczliwe pytanie: "A może ona jednak mnie kocha? Gdybym mógł chociaż wziąć ją ze sobą w drogę!", gdy nagle drzwi chatki otworzyły się i usłyszałem za sobą:&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Najlepiej, jak ze sobą skończysz!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          Do dziś nie wiem, czyje to były słowa. Czy wypowiedział je rabbi, czy może groźny demon, który zaczaił się w mroku?  Wsiadłem w czerwony, piętrowy autobus i pojechałem przed siebie.  Z pierwszej czerwonej budki telefonicznej zadzwoniłem do niej.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Kochana.  Czy moglibyśmy się dzisiaj zobaczyć?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          - Sam wiesz, że to nie ma sensu - odpowiedziała słodko.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;          Właśnie Big Ben wybijał godzinę czwartą.  Zbliżał się świt.  "Może jutro wyłowią moje ciało z Tamizy.  Przejdę się trochę" - pomyślałem.  Nie napotkałem jednak litościwej duszy. &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;           Wszystko jest pustką!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;            &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;           &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Wieczne powroty</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Przed-chwila-usunalem-swoj-ostatni-wpis-z-tagiem.html</guid>
      <pubDate>Thu, 3 May 2012 16:20:50 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Za oknem słyszę krakanie wrony...</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Za-oknem-slysze-krakanie-wrony.html</link>
      <description>&lt;p&gt;                   Mój kot go nie słyszy.  A zatem, czas już na sen!&lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Koty i inne zwierzęta</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Za-oknem-slysze-krakanie-wrony.html</guid>
      <pubDate>Wed, 2 May 2012 03:40:15 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Naukowość humanistyczna: Niebezpieczństwo wdepnięcia w cudze poletko!</title>
      <link>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Naukowosc-humanistyczna-Niebezpiecznstwo.html</link>
      <description>&lt;p&gt;         Wyobraź sobie ptaka, na przykład Sowę, który pisze o filozofii  życia innych ptaków, np. skowronka, łabędzia, wróbla i gołąbka.  Recenzentami jego pracy są ornitolodzy - czołowy badacz życia skowronków, specjalista od zwyczajów łabędzi, obserwator życia wróbli i gołębiolog.  Każdy z nich na swoim naukowym poletku zgromadził ogromną wiedzę, jednak żaden z nich nie wie, na czym polega filozofia życia innych gatunków ptaków. Co więcej, samo ich porównywanie wydaje im się gorszące.  Bo cóż to za metoda porównywać wszystko ze wszystkim - na zasadzie wolnych skojarzeń!  Dlatego na przykład łabedziolog pisze:  "Jak można było przeoczyć tak ważny etap życia łabędzia, jakim jest łabędzi śpiew.  Autor doprawdy musi być jakimś ignorantem, jeśli wyobraża sobie, że skowronki w chwili śmierci również śpiewają.  Pisząc o łabędziach autor zakłada, że łabędzie są zawsze białe. A czarny łabędź, to co?  Widoczne są podstawowe braki w znajomości literatury naukowej - autor ani razu nie powołuje się na mnie! największego krajowego specjalistę - a zamiast tego cytuje jakiegoś Norwega i Chińczyka.  Dlatego, reasumując, pracę Pana Sowy na temat filozofii życia ptaków oceniam negatywnie, mimo, że jest pasjonująca i ładnie napisana, i zawiera dużo przypisów".&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;        Pan Sowa oczywiście nie zajmował się w swej pracy czarnymi łabędziami i łabędzim śpiewem, bowiem nie mają one większego związku z ptasią filozofią życia.  Który bowiem łabędź wie, że jest czarny i wyprowadza z tego jakieś filozoficzne wnioski.  To, że łabędź jest biały, jest tak samo oczywiste jak to, że śnieg jest biały, choć nie wszystkie łabędzie i nie każdy konkretny śnieg są białe.  A w chwili, kiedy łabędź umiera - śpiewa a nie filozofuje!  Otóż tej chwili przewidzieć nie jest w stanie, nawet gdy widzi innego, który śpiewa...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;        Biedny Pan Sowa - jak każdy humanista chciał ogarnąć swymi rozważaniami nieskończoną i wieczną przestrzeń, tymczasem wdepnął w pole zastrzeżone dla wąskiego grona znawców.  Dlatego słusznie go odstrzelono!  Bo i cóż, że praca ciekawa, kiedy ignorant nie cytuje recenzentów!            &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;        Dlatego, Panie Poldku, pan się nie przejmuje, że pana taki los spotkał.  I tak jest pan największym znawcą ptasiej filozofii.  A że na pensji się odbije!  Panu i tak pieniądze nie potrzebne.  W dzień pan śpisz!  A w nocy, kto coś kupuje?   &lt;/p&gt;</description>
      <author>nazumi13@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category>Kuchnia szamańska</category>
      <guid>http://lunamigotliwa.blox.pl/2012/05/Naukowosc-humanistyczna-Niebezpiecznstwo.html</guid>
      <pubDate>Wed, 2 May 2012 03:31:34 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


