Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Marzeniologia stosowana

wtorek, 24 września 2013

                                Nie wiem.   Ale mogę zapytać Bożenki...

wtorek, 27 sierpnia 2013

            Słuchałem trochę sonat Purcella - "Ten Sonatas in Four Parts".  Nic tak nie poprawia nastroju jak znajoma muzyka, którą się lubi, zwłaszcza kiedy o jej istnieniu się zapomniało.  "Retrospect Trio", to niby tylko dobrze wytrenowany zespół wykonujący muzykę barokową, jakich wiele, ale w ich wykonaniu jest jednak sporo finezji.  Od 2009 roku, kiedy kupiłem te płytę słuchałem jej może ze trzy albo cztery razy, ale te sonaty Purcella znam jeszcze ze swoich "londyńskich" czasów i z kilku równie dobrych wykonań, np. znanego zespołu "London Baroque" z okresu, kiedy był w najlepszej formie. Kiedy pierwszy raz słuchałem tych sonat, nie było to dla mnie łatwe - pochodzą przecież z okresu, kiedy dzięki Corellemu kształtowała się dopiero forma dojrzałej barokowej sonaty.  Ale Purcell miał cudowny talent i jego geniusz polegał między innymi na tym, że wszystkiemu potrafił nadać wdzięczną formę i wszystko w pewien sposób zdrabniać.  Teraz słuchałem tej muzyk z taką swobodą, że mógłbym przy niej zasnąć, gdyby nie zimny nosek Mitsuko i jej wyciągnięte ku mnie łapki.  Muzyka ożywia wspomnienia i koi smutek.  Ta muzyka mało przypomina ogród angielski - Purcell oczywiście naśladuje Włochów.  To urocze, chociaż czasem niezwykle poważne, drobiazgi.  Co ciekawe, trio gra w czteroosobowym składzie, bo tego wymaga utwór.  Kiedy myślę o Purcellu, mam zwykle przed oczami pożar Londynu (ze znanego filmu z jego muzyką) i wspaniały pogrzeb Queen Mary (z napisaną przez niego muzyką).  Oglądałem ten film w mieszkanku Miss Barbary, nie przeczuwając nawet, że już nigdy Jej nie zobaczę.  Ale muzykę Purcella grano też w moich ukochanym londyńskim parku, gdzie prawie codziennie zaszywaliśmy się z Basią niby dwie wiewiórki.  Na zdjęciach Basia ma czasami kolor włosów wpadający w rudy, ale w rzeczywistości jej włosy były koloru "mysiego" (jak sama to zauważyła).  Dzisiaj, kiedy tego wszystkiego już nie ma - co nie znaczy, że nic nie ma - moje wspomnienia uwolniły się od smutku i nabrały jakiejś nieoczekiwanej lekkości.  Kochać piękną muzykę i piękną kobietę, to naprawdę spore szczęście w nieszczęściu, niezależnie od  smutnego końca (życie ma przecież taki koniec)...Może Jej uroda miała pewne braki w porównaniu z urodą mojej obecnej Miłości, nie była tak "nieskazitelna"...Mam nadzieję, że uważny czytelnik nie przeoczy tego zejścia do minoru, które dokonuje się teraz we mnie w tak pogodny sposób i zauważy też, że o swojej roli zdobywcy niewieścich serc mówię jednak z pewnym autoironicznym dystansem.  Cieszę się, mogąc teraz żyć przez chwilę w tamtych czasach - Miss Barbary i Purcella, nazywanego "Brytyjskim Orfeuszem"...mimo tego pożaru uczuć i pogrzebu.  Piękno ludzi jest w ich duszach, ale w przypadku kobiet i dzieci, przejawia się także w ich nadzwyczajnym wdzięku.  Purcell skomponował wiele cudownych pieśni miłosnych, ale Basia najbardziej lubiła "You' re Lost Little Girl" Jima Morrisona. Cieszę się, ze umysł ludzki ma tę cudowną właściwość fałszowania wspomnień i przypominania sobie tylko tego, co szczęśliwe i piękne.  Może właśnie dlatego ludzie nie umierają z rozpaczy, a wdzięczny Epikur, torturowany przez bolesną chorobę, uśmiechał się na wspomnienie swych dawnych Przyjaciół.     

