Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Rozpacz, która podpełza pod gardło

sobota, 06 lipca 2013

          I-Roy to niegdyś jeden z najbardziej znanych toasterów na Jamajce.  Był naprawdę popularny, ale po śmierci Marleya wielkie wytwórnie płytowe przestały nagrywać reggae, którą uznały za "out of fashion".  Pod koniec życia ten wesoły z natury człowiek, który podając do rytmu tekst lubił żartować, pozostał bez grosza i biedak nie miał nawet za co się leczyć.  A kiedy w 1999 r ktoś zastrzelił jego syna (drugi syn, którym się opiekował, miał kłopoty ze zdrowiem psychicznym) I-Roy przeżył go tylko o cztery tygodnie i zmarł na zawał serca.  Jego najlepsza, "legendarna" płyta "Ten commandments" nagrana przez "Virgin. Front Line" jest obecnie raczej trudna do zdobycia i nigdy jej nie słyszałem (nie mam zwyczaju zapoznawać się z muzyką przez internet).

         Jak już kiedyś pisałem - wszystko ma swoją historię, również reggae i I-Roya, podobnie jak U-Roya (obaj byli królami na swój sposób) ceni się dzisiaj za to, że byli "prekursorami" rapu, hip- hopa i współczesnej dość odpychającej odmiany reggae.  Jest to do pewnego stopnia tylko słuszne, bowiem koloryt i pełna spontaniczności atmosfera tej muzyki (podobnie jak teksty), jest zupełnie inna, a w ich nagraniach uczestniczą ci sami muzycy, dzięki którym muzyka reggae stała się znana na świecie...

        Zacząłem i ja w końcu studiować historię reggae, jednak przyznać muszę, że mnie ona trochę nudzi.  Mam swoją własną historię tej muzyki - związaną fascynacjami, z osobami, które tej muzyki ze mną słuchały, ze zdarzeniami mego własnego życia i moim własnym odkrywaniem muzyki. Przyznaję, że denerwują mnie wszelkie etykietki - określenia w rodzaju "dark masterpiece" lub "reggae classics", a już najbardziej punktowanie i "ogwiazdkowywanie nagrań".  Nie jestem fanem rapu ani hip-hopa.  I mniej lubię ten nurt muzyki reggae, który reprezentował I-Roy. Przez wiele lat w ogóle go nie słuchałem.   Jednak kiedy trafi się jakiś zniewalający rytm, tekst jest poważny, aranżacja mroczna, tonacja minorowa, a głos intensywny, to przemawiają do mnie i I-Roy i Dillinger, i Big Youth, i Tapper Zuckie i Trinity, a przede wszystkim boski Prince Far I...Po latach słuchania sporo odnalazłem takich rytmów.  I chociaż zawsze będę wolał tych, którzy śpiewają lub przynajmniej podśpiewują, niż tych, którzy gadają, to jednak wszystko zależy od tego  j a k  to się robi.  

        Nie o tym jednak chciałem pisać.  Dzisiaj po wysłuchaniu jednej ze "składanek" I-Roya  (wyboru utworów podobno dokonał on sam) jeszcze raz uświadomiłem sobie, jaka jest różnica między historią, a życiem i jakie znaczenie ma dla naszej egzystencji nie tylko temperament i zdolności, ale również okoliczności.  Oto człowiek wesoły, uzdolniony i pełen życia, mający poczucie humoru (porównuje swojego muzycznego konkurenta do pchły) ale nie sprowadzający wszystkiego do zabawy, może nawet "poeta" (jak go ktoś określił - chociaż słowo "poeta" ma tutaj specyficzny sens, podobnie jak w przypadku wykonawców jazzowych) staje nagle przed okolicznościami, wobec których jego życie załamuje się...

