Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Miłość nie zawsze szczęśliwa

sobota, 20 lipca 2013

          Czy te oczy mogą się śmiać?  Ano tak!  "Taoiści poczynili bardzo ciekawe spostrzeżenie na temat uśmiechu. W ich przekonaniu uśmiech nie jest tylko grymasem ust, ale rodzi się również w oczach. Mówiąc o "uśmiechniętych" czy "roześmianych" oczach, dotykamy samej istoty tego poglądu. Kiedy uśmiechamy się naprawdę, uczestniczą w tym zarówno nasze wargi, jak i oczy...Wewnętrzny Uśmiech pielęgnuje również twoją miłość i empatię..."

     (Mantak Chia, Maneewan Chia, Douglas Abrams, Rachel Carlton Abrams, "Sekrety wielokrotnych orgazmów", przekład Joanna Józefowicz- Pacuła)

         Oczy to dusza.  Kiedy jesteśmy smutni, wylęknieni lub radośni odbija się to w naszych oczach, podobnie jak księżyc w wodzie. Jak pisze Antoni Kępiński, oczy to zarazem najbardziej bezbronna część naszej twarzy - ta, której nie potrafimy zamaskować.  Dlatego sadysta mówi czasami - "Poznaję to po oczach".  Kiedy nasza dusza raduje się, nasze oczy skrzą się wesołością.  Im bardziej delikatny jest ten Wewnętrzny Uśmiech, tym bardziej wyraża on to, co w nas najlepsze - tym chyba tłumaczyć można Piękno owego delikatnego, czasami ledwie dostrzegalnego uśmiechu.  To za nim tęsknimy najbardziej w stanie zakochania (własną twarz możemy zobaczyć w lustrze)...     

        Jednak źródłem naszej miłości do drugiej osoby jesteśmy zawsze my sami. "Zbyt często rozglądamy się za miłością wokół nas, zamiast dbać o nasze wewnętrzne źródła miłosnej energii...Pielęgnowanie miłości jest szlachetnym celem, ale co mamy zrobić ze wszystkimi naszymi negatywnymi emocjami, na przykład ze złością i urazą, których nie uniknie przecież żaden związek? Większość z nas wylewa te emocje na partnera i na innych ludzi, dokładnie tak, jakby wyrzucali śmiecie. Krzyczymy, oskarżamy, odsądzamy od czci i wiary, wyzywamy, trzaskamy drzwiami...a potem godzimy się lub zrywamy. Niezmiernie łatwo jest znaleźć winę w drugim człowieku albo dojść do wniosku, że cały ten związek nie ma sensu.

          Zgodnie z poglądami taoistów w ogromnej większości nasza miłość do partnera zależy w mniejszym stopniu od niego samego i od związku jako takiego, a bardziej od naszej zdolności kochania".

          Dalej autorzy i autorki tekstu mówią o możliwości przetwarzania naszych emocji. "Zamiast wyrzucać nasze emocjonalne śmieci, możemy potraktować je jako cenny "surowiec wtórny" i zająć się ich "recyklingiem".  Metafora może niezbyt piękna, ale czytelna.  Emocje negatywne: nienawiść, niecierpliwość, zamartwianie się, smutek, przygnębienie, lęk, gniew, złość, frustrację, możemy zamienić w pozytywne - miłość, radość, współczucie, otwartość, akceptację, dzielność, odwagę, delikatność, łagodność, spokój, życzliwość, szlachetność...Na czym polega ta wewnętrzna alchemia możemy się dowiedzieć z tej książki, w której, jak widać, nie o same i nie przede wszystkim o szczegóły techniczne seksu chodzi. Chińczycy już dwa tysiące lat temu zdawali sobie sprawę z tego, czym jest stres i jak pewne substancje chemiczne (np. leki) działają negatywnie na nasze "libido" i emocje.  Mieli też silną świadomość związku psychiki z cielesnością.  Dlatego do ich wielowiekowego doświadczenia można się odwoływać - oczywiście nie bezkrytycznie, jak czynią to autorzy owej książki.  Można, jak ktoś chce, do woli gorszyć się tekstem zatytułowanym "Sztuka stosowania prezerwatywy" i innymi rzeczami, które w tej książce są, a jej podtytuł "Multiorgazmiczna para" jest wręcz zabawny, podobnie jak pozbawione wszelkiego gustu, a nawet niekiedy straszące, ilustracje.  

