Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Czary Mary

wtorek, 08 października 2013

              Andromeods z Chloe w swych "Godach" opowiada następujący mit:  "Boski Knur czczony był w Różowym Ogrodzie przez 121 nimf leśnych. Jedne mu matkowały, inne siostrowały, a jeszcze inne służyły mu swym ciałem za podściółkę.  Knur obrastał coraz bardziej w nowe połacie ciała, które stało się tak obfite i pełne załomków, że nawet geograf Kratofanos nie był w stanie sporządzić jego mapy.  Wielka też była rozkosz knura, bowiem nimfy umiały praktycznie wszystko, co tylko piękna, choć wszeteczna, Afrodyta umieć potrafi.  Niestety, któregoś dnia królewski kucharz zarżnął knura i taki był jego koniec".

              - I to wszystko, dziadku?  - spytała mnie wnuczka.

              - Jestem już bardzo wiekowy i nie pamiętam końca - powiedziałem - Może jutro sobie przypomnę.  To święty Knur i wielka była jego moc, dlatego był tak czczony! 

              - Ten Knur był złym człowiekiem?  -

              - Opowiem ci jutro, a teraz już śpij!   Nie ma złych ludzi, są tylko złe okoliczności, złe wpływy i złe zamiary.

              - A nie zazdrościsz mu trochę, dziadku?

              - Na pewno nie jego wolności, bo raczej je nie miał - odrzekłem. 

              - A nie żal ci go?

              - Żal -

              - A bardzo? 

              - Troszeczkę.

              - A ile?

              - Tyle - pokazałem dziewczynce - przy pomocy dwóch palców wskazujących.

              - To mało - powiedziała wnuczka.

              Postanowiłem więcej już nie opowiadać jej bajek.  Mnie osobiście nic ten knur nie wyrządził.  Dlaczego więc mam mierzyć swoje współczucie? 

              

             

sobota, 24 sierpnia 2013

            Na zakończenie mojego dzisiejszego nocnego czuwania przytoczyć pragnę następujący wyimek z listu Heloizy do jej ukochanego Abelarda:

            "Ale nawet w takim przypadku, gdy same tylko kobiety mogą być przyjmowane w gościnę i zapraszane do stołu, istnieje również groźne niebezpieczeństwo.  Jest bowiem rzeczą stwierdzoną, że kobieta najłatwiej daje się uwieść przez kusicielską namowę innej kobiety...Wreszcie, jeżeli osobom płci męskiej ma być kategorycznie zabroniony wstęp do naszego klasztoru, a mamy gościnnie otwierać bramy tylko przed kobietami, każdy to jasno zrozumie, jak bardzo wtedy obrazimy i rozgoryczymy przeciw sobie mężczyzn, których pomocy potrzebują klasztory żeńskie..."

sobota, 29 czerwca 2013

         ...Najczęściej się nie udaje.  Nie z powodu alogiczności samego snu, ani nawet nie dlatego, że jest on zjawiskiem absolutnie chwilowym i plastycznym, ale dlatego, że coś, co samo w sobie nie ma znaczenia symbolicznego usiłujemy w to znaczenie wyposażyć.  

         Kiedyś obudziłem się w samym środku nocy zlany potem.  Za zamkniętym oknem przetaczała się letnia burza.  W świetle błyskawicy ujrzałem skuloną przy moim łóżku postać.  Czułem też mocne ukąszenie w okolicach gardła.  Nie ulegało wątpliwości, że to moja babcia Lola jeszcze przed chwilą wysysała moją krew...i nie tylko krew.  Ach co za przykre wrażenie!  Omal nie zemdlałem myśląc o tym, jak wraz z owymi cennymi płynami opuszczają mnie siły i serce zaczyna kołatać w mojej czaszce.  

         Dwukrotnie przyśnił mi się ten sen, pozostawiając po sobie złowrogie wrażenie i niesmak.  Sprawdziłem to! - za każdym razem rano miałem ślady jak po ukkkkkkkkąszeniu...i czułem się dziwnie słabo. Moja babcia, Eleonora Fuchs, lubiła czasami wytwornie się wysławiać.  Na targu z kurami mówiła chłopce:

         - Dajcie no mi tę kurę, dobra kobieto!     

         Odpowiedzią  była zawsze szczera "klasowa" nienawiść, bowiem moja babcia nie wyglądała na hrabinę.  Potrafiła kaczce ukręcić łeb, puścić z niej krew i zrobić z niej czerninę - najpotworniejszą zupę świata, którą uwielbiał mój ojciec.  

         Kiedyś babcia odpowiedziała mi na jakąś moją wątpliwość:

         - Natura urządziła tak ten świat, moje dziecko.  Kiedy byłam małą dziewczynką...

         - Ale babcia kłamie! - wrzasnął bachor - Babcia nigdy nie była dziewczynką.  Matura urządziła ten świat...ha, ha!  

         - Nie matura, tylko Natura - powiedziała spokojnie babcia - Kiedyś to zrozumiesz, a teraz idź się bawić.    

