Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Grabarz nonsensu

niedziela, 13 października 2013

             Założenia Programowe: "Inicjujemy, tworzymy, grzebiemy!

             Jak długo jeszcze prawicowa-lewica znajdować się będzie na marginesie głównego nurtu życia politycznego w naszym kraju?

             W momencie, gdy walka klas się zaostrza, jedyną alternatywą jest akces do Światowego Kapitału oraz wspieranie Międzynarodowego Systemu Bankowego. 

             W trosce o pracobiorców zobowiązujemy pracodawców do dotrzymywania składanych obietnic i przypominamy iż składanie takowych bez pokrycia jest głęboko niemoralne.  

             Naszym zainteresowaniem cieszy się również small biznes, co wyraża się w naszej akcji: "Dziewczyna za każdym rogiem".            

             W naszym programie jest miejsce dla prawicowo-lewicowych kobiet.  Postulujemy prawo kobiety do bezkolizyjnego spędzenia płodu na wypadek, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, jednakże dopiero przy piętnastej kolejnej ciąży (przy czym łączny okres zachodzenia w ciążę nie powinien przekraczać 15 lat).   

              I dla emerytów:  Specjalna akcja "Chcesz Cukierka?"  Nasi wolontariusze wmieszają się w tłum wygłodniałych emerytów i każdy z nich będzie mógł, po uprzednim wykazaniu swego prawa do ubezpieczenia społecznego, poczęstować się dowolną ilością cukierków (nie więcej jednak niż dwoma).  

              W trosce o edukację naszych milusińskich proponujemy fajne rozwiązanie systemowe.  Co drugi dzień możesz nie przychodzić do szkoły, byleś drugiego dnia był wesoły.  To, czy jesteś naprawdę wesoły, oceni specjalna komisja w składzie Dyrektor szkoły, ciało pedag. i tzw. kujony.

              Ze szczególną  troską odnosimy się też do losu złodziei samochodów pracujących zagranicą oraz tych wszystkich, którzy doznają licznych upokorzeń przemycając pożądane towary, które można następnie zakupić po przystępnej cenie. Obsłudze granicznej mówimy stanowczo: "Nie bądźcie jako ten celnik!"    

              Proponujemy wzrost uposażeń dla najgorzej opłacanych zawodów, w tym dla adwokatów i notariuszy (którym już nie opłaca się pracować) oraz dla komorników o dużym wskaźniku udanych egzekucji.               

              Dla ludzi wierzących proponujemy nasz program Ewangelicko-Synagogalny.  Uczy on wszystkich szacunku dla tzw. pseudo-wyznań, które są jednak czymś lepszym od tzw. sekt.  W ramach programu pogadanki na temat historii Menory i rozmowy z żonami duchownych ewangelików.  

              Ludziom biednym oferujemy naszą pomoc w ramach programów "Dziewczynka z zapałkami"  i "Sierotka Marysia i jej krasnoludki".  

              Jest też coś dla "Zielonych". Prawdziwe dolary od zagranicznych ekologicznych sponsorów na Program Ratowania Wielorybów w Polsce.               

              Życzymy wszystkim zdrówka!

              DOŁĄCZ DO NAS!  JUTRO BĘDZIE NAS WIĘCEJ!

              Po uprzedniej konsultacji ze swoim psychoanalitykiem,

              Dr KOT

czwartek, 10 października 2013

         Przeziębienie i ból głowy nie pozwalają mi niestety pisać...o czymkolwiek innym niż o przeziębieniu i o bólu głowy.   Przypominają mi się moje niedawne rozmowy w szpitalu.

                             - Panie, jeden to się tak przeziębił i bolała go głowa, że nie mógł jeść i nastąpiło przebicie do otrzewnej, ale okazało się, że miał niewydolność płuc.

                             - Znam lepsze.  Mojej stryjecznej siostry matki zięcia druga żona, to kichnęła i już jej Panie nie było.  Tylko kichnęła.

                               Co, czeka Pan na wynik?

                             - Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku - powiedziałem prosząco. 