       Niewygodnie słuchało mi się tej muzyki i musiałem się nawet trochę przymuszać -mojemu sąsiadowi pewnie też, bowiem uruchomił wiertarkę, chociaż nie ma już chyba żadnych dziur do wywiercenia.  Na szczęście już nie nachodzi mnie, nie stuka do drzwi "Bam, bam!" i nie pyta - "Kto tu jest taki wesoły?" Rozumiem go i na swój sposób współczuję, bo jednak dobre wibracje nie dla każdego i nie zawsze są dobre (chociaż nigdy nie słucham muzyki w nocy, ani nawet późnym wieczorem).   Próbowałem mu wytłumaczyć, że dobre reggae (a innego nie słucham) to jednak poważna muzyka, niemniej trudno mi spełnić jego postulat, żeby "skręcić" bas tak, żeby nie było go słychać, w muzyce, w której nie ma prawie nic oprócz basu.  Oczywiście, grzeszę dalej - mam wyrzuty sumienia, ogarnia mnie lęk i rozumiem argument sąsiada, że on, w przeciwieństwie do mnie, jest człowiekiem poważnym i ma w życiu coś do zrobienia...Co mam mu na to powiedzieć?  Obiecuję poprawę jak skruszony grzesznik, ale nie mówię, że gdyby znał moje życie, to widziałby jak ono jest ciężkie, tragiczne i smutne...Bo i jego takim być może...Niektórzy lubią tutaj jednak moją muzykę i inny sąsiad powiedział kiedyś, że "słucham zawsze muzyki na najwyższym światowym poziomie" i że często przychodzi pod moje okno, żeby sobie jej posłuchać, chociaż ostatnio słucham muzyki znacznie mniej, omijając prawie moją ukochaną muzykę melancholijną i żałobną.  Pomyślałbyś - sama radość...   

      ...Ale męczyłem się także z powodów czysto muzycznych - kilka naprawdę świetnych utworów otaczało na płycie sporo takich, których słuchanie mógłbym sobie darować.  Wprawdzie Mistrz I-Roy nigdzie, jak się zwykle w takich sytuacjach mówi,  "nie zszedł poniżej pewnego poziomu", a brzmienie w każdym miejscu nagrania jest solidne (i już obecnie "zabytkowe" i "rasowe"), jednak nie dało się uniknąć pewnej charakterystycznej dla tego gatunku monotonii...Może po prostu nie trzeba czasami muzyki zbyt uważnie słuchać i wystarczy poddać się jej nastrojowi, bowiem wszelkie analizowanie nie zawsze musi mieć sens. 

       Mam jakąś osobistą sympatię dla tego ciepłego człowieka (tj.  I-Roya) i miałem ją nawet wtedy, kiedy nie znałem jego tragicznej historii i wiedziałem jedynie, że do tego "świętego poety" strzelała w Londynie policja.  Zawsze zdawał mi się kimś dobrotliwym. I w przeciwieństwie do Princa Far I -a pozbawionym ostrości.  Price Far-I  grzmi, "jeśli nie jesteś dobry musisz być bardzo ostrożny".  I radzi swojemu przeciwnikowi, żeby "rzucił "to" bo to może zacząć strzelać".  Biedny Prince Far I!   Tak łatwo dał się zastrzelić i to nie z jakichś powodów politycznych...Morderca zabrał chyba tylko jakieś drobiazgi...Taką cenę ma czasami ludzkie życie.   

                    

 

 

             

           

piątek, 23 listopada 2012

            Komentatorzy interpretują tę wypowiedź podobno w ten sposób, iż "zalety człowieka ujawniają się w sytuacjach szczególnie trudnych".   Jak to jednak z wypowiedziami metaforycznymi zwykle bywa mnie nasuwa się zupełnie inny komentarz: 

            Otóż, dopiero w porze zimy, a więc załamania się naszego losu, zdajemy sobie sprawę z tego, że kiedyś byliśmy szczęśliwi, a owa konstatacja pozwala nam zachować wrażliwość dawnych odczuć w taki sposób, jak drzewa owe zachowują swą zieleń podczas mrozu.     

            Cudowna niedookreśloność owych aforystycznych wypowiedzi stwarza możliwość odkrywania ich sensu...Nie wiem, czy istotnie Konfucjusz miał tutaj na myśli zalety człowieka - jeśli tak, to mój komentarz nie jest konfucjański, lecz taoistyczny...

