Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Deficyt aniołów

czwartek, 03 października 2013

             Święty Piotr tnie wydatki.  Nie ma już nawet na złocone skrzydła dla aniołów.

                               - A nie mówiłem! - cieszy się Szatan.

             Ale Piotr krząta się po swoim obejściu jak przedtem.  To się nazywa pogoda ducha. Tylko w nocy mu zimno. Kołdry mu trochę nie wystarcza - jest przykrótka.  Przykrywa się chmurą.  Chmury przepływają niżej.  Trzeba je tylko umieć schwytać...   

            

poniedziałek, 16 września 2013

        "Nieśmiały mężczyzna w wieku dojrzałym, o nietuzinkowej osobowości i artystycznych zainteresowaniach (bez osiągnięć), poszukuje ładnej, delikatnej dziewczyny do niesponsorowanego seksu.  Mile widziane gniazdko miłosne (mieszkanie), kompetencje oraz motywy altruistyczne.  Wymiary: 180/16.  Jeśli lubisz łóżko, długie spacery i stawiać komuś herbatę w kawiarni, to dobrze wybrałaś!"

        - Nie wiem, czy twoje ogłoszenie znajdzie oddźwięk? - powiedział Nezumi.

        - Dlaczego nie?  Jest krótkie, szczere i pełne treści!  Ja gdybym był dziewczyną, to na pewno bym się zdecydował - wyjaśnił Toru.

        - To rzeczywiście ujmujące, co napisałeś...Nie jesteś jednak dziewczyną.  I ja też nią nie jestem.  Mogę cię tylko zapewnić, że gdybym nią był, to ani przez chwilę nie byłbyś sam - zapewniłem przyjaciela.

        - I tak byś mi cały czas gadał nad uszami!  - złościł się Toru - Uszanuj czyjąś tajemnicę!           

piątek, 19 lipca 2013

           "Ideałem, jaki proponujemy osobie nieśmiałej nie jest po prostu uprawianie seksu, lecz potraktowanie doświadczenia seksualnego jako jednego z najważniejszych ludzkich przeżyć.  Wielki humanista Rollo May potwierdza to, co wszyscy wiemy intuicyjnie:

           "Każdy człowiek, doświadczający na swój sposób samotności i odosobnienia, pragnie zjednoczenia z innym człowiekiem. Tęskni do udziału w związku większym niż on sam. Zazwyczaj dąży do przezwyciężenia swego osamotnienia przez jakąś formę miłości".

          (Philip G. Zimbardo, "Nieśmiałość") 

          Seks jest tu traktowany jako element najbardziej intymnej więzi i bliskości z drugą osobą.  Jestem przekonany, że dla człowieka, który potrafi taką więź odnaleźć, wszelkie inne godziwe cele, dla jakich go się "uprawia", jak np. fizyczne i psychiczne zdrowie - nie są czymś całkowicie odrębnym, ani ważniejszym od tego, który określa miłość...Jeśli seks nie służy dominacji, nie ma charakteru przymusowego i nie służy rozładowaniu frustracji, ani nie jest najważniejszą formą dowartościowywania się i przede wszystkim nie sprowadza partnera do roli przedmiotu, to trudno byłoby w nim znaleźć coś negatywnego... 

          Ideałem dla Zimbardo jest Grek Zorba.  "Ucząc swojego nieśmiałego szefa, Michaela, tańczyć, Zorba pokazuje mu (a także nam) jak, wyciągając rękę do innego człowieka, zaczyna się doceniać zbyt długo tłumione uczucia".

wtorek, 09 kwietnia 2013

          "Przekonanie jest sumieniem umysłu" (Chamfort). 

          Pan Chamfort tak dalece cenił sobie wolność, że strzelił sobie w łeb, kiedy rewolucjoniści próbowali go drugi już raz aresztować, a potem, kiedy skonstatował, że wciąż żyje, chwycił za brzytwę i próbował podciąć sobie gardło.  Podobno potrafił każdego, kto się z nim choć na chwilę spotkał przygnębić na wiele dni.  Dziewięć na dziesięć jego aforyzmów, to rzeczy z gruntu nazbyt pesymistyczne lub nieprawdziwe, a jednak...są pośród nich rzeczy głęboko poruszające. Mnie jednak zainteresował ten oto.  