                             - Niech się Pan nie martwi - pocieszała salowa - Kiedy pana zobaczyłam, to pomyślałam, że to mój zięć, taki jest Pan podobny.

                               On też już nie żyje.

                             - Wyjdzie pan, nogami do przodu - rzekł życzliwie starszy pan. 

         Nie wyszedłem na papieroska, bo nie palę, a klamka w kibelku nie zamyka się.  Rozmowa dopiero się rozkręcała - czekała mnie jeszcze długa noc.  I wtedy przypomniał mi się ostatni list od Pani Profesor.   "Nie mogę pisać do Pana tak obszernie, jakbym chciała. Ale wciąż jeszcze nie mogę wyjść z przeziębienia".  W kilka tygodni później dowiedziałem się o Jej chorobie nowotworowej i śmierci.     

czwartek, 26 września 2013

                 Może już jej nie być...

wtorek, 24 września 2013

                              - Najważniejsze to chwycić ten bakcyl gadulstwa - powiedział Gadacz - W mojej rodzinie wszyscy gadali. Matka gadała, ojciec gadał, ciotka, już nie pamiętam nawet kto. Wszystkie siostry i bracia, kuzyni i krewni.  Ale bakcyla gadania załapałem w wojsku. "Wyczyść ten wychodek, żeby mi się świecił jak twoja d...przy księżycu!" - mówił generał, a ja wtedy mówiłem mu, co o tym myślę.

                              - Zmilczę to!  - ofuknął go Milczek - Powinieneś sobie włożyć szczotkę w cztery litery.

                              - Ale masz gadane!  - powiedział Nezumi - A ty naprawdę cudownie milczysz!

                              Ale, kto by tam kiedy zrozumiał Nezumiego.                               

                              - Ale żeś mu przygadał! - ucieszył się Gadacz - Niezły kompliment...

                              - Ale twoją głupotę zbył milczeniem - zadudnił ponuro Milczek.

                              - Pogódźcie się.  Chociaż mowa jest tylko srebrem, a słowa już niejednego zgubiły...Pozwólcie, że was wyręczę.  Będę gadał i milczał za was dwóch.   

                              - A pogadaj sobie! - powiedział Gadacz - Chętnie posłucham,  uczciwszy uszy.  Gdybyś piardnoł, to też bym posłyszał. 

                              - Lepiej milcz!  Zamiast mówić takie głupoty - wrzasnął Milczek. 

                              "No i nie pogodzą się" - pomyślał Nezumi, a mnie przypadnie w udziale całe złoto milczenia i srebro mowy.  I co ja z tym zrobię?  

piątek, 09 sierpnia 2013

                  ...Nie wiadomo, wychodzić z domu, czy nie...

czwartek, 25 lipca 2013

                                                                           Kaligulimikrusowi1 w hołdzie składam ten skromny dar

                                                                           (Nezumi13)

         Beata Myśleń-Plotkarska, Wiadomości wieczorne: - Jak się na pana powinno właściwie mówić Lucyfer czy Lucyper? 

         Lucyfer: Jak go zwał, tak go zwał, byle by się dobrze miał.

         B. M-P: Chodzą słuchy, że planuje książę modernizację piekła?  Czy zdecydują o niej względy ekonomiczne, czy raczej ludzkie?

          Lucyfer: - Owszem.  W ostatnim czasie posłałem do stu diabłów tą całą czeredę z rozżarzonymi obcęgami i tłuczkami do miażdżenia jąder i wszystkich ich pomagierów.  Zwolniło się mnóstwo etatów.  A zamiast ludzi zatrudniłem w końcu automaty do miażdżenia, wyrywania paznokci i wszelkiego udręczania.  Program komputerowy Alpha już działa...

          B. M-P:  I jest pan z niego zadowolony?

          Lucyfer: Uważam automatyzację piekła za rozwiązanie przejściowe, żeby nie powiedzieć prymitywne.  

          B. M-P:  A zatem, co dalej?  Jaką ma pan wizję Piekła? 

          Lucyfer:  Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, szanowna pani. Ale jest pani blondynką, więc na razie proszę się niczym nie martwić.    

