Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Tysiąc i jeden kotów

sobota, 21 września 2013

           To cudowna bajka z Birmy.  Streszczę ją, bo przepisać nie mam siły, chociaż jest naprawdę tego warta, ale zakończę oryginalnym zakończeniem...Tygrys był trochę niezgrabny i trudno mu było polować, więc udał się po naukę do Kota, a ten przez trzy lata objaśniał mu wszystko, co dotyczy polowania, ale w końcu zorientował się, że Tygrys trochę za dużo umie.  Dlatego pewne rzeczy zataił.  Nie powiedział na przykład tego, że podczas polowania należy przede wszystkim uspokoić ogon.  I kiedy tygrys zaczajał się w bambusowym gaju na łanię lub wołu, ogon robił hałas i zwierzęta uciekały, a tygrys był głodny.  W końcu jednak zorientował się, w czym rzecz i postanowił ścigać Kota i pożreć go, a jeśli nie uda mu się go złapać, to zjeść przynajmniej kocie łajno.  Kot jednak "tak jest sprytny, że dotąd udaje mu się ujść z życiem. a prawdę mówiąc, to nawet kociego łajna (choć to przyjemność wątpliwa) nie udaje się znaleźć Tygrysowi, gdyż Kot nader starannie zakrywa je ziemią lub popiołem".                                                                 

poniedziałek, 16 września 2013

                                                        

            Czekać cały tydzień na podanie tego przepisu?  Nie!   Podaję więc go już teraz. 

                                                        MYSIA ZAKĄSKA DO WÓDECZKI

            Po przygotowaniu nalewki z mysich ogonków (ponieważ przepis już podałem w poprzednim wpisie - zapraszam do degustacji!) pozostało nam w lodówce dwanaście mysich tułowi.  Kładziemy je zatem na patelnię i przysmażamy na słonince aż do całkowitego skruszenia.  Mięsiwo białych myszek jest delikatne i przybrane marynowaną papryką oraz sałatą jest naprawdę pyszne.  Można do tego oczywiście dodać kartofelki.  Porcja wystarcza dla trzech wygłodzonych kotów (lub trzech niewyspanych sów).

           Oczywiście pojawia się problem - A co zrobić z łepkami i z nóżkami myszek?  Może najpierw o nóżkach.  Nadziewamy je na zapałkę i lekko przypiekamy do pierwszego skwierczenia.  Smakują lepiej niż crispy chicken.  Można zrobić z nich także fantastyczny marynat.  Przepis na mysie móżdżki podam w następnym tygodniu.  Oczywiście, jeśli wcześniej nie przypili mnie potrzeba napisania o tym...

           W przyszłym tygodniu powiem też, jak należy trzymać nóż i widelec przy konsumpcji.  Jest to szczególnie ważne dla skrzydlatych konsumentów. Koty mogą jeść nawet pałeczkami...

           Pozdrawiam wszystkie gospodynie domowe

                                                      Dr Kot     

piątek, 13 września 2013

         Proponuję wprowadzić na resztę dnia Całkowity Zakaz przebywania czarnych kotów na ulicach naszego miasta!   A każdy czarny kot przebiegający przez ulicę powinien legitymować się ważnym dokumentem tożsamości z odciskiem śladów jego łapki.  Tych bestii nawet deszcz nie odstraszy!  

piątek, 23 sierpnia 2013

          Chiński Cesarz był prawdopodobnie najbardziej wolnym człowiekiem na świecie - zależny był jednak w drobiazgowych szczegółach od etykiety.  Kiedyś Żółty Cesarz hodował przy swoim tronie czarną kotkę z białymi wyłogami na brzuszku i dla niej tylko odstępował od przyjętych reguł.  Tak wielka jest bowiem czasami potęga miłości do innej czującej istoty!   

          Kiedy dama dworu, Kwitnąca Brzoskwinia, wołała z entuzjazmem "- O ziewnęła!" 

wiadomo było, że kot czuje się doskonale, a Cesarz w nagrodę wyjmował jakieś łakocie ze swej torby i rzucał dziewczynie tak, żeby mogła go schwycić pyszczkiem.  Taka wesołość i bezpośredniość była poważnym naruszeniem reguł etykiety.  I nie zdarzyło się nigdy, żeby Kwitnąca Brzoskwinia nie aportowała słodyczy.  A kiedy tak klęczała przed Cesarzem wyciągając łapkę, jakby go o coś prosiła, ten marszczył brwi i żartobliwie ją karcił.  A Jej Kocia Wysokość spała już zwykle w tym czasie na swej wiśniowej poduszeczce.   

