Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

To nie żadna filozofia

poniedziałek, 21 października 2013

                     - Mam gdzieś twoją "Empatię i rozwój moralny" Hoffmana - wrzeszczała Jola - Co ty mi tu z książkami jakimiś wyjeżdżasz! 

                     - Chciałem Ci coś powiedzieć o zjawisku nadmiernego pobudzenia empatycznego - rzekł Nezumi - Co tam stoi napisane!

                     Jola wzięła książkę w dwa palce i powiedziała:

                     - A na co mnie to!   Ja i tak wiem wszystko. A tobie przypadkiem nie stoi? -

                     - A może właśnie nie wszystko, Jolu - perswadowałem - słyszałaś kiedy o nadmiernym pobudzeniu empatycznym?

                     - Śmiechu warte!  Nie możesz mówić normalnie... 

                     - Często skutkuje obojętnością!  - drążył Nezumi, jak woda najtwardsze skały...

                     - Ze śmiechu pękam...

                     - Ale czasami - prawdziwym poświęceniem, narażającym, lekarza dajmy na to, na ryzyko "traumatyzacji zastępczej". 

                     - Co to - to nie!  Wybij to sobie z głowy, Nezumi!

            

                     No i jak tu rozmawiać z kobietami?

niedziela, 15 września 2013

         Filozof Hume uważał, że nie możemy być pewni, że następnego dnia wstanie słońce (i że w ogóle będzie ten dzień).  Jest to tylko wysoce prawdopodobne.  A jednak w życiu stale coś przyjmujemy, zakładamy...A później dziwimy się na przykład, że nasza ulubiona księgarnia jest zamknięta, bo zajął ją komornik.  Albo, że w miejscu, gdzie była zajezdnia autobusowa, rosną kilkumetrowe chwasty (bo miało tu być osiedle mieszkaniowe, ale komuś zabrakło gotówki).  Tak samo dziwimy się utracie miłości lub przyjaźni i na śmierć zapominamy o tym, że człowiek jest istotą śmiertelną.

niedziela, 26 maja 2013

        Właśnie przeglądam książkę W. W. Dyera ("autora światowych bestselerów "Pokochaj siebie" i "Kieruj swoim życiem").  Książka nosi tytuł "Wymówkom precz!  Jak pozbyć się złych nawyków myślenia i osiągnąć pełnię zadowolenia z życia".  Autor przez rok studiował księgę Lao-tsy (Laozi) - "Tao Te Ching" i porobił nawet do niej swoje własne komentarze.  Wydał też nawet książkę na ten temat. Ta jego książka wydaje mi się bliska nie tylko przez swe związki z taoizmem (w czym autor przypomina nieco Maslowa), ale także z europejską filozofią, a przede wszystkim z moim własnym skromnym doświadczeniem życiowym.  Poza tym autor używa bliskiego mi określenia Źródło życia (istnienia).  Książka jest o tym, jakich wymówek szukamy, żeby nic we własnym stosunku do życia nie zmieniać i trwać przy własnych nawykach, i jaką pozorną korzyść nam to przynosi, a także jak możemy sobie z tym poradzić, chcąc odzyskać psychiczną wolność. 

        Ja już od ponad dwudziestu lat studiuję "Tao Te Ching", a nie odważyłbym się o nim napisać osobnej książki (jak to zrobił autor).  Ale może właśnie pora to teraz zmienić?

        ...Na pewno warto w związku z tą interesującą książką zauważyć, że Lao-tsy i Czuang-tsy unikali sposobu mówienia, jaki przyjął autor, nie formułując otwarcie żadnych zaleceń dotyczących właściwego sposobu życia.  Unikali też mówienia o cnotach, chociaż autor przypisuje owe cnoty Lao-tsy.  Są to, jego zdaniem - szacunek dla życia, naturalna szczerość, łagodność i wspieranie innych.  Szacunek dla życia, szczerość, łagodność i wspieranie innych są całkowicie zgodne z duchem taoistycznej filozofii, jednak nie są przez samego Lao-tsego, z kilku powodów, postrzegane jako osobne cnoty.  Przede wszystkim dlatego, że człowiek mądry wcale nie musi wiedzieć, że taki jest i nawet lepiej, jeśli o tym nie wie, bowiem chęć stania się kimś takim mogłaby zmącić jego naturalną dobroć i wypaczyć intencje. A ponieważ Dyer mówi nie tylko o cnotach, ale także o Bogu i sukcesie życiowym, jest raczej oczywiste, że w pewien sposób stara się przystosować taoizm do praktycznych potrzeb człowieka Zachodu, podczas gdy należałoby raczej postąpić odwrotnie...Niemniej książka wydaje się być przekonująca i dość precyzyjna w opisie i płynących z niego sugestiach, a jej przesłanie jest zdecydowanie pozytywne.  Dlatego spędzam z nią część dzisiejszego wieczoru i mam nadzieję, że to i owo dzięki niej lepiej uda mi się zrozumieć, a w moim życiu będzie rzeczywiście mniej wymówek.              