          B. M-P:  To jak? Uchyli pan naszym widzom rąbka tajemnicy?

          Lucyfer:  W najbliższej perspektywie kilku stuleci przestawiamy się całkowicie na tortury psychiczne.

          B. M-P:   A więc można będzie mówić o humanizacji piekła?

          Lucyfer:  Badania przeprowadzone na terenie naszej posesji wykazały, że ból psychiczny wielokrotnie przewyższa swym natężeniem ból fizyczny. Niby trudno w to uwierzyć, ale jeśli pani w to wątpi, zapraszam po programie do mojego gabinetu.  Pisałem zresztą o tym niedawno w artykule redakcyjnym "O humanistyczną wizję piekła".

          B. M-P: Raczej się nie odważę...Jak więc działa program Dante XXI?

          Lucyfer:  Są tylko dwa rodzaje kar.  Oglądanie własnego życia i skutków własnych uczynków. Oglądanie życia najbliższych, których nie udało się uratować przed złym losem lub nawet niekoniecznie najbliższych - ludzi po prostu.

          B. M-P:  Czyli to nie jest tak, że obżartus będzie musiał cały czas jeść, pijak pić, a kleptoman kraść?

          Lucyfer:  Dokładnie tak, ale już bez żadnego poczucia przyjemności.

          B. M-P: Straszna monotonia.  Ale to drugie chyba jeszcze straszniejsze?

          Lucyfer:  Zgadza się.  A oto przykład: Obżartus powinien odłożyć na chwilę kanapkę z serem i z pomidorami i otworzyć drzwi swojej dziewczynie.  Wolał w tym czasie jeść i nagle słyszy przed domem pisk opon samochodowych i hamulców...Będzie tego musiał słuchać przez całą wieczność.  Tak samo pielęgniarka, która piłowała paznokcie, kiedy trzeba było odśluzowywać pacjenta.  I jej koleżanka, która wiedząc, że pacjent za chwilę umrze - udręczała go bolesnym zabiegiem, ponieważ był to alkoholik, który znęcał się nad własna żoną.  

          B. M-P:  Ale na czym polega ta kara, bo nie bardzo rozumiem.     

          Lucyfer:  Na tym, że ludziom tym przyda się wrażliwość na cierpienie, której wcześniej nie posiadali.

          B. M-P. A więc tortury moralne. To super!  Ale czy na pewno warto rezygnować z kar fizycznych? Są takie romantyczne i przynajmniej coś się dzieje.  Moim zdaniem, jeśli ktoś wrzucił świerszcza do płonącego kominka, to jego też się powinno tam wrzucić.

          Lucyfer:  W otoczeniu najbardziej inteligentnych diabłów przeanalizowaliśmy wszystkie znane ludzkości koncepcje kar piekielnych: hinduistyczną, tybetańską, dantejską, chińską, łącznie z piekłem za życia w chińskim burdelu...

          B.M-P:  A jak będą cierpieć prostytutki?   

          Lucyfer: Będą tu nadal wykonywały swój zawód, ale na oczach osób, które kochają i bez jakiejkolwiek przyjemności. 

          B.M-P:  Przeważnie kochają swoich alfonsów - więc, jaka tu kara?

          Lucyfer: Oj!  Nie zna pani życia...

          B. M-P: A jaka będzie przykładowo kara dla zawistników?

          Lucyfer:  Ich wspaniałe uczucie.

          B. M-P:   A dajmy na to, taki filozof Epikur?  Co z nim zrobicie po wyjęciu z płonącej trumny? 

          Lucyfer:  Już to zrobiliśmy.  Im dłużej będzie uczył innych, tym będzie głupszy. 

          B. M-P:  A co z tradycyjnie bardziej przyjaznymi człowiekowi rejonami piekła?

          Lucyfer:  Wszystkie miejsca piekielne przeznaczone dla uprzywilejowanych oczywiście kasujemy wraz z przedsionkami. 

          B.M-P:  A może teraz powie pan naszym widzom parę słów o swoim prywatnym życiu?

