Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Autopsychoterapia

wtorek, 01 października 2013

                               To kończy wszelką rozmowę.

sobota, 21 września 2013

          Kilka osób, które go ostatnio stale komentowało, przestało to robić.  Nie martwię się tym i nie staram się tego rozumieć, chociaż przyzwyczaiłem się do ich obecności.  Nie znaczy to, że mój blog zieje pustką, bo jednak ktoś go odwiedza, życząc mi jak najlepiej i pozostawiając komentarze...Chociaż chwilowo to trochę smutne miejsce...Dlaczego piszę o blogu jako o miejscu, a nie o dzienniku?   Bo teksty te żyją własnym życiem i czasami mam wrażenie, że wchodzę do pustej lub gwarnej kawiarni, w której nikt mnie nie zna.   Posiedzę tu trochę i wychodzę.  Dostarczam jakieś teksty, które ktoś czyta, ale nie mam nawet na herbatę, a właściciel tego miejsca - przecież nie ja! - patrzy na mnie podejrzliwie, bo mnie "nie kojarzy".  Drżę i czekam, aż mnie wyprosi, bo to nie miejsce do przesiadywania.  On nie wie, że piszę te teksty, to restaurator, czy raczej kawiarniarz.  Podkradnę czasem jakiś cukier (lubię brązowy) i wychodzę...  

piątek, 30 sierpnia 2013

                To jedna z recept Osho z książeczki "Apteka dla duszy" (przytoczę tylko fragment tekstu w przekładzie Bogusławy Jurkevich):

                "ODKŁAMYWANIE OCZU 

To, jak wygląda świat, zależy od Ciebie. Żyjemy w różnych światach, ponieważ różnią się nasze sposoby postrzegania. Światów jest tyle, ilu jest ludzi, stąd zderzenie. Stąd konflikt w miłości i przyjaźni - ponieważ dwa sposoby postrzegania nie zgadzają się.  Nakładają się na siebie lub ze sobą kolidują. Próbują manipulować lub dominować. U podstaw konfliktu leży fakt, że są to dwa sposoby widzenia, a między nimi toczy się walka o to, kto wygra, kto udowodni swoją rację. 

                Gdy zajrzysz w głąb znajdziesz zawsze trzecie oko...Patrzy ono bez patrzenia. Patrzy bez pośredników... 

                Ludziom zależy na tym, żeby mieć piękne oczy, a powinni skupić się raczej na tym, aby pięknie patrzeć. Zamiast mieć piękne oczy, mieć piękne spojrzenie.

                ...Więc medytuj z zamkniętymi oczami; spróbuj nauczyć się patrzeć do środka. Na początku jest to trudne. Jest tam bardzo ciemno, ponieważ zapomnieliśmy już, jak się patrzy w głąb...Powoli przezwyciężysz sztywne nawyki, będziesz w stanie poczuć, uchwycić się czegoś, przesuwać się po omacku. Stopniowo przyzwyczaisz się i zobaczysz je.

               Początkowo będzie całkiem ciemno. Tak jakbyś wszedł do pomieszczenia z miejsca, gdzie było gorąco i słonecznie, i przez kilka sekund nie był w stanie nic zobaczyć. Potem oczy przyzwyczajają się. Pokój powoli się rozjaśnia. Powoli wypełnia się światłem.

               To samo dotyczy Twojego wnętrza".

               Co zrobić, żeby nie walić w mordę przyjaciela i nie porzucać osoby, którą kochamy?  Najpierw zajrzeć w głąb siebie i odkłamać własne oczy i zobaczyć niby "trzecim okiem" to wszystko, czego nie widzimy, bo patrzymy tylko ze swojgo ograniczonego punktu widzenia.  Tak, jakby mógł spojrzeć na to bezstronny obserwator, ale obserwator wrażliwy i czuły.  Wtedy zamiast potrzeby walki o własne rację pojawi się miłość.  A to jedyny lek na utratę przyjaźni i miłości.  Trzeba tylko trochę skupienia i odwagi...

środa, 21 sierpnia 2013

          Często zabawiając się tu lub snując jakieś poważne myśli, nie wiem właściwie do kogo mówię i czy ktokolwiek tego słucha. Mam wrażenie jakbym wyrzucał piasek lub kamyk w wodę. 

