Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

           Jutro też jest dzień (o ile oczywiście nie zdarzy się koniec świata).  Żegnam wszystkie sowy i namawiam do wychynięcia głowy podczas dnia.                                            

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

                  Lutnista Vermeer grał na lutni siedząc na krześle w kamienicy pewnego starego, brodatego Żyda, odzianego w złoto i w purpurę.  Żyd dawno już usnął.  Za oknem wiał wieczorny wiatr i obsypywał ulicę jesiennymi liśćmi. Okno było otwarte i wiatr poruszał pomarańczowymi firanami.  Na dywanie pokoju drzemał podłużny chart i dwa koty: biały i czarny.  Księga, która wypadła Żydowi z ręki, leżała do góry grzbietem na podłodze.  Pół żywa mucha chodziła po stole. Poza tym już nic nie zakłócało najsłodszej pustki tego miejsca, wypełnionego tylko anielskimi dźwiękami...Kiedy nagle w drzwiach zjawiła się piękna Batszeba...

                 Lutnista obudził się z drzemki i powitał ją kaskadą dźwięków,  Żyd, jej mąż lub ojciec, zachrapał głośno i obudził się, chart warknął a koty skoczyły sobie z piskiem do oczu.  Okno zatrzasnęło się a Batszeba przydeptała obcasem księgę...     

                 Do pokoju wkroczyła Śmierć...

sobota, 28 kwietnia 2012

                "Chciałbym stąd uciec, choćby na chwilę i choćby tylko w marzeniu".  Pozostała po nim tylko ta kartka.  16 września 1687roku był ostatnim dniem życia Caspara von Kleina, badacza tajemnych zagadek Natury i najbardziej mrocznych zakamarków historii oraz ludzkiej duszy.  A jeszcze trzy tygodnie wcześniej spotykamy go nad brzegiem wzburzonego Bałtyku.  W wietrzne dni aż do późnego wieczoru chodzi po piaszczystej plaży położonej między wysokim urwistym brzegiem, którego strzegą powykrzywiane sosny a spienionymi morskimi falami.  Potem wraca do wsi i wśród małomównych, pachnących solą rybaków układa się do snu, jakby był jednym z nich.  Wprawdzie szaleniec z niego, ale i pan.  Wiadomo, że prędzej czy później wróci na zamek.

                 Nastąpiło to właśnie owego ostatniego dnia jego życia.   Nieśmiały i skromny Caspar Klein powrócił do siebie, aby panować nad zamkiem i okolicą.  W zamku jak zwykle jednak nie było żywego ducha, a przy wejściu wciąż powiewał na wietrze kościotrup skazańca, którego kazał powiesić jeszcze jego ojciec przed samą podróżą chłopca do Rzymu.  Jednak Klein nie był tu wcale sam.  Nocami usługiwały mu widma i upiory zatrudnione niegdyś jako żywi ludzie przez ojca.  A w ciągu dnia odwiedzała go dziewczyna z wioski, która usługiwała mu na wszystkie możliwe sposoby: piorąc i cerując jego ubrania, gotując, sprzątając, porządkując jego notatki i dotrzymując mu towarzystwa. Klein lubił wąchać jej jasne włosy pachnące rybami i obłapiać ją za fartuch podczas domowych czynności.  Nie mógł się wprost napatrzeć z jaką wprawą oprawia węgorze. Niestety dziewczyna nie tylko nie umiała pisać, ale nawet mówić, a książę z trudem wyjaśniał jej,  dlaczego Cezar powinien strzec się Idów Marcowych.  Lubiła jednak słuchać kiedy coś jej czytał. Leżała wtedy zwinięta w kłębek na jego łóżku a on przegarniał i głaskał jej włosy, czekając aż zacznie mruczeć przez sen.  W chwilach szaleństwa Caspar opuszczał jednak nocami dom i znikał w bezludnej okolicy. Często znajdowano go potem wycieńczonego w lesie, na wydmach i łąkach i dopiero stamtąd niby jakiegoś pijanego przynoszono go do domu.             

