Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb

piątek, 21 czerwca 2013

         Dokładnie 1021 demonów zmieściło się na paznokciu małego palca u nogi bodhisattwy Awalokiteśwary.  Wszystkie one przybyły tu z krain najdalszych, gdzie nikt o Dharmie nawet nie słyszał.  Stopa bodhisattwy nie była zbyt okazała, a cały posąg niewiele większy niż człowiek.  Brzoskwiniowy gaj roztaczał swój delikatny aromat.  Niebo było błękitne, a rozkrzyczane ptaki kąpały się w okolicznych kałużach.  Strażnik gaju nie pojawiał się tu zbyt często, bowiem i tak prawie nikt tu nie przychodził.  Zdarzało się, że musiał przeganiać kijem stado bezczelnych małp, które wyciągały swe kosmate łapy po owoce w nadziei nieśmiertelnego życia.  Trudno było jednak z nimi wygrać i właściwie strażnik był tu niepotrzebny. 

         Znudzone demony, nie mające w tym pustkowiu nic do roboty wylegiwały się na palcu Awalokiteśwary ziewając i ocierając się o siebie eterycznymi ciałami.  Taki demon naprawdę potrafi przerazić!  W ciągu ułamka mgnienia oka może urosnąć setki setek tysięcy razy i z istoty mniejszej niż najmniejsza mrówka może przeobrazić się w zwierzę większe niż największy słoń.  Teraz jednak demony pozostawały bezczynne.  Motyle, ćmy i inne jednodniowe owady wirowały radośnie w słońcu, a w cieniu wielkiego drzewa, które stało na łące nieopodal gaju strudzony wędrowiec odnalazłby rzeźwiącą błogość.  Nikt tędy jednak nie przechodził.

         W krainie owej pustoszyła się pustka, a wszystko zdało się być ledwie marzeniem sennym.  Co robił bodhisattwa na tym szczęsnym pustkowiu?  Bodhisattwa jest wszędzie tam, gdzie obecne jest cierpienie.  Te beztroskie motyle nie doczekają poranka.  Figlarne małpy napiją się zatrutej wody, a te, które przeżyją będą załamywać ręce nad tymi, które umarły.  A strażnik może jeszcze przed nadejściem zmierzchu zostanie zabity przez dzikich koczowników.  Ziemia wyschnie tu kiedyś i gaj zamieni się w pustynię, a wielkie drzewo utraciwszy żywotne soki wyschnie na popiół.  Bodhisattwa widział swym wewnętrznym wzrokiem, że tak właśnie będzie i że nawet jego posągowe ciało zostanie rozbite przez ludzi, którzy nie znają Dharmy.  Po okolicy włóczyło się zresztą już teraz wiele głodnych duchów, spragnionych ziarenek ryżu. 

         Jedynie owe demony nie zaznają cierpienia. Wolne od ludzkich namiętności delektują się do woli świeżym powietrzem i nawet ulewa nie byłaby w stanie oddzielić ich od paznokcia małego palca Awalokiteśwary, który oblepiają niczym niewidzialny kurz lub błoto.  Bodhisattwa nie czuje ich obecności, lecz ogarnia ich istnienie nieskończoną mocą swego umysłu.  Ale cóż to jest za istnienie?  Demony istnieją, jakby nie istniały.  Zatem należałoby powiedzieć, że istnieją i nie istnieją zarazem.  Awalokiteśwara nie cierpi, ani nie odczuwa znudzenia.  Widział już wszystkie wschody i zachody słońca, wiosny i jesienie, narodziny i śmierci, i ogarnia swym wzrokiem wszystko, cokolwiek było, jest i będzie.  Wie, że pustka jest formą, a forma pustką.  Jego pogodna, pełna współczucia i lekko zawstydzona twarz promienieje jak słońce w południe.                

         Kiedy tak zatopiłem się na chwilę w owym sennym marzeniu nagle usłyszałem czyjś oddech i czyjeś kroki...Ach tak - to JA oddycham, to MOJE kroki!   To JA idę, JA zatrzymuję się i rozglądam w okół, JA strzepuję z sandałów demony, które zdążyły się już do nich przyczepić, JA jestem spragniony i głodny, JA wyobrażam sobie zwiewną kobiecą postać, JA chcę zerwać brzoskwinię i nigdy więcej nie umrzeć.  Istnieję tylko JA, przybysz z Zachodu.  Poza mną nie ma już nic.  "JA jestem, JA jestem, JA jestem!" - powtarzam przez cały czas.  I może w to jeszcze kiedyś uwierzę?  Awalokiteśwara patrzy na mnie z politowaniem.  

czwartek, 07 lutego 2013

         Przeczysta Kraina, to miejsce bardzo ważne w topografii pewnej odmiany buddyzmu.   Jednak ani Yoko, ani Etsuko, ani tym bardziej on, Mistrz, o  tym nie wiedzą.   Żyją jeszcze w pewnej nieświadomości i  wyobrażają sobie, że idąc cały czas w kierunku zachodnim, dotrą do owej krainy.  I chociaż śnieg zasypuje ich drogę, idą wciąż dalej i dalej.  Ale kiedyś trzeba odpocząć.  Podkładają więc drew pod kociołek i gotują strawę, a Etsuko pyta:

         - Mistrzu, dlaczego śnieg w mieście jest taki brudny, a tutaj tak nieskazitelnie biały, że można by na nim posadzić czarnego kota?    