          Lucyfer:  Po raz drugi się ożeniłem i mam dwoje dzieci.  Lubię życie rodzinne i towarzyskie. Największą przyjemność sprawia mi otwieranie butelek od szampana i dobrego wina.  Kolekcjonuję też podstawki pod kieliszki i korkociągi.  Uwielbiam windsurfing, jogę i jogging.  Lubię też ostatni się śmiać...

          B. M-P: A kogo ze znanych osobistości życia publicznego mamy szansę ujrzeć wkrótce w piekle?  Niektórzy mówią, że znajdzie się tam Kuba Wojewódzki. 

          Lucyfer: Wybaczy pani, ale to tajemnica służbowa.

          B. M-P:  No a w jakiż to sposób ja będę cierpieć? 

          Lucyfer:  Będzie pani dokładnie taka jak teraz.  I że tak powiem, skazana będzie pani na podziwianie własnej inteligencji.  Oczywiście rozszerzymy ją pani.

          B. M-P:  A jak mogę się przed tym uratować?

          Lucyfer (śmiech):  Zatrudnić się w redakcji pisma "Blondynka".

          B.M-P: Czy zawsze jest pan równie miły dla kobiet?

          Lucyfer: Zrobiłem dla pani wyjątek. 

          B. M. P:  Czego panu życzyć w nadchodzącym millenium?

          Lucyfer: Oczywiście pieniędzy...i dobrej potencji. 

          B. M - P:  A w sprawach zawodowych?   

          Lucyfer:  Mam zamiar zdetronizować swego szefa, Króla Niebieskiego. Myślę, że to tylko kwestia czasu. 

          B. M-P:  Trzymam za pana kciuki i nie życzę powodzenia.

          Lucyfer: Nie dziękuję... 

wtorek, 25 czerwca 2013

                                       Wiem, że nic nie wiem. Myślę więc jestem. Wszystko płynie.    

                                       Być, albo nie być? - Oto jest pytanie. 

                                       Lecz, czy odpowiem na nie, nim wszystko przeminie?

                                       Pograłbym trochę na lutni, nie na pianinie. 

                                       Czasami dźwięk jakiś wychwycić uchem trudno i trochę nudno, 

                                       Lecz lekki jest jak piórko, podczas gdy tamten mamut

                                       Po piano zwykle grzmi forte!  I słychać to z dala, 

                                       Sens cały delikatny grzmotem rozpierdala! 

środa, 29 maja 2013

           Trudno o pewnych rzeczach pisać bez uczucia grozy. 

           Rację mieli starożytni stoicy - świat ogarnął kosmiczny pożar.   Jedyna szansa dla Ziemian, to ucieczka na inną galaktykę.  Nie dla wszystkich - oczywiście, liczba miejsc jest ograniczona, a bilety drogie.  "Co robić, co robić, co robić?" - gorączkowo myślał Eugeniusz Kwazar.  W miarę jak to rozważał - a czasu było rzeczywiście niewiele - w jego głowie pytanie to zamieniło się w pytanie: "Co jeszcze, poza sobą, ratować?"  W tych gorączkowych dniach ludzie i instytucje odpowiadały na to pytanie bardzo różnie:

          - Przedstawiciela rasy białej, względnie jego komórki;

          - Kaplicę Sykstyńską i wszelkie religijne i artystyczne idole, a nawet bałwany;

          - Nasiona niektórych roślin i egzotyczne zwierzęta, względnie ich DNA;

          - Najnowsze osiągnięcia techniczne;

          - Co cenniejsze pamiątki rodzinne;

          - Konta bankowe;

          - Materiały dowodowe w sprawie;

          - Niepublikowane utwory;

          - Nieruchomości (domki letniskowe lub po prostu mieszkania wraz z ich zawartością);

          - Prywatne samochody, samoloty i inne wehikuły;          

          - Wałówkę na drogę i pierwsze sto lat pobytu na nowej planecie;

          - Dzieci, psy i koty;

          - Pozostałych najbliższych;

          - Teściową.