          Słowo "przekonanie" ma całkiem jasny sens, słowo "umysł" - już nieco mniej jasny, a najmniej  - "sumienie".  Niektórzy mówią, że sumienie, to tylko hipostaza, że to pewne moralne uczucia we mnie (jak niepokój, poczucie winy, wstyd, potępienie lub lęk), ale, że są one w nas niejako odbiciem uznawanych przez pewna grupę ludzi zasad...I oto nagle mamy "sumienie umysłu", a jest nim "przekonanie". 

         Przekonanie jest sumieniem umysłu, bo zostało jakoś ugruntowane i moglibyśmy próbować je uzasadnić.  I tak jak z własnym sumieniem nie dyskutujemy, tak nie dyskutujemy z raz powziętym przekonaniem, dopóki nie pojawi się okoliczność, która skłoni nas do podania go w wątpliwość. W tym senie każde przekonanie może stać się dla nas czymś arbitralnym, nieledwie dogmatem.           

         Często nasze konflikty z ludźmi, szczególnie z ludźmi bliskimi, wydają się wypływać z jakichś psychoanalitycznych głębi, podczas gdy są po prostu wyrazem niewłaściwych lub niezgodnych przekonań.  A kiedy przekonania te dotyczą nie tylko faktów, lecz także wartości, ludzie gotowi są toczyć ze sobą nieprzejednaną walkę i atakować jeden drugiego tak, jakby postępował on lub głosił coś wbrew sumieniu, tej despotycznej instancji, której wyroków nigdy nie podajemy w wątpliwość.   

       - "Dlaczego zamordował Pan tego człowieka?" - pyta sędzia.

       - "Uczyniłem tak w zgodzie z własnym sumieniem"

       - "To ja teraz zgodnie z własnym sumieniem skrócę pana o głowę".

       Jeden i drugi zapomnieli, że nie wolno zabijać!  Ten drugi mówi jednak -"Pana sumienie jest tworem patologicznym, albo w najlepszym wypadku przypomina otłuszczona wątrobę. Moje to diament.  Stoję bowiem na straży sprawiedliwości."

       W sytuacjach konfliktowych przyjmujemy zwykle punkt widzenia sędziego.  To, o czym jestem przekonany jest szlachetną prawdą. To, o czym przekonany jest drugi człowiek, jest podłym fałszem.   Ludzie racjonalnie myślący powinni uzgadniać swoje przekonania  i myśleć "może on ma chociaż trochę racji", jednak często wolą sprawiać sobie ból, obrzucać inwektywami, wyśmiewać się wzajemnie, żalić się lub potępiać drugą osobę za to, że myśli i czuje inaczej.  (Innym dość często przyjmowanym wyjściem jest stwierdzenie "nie będę z tobą na ten temat dyskutować").   

       A teraz przykład pewnego mieszczańskiego konfliktu, powiedzmy, z pierwszej połowy XX- wieku. Wyobraźmy sobie dwóch przyjaciół na stanowisku.  Jeden żyje w zgodzie z przykazaniami z własną żoną - drugi ma kontakty przedmałżeńskie.  Stosunki między nimi stają się chłodne lub napięte.  Zaczynają pojawiać się wzajemne oskarżenia.  Temperatura emocji rośnie.  Jednak ci dotąd sobie bliscy ludzie nie powiedzą sobie otwarcie o tym, co ich dzieli.  Raczej będą zwracać uwagę na okoliczności nieistotne.  "Nie chodzi mi o to, że żyjesz z nią przed ślubem, ale że ta ruda małpa uwiodła już trzech poprzednich swoich szefów, a to jest jednak, przyznasz, obrzydliwe".  Albo "Lubię Marylin, ale nie masz nawet pojęcia jak ją krzywdzisz!" A ponieważ do głowy im nawet nie przyjdzie, że mogliby uzgadniać własne przekonania, ich rozmowa przeistacza w głośne furkotanie: "A fe!", "Wstrętne!", "Obrzydliwe!", "Ohydne!", "A co zazdrościsz?", "Jak mogłeś?", "Jak mogłeś!" i przyjaciele rozstają się.  A kiedy ktoś ich pyta - czy było to naprawdę konieczne, powołują się na różne losowe lub emocjonalne uwarunkowania, przemilczając tylko powód, który naprawdę ich poróżnił.  (Nie są już bowiem często pewni własnych racji). Jeśli naprawdę byli sobie bliscy, to stało się nieszczęście!

