Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

         Pogoda jest trochę duszna, a moje życie trochę zbyt ciężkie i postanowiłem dzisiaj tylko komentować inne blogi - nie z powodów towarzyskich, czy z potrzeby wyrażenia życzliwości, albo po to, aby zaznaczyć swą obecność lub czymś się popisać i nie "meritoricznie", ale zawsze jednak w związku z odnalezionym wpisem.  Cieszę się, że istnieją takie miejsca, gdzie zawsze znajduję coś interesującego, a czasami nawet "trafiającego w dziesiątkę".  Przykro mi, że czasami takie miejsca się "zamykają", ale doskonale rozumiem powody, dla których tak jest.  Jeśli ktoś daje z siebie to, co w jego odczuciu najlepsze, a spotyka się z jakąś grą lub dokuczaniem, to może nie chcieć dłużej oddychać taką niezdrową atmosferą - na co czasami właśnie liczą ci, którzy ją psują.  Każdy przecież ma swoje własne życie, obok tego, które spędza "na blogu".  

        Przypomina mi się wywiad z dwoma szachowymi arcymistrzami, bodajże rosyjskimi, albo amerykańskimi, Żydami. 

        Rozmowa z arcymistrzem, nazwijmy go Steinem (naprawdę był kiedyś taki arcymistrz!):

        - Mistrzu, czy skoczek na b4 to będzie w tej sytuacji właściwe posunięcie? - pyta redaktor.

        - Teoreticznie tak!  W praktice - nie!  

        A teraz to samo pytanie zadajemy Bernsteinowi (też znany arcymistrz) i odpowiedź jest ta sama:

        - Teoreticznie tak!  W praktice - nie!

        Następne pytanie dotyczy, oczywiście, tego - jakie posunięcie będzie zatem najlepsze. I obaj mówią, że nie to najlepsze, komputerowo optymalne, lecz to, które popchnie przeciwnika do błędu. A najlepszy rozdaj zasadzki, to według, Sun Tzu udawać słabego i nie przygotowanego do obrony.  Dlatego najlepiej jest popełnić tzw. "przegrywający błąd" i ...wygrać.  Bo przeciwnik przekonany, że takiego błędu nie można było popełnić i że to jakaś pułapka, zwykle przekombinuje. Szachy to nie jest gra dla doskonałych komputerów - wciąż jeszcze najważniejsza jest psychologia...Nie pamiętam już, który z arcymistrzów (szachami interesowałem się w minionym stuleciu), może Lasker, ale na wszelki wypadek powiem, Goldstein, palił podczas partii, rozgrywanych w pojedynku o mistrzostwo świata, jedno cygaro za drugim, ponieważ jego przeciwnik bardzo nie lubił dymu.  Dobrze jest też wziąć sobie dodatkowy czas do namysłu, żeby wytrącić przeciwnika z rytmu...

        Ale, co to ma wszystko wspólnego z blogiem?  Myślę, że ring i stolik szachowy, to zupełnie inne areny i gdybym chciał grać w szachy, to poszukałbym sobie jakiegoś miejsca na ławeczce wśród emerytów (z ich dziewczynami) - oczywiście tam, "gdzie słońce nie dochodzi".  Nie wiem dlaczego, kiedy myślę o bokserach, zawsze przypomina mi się nie Muhammad Ali, ale Śp. Andrzej Lepper - niewątpliwie ofiara miłości do boksu. 

        A czy wolałbyś Nezumi nie kochać swojej Ukochanej?

        - Teoerticznie tak!   W praktice...

        - To może lepiej już nie kończ i przypomnij sobie pieśń Leonarda Cohena - "I' m Your Man".  "Jeśli chcesz, żebym był bokserem, będę nim dla Ciebie..."

        - Właśnie wczoraj słuchałem, ale sam.   