          Doktor Kwazar dokonał w końcu wyboru.  Zabierze ze sobą córeczkę, ulubionego kota i swój dyplom doktorski.  Mamę na pewno zabierze brat, podobnie jak broń, latarkę, dokumenty i nieruchomości.  Była 4.45.  Transcosmic "Lemuel Guliwer" lecący na planetę N 8 736 585 odlatuje jutro o trzynastej.  "Cholera, znowu się nie wyśpię" - pomyślał.  "Według najnowszych informacji końca ziemskiej cywilizacji nie należy spodziewać się przed upływem tygodnia.  W wielu rejonach globu reżimy rozstrzeliwują jednak masowo niewygodnych obywateli. Trwa też rabunek mienia na niespotykaną dotąd skalę. A teraz - chwila muzyki".  Kwazar wyłączył swoją ulubioną "Staroświecką Radiostację. Jedyne radio, którego nikt nie słucha" - dotowane przez Ministerstwo Kultury.  Jakoś nie mógł się uspokoić.  Jedyny sposób w takich sytuacjach, to zajrzeć do pokoiku Adeli i zobaczyć, jak słodko śpi wtulona policzkiem w poduszkę. 

         Ale, kiedy wszedł do pokoju - Adeli w nim nie było.  Wybiegł z rozpaczą przed dom i wołał "Adeeelu, Adelu!", ale echo odpowiadało tylko głucho "Elu, Elu!"  Sytuacja stawała się poważna.  Żeby zdążyć trzeba wyjść z domu przed ósmą. Satrapa Polonii wydał bowiem dekret, zgodnie z którym "osoby, które spóźnią się na swój odlot, zostaną pozostawione własnemu losowi wraz z rodziną i całym dobytkiem".  Tylko  w ten sposób można było przeciwstawić się panice i nadużyciom, i zagwarantować publiczny porządek.    

        W tej sytuacji Pan Eugeniusz począł żarliwie i niewprawnie modlić się do Boga, bowiem nie czynił tego od ubiegłego stulecia.  "Boże Wszechmogący, Panie Mój, niech ja zginę, ale uratuj moją dziewczynkę".  

        Chwilę trwała śmiertelna cisza, gdy nagle usłyszał głos z góry: "Zastanów się jeszcze.  Przecież jeśli umrzesz, to nie zobaczysz już nigdy swojej Adeli".

        "ALE ONA BĘDZIE ŻYŁA!" - zawołał ojciec. 

        "Ach, ci ludzie!  Logika nie jest ich najsilniejszą bronią" - mruknął do siebie Anioł, który doskonale znał zamysły Boże.  "Łudzić się, że "Guliwer" doleci do celu i  nie spłonie po drodze może tylko głupiec lub szaleniec.  Wiem, z pewnego źródła, że właśnie dlatego tam dolecą, jednak życie na planecie N 8 736 585 z pewnością nie będzie należało do usłanych różami...raczej cierniami... Roi się tam aż od potworów i brakuje wody.  Tak więc reżim Nowego Babilonu będzie musiał trzymać swoich obywateli twardą ręką, a Gubernator już rozważa przymusową służbę wojskową dla dziewczynek od czwartego roku życia oraz 23 godzinny dzień pracy dla wszystkich przy uprawie kosmicznego gruntu...Chyba mu o tym powiem. Niech ma świadomość, co wybiera!  Mogę chyba pozwolić sobie na kontrolowany przeciek".  Tak też uczynił, ale ojciec już wybrał i Pan Bóg przywrócił mu córeczkę!

        Uczony astronom musiał jednak zapłacić podatek od wzbogacenia.  Biegnąc z Adelą do kosmicznego pojazdu pozostawił na stole jedyną fotografię Zmarłej Żony.     