niedziela, 21 kwietnia 2013

         Byłem tu dzisiaj na samotnym spacerze, bowiem Łazienki z powodu meczu na Legii zostały zamknięte.  Widok kwitnącego krzewu różanecznika ostrokończystego wydawał mi się tak cudownym zjawiskiem, że poczułem się niemal szczęśliwy.  Jest jeszcze wiele innych zapowiedzi wiosny, która dawno już miała przecież nadejść.  Dusza raduje się widząc kwitnące pąki i jasność świecącego przed zapadnięciem wieczoru słońca...Trudno sobie wyobrazić bardziej opustoszałe i ciche miejsce w samym środku miasta.  Dosłownie kilka osób - głównie zagraniczni turyści.  I tylko dochodzące ze stadionu, niczym z gladiatorskiej areny, głośne pomruki, przypominały o tym, że miasto jednak nie przestało istnieć.   

         Ostry atak kaszlu przerwał nieoczekiwanie mój spacer, ale do zamknięcia pozostało już tylko kilkanaście minut.  Może trochę zbyt późno pomyślałem o robieniu zdjęć.  Jednak, mimo to, z kilku jestem zadowolony, ze względu na ową atmosferę powolnego i delikatnego budzenia się roślinnego świata do życia.  (Pomijam tu drzewa, które przez cały rok są zielone).  I chociaż często nie godzę się na owo porządkowanie życia i przestrzeni, które jest dziełem człowieka, wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, jakim podlega tu roślinność uważam niemal za święte i kto wie, może chciałbym tu nawet pracować (gdybym miał niezbędne do tego kwalifikacje).

         Nie byłem w Ogrodzie Botanicznym od października zeszłego roku, kiedy podczas miłego spaceru zrobiliśmy tu ogromną ilość zdjęć.  Wtedy czułem się tu jak w zaczarowanym ogrodzie, bo czy jest piękniejsza dla kwiatów pora roku niż jesień?  Mój zachwyt nad światem miał potem przejść niejedną ciężką próbę...jednak ostatecznie przetrwał.

         Czytałem trochę o owym ogrodzie i jego historii i przez chwilę nawet zastanawiałem się, czy o tym nie napisać, aby uczynić moją notatkę bardziej obiektywną i zgodną z tytułem, jednak nie historyczność tego miejsca - której świadectwem są dostojne popiersia zasłużonych ludzi - lecz właśnie owo niemal metafizyczne poczucie samotności i pustki chciałem tu jeszcze na chwilę przywołać, nim stanie się jeszcze jednym wspomnieniem.  Moje zrujnowane zdrowie nie zapowiada chyba zbyt długiego życia, jednak mam nadzieję wrócić tu jeszcze - samotnie lub z kimś szczególnie mi bliskim.  Pozornie nic prostszego...   

niedziela, 13 stycznia 2013

             Patrzę na te płatki róży ścięte szronem.   Są purpurowe.   Chociaż leżą tu od lata, uniknęły rozkładu, podobnie jak inne kwiaty.  Chciałbym zobaczyć, jak będą wyglądały wiosną.  Na razie czuję cichą radość na myśl o tym, że wszechwładza śmierci tutaj nie sięga.  Jakaś drobna cząstka nie życia samego, lecz istnienia, jakby do końca nie zostały jeszcze utracone życiodajne soki, chociaż wiadomo już przecież, że życie nie powróci...

            A potem przechodzę przez niewidzialną bramę i jestem już tam, po drugiej stronie.  Co za przestrzeń!   Nie kończące się spacery po Elizjum, gdzie mam tak wielu znajomych.   Nigdy nie przypuszczałem, że spotka mnie szczęście błądzenia wśród owych łąk i pól, i spędzania czasu na przechadzkach z owymi szczęsnymi i wolnymi od wszelkiej niskiej zawiści duszami.  

            Proszę tylko nie myśleć, że jestem jedną z nich.   Elizjum cierpi ostatnio na pewne niedoinwestowanie i wpadli na pomysł loterii, w której główną nagrodą jest krótki pobyt tutaj.   Nie zdążyłem nawet kupić przewodnika.  Na szczęście znalazła się miła osoba, która spaceruje wraz ze mną, jak ta, no, jak ona się tam nazywała...Beatrycze, ale z domalowanymi wąsami, żeby było bardziej współcześnie i żeby też trochę sobie powarholić (nazwijmy ją Nico).  Tak to jest z tym losowaniem, zupełnie jak w lotto - wygrywa może i byle prostak, bo po prostu miał szczęście.  A ilu jest takich, którzy chcieliby tu się znaleźć, a niestety nie mogą, bo inny los przypadł im w udziale.   Siedzą teraz na dole i zastanawiają się nad tym, czy komora maszyny losującej nie została przypadkiem nastawiona przed losowaniem, a bęben na pewno był pusty.  