            Jednak przypomniała mi się z związku z tym następująca historia.  Niegdyś, w starożytnym państwie Lu żył pewien młodzieniec, dość przystojny mężczyzna, któremu nie obca była także wiedza, choć stronił od uczoności.  Człowiek ów lubił włóczyć się po polach i lasach od wioski do wioski i od miasta do miasta, a trudnił się czarodziejstwem.  I chociaż posiadał wielką moc, przymierał głodem, bowiem nikt nie potrafił nawet zauważyć owej mocy.  Nie polegała ona bowiem na tym, że potrafił wznosić się w przestworza jak ptak, leczyć choroby jak szaman lub mówić przedziwnymi językami.  Jedyną jego mocą była bowiem dobroć jego serca.  Tylko ona, piękna Lin Ju potrafiła docenić ów dar i od pierwszego wejrzenia zakochała się w nieszczęśniku.  Zamieszkali razem, a wkrótce Lin Yu urodziła synka.  Kochała ich oboje - męża i synka, okazując im macierzyńską miłość. Kąpała naszego czarodzieja i czesała mu włosy przed lustrem, a kiedy nastawała pora wiosny, obsypywała jego twarz kwiatami, a usta pocałunkami...a mowa jej była słodka jak szczebiot dziecka...

           Jednak, mimo jej miłości, młodzieniec popadał w coraz większe przygnębienie, nie jadł, nie pił, a w końcu którejś nocy opuścił Lin Yu.  Powiadają, że udał się na Zachód za wielkie góry - ja jednak widywałem go często wśród lasów i pól.  Wyglądał jak obłąkany.  Wiatr pomiatał nim, jak wyschniętym liściem, deszcz chłostał go bezlitośnie, mróz przenikał wszystkie pory jego ciała, a czarodziej wciąż tylko patrzył w dal.  Zgubiła go ta tęsknota...Minęło może lat trzydzieści, kiedy spotkałem go znowu.  Pogodny i krzepki, widać, że przybrał na ciele i umocnił się w duchu powitał mnie którejś zimy na Cyprysowej ścieżce:

                                                  - Dokąd to idziesz Wu Wei?  - spytał.

                                                  - Za siebie! - powiedziałem, chcąc go wprawić w zdumienie.

                                                  - A słyszałeś coś o mojej żonie i synku? - zapytał bez cienia troski, jakby kierowała nim jedynie zwykła ciekawość.

                                                  - Oboje nie żyją - powiedziałem ze smutkiem - Lin Yu umarła z rozpaczy, kiedy ją opuściłeś, a synek twój utonął w przeręblu.

                                                  - Tak myślałem - rzekł spokojnie starzec - Ale, co cię tak martwi?

                                                  - Chyba to, że jesteś taki obojętny. Utraciłeś chyba ludzkie uczucia - powiedziałem.

                                                  - To nie jest tak! - odparł starzec poklepując mnie po ramieniu - Jestem szczęśliwy, bo uświadomiłem sobie, jak bardzo ich kochałem.  To był najpiękniejszy okres mojego życia.  Spójrz na te cyprysy, wciąż są zielone! ...Nie należy niczego komplikować.

                                                  Teraz dopiero zauważyłem, że człowiek ów miał ucięty nos, piętno na czole i że nie miał obu rąk. A w jego jedynym oku ujrzałem łzę!  Zapewne ponury tyran tej okolicy skazał go na ten los.  

                                                  - Wciąż jeszcze tęsknisz? - spytałem.

                                                  - Tak - odpowiedział cicho i znikł w ośnieżonej różanej alei.      

                                                  Zrobiło mi się zimno.  

środa, 10 października 2012

              Przyjaciół poznajemy w biedzie i w nieszczęściu okazuje się również fałsz ukryty często pod pozorami przyjaźni.  "Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły" - napisał poeta.  Jednak prawdą jest też, że poznajemy ich w chwilach szczęścia i radości, którą potrafią cieszyć się bez ukrytej zawiści.  Osoby interesowne udają przyjaźń by zyskać wpływ na bieg wydarzeń i za plecami ufnego przyjaciela starać się go wyeliminować.  Próżni potrzebują licznych przyjaciół dla potwierdzenia własnej atrakcyjności i mocy.  Wścibscy udają przyjaźń, aby poznać nasze ułomności i choroby. Wśród nieskończonej ilości kreatur zaludniających ten świat fałszywy przyjaciel należy do najbardziej nikczemnych.     

              

piątek, 22 czerwca 2012

                                    - Tylko taki jakiś biedny...

                                    - Kto?

                                    - Adolf Hitler.

                                    - No przecież, że on.

czwartek, 26 kwietnia 2012

                        Nie będę tego wyjaśniał. Tak po prostu jest!  Nie wydarzyło się nic...A jutro ma być taki piękny dzień!