          A ponieważ wszyscy mędrcy, począwszy od Konfucjusza, nakazywali naśladować we wszystkim szlachetność Żółtego Cesarza, na dworach feudalnych panów zaroiło się od kotów i wszystkie dziewczyny musiały odtąd klęczeć przed swoim panem i oddawać mu cukierki i ciasteczka, które im dobrotliwie rzucał.  I dopiero współczująca bodhisattwa Guanyin to zmieniła i uwolniła dziewczyny od obowiązku takiego spontanicznego okazywania własnych uczuć.  

          - Niech koty łowią myszy - powiedziała - Nie muszą być przedmiotem specjalnego kultu.  A książęta powinni wiedzieć, że dziewczyny i koty, to zupełnie inne istoty.  Tłumaczy to zapewne okresową niechęć niektórych panów feudalnych wobec buddyzmu.            

niedziela, 07 lipca 2013

           -  Psia praszam za kło kot.  Ale mam cz'kawkę i inne ptaki.  Straszny tu łos kot!  Hałasują psubraty!  Leżą po kotem i słuchają radia.  Obiecałem oddać Florce koty lion.  Ale nie oddam ze względu na ten war kot.  Jakby lwy się gryzły lub wojna była.  Ale może to motór tak huczy, albo motorówka, kot wie?  Nie drap mnie - mam łas kotki w nogach!  Wielokotnie o tym ci mówiłem, ale dla dla ciebie to tylko po kot słów.  Majaczy mi się wizja świata, w którym koty Doroty i kot larze będą żyć w symbiozie, jedząc kot lety.  Lecz Leta do zapomnienia rzeka i to mnie tak w niej urzeka...A mysz i ółów, to myszołów.  Cóż za przedziwna alchemia!  Ona świat cały przemienia...Mo kotów, to piękna dzielnica, tam kotna jest każda ulica, wie o tym każda kocica, kiedy zaczyna się chcica...

           - Dziadku, ale może to wszystko jest ukartowane, ten spisek?  Może zebrali się w kot łowni i tam łowili koty?  Może przy piwie O kocim?  I co teraz zrobisz?  Zabronią ci śpiewać o twoich kotach.  Kot łownia, to wylęgarnia rozpusty. 

           - Nie wiedziałem, że z ciebie taka kociara.  To, że ja we wszystkim widzę kota, nawet za kotarą, to nie problem, Kotanie, bo ja mam przecież kota, ale ty?   

           - Dziadku!  Niech dziadek się trochę skupi!  Ile czarnych kotów mieści się w ciemnym pokoju?

           - Nie odpowiem na to, na Kota!

           - Ale dlaczego, dziadku?  Przecież interesują cię kocie sprawy. 

           - Bo to metafizyka. 

           - A co to jest ta metafizyka?

           - Jak to co? To istny beł kot! 

           - No to, może, dziadku, razem pomruczymy?

           - Masz koteczko na myśli 6 na 9?  Za młody na to jestem.  Wolę inne ła kocie.

           - Co też dziadek klepie!  Miałam raczej na myśli 2 razy dwa jest 4.  Całkowitą, że tak powiem, kartezjańską  jasność!  

           - Że jest Kot-Ojciec, Kot-Syn, Duch Koci i Matka Kocia -  tego nie mówię, bo to tajemnica, ale w domyśle tak jest.  A te wszystkie starotestamentowe Prokoty, to chyba powariowały: Prokoctwo Jeremiasza, Prokoctwo Ezechiela, Panie Kocie!  Ja jestem kotolik! A mojej walki symbolem jest kot wica...Kot, co! 

           - Kot stał się dla dziadka Bogiem?  Chyba dziadek nie ma piątej klepki!

           - W piątek straciłem klepkę, albo ukradły mi ją te Jehowy, ale wierzę w Przenajświętszą Trójcę w Kotu Jedyną.

           - Dziadku, założę chyba bluzkę, bo pomyślą, że to bluźnierstwo.

           - Przez Kota, w Kocie i z Kotem...Miau!  Miau! 

           - A słyszał dziadek, że jest taki co pali koty?  To straszny ateusz.  Mówią na niego Palikot.  

           - Pali je na stosie? Znowu ten stu kot!  Jakby sto kotów biegało po blasze!  Czaszka mi pęka, a nie mam okoty na ból.