       Podany przeze mnie dość anachroniczny w naszej kulturze przykład sporu na tle obyczajowym jest całkowicie przypadkowy i nie odnosi się do żadnej sytuacji z mojego własnego życia, ani z życia osób mi bliskich, a jedynym jego celem jest zwrócenie uwagi na to, że podłoża konfliktu mającego coś wspólnego z treścią naszych przekonań, a w szczególności przekonania o tym, co człowiekowi robić wolno, a czego nie wolno, szukamy raczej w charakterze i emocjach drugiej osoby, zamieniając konflikt racji, w konflikt person. 

 

sobota, 06 kwietnia 2013

          Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi, nikt mnie nie szanuje...

niedziela, 24 marca 2013

          - W moich tekstach, każdy widzi to, co chce w nich widzieć.  Przeglądając się w ostatnim moim tekście, jak w lustrze, szajbus wykrzyknął: "Ale szajba mu odbiła!", a człowiek mądry powiedział: "Jakie to jednak niegłupie!"       

          Redakcja: - Ale, czy nie mogło być odwrotnie?

          - Wie pani,  lustro trochę odwraca, ale jednak widzimy w nim zwykle siebie.  Dobrotliwa twarz, nawet kiedy się trochę wykrzywi, pozostaje dobrotliwa, a nienawistnik choćby przybrał najłagodniejszy wyraz twarzy, jest jakoś wewnętrznie skrzywiony.

          Redakcja: - A jaka właściwość pana utworów czyni je podobnymi do lustra?

          - Ich subiektywny, psychologiczny realizm -

          Redakcja: - Rozumiem, że pana teksty mają czasami prowokować?

          - Jeśli zajrzy w nie prowokator, to pewnie go sprowokują!

          Redakcja: - Intelektualnie?

          - Nie.  Czasami chętnie mi dokopie.  To poprawia samopoczucie.  Trzeba jakoś odreagować własną frustrację.  Oceniając innych mamy zarazem poczucie własnej ważności.

          Redakcja: - Ma pan okropny charakter!

          - Po prostu bronię się przed swą popularnością.

 

 

wtorek, 05 lutego 2013

         Niestety praca i pisanie listów, nie pozwoliły mi dzisiaj niczego napisać, co samo w sobie oczywiście nic nie znaczy, jednak kieruje moją myśl w rejony nieco pozaświatowe, bowiem, gdzie nie można spotkać żadnego człowieka, tam też nie można spotkać człowieka złego i głupca.  Jestem przekonany, że we wszechświecie istnieją istoty bardziej inteligentne, niż ludzie (mam też na myśli większe pokłady wrażliwości).  Jednym z największych idiotyzmów jest wyobrażanie sobie, że poza własnym błotem lub kałużą, w której można kogoś utopić lub, w którą można elegancko napluć, nie istnieje już nic godnego uwagi.  A przecież życie, to poznawanie, miłość i piękno, a niemal wszystko inne, to marnowanie życia na rzeczy jałowe.  Zarabiaj więc te swoje pieniądze, prostytuuj swą duszę, uprawiaj pseudo- naukę i wyżywaj się na słabszych, jeśli chcesz, ale nie oczekuj, biedna ludzka istoto, że poświęcę Ci jeszcze swoją współczującą uwagę.  Jesteś nieszczęśliwy i bezpłodny, ale także jadowity i niebezpieczny.  Po co więc miałbym brać cię na ręce. Jesteś przecież jak ten nadęty pychą "gad w skorupie"...jak "nocnik pełen samozadowolenia".  Jak zero pomnożone przez trzy.  