                Podobno jednak na kilka dni przed powrotem Kleina dziewczyna utonęła w studni.  Wyłowiono ją stamtąd i pochowano na okolicznym wiejskim cmentarzu obok kaplicy.  Być może słysząc o tym jej pan postanowił wrócić na zamek.  Jednak Johannes Fux napisał w swej "Kronice miejscowości Nunberg i okolicy", że dziewczyna przeżyła swego pana a po jego tragicznej śmierci odwiedzała nocami jego grób i wyła do księżyca na podobieństwo wilka.  Relację tę kwestionuje jednak a nawet wyszydza Dietrich von Paulus w "Zapiskach z cmentarnej krypty".  Podług niego pan Caspar "od dawna był już przeraźliwie samotny a jego zamku nie odwiedzał nawet pies z kulawą nogą, a co dopiero krzepka i dorodna wiejska dziewucha.  Hrabia Fux jak zwykle dał się ponieść wyobraźni, która już wcześniej prowadziła go na różne manowce, zaś jego pocieszną historyjkę można jedynie między bajki włożyć".  Von Paulus, w oparciu o krytykę historycznych źródeł posuwa się nawet do stwierdzenia, że przyczyną śmierci księcia był "brak kobiety z prawdziwego zdarzenia, co musiało odbić się na zdrowiu Jaśnie Oświeconego Pana".  Warto jednak w tym miejscu przypomnieć, że okres życia von Paulusa datowany jest na przeszło wiek później.  Być może we wszystkich tych relacjach kryje się jakaś cząstka prawdy.  Wystarczy tylko dokonać pewnej zmiany natury chronologicznej i oto mamy proste rozwiązanie owych pozornych sprzeczności.  Najpierw zatem Klein odwalił, że tak powiemy, kitę, a zrozpaczona jego kochanka wyła na jego grobie. Później zaś z rozpaczy rzuciła się do studni a ponieważ jej śmierć uznano za wypadek, pochowano ją w pobliżu grobu księcia, aby również po śmierci mogli mieć ze sobą miłosne schadzki.  Kiedy zaś oboje pomarli zamek rzeczywiście świecił już tylko pustką a z każdego jego kąta wyzierała żałość.  Tak zapewne unikając niezdrowej sensacji można by w sposób rzeczowy przedstawić owo historyczne następstwo faktów.  

              Tak, czy inaczej niepokoi mnie odpowiedź na pytanie, jaka była przyczyna śmierci księcia.  Rozwiązaniu tej zagadki poświęciłem przeszło osiemdziesiąt lat mojego życia i skrupulatnie badam ją także po mojej śmierci a rezultatów swoich badań nie omieszkam przedstawić w osobnym dziele.  Mamy jednak teraz rok 1884 i żyjemy w wieku pary, diamentów i stali.  Rozpędzone lokomotywy tratują nasze królestwo, statki parowe niemal od pół wieku podbijają oceany i przywożą z kolonii słonie i niewolników, balony unoszą się nad ziemią, a kto wie, może w przyszłości uda się skonstruować także parowy wehikuł latający?  Przyznam iż ten pęd bywa nie do wytrzymania.  Dlatego tak tęsknię za czasami młodości mojego pradziadka. 

    

      

piątek, 16 marca 2012

             ...Gdybym przeżył na świecie chociaż jeden dzień... 

             Namiętności wzbierają i opadają a nawet wysychają po to, aby odrodzić się z tym większą siłą, jakby ktoś nieustannie dolewał oliwy do ognia.   Lecz kiedy wydaje się, że tak płonę w ogniu wskrzeszonym przez demony, widzę wyraźnie, że nawet słowik, który tęsknie zaśpiewa tej wiosny zdzierając swoje delikatne gardziołko de facto, eo ipso, nie istnieje.  A w Przeczystej Krainie nie ma Buddów! 

             Pozdrawiam niestrudzonych czytelników, którzy towarzyszą mi od początku moich piekielnych męczarni...

           

             Aurelio

czwartek, 02 lutego 2012

         Powiedziała tak do swojego kolegi marksisty, który tłumaczył się, że coś mu kazano i dlatego musiał to uczynić, albowiem naprawdę nie mógł inaczej. 

         To może dla kogoś przykre, ale jednak jesteśmy wolni!  Może nie w sensie absolutnej wolności egzystencjalistów...ale jakąś cząstkę wolności dla swych decyzji i postanowień mieć jednak najczęściej możemy.  Istnieją sytuacje dramatycznie ekstremalne, w których za swobodę taką można zapłacić życiem. 

         Na śmierć naraził się członek sekty Bogoiskatieli, którego zesłano na Kołymę za odmowę służby wojskowej - uważał on bowiem iż Chrystus nie chciał zabijać ludzi!  Torturowano go i na Kołymie i bito, ale nie chciał pracować, bo uważał, że Pan Bóg nie cieszy się z pracy dla Szatana, czyli towarzysza Stalina.  Wolał przez całe dnie pracy leżeć na ziemi o temperaturze minus 40 stopni.  Przed śmiercią ocalił go dopiero polski zesłaniec (czy raczej więzień), który zaproponował mu gotowanie obiadów nie dla towarzysza Stalina, ale dla wynędzniałych i upodlonych kolegów..."Zabiją cię Wania..." - powiedział kiedyś Polak patrząc na jego pokiereszowaną i przypaloną niedopałkami od papierosów twarz...

