Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Śmierć

środa, 14 marca 2012

           Nie zgadzam się jednak z opinią jednego z krytyków, że to genialny John Eliot Gardiner "odkurzył tę XIX wieczną ramotę i tchnął w nią życie".  Zadowolony z siebie krytyk miał oczywiście na myśli wersję na chór, dwa głosy i orkiestrę.  Gardiner nagrał ją ostatnio po raz drugi i przyznaję nie bez pewnego smutku, że dopiero to drugie wykonanie w pełni do mnie dotarło czy też raczej (jeszcze w tej chwili) dociera, chociaż tylko chwilami wydaje mi się porywające.  

           Niewiele ponad dziesięć lat temu skłonny byłem uważać Brahmsa za efekciarza, w którego twórczości szczególnie razi przerost formy nad treścią.  Chociaż od czasu do czasu zachwycały mnie niektóre jego kompozycje chóralne - nagrane na znakomitym CD wytwórni Philips przez Gardinera...

           Dwa zdarzenia zmieniły jednak zupełnie mój stosunek do twórczości Brahmsa.  Najpierw usłyszałem jego koncerty fortepianowe w wykonaniu Rubinsteina (a potem Brendla),  i 4 symfonię pod Carlosem Kleiberem.  A później - i wtedy chyba dopiero dokonał się ten ostateczny cud za jaki uważam swoją fascynację "późnym" (jakie to nieszczęśliwe określenie) Brahmsem - poznałem jego kameralistykę tak bliską melancholijnemu nastrojowi, w jakim się w tym okresie mojego życia znajdowałem a także jego opracowania utworów organowych Bacha.  

          A teraz jak dziecko potrafię cieszyć się pojawiającymi się od niedawna nagraniami jego symfoniki i utworów fortepianowych na tzw. instrumentach z epoki...chociaż oczywiście nie na tym przede wszystkim polega moja miłość do tej muzyki.  Cieszę się, że nie spóźniłem się i pokochałem "starego" Brahmsa tak jak na to zasługuje.  Niestety jednak kłopoty, które z taka siłą niszczą moje życie i nie pozostawiają już chyba żadnej nadziei na szczęśliwe zakończenie, niszczą też ową brahmsowską melancholię, która stała się częścią mojej duszy i ukojeniem dla mojej rozpaczy.   

         Już nie tylko miłość i rozłąka, cierpienie i codzienna troska o przetrwanie, przemijanie a nawet śmierć, ale przede wszystkim poczucie nieuchronności zagłady tego, co w życiu kochałem... Mój świat już nie istnieje, jakże więc ja jeszcze mógłbym istnieć?           

         Jednym słowem, jak ktoś powiedział: "Nie ma nadziei a żyć trzeba i to długo".  Pocieszam się jednak, myśląc o stanie swojego zdrowia, że ...już nie tak długo...       

         Ale tak po prostu opuścić tych których kocham dla cmentarnej ciszy i wiecznego spokoju?  Chyba bym jednak nie potrafił.  Wciąż jeszcze kołacze się we mnie jakieś życie, jakaś radość i niepoprawna nadzieja...Chciałbym umrzeć z tą miłością do świata. 

        Jednak, nawet jeśli istnieje tamten świat, to trudno mi myśleć o śmierci jako o "przejściu" z tego do innego życia.  Moje myślenie o życiu nie ma nic wspólnego z soteriologią.  Dlaczego ta sekunda, przez jaką żyjemy na tym świecie miałaby przesądzać o całej wieczności?  Błądzić przez chwilę, żeby cierpieć przez wieczność?   Nie, Pan Bóg do tego nie dopuści...A to on przecież "pomieszał nasze ścieżki"i "stworzył ten i tamten dzień, aby człowiek nie mógł dociec, co będzie jutro".

czwartek, 16 lutego 2012

                                           Może?  Dobra poezja na pewno przetrwa do przyszłego tygodnia i będzie się nadawała do konsumpcji

poniedziałek, 30 stycznia 2012

         "Dziś w nocy po ciężkich cierpieniach odszedł od nas Nezumi13, jeden z największych samotników i wizjonerów XXI wieku, człowiek niezwykle światły i prawy, o niezrównanej wrażliwości artystycznej oraz niezwykłej głębi filozoficznego umysłu. Znaleziono go martwego na wysypisku śmieci w okolicach miejsca zamieszkania jego matki.  Od dawna już bezdomny Nezumi 13 z trudem wiązał koniec z końcem. Przyczyną śmierci autora "Złowrogiego snu Letycji Grave" i filozoficznych "Zapisków myszy domowej" było zamarznięcie.  "Gość położył się w nocy na ziemi i przymarzł do chodnika.  Nad ranem jego ciało obrabowano a następnie wyrzucono na wysypisko. Przypuszczamy, że sprawcy znaleźli przy nim jedynie jego ulubioną książkę: "Przepowiednie oszalałego z Lu".  Książeczka zamykała się na Czarną Perłę oprawną w szczere złoto, którego blask zwabił rabusiów, nigdzie nie pracującego Adama G. ksywa "Bosman" i nigdzie nie uczącego się nieletniego Patryka J. ksywa "Ludojad".  Obaj od dawna już obserwowali wieczorami swoją ofiarę" - powiedział nam nadkomisarz sztabowy Tadeusz Denat, z Komendy Straży Morskiej w Pucku.  "Mąż przez całe życie marzył o morzu" - powiedziała nam była małżonka Świętego - "Ale mówiłam mu, żeby się tak nie włóczył po pustych plażach!  Nie słuchał się mnie.  Naoglądał się tego Caspara Friedricha i nieszczęście gotowe!"..."Naprawdę szkoda" - powiedział nam Eugeniusz Szarańcza z Domu Kultury w Plagach - jego niedokończona książka "Wężowisko żmij, czyli zmowa w Pewnym Wądole" miała szanse stać się niekwestionowanym arcydziełem gatunku. Podziwiałem jego talent, ale niestety nie mogłem mu już w niczym dopomóc. Od dawna wiadomo było, że się załamał...Wzruszenie nie pozwala mi mówić. Mogłem pożyczyć mu te pięć złotych. Nigdy sobie tego nie wybaczę".