           Ale nie tylko ja jestem szczęściarzem, spotkałem nawet jakąś wycieczkę z Izraela (chociaż może to byli Palestyńczycy?)  Pomachałem im i już chciałem zapytać: "Po co się tutaj pchacie, macie przecież swój Eden!" , żeby nie pomyśleli, że nie jestem ksenofobem, bo wtedy naprawdę poczuliby się zaniepokojeni, a ja musiałbym ich potem oskarżać o antypolonizm.  I chociaż niewielu tutaj spotykam rodaków, miło mi słyszeć polską mowę, bowiem jeden z owych duchów, to Julian Tuwim, drugi - Bolesław Leśmian, a trzeci - Artur Rubinstein.  Przystajemy na chwilę z panem Arturem i gawędzimy o kobietach.  Trochę się wstawił napojem nieśmiertelnych i walcuje, ale zawsze z polskim godłem w klapie".

           "- Panie Arturze - pytam głosem sprawozdawcy sportowego - Jak to się dzieje, że się panu pod koniec życia te nutki nie pomieszały, kiedy grał pan z pamięci?  Ale niech się pan nie niepokoi, wraz z widzami uwielbiamy te pańskie potknięcia...Mogę panu mówić Arturze?  Artur, co czułeś przygotowując się tak długo do udziału w Konkursie Chopinowskim?  Chciałeś powtórzyć sukces Adama Blechacza?"  A kiedy o to zapytałem, poczułem, że i ja mogę być chamem, skoro jest taki zwyczaj.  Ale pan Artur roześmiał się tylko z pobłażliwą wyrozumiałością!    

           Tak, oczywiście, jest i pewna nieścisłość!  W Elizjum nie pije się żadnych napojów, ani wyskokowych, ani tym bardziej nektaru.  Nic mi też nie wiadomo o tym, aby ktoś tu tańczył walca.  To spokojne miejsce trochę jednak rozleniwia i atmosfera jest senna.  Nawet marzyć tu już nie trzeba, bo wszystko jest spełnione.  I ciepło jest, jakby wciąż trwała wiosna...               

           A tu na dole zima i tylko kwiaty na grobach jeszcze jakoś się trzymają.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

            A cóż to właściwie jest?  TO MIŁOŚĆ!  Tak o niej mówił poeta S. T. Coleridge (oczywiście w pięknym polskim przekładzie).  Może miał taką wizję po opium, albo czytał Platona? A tłumacz był tej wizji poety wierny? 

            "Nie smucić się i być dzielnym można dla piękna.  Ale dla takiego puchu marnego?  Przyjrzyj się jej dobrze i zobacz, ile ma wad.  Ani mądra nie jest, ani sprawiedliwa, nie panuje nad sobą i jest notorycznym tchórzem.  I nawet jej nosek nie jest tak wyrazisty jak u Kleopatry, a chce rządzić połową świata" - rzekła Afrodyta.

           "Nie mów tak o sobie" - powiedział Aurelio - "Jesteś piękna!"

           "Upiłeś się biedaku swoim uczuciem i widzisz tylko gwiazdy na niebie.  No, może jeszcze morze, jak wychodzę z kąpieli.  Z morskich pian narodzona jestem tylko jeszcze jedną bańką mydlaną"

           "Głupia jesteś, kiedy tak mówisz!" - uniósł się Aurelio - "I chyba w ogóle nie masz rozumu"

           "No widzisz, sam to powiedziałeś Aurelio!"

           "Powiedziały to tylko moje usta.  A serce czuje coś innego, moja ukochana" - odrzekł Aurelio, ale było mu bardzo smutno. Widziano go potem często w odludnych zakątkach, jak gdzieś w ukryciu płakał.  Okoliczne Muzy i Nimfy znudzone Apollinem i Orfeuszem zleciały się zewsząd, aby go pocieszać, ale on tylko patrzył na nie bezradnie i ukrywał twarz w dłoniach.  I nie było już łona, do którego przytuliłby swą głowę, a jego skrzydła były podcięte.  Nawet Artemida patrzyła na niego z pogardą jak na zwierzę do upolowania, a on drżał cały na ciele i duszy i powtarzał sobie - "Nie wolno zabijać marzeń, zanim staną się realne!"