          Nie jestem, jak nietrudno się domyślić, lekarzem, ani seksuologiem i dlatego wolę te fragmenty książki, które nie są żenująco czasami konkretne, a w ogóle bardziej niż sama realizacja, pociąga mnie idea przetwarzania w tyglu naszej psychiki destruktywnych emocji.  Miłość to, jak ktoś kiedyś napisał, związek dwóch dusz (co nie znaczy bezcielesnych duchów), dlatego ma na nią wpływ wszystko, co nią nie jest.  Psychiczna harmonia, chociaż nigdy nie jest trwała i dana na zawsze, jest jednak możliwa, a jedną z najważniejszych umiejętności życiowych jest umiejętność jej przywracania. Dlatego warto obudzić w sobie Wewnętrzny Uśmiech.  Jeśli chodzi o całą resztę, to być może to, o czym mówię, brzmi trochę nieprzekonująco - raczej, jak miauczenie kota, niż jak Potężny ryk lwa, ale piszę o tym zupełnie szczerze.  Przydałby się tu na polu jakiś Lew - najlepiej Starowicz.  To bardzo dowcipny człowiek.   

piątek, 12 lipca 2013

               Poetka Li Ch'ing Chao (1084-1142) napisała wiersz, który w swoich "Wypisach z ksiąg użytecznych' przetłumaczył Czesław Miłosz.  To piękny wiersz o samotności, jaką czujemy tracąc kogoś najbliższego lub miłość.  Ale na szczęście bywa też i tak, że tylko wydaje nam się, że utraciliśmy czyjąś miłość, a kiedy to złudzenie znika, dawna radość powraca.

                                                                  BEZNADZIEJA

                                                             Kiedy patrzę w lustro                 

                                                             Moja twarz mnie przeraża.

                                                             Zrobiłam się taka okropna!

                                                             Kiedy wiosna powraca

                                                             Opanowuje mnie słabość

                                                             Jak ciężka choroba.

                                                             Jestem zbyt leniwa

                                                             Żeby wąchać nowe kwiaty

                                                             Albo pudrować twarz.

                                                             Wszystko doprowadza mnie do rozpaczy.

                                                             Smutek, który mnie gnębi

                                                             Dodaję do nagromadzonych

                                                             Zgryzot w dniach dawnych.

                                                             Przestraszają mnie lelki swymi dzikimi 

                                                             Krzykami i nie mogę

                                                             Wygnać ich z moich uszu.

                                                             Czuję gorzkie zażenowanie

                                                             Kiedy widzę na firance,

                                                             Cienie dwóch jaskółek, które się kochają.              

          Jak na tamte czasy autorka wiersza żyła jednak dość długo i musiała mieć jeszcze sporo powodów do radości.  Richard Wilhelm w swym słynnym komentarzu do "I Cing" tak o tym mówi (komentarz do piątej linii heksagramu Wspólnota z ludźmi):

          "Dwoje ludzi jest rozdzielonych zewnętrznie, ale w sercu zjednoczonych. Ich miejsce w życiu sprawiło, że są osobno. Tymczasem narosły liczne trudności i przeszkody, które przyczyniły się do ich smutku. Lecz oni wierni są sobie i żadne przeszkody ich nie rozdzielą. I zwyciężą, chociaż pokonanie tych przeszkód opłacić przyjdzie ciężką walką.  A gdy odnajdą się, smutek ich zamieni się w radość".

         

poniedziałek, 17 grudnia 2012

              Nie udało mi się, niestety, odnaleźć miejsca, w którym mógłbym dodać swój komentarz, więc odpowiadam tutaj...

 

              NIC ZROBIĆ SIĘ NIE DA.  Kto bardzo pragnie być szczęśliwym, ten nim na ogół być nie może.  Szczęście, rzecz w życiu bodaj najważniejsza, obok jego afirmacji, trafia nam się na ogół niejako przy okazji i nie ma na nie żadnych gotowych recept, a jeśli już, to najprostsze: być zdrowym, lubić coś robić, kochać kogoś, starać się nikogo nie krzywdzić.  Niemniej ciekawa jest taka wyliczanka (przepraszam za to określenie) i niektóre z owych zasad na pewno mają sens terapeutyczny - podnoszą nastrój, stając się źródłem życiowego zadowolenia.  Goethe na przykład mówił, że każdego dnia trzeba przeczytać jakiś nowy wiersz, posłuchać nowej piosenki...ale, czy na tym polega na przykład szczęście sowy, albo dzikiej kaczki, człowieka ambitnego, albo odludka? Każda czująca istota i każdy człowiek jest trochę inny. 

             Buddyści mówią w takich sytuacjach "odpuść to sobie!" - nie pragnij oświecenia, a wtedy ono przyjdzie...nie pragnij szczęścia, a będziesz szczęśliwy.  Może ta "wschodnia" mądrość nie jest wcale taka bezużyteczna?  Nic się tak bowiem nie przyczynia do szczęścia, jak pogoda i spokój ducha, płynące z uwolnienia od własnego "ego".  