       

sobota, 04 maja 2013

                  Oto jedyna filozofia naszych bezrefleksyjnych czasów.

wtorek, 30 kwietnia 2013

          Biedny Ryszard III.  Żeby po śmierci nikt nie traktował go poważnie przemalowano jego portret, tak, aby zaznaczyć na nim ślady złośliwej ułomności.  Podobno nawet urodził się dopiero po dwóch latach, przez które pozostawał w łonie matki i to z wszystkimi zębami i owłosiony.  Szekspir zaś przedstawił go jako zdrajcę, którym nie był i dzieciobójcę, chociaż nie ma na to żadnych historycznych dowodów. Zgodnie z tradycją przekazaną przez Tudorów,  ukazuje go jako istotę fizycznie brzydką i wewnętrznie zepsutą.  Miał mieć niewładną rękę, a według innych autorów być garbatym karłem.  

          To jeszcze jeden dowód na to, że zwycięzcy piszą historię.  Ciekaw jestem jak będzie wyglądała historia najnowsza spisana za kilka pokoleń. 

          

czwartek, 04 kwietnia 2013

          - Wszystko działo się w zaklętym kręgu.   Pies gonił kota, kot gonił mysz, a mysz goniła polnego konika.   Po zakończeniu zabawy pozbierałem z kawałka łąki - koci ogon (odgryzł go pies), mysią łapkę (odgryzł ją kot), skrzydełko polnego konika (odłamała je mysz) i wrzuciłem wszystkie do swojego worka.  Biedne okaleczone zwierzątka rozbiegły się gdzieś, a pies wpadł w potrzask - i słychać było tylko jego skowyt.  Mogę być z siebie dumny.  Mój eksperyment zakończył się bowiem zgodnie z przewidywaniami - powiedział wujek.

          - I nie było ci, wujku, ich wszystkich żal? - spytała Helga.

          - Jak eksperyment, to eksperyment!  Nie ma sentymentów!  Postępujesz, bracie, jak przyrodnik, uczony.

          - Dlaczego mówisz do mnie - "bracie".  Mam sześć lat i jestem dziewczynką.

          - Ale niedługo już będziesz dorosła i będziesz miała chłopaka, a potem dziecko i ani się obejrzysz, aż zostaniesz babką.  Powinnaś zacząć rozumieć męskie uczucia. To my umieramy podczas wojen!  Wiesz, co to jest konflikt interesów i walka o byt? 

          - Ale, co ty, wujku, właściwie przez to udowodniłeś?

          - Konieczność przyrodniczą.  A nawet coś więcej - Fatum!   Bo w końcu poodrywały sobie te łapki i ogony dla zabawy.  Głodne nie były. Przedtem bardzo starannie je nakarmiłem.  To raczej przyrodzona skłonność do ludyzmu. 

          - A nie mogłeś chociaż uwolnić psa? 

          - Uwolniłem go, ale trochę szarpnąłem i wyrwałem mu łapę -

          - Zrobiłeś to, wujku, specjalnie!

          - Tak. Chciałem zobaczyć, jak na to zareagujesz. Nie mogłem przecież zabić twojej mamusi.  Gdyby jeszcze była moją teściową...

          - Nienawidzę cię!

          - Prawidłowa reakcja. 

          - Chętnie bym cię za to zabiła!

          - Ależ, proszę!  Nie powstrzymuj się.  Po to właśnie zostawiłem tutaj te grabki. Uderzysz wujka w głowę.  A tu obok - szpadel.  Zakopiesz...

          Ale dziewczynka zaczęła płakać.  Wujek wyjął notes, poprawił przedziałek i zanotował: "Jak było do przewidzenia.  Nie potrafiła wyrazić swej gwałtownej emocji i rozpłakała się.  Musi za to zostać ukarana!  A swoją drogą - dopiero na psa zareagowała".

          Zaczął gonić dziewczynkę, a za nim, z siekierą w ręku biegła jej matka...a za matką jakiś stary, nieumundurowany policjant.  

          - Co chciałeś jej zrobić? - wrzasnęła matka i obcięła wujkowi siekierą pół głowy.      

          - Jest pani aresztowana za próbę zabójstwa - powiedział policjant - Lub nawet po prostu za zabójstwo.

          - Umieram - zauważył wujek i rzeczywiście wyzionął ducha, bo jak tu żyć z połową głowy. 

          - Istne Wariatkowo - powiedziała ekspedientka z mięsnego - Dawno nie widziałam takiej jatki. My teraz wszystko kroimy na cienkie plasterki.  A ten to - kto?