         - To kwestia przestrzeni. Pamiętaj - odpowiedział Mistrz, że śnieg jest zawsze śniegiem, a to, że śnieg jest biały, jest oczywistością dla każdego, kto edukował się na twardowszczyka.  

         - Wiem, że byłeś kiedyś w Krainie Bocianów, ale kto to jest ten twardowszczyk? - zapytała Yoko.

         - To dosyć trudno wytłumaczyć!  To ktoś zarazem lwowski i warszawski.  Polak, Henryk Elzeberg, używał chętnie tego określenia, bo ich mistrzem był Twardowski.

         - Ten, który był na księżycu? - zaniepokoiła się Yoko - To ten, co palił lulki?

         - Ależ skąd!  Nie wiesz?  To filozof - rzekła Etsuko - albo raczej, jak go nazywał Elzenberg, filozoficzny biurokrata.

         - Otóż śnieg jest biały - odpowiedział Mistrz - a trawa jest zielona.  Jednak śnieg może też być brudny, a trawa wyschnięta i żółta.  Z tym jednak nie powinniśmy mieć kłopotu.  

         Etsuko i Yoko ułożyły się już do snu w szałasie zbudowanym z sosnowych witek, a pragnąc zachować jak najwięcej ciepła, przytuliły się do siebie, stykając noskami.  Mistrz zaś wsparł się na swej lasce i stojąc, zaglądał w twarz księżycowi w pełni.  W oddali słychać było uspokajające wycie wilków.  W końcu jednak Etsuko nie wytrzymała i stanęła przy Mistrzu. 

         - Opowiedz mi to jeszcze raz - powiedziała - Być może nigdy nie dojdziemy do Przeczystej Krainy, ale te słowa zawsze mnie tak uspokajają.

         - Dobrze, Etsuko - rzekł Mistrz i pogłaskał ją po głowie (Etsuko na chwilę zdjęła z niej swą czapeczkę ze sztucznego królika).  Stali tak obok siebie, ona - rozmarzona, a on, wpatrzony w księżyc.  Mistrz jednak milczał.

         - To ja powiem! - przebudziła się w końcu Etsuko - Lotos, choć wyrasta z błota, pozostaje czysty - 

         Tymczasem Yoko, nie czując łaskotek, ani oddechu swej przyjaciółki, również opuściła szałas i stanęła przy Mistrzu.  W końcu porwane jakimś nagłym uniesieniem obie adeptki uklękły przed Mistrzem obejmując go za kolana, dla okazania tym większego szacunku. 

         - Błoto jest brudne, jednak lotos, który z błota wyrasta, pozostaje czysty - ciągnęła Etsuko - Podobnie szlachetny człowiek zachowuje swą czystość w otoczeniu pospolitych prostaków. 

         - Pozwól i mnie napić się ze źródła tej przeczystej mądrości naszego Mistrza - powiedziała Yoko.

         - Biała jak śnieg Mądrość naszego Mistrza nigdy się nie wyczerpie - rzekła na to Etsuko i widać było, że nie zamierza kończyć.  Pragnęła upajać się tą mądrością przez całą wieczność, a przynajmniej do końca zimy.  O mało się z Yoko nie pobiły o dostęp do owego tryskającego w niebo źródła niebiańskiej rozkoszy.            

         - No, no!  - powiedział Mistrz - Przestańcie się już tarmosić za te włosy!  Dla wszystkich starczy duchowego pokarmu.  Jeśli się nie uspokoicie, to dam wam po pupie tą laską, jak dobry tatuś.  

         - Mistrzu, to chyba jakiś zen mi się przyśnił!   Nie wiem, czy to ma być bardziej lwowskie, czy warszawskie? - oponowała Etsuko.

         - Dobrze wiecie, że tak nie zrobię.  Nigdy nie biłem grzecznych dziewczynek - rzekł Mistrz - Chcę was jedynie przywołać do porządku.       

         - Już będziemy grzeczne.  Pozwól nam jednak jeszcze trochę trwać w naszym uniesieniu i myśleć, że jesteśmy gwiazdami na Drodze Mlecznej - prosiła Etsuko.

         - Czuję się, jakbym była małym kotkiem i piła ciepłe mleczko przez smoczek - rozmarzyła się Yoko - Wypowiedz Mistrzu jakąś sentencję!

         - Pokorne ciele dwie matki ssią - zawstydził się Mistrz - ale chyba to trochę niegramatycznie, prawda? 

         - A nie masz dla nas chociaż jakiegoś etatu, albo tytuliku naukowego. Może być nawet po kimś - zażartowała Etusko.       

         Księżyc zaszedł, wilki zasnęły, albo potopiły się w przeręblu u zboczy Świętej Góry, a oni tak trwali w Trójce jedyni...Nie zamarzli jednak, bowiem wszyscy ubrani byli w doskonałe ekologiczne futerka firmy "Green Peace".