          Do większości moich tekstów nie pojawiają się żadne komentarze - jakby ich nie było.  Wprawdzie pozycja 660 na liście "Top Ten" może świadczyć o tym, że ktoś je jednak czyta, ale inni piszą o wiele mniej i osiągają podobny skutek, ale i tak tym, którzy piszą o kuchni, polityce, seksie i zdrowiu nigdy nie dorównają. 

          Chociaż nie należę do osób szczególnie towarzyskich, cieszy mnie wyobrażenie, że ktoś tutaj zagląda, ale - wobec niedawnych złośliwych napaści - nie mam już poczucia, że mój trud się "opłaca".  Piszę się niby "dla siebie", ale tak naprawdę większość moich wpisów kierowana jest do innych i nigdy by nie powstała, gdybym myślał tylko o sobie.  To, co wiem - wiem przecież.  To, co czuję - mogę wyrazić w inny sposób, niekoniecznie na blogu i przez większość swojego życia tak to robiłem.  Nie publikuję swoich zdjęć i w ten sposób mój przekaz ogranicza się jedynie do słów. 

          Do poważnych tekstów dołączam często wesołe, bo nic mnie tak nie przygnębia jak śmiertelna powaga i traktowanie życia zbyt serio.  Czasami nawet, jak każdy melancholik, zbyt wielkim wydaję się sam sobie wesołkiem i zastanawiam się, czy warto opowiadać te historyjki, które przypominają mi czasy, kiedy byłem chłopcem.  Mam wrażenie, że nie jest to czasami literatura "najwyższego lotu", jednak nie czuję się literatem i cieszy mnie często sama łatwość wyrażania czegoś (co nie jest tylko rzeczywistością słowną).  

          Zakładałem ten blog z myślą o przekazie pewnego życiowego doświadczenia.  Potem jednak pomyślałem, że lepiej być niekonsekwentnym i pisać tak, aby nikt nie mógł dojść tego, kim jestem.  Wielu autorów blogów występuje tylko w jednej roli - czasami jest to nawet rola filozofa czy znawcy filozofii, albo mędrca.  Niezależnie od tego, czy odgrywają tę rolę w sposób udany (pozostawiam to do oceny czytelnikom - czasami robią to naprawdę dobrze), ja sam nie potrafiłbym zmieścić się w takiej roli.  Zasmuca mnie więc, kiedy w komentarzu do mojego tekstu o Bobie Marleyu, ktoś wspomina o Kancie, a nie na przykład o Lee Perrym, Groundation lub Manu Chao.  

          Czuję się zawsze przede wszystkim ludzką istotą (jedną z ponad 6 miliardów i ani trochę ważniejszą), a w chwili, kiedy nagle stanąłem przed perspektywą utraty pracy, którą wykonywałem przez całe życie, jeszcze silniej poczułem zarazem wartość i przypadkowość odgrywanych ról.  Takie samo poczucie miałem, będąc niedawno w szpitalu.  Błogie poczucie, że nikt nie wie, kim jestem i że dostaję od życia niemal dokładnie to samo, co inni - tę samą porcję uwagi i troski, i brutalności.  Na ulicy też jesteśmy anonimowi.  I nawet bliskość innych ludzi nie jest trwała.  Jak musi czuć się człowiek, który pisał o kuchni, żonie i ogródku przydomowym w chwili, kiedy to wszystko utracił?  Oczywiście, każdy pisze o tym, co mu najbliższe, ale ja nie o takim doświadczaniu życia chcę tutaj pisać.  Ludzie wspinają się często na palce, mówiąc o sobie (niby) żartobliwie: "My literaci", "My, filozofy", "My przedstawiciele politycznej elity".  Po co wspinać się na palce, żeby ktoś zobaczył, że istniejemy.  I tak nie dorównamy samym sobie.  Od mędrca należałoby oczekiwać tekstów, które nie są niemądre, a od poety zawsze tylko poezji.  Ale kto tak naprawdę jest mędrcem i poetą? Poza, oczywiście, Czesławem Miłoszem (to taki, mam nadzieję nieszkodliwy, żart). 

         Po pewnym wernisażu rozmawiałem kiedyś z artystką, która wystawiała tam swoje "prace".  Nie znałem jej wcześniej. Wypiliśmy już sporo wina i zgadało się coś na temat życia.  Zostaliśmy sami.  Nie wiem , dlaczego wybrała właśnie mnie.  Nie była jednak w najlepszym nastroju. 