          - Chciał...moją córkę! - sapała mama.

          - To dlaczego mu pani w tym nie przeszkodziła?

          - Jak to?

          - Pani zobaczy!  Córeczka nie ma jednej nogi...

          - Nie, pani.  Ona nie ma już od trzech lat.  Jechała z mężem na motorze...

          - To niech pani sprawdzi, czy jej czego innego nie brakuje.  Może język jej wyrwał, albo co?

          - Jesteś kompletna, Helgo? 

          - Tak, Mamo.  Ale szkoda mi wujka.  On chciał mi tylko przepędzić rozum z pupy do głowy.  Umówiłam się z nim, że jak coś zrobię źle, to mi da po łapach linijką - żebym zapamiętała dla swojego dobra.   Cieszyłam się na tę kare.  Wujek nawet psa nauczył merdać ogonem w jedną stronę.  Zawsze był bardzo przyzwoitym człowiekiem i mówił, że musi być porządek. 

          - To dlaczego przed nim uciekałaś?

          - Bo byłam niedojrzała i nieposłuszna.  Powinnam bez szemrania poddać się karze. 

          I to naprawdę wszystko, Nezumi?  To cała historyjka, którą chciałeś opowiedzieć?  Nie ma w niej żadnych zakamarków, ani przemilczeń. Żadnej ukrytej metafizyki.   Pies goni kota, kot - mysz, mysz - konika polnego.  W wyniku tego zdarzenia dochodzi do wielokrotnych zranień i utraty kończyn. Następnie wkracza eksperymentator, w drastyczny sposób okaleczając psa.  A kiedy dziewczynka protestuje, zaczyna ją gonić.  Wtedy dopada go jej matka.  Obawiając się, że zdejmie dziewczynce majtki, przepoławia jego czaszkę na pół na oczach policjanta po cywilnemu.  Ten aresztuje mamusię.  Ale pani z mięsnego pyta, czy dziewczynka jest kompletna.  Okazuje się, że tak i że dziewczynka żałuje, że dobrowolnie nie poddała się karze ze strony wujka...A ten eksperyment?  O co właściwie w nim chodziło?  O spontaniczność instynktu?  O zasady eksperymentatora?     

        - Ja tam nic nie widziałem.  Mnie przy tym nie było - mówię - Wolę o tym nie wiedzieć.           

    

czwartek, 17 stycznia 2013

         Mój blog jest jak park angielski, który trochę zdziczał i zarósł lub jak ogród, w którym rośnie trochę przypadkowo wysianych roślin nazywanych pospolicie i nie całkiem słusznie - chwastami.   Lubię maki, chabry i inne polne chwasty i ogólnie rzecz biorąc nie mam sympatii dla nazbyt estetycznego porządku.  Królewskie Ogrody moich myśli i marzeń nie mogą też być zamknięte dla odwiedzających, nawet jeśli jakaś mama przypadkowo wysadzi tu swoje dziecko. Owszem, jest toaleta, ale wciąż brakuje funduszy na wynajęcie babki klozetowej, która zabawiałaby klientów wdzięczną rozmową, pobierając od zrozpaczonych opłatę w wysokości dwóch złotych.  Przeprowadziłem już nawet casting, na który zgłosiło się kilku chętnych, jednak musiałem im w końcu powiedzieć "Nie".  Jednak zrobiłem to w kulturalny sposób.  "Może  - powiedziałem, jakaś fundacja sfinansuje pani działalność i będzie pani mogła wygrywać swoje polonezy i mazurki, ja nie mam na to kasy. Wszystkie pieniądze wydałem na zatrudnienie młodego i prężnego goryla do mojej obstawy".  Oczywiście żartowałem.  Fakt pozostaje faktem - toaleta jest zamknięta.  Będę musiał chyba zatrudnić dyrektora zarządzającego moim parkiem, bo ten profesor historii sztuki sobie nie radzi.  Cóż z tego, że wie na jakim planie wybudowano XVIII wieczny budynek, skoro nie potrafi zarobić na kawiarni, głośnej muzyce, sprzedaży pańskiej skórki i waty (większość czytelników zapewne nie wie, co to jest pańska skórka i wata, bo urodzili się za późno).  Ale wciąż nie mam głowy do podejmowania takich decyzji.  Interesuje mnie przyroda, życie, romantyczne pary, osoby szukające tu ciszy i spokoju, a nie stada zadeptujących wszystko i płoszących głodne wiewiórki.   Zresztą wiewiórki i ptaki powoli wyprowadzają się stąd, chociaż wciąż jest ich tutaj sporo. "To much pollution!"       