        Do Ciebie mówię...

        I cieszę się, że na świecie jest tylu normalnych ludzi, którzy wiedzą po co żyją...

      

sobota, 15 grudnia 2012

          Po kolejnym załamaniu się materialnych i nie tylko podstaw mojego życia pewnym pocieszeniem wydawała mi się myśl o odejściu z życia.  Nie chcąc jednak przyjmować odpowiedzialności za tak poważne wyznanie, jakie uczyniłem tutaj niedawno, poprosiłem Aurelia, mojego romantycznego bohatera, który zabił się już w mojej niedokończonej, a może nie zaczętej? powieści "Złowrogi sen Letycji Grave", aby się pod nim popisał.  Przenoszenie moich przeżyć, a czasami też postanowień w sferę nieokreślonej literackości przynosi mi zwykle ulgę.  W ten sposób bowiem powiedziałem prawdę o stanie mojego ducha, a jednocześnie mogłem pozostawić sobie swobodę decyzji niezgodnej z tą, którą dyktuje mi rozpacz i niewiara w człowieka.  Kto wie, może dzięki temu właśnie udało mi się przeżyć?       

         Jakoż niewielu, poza moimi bliskimi, spotykam ostatnio ludzi - częściej są to ludzkie kreatury, egoistyczne, zobojętniałe, bezwzględne, dyspozycyjne, zautomatyzowane, pełne resentymentu, a nawet cyniczne.  Znam też wiele "historii" podobnych do mojej.  Ale, czy na przykład Marek Aureliusz u schyłku starożytności nie postrzegał ludzi zupełnie tak samo, a jednak wierzył w rozumność i dobroć człowieka?  Być może wtedy jeszcze typ bezdusznego urzędnika, przed którym człowiek prosty ( i nie tylko on) nie może się obronić, nie istniał w postaci podobnej do tej, z jaką mamy do czynienia w naszych neoliberalnych czasach i w naszej Polskiej rzeczywistości.  Czyżby nie istniał?  Jest z tym chyba dokładnie tak, jak z najstarszym zawodem świata...Zawsze też istnieli fałszywi przyjaciele.    

         Już trzeci miesiąc pozostaję praktycznie bez środków do życia, a pensję, którą powinienem otrzymać 1 października, otrzymam, na skutek wielu przedziwnych okoliczności, dopiero 10 stycznia.  Niewiele też brakowało, a nie miałbym gdzie mieszkać...Tym bardziej doceniam więc troskę tych, dzięki którym sytuację udało się opanować i którzy wsparli mnie psychicznie lub materialnie, albo nie wspierając w żaden sposób wstydzili się za innych lub okazywali mi swą solidarność (jakie to dziwne i zapomniane słowo). 

         Dwa lata temu podarowałem bezdomnemu swoje rękawiczki.  Nie było to z mojej strony wielkie poświęcenie, bowiem miałem jeszcze drugie.  Tej zimy marznę z powodu ich braku...Parę rękawiczek zgubiłem bowiem w marcu.  Jednak na myśl o prawdziwej przyjaźni lub zwykłej życzliwości owych osób robi mi się cieplej...Smutno jednak, że do tak dramatycznej i zarazem zawstydzającej i mnie sytuacji w ogóle dojść mogło i że prawie nikt o niej nie wie.  

        Mój poprzedni tekst o odłożonym końcu świata - w którym postawiłem się w roli Boskiej Istoty, jest świadectwem mojego powrotu do pewnych form życia także na blogu.  Być może jest to nieudany powrót do życia i pisania, jednak kiedy pisać przestałem ktoś tu jednak zaglądał, poczułem się więc zachęcony.  

