Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Nie zabijajcie drzew!

wtorek, 08 stycznia 2013

          Pisałem niedawno o tym, że drzewa mają dusze...że jest coś takiego jak duch drzew (darujmy sobie rozróżnienie między animą, a animusem, jako zbyt "naukowe" i nie całkiem odpowiednie do tego, o czym tutaj mówimy).  Wiedziano o tym już w czasach starożytnych i zapewne wcześniej, kiedy poczucie, że cała przyroda jest ożywiona, a ukryte siły natury rządzą ludzkim losem trudno było jeszcze wyrazić w języku religijnych, mistycznych lub filozoficznych pojęć.  Każdy ma jednak prawo do swoich prywatnych odkryć i do odnajdywania w sobie źródła pozytywnych przeżyć, podobnych do tych, których istnienie po raz kolejny uświadomiły mi owe fotografie.  I chociaż w roślinnym świecie istnieje także walka o przetrwanie - np. o dostęp do słońca lub do ożywczej gleby, w świecie tym nie ma jednak miejsca na niskie uczucia, takie jak zawiść lub nienawiść, przynależne do świata ludzkich kreatur.  Nie tylko zatapiając się w żywiole roślinnym, ale także w świecie zwierzęcym trudno byłoby nam znaleźć przykłady bezinteresownej złości, która wyraża się w satysfakcji z czyjegoś nieszczęścia lub zawiści wobec czyjegoś sukcesu.  O zwierzętach zresztą też nie można powiedzieć, że są nikczemne lub przewrotne...

         W naszym północnym "klimacie" trudno raczej o jakieś rozpasane, "amazońskie" szaleństwo roślinne, a podczas zimy, o której pisałem, cała zmysłowość owego roślinnego świata znika jak sen.  Wtedy właśnie możemy obcować z niczym już nie przesłonionym duchem drzew.  

         Urodzony w roku 1911, a zmarły w roku 2000 kompozytor Alan Hovhaness skomponował piękną sonatę na harfę i gitarę, zatytułowaną "Spirit of Trees".   Ta magiczna muzyka wprowadza nas w świat mistyki drzew, świat owych mglistych przeżyć i uczuć, który i ja od dawna podziwiam, a który kompozytor wyraził w sposób tak szlachetny.  Dla słuchacza nie obeznanego z muzyką klasyczną utwór ten jest wyjątkowo przystępny, bowiem wywodzi się z umiłowania naturalnego piękna, z korzeni muzyki etnicznej i nawiązuje do tradycji innej niż ta, którą zamęcza nas współczesna muzyka atonalna.  Słuchając tej muzyki zapomina się o przyklejeniu "etykietki" z napisem muzyka klasyczna, bowiem prowadzi nas ona do owego "zaczarowanego" (że użyję tutaj kolejnego stereotypowego określenia) świata Natury.  Jego "Sonata na harfę", "Koncert na harfę i orkiestrę smyczkową" i "Suita na flet i harfę" są prawie równie fascynujące.  Nie ma wprawdzie w tej muzyce orientalnej dziwności i wyrafinowanego brzemienia kompozycji Toru Takemitsu, którego lubię i chętnie bym zaprosił Czytelnika do wejścia do ogrodów jego muzycznej świątyni...jest jednak ten sam rodzaj szlachetnej powagi i szlachetności.               

        Czym potencjalnie może być muzyka na harfę można zorientować się słuchając na przykład transkrypcji solowych utworów (skrzypcowych, lutniowych i klawesynowych) Bacha na ten instrument, wykonywanej przez najbardziej znanego klasycznego harfistę - Andrew Lawrence - Kinga, albo z tego, czego dokonuje ostatnio Xavier de Maistre.   Warto posłuchać jak brzmią na tym instrumencie i w tak porywającym wykonaniu utwory fortepianowe Debussy' ego, "Zima" z 4 Pór Roku Vivaldiego, słynne adagio Albinoniego lub "Concierto de Aranjuez".  Jego płyty nie są kolejnymi, wirtuozerskimi popisami sprawnościowymi, jakich nie brak, a interpretacje zawsze odkrywają w brzmieniu utworów coś nowego.  Przykładem może być owa "Zima".  Czy harfa nie jest instrumentem, który w najdoskonalszy sposób ukazuje przenikliwy chłód i zarazem ciężkość zimowej zawieruchy. Czy słuchając tego utworu w tym wykonaniu nie czujemy się tak, jak byśmy stąpali po kruchym lodzie?  Naprawdę aż przyjemnie słuchać tak prawdziwie melancholijnej muzyki i wcale nie trzeba być osłuchanym z muzyka poważną, aby zauważyć jakich środków muzycznych używał Vivaldi do zbudowania owego nastroju i jak nieprzypadkowa jest owa transkrypcja.   To jest może w tego rodzaju wykonaniach najbardziej cudowne!  