           - To dziadku deszcz tak pada i dzwoni.  Na strychu nie ma kotów, co najwyżej myszy myszkują.  Ale dziadek już ziewa!

           - Kot i mysz, to przeciwieństwa, podobnie, jak pies i kot.  Ale Pan Bóg jest Kotem!  To wszystko przez te wyziewy i chyba jadłem dzisiaj ziewannę, albo jakie inne zioło przez ten kociokwik!  Straszny kle kot!  Mam tego kość!  Morwa twoja kocia mać! 

           - To kocianoc, dziadku! 

           - Kocianoc!   Aaa!  Kotki dwa, szarobure obydwa...I niech ci się przyśni jakiś śliczny kocurek!  

           - O kurczę!  Nie wiem, czy teraz usnę...Ta kot lina trochę mnie jednak przeraża.  Wolałabym być teraz na górze i słuchać kazania.

           - A pamiętasz, że jutro ten nauczyciel do kotków ma przyjść?

           - Który?  Kotowski?  Pamiętam.  On jest chyba od kociny.  To taki język kotów, coś w rodzaju naszej łaciny, ale nie dla stomatologów. A mysz po angielsku to jest kotku, przepraszam - dziadku, mouse.  Słyszał dziadek o myszce Miki?

           - Tej od komputera? A to nie małpa?...Cyceron, ten dopiero miał cycki jak ślepa kotka.  Straszny był z niego kotas!  

           - Dowcipny dziadek!  Ale ja już nie wyrabiam z tymi kotami!  Poza tym, w klasycznej łacinie mówi się Kikero.

           - Kot by pomyślał, a ja myślałem, że Cyceron!  Daj mi, dziecko te grzekotkę, to sobie pogrzekocę do snu.  I jaki smoczek by mi się przydał, bo jestem teraz w fazie oralnej.  Albo daj mi swą pierś ucałować, ty kocico!              

           - Polecam, dziadku, koci ogon!   

           - A od jak dawna jesteś kotna?

           - Jestem dziadku zamężna, a nie kotna! 

           - Ale twoim mężem jest kot!

           - Powiedziałam już dziadkowi kocianoc! 

           - I ile będziesz miała kotków wnusiu?

           - W tym miocie tylko pięć.  Strasznie mnie ten kocur omotał.

           - To dobrze, że nie kogut, bo to glut!   A zresztą - pies z nim tańcował...

czwartek, 10 maja 2012

              Jakże krótko kwitną wiśnie!...Widziałam stado kruków, które obsiadły wiśniowe drzewa.  To chyba wróży dobrze.  Jestem tylko myszą, więc nie znam się na sprawach boskich i ludzkich.  Lubię na przykład śnić, lecz nie wiem, na czym polega joga snu.   Moje sny są na pewno snami karmicznymi,  dalekimi od rozjaśniania czegokolwiek.  Ot, zmęczę się całym dniem myszkowania, padam i zasypiam!  

              Ostatnio dwoje bardzo miłych ciemnowłosych Japończyków fotografowało wiewiórkę. Chłopak siedząc na ziemi pod wielkim drzewem częstował ją orzeszkiem a jego dziewczyna uzbrojona w potężną lufę obiektywu fotografowała ich - wiewiórkę i jego.  W tym samym czasie śliczna jasnowłosa Europejka fotografowała swojego synka o jasnych puklach, który ukucnął obok chłopaka, kiedy ten karmił wiewiórkę, a Nezumi13 fotografował ich wszystkich.  Jednak nie udało mu się sfotografować nikogo.  Nezumi lubi trochę podglądać Naturę - jak wszyscy Japończycy - jednak nie lubi być niedyskretny.

             - Dlaczego mnie nikt nie fotografuje?  Czy ja jestem gorsza od tej wiewiórki? - spytałam Nezumiego.

             - Jesteś bardzo sympatyczna - powiedział Nezumi - ale wiewiórka jest większa, ma rude futerko i długą kitę, a poza tym, ty nie jesz z ręki. Umarłabyś chyba ze strachu. Ale nie martw się - ja też nie jem z ręki.  To dobrze, że nie jesteśmy wiewiórkami i nikt do nas nie woła: - Basiu, Basiu!     

             - A nie chciałbyś być celebrytą? - spytałam - Ja ich uwielbiam!

             - Nie-   powiedział Nezumi - Trudno o bardziej nieszczęsny los, niż takie odmóżdżenie!  