 

wtorek, 04 grudnia 2012

                          To nie jest kolejne smaczne danie z listy, które możesz sobie przyrządzić. 

sobota, 24 listopada 2012

              Spytano o to niegdyś wielkiego mędrca Zhuangzi (w starej transkrypcji Czuang-tsy), a ten odpowiedział, że jeśli nie będzie gęgać, to ją zarżną na obiad...Jakże często i ja byłem ową milkliwą gęsią i jak często mnie zarzynano!   Mam już trochę tego dosyć.  

             

niedziela, 21 października 2012

                                                                      Od dzisiaj moim zarządzeniem

                                                                      Po zimie zawsze są jesienie,

                                                                      Po nocy zaś noc nadchodzi,

                                                                      A dzieckiem się nikt nie urodzi!

 

                                                                      Jam cesarz, Kaligula,

                                                                      To wiatr w mym mózgu hula!

                                                                      Zrób z niego hulajnogę,

                                                                      Bo wtrącę cię do ula!

 

                                                                      Aktorem jestem zacnym,

                                                                      Trupa na scenie kładę,

                                                                      Służalców wynagradzam,

                                                                      Pokazuję swą władzę.

 

                                                                      Czy zjadłeś już wszystkie placki?

                                                                      Jam jest...

 

sobota, 20 października 2012

                                           Sęp był od rana zasępiony, natomiast hiena chichotała. 

                                           - Co się stało? - spytałem - Wszak ładną mamy pogodę!

                                           - Pochowali orła.  Najpierw przetrącili mu kości, a później powiedzieli, że to wróbel - rzekł Sęp.  

                                           - Jak wyglądał ten orzeł?  Ile miał głów? Był czarny, czy biały? - próbowałem ustalić fakty - Bo czarnego nazywamy wroną...

                                           - To nie jest sprawa patriotyczna.  Po prostu wznosił się nieco zbyt wysoko w przestworza.  Więc mu udowodnili, że

                                              nie wylata ponad piaskownicę, dzieciuch jeden!  - dławiła się hiena.

                                           -  Ale orzeł przynajmniej nie poleci w gówno - powiedziałem uspokajająco.

                                           - Cóż z tego? - rzekł Sęp - kiedy już nie żyje.  I tak wrzucą go do kloaki.

                                           - Normalnie miał zgon! - pękała moja centkowana przyjaciółka.

                                           - Nie trzeba się martwić, ani smucić.  W przyrodzie już tak jest, że słabszy nie przetrwa.  A już nazywanie orła

                                             wróblem to rzek tak zwykła, że nawet nie warto o niej myśleć - rzekłem w duchu koncyliacyjnym.

                                             Sęp uśmiechnął się dyskretnie, a hiena - zauważyłem to!  trochę posmutniała.  Czy nie na tym polega 

                                             równoważenie przeciwieństw?                                                   

 

wtorek, 16 października 2012

                                                               Ta piękna fuga

                                                               Z chmury na mnie mruga.

                                                               Złoci się, srebrzy i ucieka

                                                               I w samotności zostawia człowieka.

                                                               Może przypomni sobie po wiekach?

                                                               Na razie nie drgnie jej nawet powieka.

                                                               Nawet powieka jej nie drgnie po wiekach?

                                                               Może nie widzi w tobie człowieka?

                                                               Ta piękna fuga może już nie mruga?

                                                               Złoci się, chmurzy i ucieka?

                                                               I w samotności z goryczą nie zwleka.                                                               

                                                               We mgle pogubią się wszystkie głosy,

                                                               W grobie zakończą się wszystkie losy.

                                                               Śmierć z komputera - nie trzeba jej kosy!

                                                               Zobacz, starannie upięła włosy!

                                                               Do nieba płynie jak woda do morza,

                                                               W śnieżnej krainie świeci się jak zorza!

                                                               Dotyka prawie już Bożego tronu,

                                                               Cóż - kiedy w chwili skonu! 

                                                               Bo roztrojone są moje organy,

                                                               Nerki, wątroba, a jam jest pijany!

                                                               I upojony Bogiem,

                                                               Wciąż myślę o Tobie!