            Jakże wiele w przeszłości napisano podręczników lub aforyzmów na temat szczęśliwego życia, z których dumni są ich autorzy od Seneki poczynając, poprzez pragmatycznego Gracjana, aż do współczesnych autorów piszących dla pism kobiecych. Niewątpliwie przyczyniają się one do samozadowolenia ich autorów, ale przecież nie tylko...Dobrze jest słuchać rad i wykazywać troskę o szczęście innych, dobrze jest znać filozofów i mieć wiedzę psychologiczną...Jednak "są takie sprawy na niebie i ziemi, o których nie śniło się mędrcom i terapeutom" .

           Pozdrawiam serdecznie.

 

sobota, 08 grudnia 2012

        Przykro mi, że tak bezsensowe teksty kończą moje spotkania "na blogu".  Tak naprawdę nie wiem, ile osób tutaj poznałem i czy to, o czym pisałem, było komuś bliskie.  Pisałem stanowczo zbyt wiele, aby mogło to mieć jakąś wartość, jednak było mi z tym "dobrze".  Wdzięczny jestem tym, którzy okazali mi życzliwe zainteresowanie i wyrozumiałość.  Opresja mojego życia stała się już dla mnie od pewnego czasu nie do zniesienia.  Mam poczucie odrzucenia we wszystkim, co było dla mnie jako dla ludzkiej osoby najważniejsze.  Do dzisiaj miałem nadzieję, że ta opresja w końcu przeminie i że niedługo już obudzę się z tego koszmarnego snu - jednak nie skończy się już chyba nigdy...Chcę odejść z miłością, w poczuciu, że kochałem życie i ludzi, szczególnie moich najbliższych i że chociaż jest to miłość po części nieodwzajemniona, wdzięczny jestem im za wszystko, co od nich otrzymałem. 

       Aurelio

niedziela, 25 listopada 2012

         Jednak po przeczytaniu tego, co już napisałem (a kosztowało mnie to bardzo wiele), doszedłem do wniosku, że życie jest mi jednak miłe...Dlatego odpowiem w sposób jak najbardziej ogólny, choć trochę może enigmatyczny - że nawet nie chodzi o to, aby osoby dotknięte depresją traktować z jakąś szczególną miłością, czy zrozumieniem, lecz jedynie o to, aby traktować je tak jak wszystkich innych i nie wykorzystywać ich słabości jako pretekstu do bezwzględnego niszczenia lub eliminowania, szczególnie wtedy, kiedy mimo takiego stanu, dobrze radzą sobie ze swoimi obowiązkami...Mam nadzieję, że przy tak ogólnym sformułowaniu ten minimalistyczny i wynikający z czystej uczciwości postulat jest zawsze możliwy do spełnienia...Przeraża mnie jednak to, jak często spełniany nie jest...Dziękuję Pani za życzliwy i rozumiejący stosunek do tego, co staram się robić.   Lubię pisać i wyobrażać sobie nieco inne rejony rzeczywistości i światy...chociaż są czasami tak podobne do naszego. 

         W przypadku ludzkiej istoty jedyna dostępna wolność polega czasami na takim wędrowaniu w czasie i przestrzeni, i jest wolnością kontemplacji.  I chociaż wiele moich tekstów ma charakter nieco "satyryczny" i trudno je traktować całkiem poważnie, to zdarza mi się pisząc o czymś (nawet i w taki sposób) uronić łzę nad ludzkim losem...Bowiem nie tylko cierpimy z powodu ograniczeń kondycji ludzkiej i bolesności przemijania, ale nawet szczególnie udręczeni jesteśmy przez siebie samych i przez ludzi, których Tadeusz Różewicz nazwał w jednym ze swych wierszy "kochanymi ludożercami"...

         Na brak miłości niewiele jednak można poradzić poza tym, że odnajdujemy ją w sobie samych.  Do czego jak twierdzą teologowie potrzebujemy zawsze pomocy z "góry", a pozostając przy kategoriach czysto psychologicznych potrzebujemy pewnego doświadczenia, które kształtuje nasz kontakt ze światem i sprawia, że zdolni jesteśmy do pewnego rodzaju psychicznej "transgresji" (przekraczania samych siebie).  Dlatego być może miłość tak wiele ma wspólnego z otwartością.  W odniesieniu zaś do sytuacji, która mnie samego spotkała (czy też całego ciągu takich sytuacji) ważne wydaje mi się to, na co zwracał niegdyś uwagę pewien mądry człowiek - "aby wobec ludzi pozbawionych sumienia nie zachowywać się tak, jakbyśmy sami nie mieli sumienia".      