             - Dlaczego?  Widzowie wiedzieliby, że w wolnych chwilach zajmujesz się działalnością charytatywną, że kochasz dzieci i sport, a kobiety kochają ciebie, w tym ta jedyna, którą właśnie zdradzasz.  A kiedy byś zachorował na nowotwór, cała Japonia śledziłaby twoje zmagania z chorobą.  Chociaż...to może jednak niewielka pociecha.  

              - Niewielka - powiedział Nezumi - I pamiętaj!  Nigdy nie porównuj się z innymi.

              - Nawet z tobą?  - zapytałam

              - Szczególnie ze mną.  Mam bowiem naturę Buddy.

              - A kot Neko - to nie ma?

              - Dobrze wiesz, że koty nie są do nas przyjaźnie usposobione.  To urodzeni mordercy!   Pamiętaj - nigdy nie wierz kotu, kiedy obiecuje ci, że cię nie tknie!   Dobrze na tym wyjdziesz. 

              - Ale przecież koty też są ludźmi?

              - To prawda.  Jednak koci umysł pogrążony jest w drzemce.  Koty przesypiają całe swoje życie, a kiedy się budzą, musimy przed nimi uciekać.

              - A ja czytałam, że przeciętny kot śpi jedynie 16 godzin na dobę, a jedną czwartą czasu poświęca na pielęgnowanie swego futerka -

              - Jest tak z całą pewnością, jednak przez resztę czasu potrafi być groźny jak tygrys, lampart i pantera.

              - I, oczywiście, jak lew. 

              - Masz rację myszko, przede wszystkim jak lew.

             

piątek, 10 lutego 2012

                "Ja, mysz z epoki Edo, nie czuję się najlepiej w dzisiejszych czasach.  Co prawda morze nie zmieniło się i wiatr wieje tak samo, ale nie ma już na świecie tych samych ludzi co kiedyś.  Ot, choćby Pani Noriko, u której mieszkałam przez sześć zim i jesieni.  (Wiosną i latem przenosiłam się do innego pawilonu).  Jaka była z niej dama!  Stracił dla niej głowę pewien kupiec bławatny. Z rozpaczy porzucił wszystko, co miał i błąkał się po pustej plaży, marznąc i cierpiąc liczne niedole.  Któregoś dnia ludzie Pani Noriko odnaleźli tego szaleńca i przyprowadzili go przed jej księżycowe oblicze, ale biedak nawet jej nie poznał.  Pani Noriko rozgniewała się - byłam przy tym, ukryta za leżącym wachlarzem - i kazała rzucić go na pożarcie psom. A gdy ten, słysząc jej słowa, wciąż był nieobecny, Pani Noriko zmieniła swój rozkaz i pozostawszy z nim sama obdarzyła go tysięcznymi rozkoszami.  A kiedy ów wkrótce umarł wyprawiła mu skromny ale gustowny pogrzeb.  Takie serce miała moja Pani!

              Moja siostra twierdzi, że wszystko to sobie zmyślam, ale prawdą jest, że Pani Noriko nigdy nie zabiła wachlarzem ani jednego owada a w jej domu nie było pułapek na myszy.  Kiedy ktoś mówił słuchała go tak długo aż nie stracił wątku.  W obecności mężczyzn skromnie spuszczała głowę wysuwając jednak na znak szacunku prawą nogę do przodu tak, aby co nieco odsłaniała.  Nigdy nie śmiała się ze starych kurtyzan ani z kulawych jeźdźców.  Służącą, która ukradła złotą ozdobę a potem z rozpaczy poszła utopić się w studni, wyciągnęła z niej a potem dopiero skazała na śmierć...W ostatniej chwili jednak powstrzymała egzekucję i podarowała jej ową ozdobę" 

              - A może to nie było w epoce Edo, jesteś japonistką? - spytałem                             

              - Pamiętam tylko, że to było dawno temu, kiedy jeszcze serca kobiet były dumne i szczodre!

              - A mnie, co byś poradziła? - spytałem

              - Bądź tylko sobą. Nic więcej...

              To były jej ostatnie słowa. Bowiem moja kotka Mitsuko obudziwszy się i wstawszy z pościeli porwała ją w swoje szpony...Tyle razy już jej tłumaczyłem  "Zapanuj nad instynktem a obudzisz w sobie duszę.  Ale ten mały drapieżca morduje a potem tuli się do mnie i słodko mruczy"