       Dlaczego o tym piszę?  Wojny nie ma.  Żyjemy w demokratycznym (przynajmniej sądząc po pozorach) kraju...

       Może wyjaśni to chociaż trochę, jeśli odwołam się do pewnego, dość romantycznego, przykładu. Kiedy dwoje ludzi kocha się, to nie może ich oddzielić od siebie nawet czterdziestostopniowy syberyjski mróz, wojna, uwięzienie...Tak wielka bywa ludzka tęsknota!  To ona sprawia, że ktoś chciałby dogonić odlatujące żurawie. Miłość, jeśli jest prawdziwa,  ma w sobie niepokój o to, że najbliższej nam osoby w każdej chwili może już nie być.  To sprawia, że codzienna rutyna życia nie odbiera nam ostatniej cząstki wolności, jaka nam jeszcze pozostała...prawa do kochania drugiej osoby.

       Kiedy kochają się mniej, to jest tak jak w piosence Okudżawy.  Żołnierz wraca z wojny a w jego domu czuć już zdradę.  Przecież nie wiedziała nawet, czy on żyje.  A może dostała list, że poległ.  Była taka kochana, ale przecież musiała  j a k o ś   ż y ć...jakoś musiały żyć jej dzieci..."To nie taka prosta sprawa, pan Bogdan!" - powiedziała kiedyś do mnie moja znajoma Natasza. 

       Przykład ten był "z gatunku romantycznych" i reprezentował typowo męski punkt widzenia.  Oczywiście zdrada niekoniecznie musi być rozumiana dosłownie a częściej raczej jako podążanie inną drogą lub w innym kierunku...Mówi się wtedy, że to los lub życie rozłączyło najbliższych sobie ludzi - jak bywa i w kontaktach zupełnie innego typu.  To z lęku Św. Piotr zaparł się Chrystusa.  Jakież to ludzkie!   

      Psychologowie twierdzą, że aby kochać drugą osobę potrzeba tzw. przestrzenie emocjonalnej.  Niekiedy jednak codzienne życie stwarza taką opresję, że nie jesteśmy już w stanie znaleźć czasu ani sił na pielęgnowanie tego uczucia i na troskę o drugą osobę.  W świecie reglamentowanego czasu i z góry ustalonych obowiązków miłość jest tylko luksusem...dlatego najłatwiej z niej zrezygnować!  Podobnie, kiedy mamy "zobowiązania" emocjonalne wobec innych osób - niektórzy mężczyźni kochają bardziej swe matki niż partnerki a niektóre kobiety kochają nade wszystko swe dzieci...

       Jednak dość częstym powodem rozpadu emocjonalnej więzi z drugą osobą jest też brak wolności emocjonalnej.  Kiedy w naszym otoczeniu domowym lub w pracy pojawiają się osoby znaczące, które stale obniżają nasze poczucie wartości a każda rozmowa lub kontakt z nimi wyczerpuje nasze psychiczne siły lub wywołuje paniczny lęk, wtedy należałoby pozbawić owe osoby decydującego wpływu na nasze życie.  Sprawa jest względnie prosta kiedy możemy zamieszkać gdzie indziej lub zmienić pracę.  Nie zawsze jednak sytuacja życiowa pozwala nam na to.  Znany psychiatra i zarazem mądry człowiek proponuje ćwiczenia, które mogą nam przynieść pewne ukojenie w sytuacji wywołującej lęk...Oto jedno z nich. "Kiedy dostrzegasz u siebie pierwsze objawy paniki lub lęku, połóż otwartą dłoń na czakrze serca - na klatce piersiowej w miejscu, gdzie znajduje się energetyczne centrum bezwarunkowej miłości. Jednocześnie zacznij wyobrażać sobie kogoś lub coś co kochasz. Trzymaj dłoń na piersi przez kilka minut, cały czas spokojnie oddychając. Po chwili poczujesz ciepło i spokój".

       To taki rodzaj terapeutycznej magii.  Jednak, mówiąc poważnie, to właśnie miłość może być dla nas impulsem do zmiany nastawienia wobec osób znaczących, które psychicznie nas wampiryzują i którym musimy jak nam się wydaje ulegać.