niedziela, 10 marca 2013

          Nie pytaj o sens życia, ani o sens śmierci.  Prawdopodobnie ani życie, ani śmierć same w sobie nie mają żadnego sensu. W pustce tego świata jedyne rzeczy, jakie mają wartość, to kontemplacja i marzenie.  Ale na to właśnie zwykle ludziom brakuje czasu...Posłuchaj świerszczy, albo koników polnych, jak grają w ciepłą, sierpniową noc, roziskrzoną gwiazdami - i zda się, jakby rzekł poeta, że to muzyka sfer.  A jeśli jest z tobą w owej chwili ktoś najbliższy, ktoś kogo kochasz i kto jest z tobą w harmonii, to to jest właśnie szczęście i nieśmiertelność...

          Jeśli chcesz móc naprawdę kochać siebie i innych ludzi, musisz nauczyć się być samotnym.  Znajdź wśród tysięcy zajęć choćby jedną chwilę, w której będziesz tylko Ty i Twoje marzenie. I niech ta chwila będzie dla Ciebie schronieniem na całą resztę dnia.  Ocal wewnętrzne skupienie i przyjrzyj się z pewnej odległości temu, co myślisz, co sobie wyobrażasz, co czujesz. A potem pozwól myślom płynąć dalej...Nie zatrzymuj swego lęku, negatywnych myśli, niepokojących wyobrażeń.  Niech odpłyną od Ciebie jak deszczowa chmura. 

          Postanów coś czasami i działaj w zgodzie z przemyślanym postanowieniem.  I niech to nie będzie wycofanie i ucieczka.  Nikt nie da Ci poczucia bezpieczeństwa, jeśli nie znajdziesz go w sobie samym.  Lęk paraliżuje miłość.   

poniedziałek, 18 lutego 2013

           Nie bez pewnej przyjemności zauważyłem, że poczytność" mojego bloga systematycznie spada  - z prawie 20 tysięcy wejść przed dwoma tygodniami, do niespełna 15 tysięcy w zeszłym tygodniu i  11 200 w tym, który właśnie minął.  Jest to zgodne z bliską mi filozofią "I Ching", która głosi, że w przyrodzie wszelki nadmiar zostaje wyrównany.  

           Dotyczy to na przykład księżyca, który osiągając pełnię zaczyna, lub przynajmniej tak nam się wydaje, zanikać.  A tak samo jest z powodzenie życiowym, z miłością i z kilkoma innymi rzeczami...Prawie cała umiejętność życia sprowadza się więc do tego, aby w takich chwilach zachować pogodę ducha.  Bo kiedy nie widzimy Księżyca, on jednak istnieć nie przestaje...I oto znowu zjawia się przed nami w całej swej okazałości.    

           To prawda, że w tym tygodniu "nie przepracowałem się" na blogu.  Jestem trochę przeziębiony i dokucza mi też, jak często ostatnio, pewien brak środków do życia, a także powodów do optymizmu.  Staram się też unikać "sensacyjnych" tematów, chociaż zwykle rozgrzewają one ledwie kilka pozornie wtajemniczonych osób.  Tak naprawdę jednak, wtajemniczonym można być w ezoteryczną mądrość, a nie w ludzką głupotę i przewrotność...o której czasami tutaj, najczęściej mimo woli, napomykam.  

          Nie chcę, żeby to, co tutaj piszę brzmiało jak artykuł wstępny, jednak wyobraźmy sobie, jak absolutnie znikome i nieistotne jest to, co zwykle robimy, i że przed chwilą tego nie było, a za chwilę nie będzie...I czym to jest, w porównaniu z esencją życia?  (Chociaż bliższe, niż wyobrażenie owej "esencji" są mi raczej słowa poety - "w życiu nic nie ma, oprócz życia").

                                                                                           *

           Moja matka skończyła niedawno 80 lat.  W Jej dużym pokoju pojawiło się mnóstwo pięknych kwiatów.  