       Trochę przez przekorę odwołam się teraz do "Poetyki muzycznej" Strawińskiego, bowiem, jak wiadomo, Strawiński nie cenił Vivaldiego i uważał, że kompozytor ten przez całe życie pisał jeden koncert w tysiącu wersji.  Jednak jest w tym nie  sama tylko przekora...Bowiem skąd się wzięła, według Strawińskiego potrzeba słuchania muzyki?  Właśnie "z tego"...z potrzeby słuchania wiatru, szumu drzew, śpiewu ptaka, spadających kropli deszczu, itd. i z potrzeby wyrażenia tego, co z tego "produkuje" nasza wyobraźnia...Sam Strawiński wykorzystuje, jak wiadomo harfę w "Orfeuszu"...Jednak na tym już zakończę w obawie, iż zostanę tutaj posądzony o jakieś podejrzane "rusofilstwo"... 

       Bezduszność!  Chyba to najbardziej mnie razi we współczesnym świecie.  Ignorowanie, a nawet szydzenie z cudzego cierpienia i ów brak ducha, który powoduje, że nawet śmiać się nie potrafimy "z czegoś", lecz zawsze musimy "z kogoś", nawet z tego, że ktoś umiera...Jeśli go nie lubimy, to oczywiście "schodzi" i "odwala kitę".   Naprawdę wolę już patrzeć na świat z perspektywy babki klozetowej i pisuaru (nie uwłaczając biednej kobiecie), niż znajdować upodobanie w tego rodzaju "estetyce".   Babka klozetowa przynajmniej zna swoje miejsce, chociaż jej doznania słuchowe i węchowe nie są może godne pozazdroszczenia.  W końcu troszczy się o czystość, prawda?

       Jaki to czasami przykry dysonans! - owo przejście od świata roślin do świata ludzi...

 

 

 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

          Cieszę się, że przypomniałem Ci Twoje ulubione drzewo.  I również mam nadzieję, że tam jeszcze jest i chociaż pewnie się zmieniło, nie utraciło nic ze swego piękna...

          Niepokojące jest to jak wiele drzew zupełnie niepotrzebnie wycina się i to nawet w miejscach, w których powinny być one objęte szczególną troską.  Bezużyteczność ich piękna do tego stopnia nie chroni ich przed marnym losem, że niszczą je nawet ludzie odpowiadający za przestrzeń w jakimś zabytkowym parku.    

          Zmierzch to tajemnicza pora, w której to, co widzialne, spotyka się z tym, co niewidzialne, a może i nawet życie spotyka się ze śmiercią.  Niektóre indyjskie ragi wykonuje się właśnie w porze zmierzchu i to nie tylko na brzęczącym sitarze, lecz i na sarodzie, lutni o delikatniejszym srebrzystym brzmieniu, i na głęboko brzmiącym indyjskim flecie bansuri, i na skrzypcach sarangi (najczęściej z towarzyszeniem tanpury i tabli).   Ragi te są często majestatyczne w swoim wyrazie, a ich brzmienie jest trochę nieprzeniknione i tajemnicze.  (Muzyka indyjska stała mi się kiedyś bardzo bliska, podobnie jak tamtejsza filozofia, jednak w ostatnim czasie słucham jej bardzo mało, nie przestaję jednak jej słyszeć).  Ale i w klasycznej muzyce europejskiej motyw zmierzchu pojawia się często w różnych utworach.  Czasami jest to prawie malarska wizja natury, czasami muzyka wyraża metafizyczne przeżycie, w którym zmierzch jest przejściem ku wyższej rzeczywistości (tzw. trascendencji), czasami mistyczne lub religijne uniesienie, w którym zmierzch prowadzi nas do przyszłego życia, stając się zarazem uwolnieniem od cierpienia i trosk życia obecnego (jak np. w kantatach Bacha). 

         W tej porze przechodzenia od jasnej rzeczywistości dnia do mroku nocy dzieje się bardzo wiele, chociaż łatwiej to zauważyć w innej niż miejska scenerii.  Jest to też pora, w której można ocalić skupienie i spokój ducha, patrząc na wszystko, co się w życiu przydarza, jako na nieuniknioną przemianę. Nikt nie zna własnego losu, a to często budzi w nas lęk, którego zwykle sobie nie uświadamiamy.  A to przecież tylko kolejna zmiana stanu, czy formy naszego istnienia...przed którą czasami nie ma żadnej obrony.

         W porze zmierzchu czujemy się często rozpaczliwie samotni, a jednak złudzeniem jest raczej pozorny brak samotności. Nie wyobrażamy sobie życia bez najbliższych osób, a przecież one kiedyś odejdą, bez bliskich sobie rzeczy, a przecież kiedyś je utracimy, jak zresztą wszystko, włącznie z naszym życiem...Dobrze jest o tym wiedzieć i kochać każdą chwilę naszego istnienia, i żyć poważnie (co nie znaczy, że warto być ponurakiem), bowiem pewien rodzaj szlachetnej powagi pozwala nam właśnie w chwilach samotności ujrzeć prawdę. 

        Celtowie podobno rozmawiali z drzewami i odczytywali z nich pewne wróżby.  Jednak każdy może to robić sam.  Ale to już zupełnie inna historia.