                         - Wiesz, uświadomiłam sobie właśnie, że tak naprawdę życie to jest chujnia - powiedziała przytulając się do mnie z lekka.     

                         - Dlaczego?  Przecież robisz to, co daje ci satysfakcję. Czy nie jesteśmy na twoim wernisażu?

         Rozmowa rozwijała się w szybkim tempie i wynikało z niej, że artystka ma już kompletnie dość życia, za to mnie polubiła. 

                         - A kim ty jesteś?  - spytała.

                         - Chyba człowiekiem. Mam nadzieję, że to zauważyłaś, chociaż to wino też na mnie trochę działa. Podobnie jak wódeczka.      

                         - Ale co w życiu robisz?  Jaki jest twój zawód? - pytała dość natarczywie. 

                         - A czy to takie ważne.  Powiedziałaś, że życie to chujnia, a ja powiedziałem ci, że można je afirmować  i że Ty też możesz się nim cieszyć, mimo jego ponurych aspektów. Gdybym ci powiedział, że jestem stomatologiem, to i tak byś mi nie uwierzyła.

                         - Pieniądze to nie wszystko - powiedziała, bo nie dało się ukryć, że je zarabia.

                         - I nawet talent, to też nie wszystko. W ogóle, jak wiesz,  nie ma "tego wszystkiego".  Nie istniejemy nawet ty i ja.  

         Artystce bardzo się to spodobało i kto wie, co wydarzyłoby się dalej, gdyby nagle nie zjawił się jej menadżer.   Prawdopodobnie Nic!  Bo jak może coś się wydarzyć, kiedy nie wiemy, "kto" jest "kto"? 

                        - Idziemy, Lulu, jesteśmy umówieni z tym faciem, pamiętasz?    

         Dziewczyna ku zgrozie menadżera pożegnała się ze mną dość czule, a przy okazji odbiło jej się trochę, ale nie bez pewnego wdzięku.

                        - To cześć!  Dziękuję ci za miłą rozmowę.  Przemyślę tę chujnię - powiedziała na końcu. 

                        - Och, naprawdę mam nadzieję, że nie będziesz o tym więcej myślała.  Czasami naprawdę nie trzeba tak dużo myśleć.  

                        - No to trzym się!  - rzekł menadżer i pociągnął dziewczynę za sobą.    

                                    

czwartek, 18 lipca 2013

            Lee Jampolsky, znany psycholog z Kaliforni tak kiedyś napisał:

          "Większość z nas odczuwa z jakiegoś powodu wstyd i poczucie winy. Zastanów się, w jaki sposób mógłbyś realizować odkrycie własnej wartości w swoim codziennym życiu.  Przy najbliższej okazji, gdy tylko poczujesz pokusę osądzania kogoś - lub samego siebie - przywołaj się do porządku i zamiast tego spróbuj odkryć w tym kimś - lub w sobie samym - prawdziwą wewnętrzną wartość. Współczucie, jakie wówczas odczujesz, pomoże ci się zmienić i da motywację, abyś żył, jak tego pragniesz."

            (Jampolsky, "Leczenie uzależnionej osobowości")

            To mądra rada i  co więcej sprawdziłem ją na sobie samym, z a n i m  zajrzałem do tej książeczki.

           Judith Orloff radzi z kolei, jak postępować z frustrującymi nas ludźmi. Nastaw się na dość obszerny fragment (jak na warunki "blogu") i pomyśl, drogi Czytelniku (lub Czytelniczko), że przepisałem to tylko dla Ciebie (ja już to znam). Zobacz - pogoda jest piękna, a ja wciąż jeszcze siedzę w domu, zamiast buszować po rozkwieconych ogrodach i rozkoszować się świeżym powietrzem lata. Trzeba mieć motywację, co?

            "Kiedy ktoś cię frustruje, na początku weź głęboki oddech. Ustal, czy chcesz rozmawiać z tą osobą teraz, czy może jak się uspokoisz. Jeżeli jesteś bardzo zdenerwowany i rozemocjonowany, lepiej odłóż tę rozmowę na później - przeprowadź ją, kiedy już odzyskasz równowagę. Będziesz miał wówczas większą siłę przekonywania, a jednocześnie nie będziesz wzbudzał w drugiej osobie poczucia zagrożenia.  

            Zasada nr 1: Skoncentruj się na konkretnej kwestii, nie pozwalaj sobie na ataki o wydźwięku osobistym.