środa, 09 stycznia 2013

          Ledwie przeżyłem śnieżną i mroźną noc...powrót do domu zajął mi więcej czasu, niż dojazd do innego miasta.  Nie przeczytam już więc chyba książki, którą sobie odłożyłem do czytania, ani nie zanotuje nic w moim czarnym notesie.  Ciekawe, że akurat na ów notatnik już znalazł się wydawca, który pragnie go opublikować po mojej śmierci.  Wolałbym, żeby opublikował już teraz i wypłacił mi honorarium, które wesprze moją rodzinę, a powiedzmy, dajmy na to, za dziesięć - trzynaście lat, chętnie odejdę..."Nie może pan sprawić zawodu naszym czytelnikom. Te hieny i szakale z niecierpliwością czekają na pańską śmierć  - powiada ów wydawca - jeśli się pan teraz nie zabije, niewiele pozostanie z pańskiej legendy.  Jeśli panu wypłacę, na pewno nie dotrzyma pan umowy i będzie pan bezczelnie żył nadal.  Proponuję więc uczciwą transakcję - pan przekazuje mi tekst i zabija się, a ja wypłacam pańskiej trzeciej żonie pełne honorarium, uszczuplone jedynie o podatek i gwarantuję procent od sprzedaży".

         "Czarny Notes", jak chce go nazwać wydawca, rozpoczyna słynna "Modlitwa do Sowy" Johna S.  Warrena, na którą odpowiadam moją własną  "Modlitwą do Puchacza".  Resztę zbioru stanowią "Ciemne i nieuporządkowane myśli Caspara Kleina", napisane w szesnastu różnych językach...Na ostatniej stronie wydawca pozostawił miejsce na plamę z mojej krwi.   Jest bardzo uprzejmy - służy nawet własnym pistoletem.  Wciąż zastanawiam się, czy warto?  Na sławie mi nie zależy, na pieniądzach - tak!   

        - Bardzo gorąco pana zachęcam,  panie Mieczysławie.  Sprawa ta wydaje mi się niecierpiąca zwłoki.  Pan się zastanowi!  - Dziś pański zewłok ma dla mnie sporą wartość - jutro będzie niczym!   

        - Dobrze - powiedziałem w końcu, ale proszę o dodanie w umowie następującej klauzuli:  "Ja, Mieczysław Mojra - Brzeszczot, autor w prasie lokalnej, zobowiązuję wydawcę do dożywotniego dożywiania mojego kota, o imieniu Joshua. Rodzaje preferowanych pokarmów..."  (Wymieniłem). 

        Nie zgodził się.  - Nie jestem instytucją charytatywną - powiedział.

        - W takim razie, "Czarny Notes" trafi do ręki pańskiej konkurencji z Yale.  Oni tam dbają o koty! 

        Nie muszę już chyba dodawać, że schodząc ze schodów Wydawnictwa CG 34, potknąłem się tak niefortunnie, że skręciłem sobie kark.  Następnego dnia rano mój "Czarny Notes" ujrzał światło dzienne.  "Nie napisano dotąd równie optymistycznej książki" - skonstatował w swej recenzji Stanisław Mongoł - "Autor wierzy w człowieka i w jasne strony tego zwariowanego życia".  Tak więc w ciągu jednej nocy stałem się znanym celebrytą. 

 

     

czwartek, 22 listopada 2012

                                                                   -  Nie istnieje!

 

                                                                   Z cyklu: "Anty-Iluzjan!"