         

wtorek, 04 grudnia 2012

             Nie, żeby jak Proteusz nie dać się pochwycić lub jak kameleon, ze względu na mimikrę, i nie jak Witkacy dla wiecznej bufonady i w walce o prawo do dziwności, ani przez przekorę lub dla dziecinnej igraszki, lecz ze względu na nieuniknioność autentycznej przemiany, jak ktoś, kto wie, że nie można żyć pełnią życia bez chwili kontemplacji i marzenia, i że życie jest nieustanną przemianą, do której musimy się dostosowywać, nie tracąc prawa do marzeń i do życia w wieczności (poza czasem) - nie można bowiem żyć tylko przeszłością, ani oczekiwaniem, że coś się zmieni.  Nie można przestać oddychać chwilą.

             Niestety ludzie przekonują często samych siebie - "Jestem tym, a tym, dlatego, chociaż czegoś bardzo chcę, to nie mogę.  Nakładają na siebie gorset społecznych lub podyktowanych lękiem obowiązków i wyobrażeń, których spełnianie daje im poczucie bezpieczeństwa (i za które spodziewają się od innych akceptacji) i są wobec siebie nieszczerzy lub nieszczęśliwi - czując się tak uciśnionymi, że nie mogą swobodnie oddychać.  A przecież to oni sami są częścią owej dusznej atmosfery, której ofiarą padają.  I wystarczyłoby rozpiąć guzik, poluźnić krawat lub szeroko otworzyć okno (albo serce), albo powiedzieć komuś "tak" lub "nie", aby poczuć się lepiej.  A w tym, niestety, nie pomoże nam, bez naszego udziału, żadna terapia.

            Człowiek cieszy się na samą myśl, że czegoś pragnie lub, że ma własną wolę, a źle mu jest w poczuciu zniewolenia i dezorientacji, co do kierunku owej woli.  Każda czująca istota potrzebuje chwili odosobnienia, a człowiek potrzebuje chwili samotności, żeby coś przemyśleć i postanowić. Niestety współczesne miasto, dom, praca, tworzą przestrzeń, poza którą człowiek niczego już nie widzi...ani ogromu świata, ani dramatycznego piękna życia, ani cierpienia, ani wartości przeżywania miłości (a nie jedynie krótkotrwałej sentymentalnej fascynacji drugą osobą).   

            Dlatego nie mówię: Przebudź się!  Ale, po prostu, nie przestawaj oddychać, nie przestawaj kochać, nie przestawaj żyć!   A wtedy poczujesz, że jednak Jesteś!  Chociaż myślałeś może - nie ma mnie, jestem już martwy, wszystko stracone, jesteśmy niedobraną parą, już nigdy nic nie będzie tak, jak kiedyś, jestem słaby, niczego nigdy się nie nauczę...                      

            Z wyrazami miłości,

            Dr Nezumi, Mysz Polna (1/2 etatu)

            Departament Myszoterapii Stosowanej,

            Uniwersytet Niebiańskiej Łąki,

            London, Tokio, Paris, New York, Addis Ababa, Szczęśliwice

poniedziałek, 11 czerwca 2012

                                                             Luli luli - śmierć cię utuli!

                                                             Płatkami śniegu przykryje,

                                                             W białą pościel zawinie,

                                                             I tak się nad tobą rozczuli.

 

                                                             Bladą masz twarz Bogdanku,

                                                             Jestem twoją kochanką!

                                                             Koronę mam chłodną z lodu,

                                                             Co krew rozpali płodu.

 

                                                            Co wieczór na ciebie dybię,

                                                            Widzisz mój oddech na szybie.

                                                            Jakże ty długo zwlekasz,

                                                            Jest wiosna - dobrze! - zaczekam.

 

 

 

 

                                              

sobota, 14 stycznia 2012

          Myślisz ciągle "Ja, ja, ja...mnie, mnie, mnie...straciłem, zyskałem...".   Odpocznij przez chwilę od siebie... Wyobraź sobie, że jesteś skrzydełkiem motyla uniesionym przez wiatr albo jesiennym listkiem. Wiatr targa tobą na wszystkie strony i niemiłosiernie tarmosi.  Już chcesz powiedzieć "Ten mnie opluł, ten mnie znieważył, ten skoczy mi za chwilę do gardła, tamtemu wszystko jedno, chociaż nie powinno, bo cały oblepiony jest błotem egoizmu..."  Weź głęboki oddech i wyrzuć z siebie podobne wyobrażenia o własnych udrękach.  Zobacz jak tworzą czarną chmurę, którą udało ci się zdmuchnąć we mgłę oceanu.  Niedługo i ciebie i twojego dręczyciela nie będzie już na tym świecie...

         ...nie żebyś się tym cieszył, Broń Boże!...ale jaki spokój odnajdziesz w widoku sennych nagrobków owych mar, które kiedyś szalały z nienawiści i z miłości, knuły przeciwko sobie lub prawiły sobie komplementy...Przyjdź kiedyś na cmentarz w porze jesieni lub zimy i zobacz jak tam jest przytulnie...nawet, gdy wieje wiatr.  Chętnie położyłbyś się i też trochę odpoczął...tylko, po co ci to wieczne odpoczywanie, jeśli wystarczy chwila kontemplacji...Nie daj sie żywcem pochować w grobie twojego wyobrażenia o sobie.  A gdy cię ktoś spyta: Kim jesteś? Odpowiedz: Jestem tą senna marą, którą nazywamy człowiekiem!

      

          Z serdecznymi pozdrowieniami Twój Aurelio