            Zasada nr 2: Słuchaj nie przyjmując postawy obronnej, nie reaguj gwałtownie i nie przerywaj.

            Zasada nr 3: Szukaj uczuć kryjących się za słowami.

            Zasada nr 4: Reaguj jasno i ze współczuciem.

            [...] Frustracja, czy rozczarowanie to naturalna reakcja na sytuację, w której ktoś popełnia mniejszy lub większy błąd bezpośrednio wpływający na naszą sytuację.  Większość ludzi niestety nie reaguje najlepiej na błędy własne, ani na te popełniane przez innych. Najbardziej popularnym schematem zachowań w takich sytuacjach jest wybuch gniewu, obwinianie drugiej osoby, poniżenie jej, ukaranie, a nawet bezceremonialne usuniecie z własnego życia.  Istnieje też jednak inny schemat, stanowiący przejaw wolności emocjonalnej, ale wymagający bardziej cierpliwego i rozmyślnego podejścia. 

            Zastanówmy się, czym jest błąd. To pomyłka, niezamierzone przeoczenie lub niewłaściwa decyzja, podjęta na skutek niewiedzy lub braku uwagi. Pamiętaj, że błędów nie popełnia się celowo, nie jest on zemstą. W najgorszym wypadku błąd jest skutkiem czyjejś opieszałości lub straszliwej pomyłki w ocenie sytuacji. Czasami, choć rzadko zdarza się, ze błąd jest niewybaczalny.  Najczęściej popełniamy błędy, które daje się zaklasyfikować do kategorii - "nikt nie jest doskonały" - wówczas zasługujemy na "drugą szansę". 

           [...]Błędów nie da się uniknąć - będą popełniać je inni i będziesz popełniać je ty.  W końcu jesteśmy tylko ludźmi.  Wolność polega na zapewnianiu sobie przestrzeni do rozwoju.  Zamiast karać ludzi za popełnione błędy, wspieraj ich w próbach rozwoju, abyście wspólnie mogli się przekonać, czy mogą oni być lepsi.  A jeśli zdarzyło ci się niewłaściwie zareagować na pomyłkę drugiej osoby, zapomnij na chwilę o swoim ego i przeproś". 

           (Orloff "Wolność emocjonalna")

           Kiedy się czyta ten tekst - wszystko wydaje się proste i nie sposób nie zgodzić się z postawą autorki.  Tak właśnie jest i tak powinniśmy chcieć reagować...Powstaje jednak pytanie, dlaczego to się zwykle nie udaje.  Przecież trudno zakładać, że większość osób nie potrafiących wybaczyć czegoś sobie lub innym, o tym nie wie. 

           Druga rzecz - owa rada, aby odłożyć rozmowę. Sama w sobie - świetna.  Jednak nie zawsze leży to w naszej mocy - nie powiemy swojemu szefowi, czy natarczywej matce, że nie możemy z nią w tej chwili rozmawiać, ani nie powiemy tego komuś, kto się z nami długo nie spotka i kto czeka na jakąś naszą decyzję lub uczucia.  Nie można też pewnych rozmów odkładać w nieskończoność, bo czasami nigdy nie czujemy się na siłach, aby "podjąć temat".  Tak więc - dobra rada, to jedno, a okoliczności - to często drugie... 

           Czy błąd nie jest zemstą?  Oczywiście czasami wśród jego przyczyn jest jednak chęć zemsty i sama autorka mówi o, być może nie do końca uświadomionej, chęci karania...

           Ale poza tymi drobnymi uwagami, które nie podważają pozytywnego sensu całości, jest jeszcze i taka wątpliwość.  Czy komunikację z bliską osobą można kształtować całkiem świadomie - skoro w sytuacjach konfliktowych olbrzymieje i wznosi się ponad wszystkim sfera tego, co nieświadome i podświadome?  Co z tego, że rozumiemy, dlaczego ludzie popełniają błędy i że należy je wybaczać? 