       PLOTKI O WIELKICH LUDZIACH, oprac. Elżbieta Zadymska-Dmuchawa

 

 

           

piątek, 27 stycznia 2012

             Do mysiej dziurki oczywiście (Nezumi to bowiem Mysz).  Numer trzynaście po lewo od wysokiej topoli...W zimie można się wyspać, sąsiedzi nie hałasują wiertarką ani nie imprezują...Przytulniejsze jest owo miejsce niż krypta grobowa (zajęta przez wiewiórki) i niż Świątynia Opatrzności Bożej (ulubione miejsce Moich Braci Większych Szczurów)...Mam tu niewielkie łóżeczko, w którym mogę chrapać niesłyszany przez nikogo.  A zapas jedzenia na przebudzenie jest już przygotowany przez skrzętne gospodynie.  Kiedyś na pewno przyjdzie wiosna...Jednym słowem, jakby powiedział zapomniany trochę wieszcz "nasza mała stabilizacja".

czwartek, 12 stycznia 2012

               Znany artysta Nezumi13, który jak wiadomo jest myszą, ma na terenie całej Polski około stu dwudziestu czterech mysich dziurek, z których największa ma dwa piętra i składa się z 14 pomieszczeń.  Zgodnie ze swą ostatnią wolą Mysi Król, Nezumi13 zamierza rozstać się z tym światem w 13 rocznicę swoich urodzin. "My, myszy żyjemy krócej niż ludzie. Jest więc rzeczą naturalną, że w moim wieku pragnę już tylko wyzionąć ducha. Poszukuję jednak spadkobierców, którzy chętnie zaopiekują się moim majątkiem, w tym także nieruchomościami" - powiedział nam Nezumi13.  

sobota, 31 grudnia 2011

              - "Chciałabym jeszcze przed śmiercią zobaczyć Florencję" - powiedziała Beata.

              -  "Jak możesz tak mówić wnusiu, przecież masz dopiero dziesięć lat?" - spytała babcia i pogłaskała Beatkę po główce.

             Dziewczynka zmarszczyła brwi z niezadowolenia i rzekła: "Zleci, nie wiadomo kiedy!"

             Następnego dnia babcia wyszła na spacer na słońce, przewróciła się i umarła.  Dziewczynka wybiegła za nią i zobaczyła ją martwą a obok niej Śmierć.

              - "Nie wiedziałam, Śmierci, że jesteś Panem. Zawsze mówiono mi o tobie Pani Śmierć".

              Pan Śmierć zaśmiał się tylko i zaklekotał: "Tu w Prusach jestem rodzaju męskiego, ale już w Czechach staje się ponownie kobietą.  Taki już mój los! Wasza Książęca Mość"

              Dopiero teraz dziewczynka zapłakała.  Zrozumiała bowiem, że nie jest ksieżniczką.

              - "Ile lat żyła twoja babcia?" - zapytał Pan Śmierć

             -  "108 albo 109.  Może mamusia będzie wiedziała...zaraz po nią pójdę!"

             - "Nie nie, nie fatyguj się moja mała. Jest tak zimno. Lepiej podaj mi swoją rączkę a coś ci pokażę!"

             - "Mama zabroniła mi rozmawiać ze śmiercią. Nigdzie z tobą nie pójdę!" - zawołała dziewczynka.

             - "W takim razie podpisz o tutaj...odbiór listu" - i Pan Śmierć wyjął z torby pełnej listów różową kopertkę z napisem Beata i wręczył ja dziewczynce wraz z gęsim piórem.

             - "Co mam napisać?" - zapytała

             - "Kwituję odbiór listu i...podpisać się!"

             Dziewczynka uczyniła to a wtedy Pan Śmierć zapytał: - "A nie chcesz go przeczytać moja mała?" i dziewczynce wydawało się, że zachichotał na mrozie...Wzięła więc kopertę, otworzyła ją i wyjęła stamtąd list, ale nie przeczytała go, tylko osunęła się na ziemię.

             A było tam napisane: "Niniejszym kwituję własnoręcznym podpisem zgodę na własną śmieć.  Zgodnie z zawartą dopiero co umową mój zgon nastąpi niezwłocznie po jej podpisaniu. Z wyrazami szacunku - Śmierć".

             Zaraz potem Pocztylion oddalił się i utonął w zamieci.  A przybyły w jakiś czas potem doktor Hans Edwin Moltke napisał w swym dzienniku: "Przyczyna śmierci - pęknięcie serca. Nie jest konieczne dokonanie oględzin zwłok tej małej!"

             "A może Pan zajdzie do nas?" - spytała Babcia Beatki, która właśnie o dżyła. "Poczęstuję pana nalewką.  A może chciałby pan też poczytać "Przegląd Kapitanatu w Hamburgu" - niezwykle zajmująca lektura! - "Nasz poczciwy Pocztylion nie mógł się od niej oderwać..."

            "Szczerze mówiąc, chętnie, ale czy ma pani u siebie w  domu truciznę na szczury, Dobrodziejko?"

            - "Ach, niestety przed chwilą zużyłam już cały flakon. Na starość to człowiek nie pamięta co robi"