           

sobota, 27 lipca 2013

       Współczesny człowiek ma tysiące zajęć, jednak nie znajduje czasu dla siebie.  Pracuje, zamęcza się i rozrywa...dosłownie...nie może potem pozbierać się w całość, jak młody człowiek, który goni od imprezy do imprezy, a nie zauważa własnego istnienia...albo jak staruszek zajęty piciem, rozpamiętywaniem i wspominaniem...Ilość stymulujących wrażeń jest zwykle większa od zdolności ich przyjmowania i trudno w sobie ocalić najcenniejszą rzecz w życiu - swobodny oddech kontemplacji...Obserwować życie w jego ekspansji i wzroście, w skupieniu i w rozproszeniu, w jego chwilach cudownych i groźnych, przyczaić się wewnątrz siebie i zobaczyć to wszystko na własne oczy...Tylko w sobie samych możemy znaleźć schronienie.  A śmierć i rozkład obecne są w nas już od chwili narodzin i z każdą nową chwilą życia uczymy się nie tylko żyć, ale i umierać...

         Najczęściej jednak uciekamy, a skutki tego mechanizmu ucieczki są takie, jak opisał je kiedyś w książce pod tym samym tytułem Fromm.   

sobota, 06 lipca 2013

              Wybrałem sobie dzisiaj przypadkiem te trzy zdania do mojej wieczornej medytacji. 

"PRAWDZIWA DOBROĆ ZWYCIĘŻA TO, CO NIĄ NIE JEST, JAK WODA ZWYCIĘŻA OGIEŃ. LECZ DZISIAJ LUDZIE SPEŁNIAJĄ AKTY DOBROCI TAK, JAKBY JEDNĄ CZARKĄ WODY GASILI PŁONĄCY WÓZ Z CHRUSTEM. I KIEDY OGIEŃ GAŚNIE, MÓWIĄ, ŻE WODA NIE ZWYCIĘŻA OGNIA"              

                         (Mencjusz)

               Autor tych słów, chiński filozof Mengzi (372-289 p. n. e), zwany po polsku Mencjuszem, tak jak Descartes nazywany jest Kartezjuszem, wypowiedział te słowa już dość dawno, jednak nie tracą one nic ze swej aktualności.  Dwadzieścia parę wieków to miliardowy ułamek sekundy w istnieniu kosmosu, jednak w historii ludzkiej cywilizacji do okres względnie długi, a jednak i dzisiaj czujemy prawdziwość tych słów. 

              W starożytnej filozofii chińskiej prowadzono ożywione dyskusje na temat natury ludzkiej i Mencjusz był przekonany, że człowiek jest z natury dobry.  To bardzo optymistyczny pogląd.  Ale, oczywiście Mencjusz wykraczał w swej nauce poza owo proste stwierdzenie, które jest wyznaniem wiary w człowieka.  Jeśli ktoś chce prześledzić argumentację poszczególnych filozofów, to warto zajrzeć do różnych dostępnych historii chińskiej filozofii (na język polski przetłumaczono ich już trzy).  

              Do medytacji wystarczą jednak tylko te słowa, a nawet nie słowa, lecz samo wyobrażenie.  Oczywiście nie jest ono dla nas dzisiaj tak czytelne jak kiedyś. Od gaszenia pożarów są specjalne służby, a widok wozu z chrustem jest w naszej miejskiej kulturze raczej czymś egzotycznym.  Może więc należałoby zastąpić to wyobrażenie jakimś innym?  Warto spróbować.

              Warto też przypomnieć sobie takie sytuacje i to, jak często o nich myślimy:

             Oto człowiek leży na ulicy.  Być może jest pijany.  Jeśli zasłabł, to jest możliwe, że zostanie przyjęty do szpitala, jeśli to akurat jego rejon (zdarza się, że chorzy umierają na ulicy przed szpitalem, który nie chce ich przyjąć), od szamotania się z nim jest strażnik miejski lub policjant, a jeśli umrze  - jego ciało uprzątną służby...