poniedziałek, 12 listopada 2012

             Marzena B. żyła w świecie bez marzeń.  Jej świat nigdy nie był kolorowy.  Dominowała w nim szarość i czerń.  I dopiero wtargniecie w jej życie Bogumiła M. pozwoliło jej ujrzeć wszystkie kolory tęczy.   Nie wiedziała jednak, iż Bogumił M. jest notorycznym oszustem i że zbliżając się do niej pragnie jedynie wyłudzić od niej jej marzenia, aby w ten sposób uzyskać materiał potrzebny jego wygłodniałym jedwabnikom.  I oto z marzeń Marzeny B. jej były konkubent wyprodukował barwną tkaninę, zabrał ją ze sobą, a Marzenę pozostawił w świecie, w którym nie istniała już nawet szarość i czerń, bowiem rozpacz porzuconej dziewczyny był ślepa.  I podczas, gdy Marzena B. błądziła tak w ciemności, Bogumił M. przehandlował jej marzenia, a za uzyskane pieniądze wynajął pokój z widokiem na morze, w którym okradał już z marzeń swą następną ofiarę.  Sąd nie dał wiary zapewnieniom Bogumiła M. iż kochał wszystkie swe kolejne ofiary i skazał go na karę śmierci z odroczeniem jej wykonania na lat 90.   

            - I co było dalej, Dziadku?

            - Jutro ci opowiem. 

            - A dzisiaj co mi opowiesz?

            - Chyba...prawdę!

niedziela, 29 kwietnia 2012

                 

    

     Pewien kabalista tak umiejętnie chwytał rozproszone iskry Boże, że Pan

Bóg długo nie mógł wyjść z podziwu dla niego.  "Jak tak dalej pójdzie, to

wszystko będzie jak wtedy, kiedy nic nie było!"  - zmartwił się jednak Adonai. 

     Kabalista potknął się na obluzowanym chodniku, a wtedy z dachu spadł na

niego wielki kamień i zabił go na śmierć.  Jedni powiadają iż nie był to

przypadek, inni, że to był przypadek.  Ja uważam, że był to zarazem przypadek

i nie-przypadek. Kamień jako rzecz ciężka w naturalny sposób poszukuje

niższego miejsca w przestrzeni, czego dowiódł już Arystoteles. To nie przypadek! 

...Ale to, że Jojne wyszedł tego dnia z domu - O!  to już był przypadek.  Przyśniła

mu się Rywka, córka naszego fryzjera i poszedł przyciąć sobie bródkę.   

     A WTEDY ZACZAI SIĘ NA NIEGO PAN! - jak niegdyś na Mojżesza...  

 

środa, 29 lutego 2012

         "Trudno mi stąd odejść.  Jednak moje życie zmierza do nieuchronnej zagłady i może powinienem wyprzedzić los, zanim odbierze mi wszystko, co kocham" - powiedział Aurelio, kiedy usłyszał od Sophie - "Nie wiem, czy będę mogła się z tobą spotykać, mój Aurelio, bo nie ode mnie to zależy lecz od życia i osób, które w moim życiu coś znaczą.  Kiedy pytasz mnie, czy cię nie opuszczę to prawie jakbyś domagał się ode mnie małżeńskiej przysięgi.  Dręczysz mnie tylko i nie pozwalasz mi spać".

         Los odebrał mu i tak już bardzo wiele a teraz miałby jeszcze utracić jej miłość?  Dlatego Aurelio z mojej niedokończonej opowieści  "Złowrogi sen Letycji Grave"  zaginął.  Może jest teraz w szpitalu psychiatrycznym lub targnął się na swoje życie albo uwięziono go za udział w tajemnym kulcie.  Może wędruje gdzieś w zimowej śnieżycy, spotykając na swej drodze bezlistne drzewa, widma i upiory.  Wcześniej już utracił wszystko, co człowiek mieć może - zajęcie, którym żył, majątek i dobre imię.  Pozostała mu tylko dobroć, czyli coś co w zewnętrznym świecie nie ma żadnej wartości.

        Na razie jeszcze nie wiem, co z nim uczynić i dlatego odwlekam zakończenie swojej opowieści.  Ja na jego miejscu zabiłbym się...chociaż, nikomu by to nie pomogło a i tak umierałbym w rozpaczy.  Być może przyjdzie mi do głowy bardziej konstruktywne rozwiązanie, jednak Sophie nie mogłaby być w życiu Aurelia tylko zjawą, która pojawia się na parę godzin i znika na całe tygodnie i miesiące.  Sam zaś Aurelio, tak okrutnie ukarany przez los - jak, tego jeszcze nawet ja i Pan Bóg nie wiemy -  powinien wyrzec się swej ufności i marzeń.