Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Słówko do słówka, a uzbiera się sówka

niedziela, 23 grudnia 2012

             Znudzony długotrwały marazmem największy na planecie Wenus B3 (nie mylić z bliską nam planetką) wulkan Paracelsus przebudził się!  Doszło do gigantycznej erupcji w wyniku której śmierć poniosły tysiące istot  - ludzi Małpokształtnych i ludziatek, ludzkich wilków i myślących tygrysów, a nawet dwugłowych sów.  

             - Jaka będzie teraz przyszłość planety? - zastanawiałem się wsiadając do swego statku kosmicznego - Muszę o tym napisać w sprawozdaniu dla Światowego Centrum Badań Astronomiczno-Ornitologicznych.  Zawsze będzie jakiś grosz dla rodziny przed świętami.  Ach, prawda, święta już jutro!  A zatem wszystkiego dobrego!    

czwartek, 20 grudnia 2012

         Od dawna już umieszczam tutaj swoje japońskie opowieści.  (Wcześniej napisałem ich jeszcze kilka). Ucieszyłem się więc z prezentu, jaki niedawno otrzymałem - "Baśni japońskich", wykładowcy języka i kultury Japonii z Harvardu (między innymi) R. Tylera.  Niektóre z moich opowieści, którymi się zabawiałem, są niemal dokładnie w tym stylu (jednak bez większej troski o zachowanie realiów) - chociaż korzystam ze znacznie większej swobody, niż ich autor, czy może raczej tłumacz, wymyślam bowiem jedynie rzeczy trochę podobne do znanych mi japońskich opowieści.  Inne, bardziej realistyczne pod względem psychologicznym, których nie umieściłem "na blogu", ale kiedyś komuś pokazałem, nawiązują raczej do innego nurtu i są wyrazem moich głębszych przeżyć.  "W Chinach", "w Japonii", znaczy tu tyle, co w mojej swobodnej fantazji - w przestrzeni nieokreślonej i nieco tajemniczej, "gdzieś bardzo daleko"(Chiny już od wczesnego dzieciństwa były dla mnie tajemniczym światem i wcale się nie dziwię, że ludzie potrafią ,czy też niegdyś potrafili, tam latać jak ptaki).  Od pewnego czasu chętnie jednak przeglądam prace japonistów na temat jakichś aspektów japońskiej kultury w dawnych epokach - są one przede wszystkim erudycyjne, jednak zdarzają się wśród nich także prace o dużo większej wartości.        

       A teraz, po tym przydługim wstępie, przechodzę już do snucia samej baśni.  Jestem trochę zmęczony, dlatego opowiem coś krótkiego i mającego pewien sens.  Najbardziej lubię jednak opowieści całkiem pozbawione sensu.  Ta będzie jednak "chińska".

       "Niegdyś Przekora spotkał się z Rezolutnym, jednak nie rozmawiali ze sobą -  od dawna się już bowiem nie lubili.  Rezolutny poszedł dołem i nie miał szczęścia.  Trafił bowiem do miasta, gdzie przejechał go wóz zaprzężony w konie.  Przekora szedł górą i doszedł prawie do samych obłoków.  Niewiele brakowało, a wypadłby ze świata i utonął w jakiejś przepaści.  Ponieważ jednak miał szczęście, spotkał Pokorę.  Sypał śnieg, więc ledwo się poznali.

        -  A dokąd to idziesz, biedna dziewczyno? - zapytał Przekora - Taki mróz, a ty jesteś prawie rozebrana i masz bose stopy.  Pewnie ci gorąco?

        -  Kiedyś naprawdę umiałam chodzić, ale teraz sunę tylko po śniegu i słaniam się na wietrze i nigdzie już chyba nie dojdę - zapłakała dziewczyna.

        -  Ależ z ciebie niedojda! - zaśmiał się Przekora - Ale ja słyszałem, że niedługo spotkasz Wielkiego Gwałtownika.  To straszny zbój. Powinnaś na siebie uważać. 

        -  Jestem tak brzydka, że zbój nawet mnie nie zauważy - uśmiechnęła się Pokora 

        - Z pewnością!  Jednak zbóje nie czynią gwałtu dla przyjemności, ale po to, żeby pokazać, że są zbójami.  Pójdź więc lepiej ze mną, a sprowadzę cię na najpiękniejsze manowce.  Jestem pewien, że taka skromna dziewczyna nie odmówi mi swego towarzystwa. 

        - Dobrze, ale obiecaj mi, że zachowam swą cnotę - powiedziała dziewczyna.

        - Tego jednego nie mogę ci obiecać - rzekł Przekora - ale chodźmy!  Stojąc w tym miejscu obrazilibyśmy Boga Wiatru i Boginię Zamieci.

        Tak też uczynili.  A gdy już znaleźli się na owym manowcu Przekora mrugnął okiem i rzekł:

         - Za chwilę oboje spadniemy w przepaść. Mam wakat na stanowisku drugiej żony. Czy wyjdziesz za mnie za mąż? 

         - Wolę być twoją trzecią konkubiną - odpowiedziała skromnie Pokora.

         - W takim razie wracajmy.  Gotów jestem przystać na twoją ofertę - powiedział Przekora i schwycił Pokorę oburącz za biodra, chcąc w ten sposób powstrzymać jej upadek.  Ta jednak, chociaż była leciutka jak piórko, pociągnęła go za sobą w dół.  Lecieli tak i lecieli i opadali w dół, ale wciąż daleko im było do upadku.  W końcu znudził mnie ten widok i przestałem w tamtą stronę patrzeć.  Przypomniałem sobie, jak mama wysadziła mnie kiedyś na śniegu, który pod wpływem mojego strumienia stawał się zółty, a potem otuliła mnie w swój szal i przytuleni wyruszyliśmy w dalszą drogę. Tatuś był chyba wtedy gdzieś w delegacji, a do pociągu była jeszcze długa droga.  Pamiętam chwilę, w której usłyszałem gwizd parowozu.  

          - Ma pani pasażera - uśmiechnął się do mamy wąsaty pan w czarnej czapce -

          Mama postawiła mnie na zasypanym śniegiem peronie i spytała:

          - Czy to jest pociąg donikąd?

          - Donikąd, ale przez Hultaje!  A wolałaby Pani przez Zboki? Tam jest więcej wilków.

          - Raczej chyba nie - powiedziała mama - Ważne, żeby dojechać.  

          Poznałem go!  Ten kolejarz w czarnej czapce, to przecież Przekora.  Ten sam przedziałek zaczesany na lewą stronę, te same ubytki zębów. Był trochę nachmurzony.

          - No, no, panie kolego!  Niech pan tak na mnie nie patrzy.  Cóż z tego, że nazywam się Czomolungma, ckoso pochodzę z nizin?   

          - A gdzie jest twoja Pokora? - zapytałem.

          - Pozbyłem się jej podczas lotu.  Skręciłem jej kark.  Potrzebuję zupełnie innej dziewczyny - zaśmiał się nieco złowrogo.

          - Zatem życz nam szczęśliwej podróży - powiedziała mama, wyglądając przez okno przedziału.

          - Nie wątpię!  - odpowiedział Przekora i znikł.  Ja zaś uciekłem na koniec pociągu i wpatrywałem się w pajęczą sieć torowiska.  Już wtedy byłem wykolejony!