             Oto kogoś ze znajomych wyrzucają na bruk z pracy lub z mieszkania.  Wszyscy wtedy, jeśli w ogóle to zauważyli, mówią - pewnie czegoś tam nie dopełnił, jest urząd pracy, dostanie zasiłek, zgłosi się do noclegowni, to dostanie w niej miejsce...To niemożliwe, żeby taki człowiek nie miał pracy i nie miał gdzie się podziać.  Ale jak to idiota i nie troszczył się o to, słowem - nie poradził sobie, to niech ma pretensje tylko do siebie. 

             Oto jakiś polityk wykorzystuje frustrację tłumu, obiecując wolność, bezpieczeństwo, poczucie mocy, albo załatwienie niezałatwionych spraw i dzięki temu legalną drogą dochodzi do władzy, a potem trzyma wszystkich za mordę... 

             Przykładów jest wiele - może najbardziej poruszającym jest "przemoc domowa"...

             Ale i to, czy czegoś nam o nas nie mówi?  W domu, w którym mieszkam, zmarły w ostatnich latach dwie osoby i to wcale nie stare i bardzo samotne.  Te osoby pracowały zresztą zawodowo.  O tym, że zmarły poinformował wszystkich odór ich rozkładających się ciał  (po mniej więcej tygodniu).  I na co, spytasz być może, te wszystkie maile, telefony komórkowe i dziesiątki znajomych.  W pewnych sytuacjach człowiek zostaje sam...  

             A teraz usuńmy te wszystkie niepokojące przykłady, które mamy przed oczami i cały ich wydźwięk moralny, nie zawsze zresztą tak samo oczywisty i pomyślmy o wodzie i ogniu.  Wyobraźmy sobie, że jesteśmy dziećmi i bawimy się zapałkami i nagle firanka w naszym pokoju zaczyna płonąć.  Czy mama albo ojciec, jeśli są w domu, nie rzucą się nam na ratunek?...Ale, jak widzisz, znów narzuca nam się jakieś moralne wyobrażenie...

            A chodzi przecież tylko o to, co jest niejako "fizyczne" - jeśli zaczniesz gasić, leczyć, bronić, pomagać w stosownej chwili, jest szansa na to, że niewielka ilość wody ugasi ogień.  Im dłużej z tym zwlekasz, tym mniejsze masz na to szanse.  Nie jest to zatem wyłącznie kwestią determinacji, poświęcenia i odwagi, ale uważności. (Można nawet kochać drugą osobę i w porę nie zauważyć grożącego niebezpieczeństwa)...Bo kiedy przeoczy się stosowną chwilę, nietrudno o nieszczęście...Zanim szef pozwoli sobie na wyrzucenie kogoś z pracy ma zwykle miejsce tzw. mobbing, któremu inni obojętnie się przyglądają, bo brakuje im odwagi...Zło łatwiej jest "zdusić" w zarodku - czasami niewiele do tego trzeba...Często sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasz sukces życiowy zawdzięczamy temu, że ktoś nam kiedyś skutecznie pomógł...a nie mówił - pomóż sobie sam, to my ci pomożemy... 

            Ale od tej myśli warto powrócić do samego obrazu i przyjrzeć się własnemu sercu...

            Czy trzeba aż tak dramatyzować?  Budda dość często mówi o życiu jako o rodzaju klęski żywiołowej.  I że nie możemy czuć się zbyt spokojni, dopóki ten świat płonie...Tak samo Chrystus mówi - Jest teraz godzina O.  Czas przemiany...Jeśli rolnik przeoczy swe czynności, jego rośliny nie wzejdą i nie rozwiną się...

            Jednak, żeby o tym wiedzieć nie potrzeba żadnej religii, ani nawet żadnej moralności, wystarczy tylko przyglądać się życiu i nie uciekać od niepokoju, jaki ono często wzbudza...