           A oto przykład.  Podchodzimy do kogoś bliskiego z całą ufnością i z najlepszymi intencjami, a spotyka nas odrzucenie.  Powinniśmy oczywiście pomyśleć o tym, że na pewno zaistniało coś, co sprawiło, że komunikacja z tą osobą uległa osłabieniu lub zahamowaniu - że to my popełniliśmy błędy i że te błędy trzeba starać się naprawić. I że są one często psychicznymi zranieniami...ale smutek rodzi kolejne zahamowanie i poczucie własnej niemocy, powiększając jeszcze frustrację...Dlatego tak ważna jest w kontaktach z bliskimi (niekoniecznie natomiast z szefem) właśnie miłość, bowiem to dzięki niej zapominamy o własnym ego, przynajmniej na chwilę i to nie po to, aby, jak pisze autorka "zmiękczyć" drugą osobę (psychologowie mają jednak czasami pewną niebezpieczną skłonność do manipulacji, ponieważ chcą widzieć efekty własnych postaw i działań). 

         Tak, zgadzam się!...Oczywiście z tym, co autorka bestseleru "Pozytywna energia" tutaj pisze (chociaż określenie bestseller to dla mnie raczej "antyreklama"),  zauważając zresztą, że przyjęcie takiej postawy wymaga wysiłku.  Bardzo przekonuje mnie jej uwaga dotycząca budzenia się współczucia wobec osoby, która błądzi - czy to jesteśmy my sami, czy ktoś inny.  Ludzie bywają czasami przewrotni i źli, ale częściej są jednak biedni (nieszczęśni). 

          Na zakończenie tego niewielkiego tekściku z użytecznymi wypisami, krótki fragment rozmowy między Dalajlamą a dr Paulem Ekmanem z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco:

          "Ekman:  Pierwszym odpowiednikiem empatii jest to, co wcześniej nazwałem rozpoznaniem emocjonalnym, czyli wiedzą o tym, co czuje druga osoba.

           Dalajlama: Dlaczego uważa pan, że rozpoznanie emocjonalne jest tożsame z empatią?

           Ekman: Ponieważ jest to pierwszy krok, który jest niezbędny. Nie można troszczyć się o inną osobę, ani jej poświęcać, jeśli nie poznamy jej cierpienia". 

           (Goleman, Ekman, Dalajlama "Świadomość emocjonalna"). 

    

 

             

sobota, 13 lipca 2013

          A oto jedna z medytacji buddyjskiego nauczyciela Tulku Thondupa, mająca na celu wytworzenie w okół nas ochronnej aury uzdrawiającej. 

          "Jeśli jesteś wystawiony na działanie negatywnych sił lub sytuacji i czujesz się na nie podatny i przewrażliwiony, możesz zechcieć się ochronić, aby nabrać sił. W tej szczególnej medytacji spróbuj wyobrazić sobie aurę światła w formie skorupki jajka, która swoją potężną uzdrawiającą energią chroni cię przed wszystkim, co negatywne.

           Cel: Warstwa ochronnej aury zabezpiecza przed działaniem rzeczywistych i wyimaginowanych negatywnych sił. Wzmaga poczucie bezpieczeństwa wobec stwarzanych przez nas samych lęków i urojeń".

           Miałem kiedyś okazję z powodzeniem stosować się do niektórych medytacji polecanych przez owego nauczyciela, chociaż nie tej konkretnie, co stwarza we mnie pewien rodzaj zaufania wobec tych tybetańskich "praktyk"...Interesujące i również zgodne z moim doświadczeniem, wydaje mi się też to, że autor nie robi większej różnicy między rzeczywistymi, a tylko wyobrażonymi, negatywnymi siłami.  Nie tylko człowiek chory psychicznie lub w jakiś sposób psychicznie "zaburzony", lecz każdy człowiek przy pewnym natężeniu emocji, może zatracać poczucie tego, co rzeczywiste i nierzeczywiste, subiektywne i obiektywne.  Nie jest wtedy rzeczą najważniejszą, czy jego wyobrażenia odpowiadają rzeczywistości, lecz to, że stwarzają one pewien rodzaj psychicznej destrukcji.  Zainteresowanych tego rodzaju autoterapią zachęcam do lektury książki "Uzdrawiające medytacje. Buddyjskie metody leczenia ciała i umysłu" (Wydawnictwo Mudra 2002).  Nie ma chyba jednak potrzeby, abym dodawał, że tego rodzaju medytacje nie są lekiem zastępującym inne leki lub fachową terapeutyczną pomoc i że jak każda autoterapia mogą też czasami szkodzić...To jeden z głównych powodów, dla których w innej sytuacji życiowej, nie staram się już do nich wracać.  Na pewno jednak warto kształtować swój sposób myślenia o psychicznych doznaniach w ten sposób, aby minimalizować ich destruktywne skutki, jeśli nie w ten, to w inny sposób...