          "Gdzie jest to moje życiu, synku?" - pyta - "Dlaczego tak szybko przeminęło?"

          "Nie wiem, mamo, może nie miała mama szczęścia.  Większość ludzi nie ma szczęścia"

          "Może to dlatego, że nigdy nie mogłam robić tego, co chciałam?  Kiedy byłam młoda, miałam tyle marzeń"

          Tak. Może właśnie ten zasadniczy brak wolności, przed jakim stawia nas życie, jest powodem, dla którego wydaje się nam, że je tracimy.  Tak naprawdę jednak, życie mojej mamy nie było stracone.   To prawda - Jej dzieci nie mają szczęśliwego losu, ale - jak się na ogół uważa - lepiej jest jednak istnieć, niż nie istnieć, a Ona zrobiła wszystko, co mogła, aby nasz życie było udane...Zresztą nie tylko dzieci i wnuk, którego wychowywała, jak własne dziecko, po tragicznej śmierci jego matki, były i pozostają treścią Jej życia...Pracowała na tzw. kierowniczym stanowisku, miała wielu znajomych, była lubiana i pomagała ludziom...W Jej życiu była też miłość...Ale mama jest teraz chora i nawet Jej pogoda ducha i żywotność czasami nie wystarczają, aby uwolnić się od ciężaru trosk.

          Myślimy często o życiu jako o grze przypadków, okoliczności, przyczyn i skutków...może, gdybym poznała innego człowieka, gdybym miała większe doświadczenie, gdyby nie wojna...

          "Natura daje i Natura odbiera"  (to nie filozoficzny tekst, to słowa pieśni Burning Speara) - nie znam lepszego wyjaśnienia tej kwestii.  Już kiedy dostajemy w darze życie, przesądzone jest to, że musimy je utracić - i w końcu tracimy wszystko, umierając w samotności...Samotni i nadzy przychodzimy na ten świat i z niego dochodzimy.  Bezbronność każdej czującej istoty jest absolutna!  Matka troszczyła się o mnie, kiedy byłem mały...lecz przecież życie prowadzi nieuchronnie ku śmierci.  Żyjemy w lęku, nie znając własnego losu, a prawdziwe zadowolenie z życia, nazywane niekiedy szczęściem, jest udziałem nielicznych.  

          Dla mnie osobiście jest tylko jeden powód do prawdziwego smutku wobec przemijania życia - żeśmy nie dość kochali...       

      

   

      

         

czwartek, 14 czerwca 2012

 

                                         Sokrates, siedząc na chmurze:  - Myślę, więc jestem -

                                         Ksantypa:  - Lepiej byś się wziął do jakiejś roboty gamoniu!  Troje dziatek spłodziłeś i co!  A to maleńkie wciąż płacze: "Mamo daj mi ryżu!"

                                         Sokrates:   - Mój zacny Daimonion powiedział mi, że nie widzi przeszkód, żebym jak mężczyzna śmierć poniósł pijąc tę oto truciznę zwaną cykutą!

                                         Ksantypa:   - Sam nie wiesz, co gadasz.  Niedawno mówiłeś - Wiem, że nic nie wiem, a teraz, że myślisz więc niby jesteś. 

                                                             Coś chyba ci się w głowie popierdzieliło!  A może wyprzedziłeś swoją epokę?  Nie mogę już słuchać tych

                                                             twoich bredni.

                                         Sokrates ironicznie:  -   Jesteś taka cudowna...że już może lepiej jak stąd pójdziesz, a ja porozmawiam jeszcze przed śmiercią z tymi oto chłopcami.  To sami aristoi!

                                         Ksantypa:  -  Ty chyba po grecku nie umiesz mówisz!  Chłopców demoralizować zachciewa się staremu durniowi.  A ja to niby, co?

                                         Do niczego się już nie nadaję?

                                         Sokrates:   - Trucizna paraliżuje moje członki.  Jednak do mózgu jeszcze nie dotarła. Dlatego wolę chłopców.  Na starość to człowiek rad, że się jeszcze ma czym wyszczać.  Wszystkie członki twarde, tylko jeden miękki.

                                         Ksantypa, rzucając w męża talerzem:  - Ty szowinistyczna świnio!  Za chwilę powiesz - wyszła, jaka to dziwna ulga, jakby kajdany ktoś zdjął ze mnie.

                                         Sokrates:   -  Niewiasta trochę się znarowiła! Umieram tedy!  Złóżcie tego koguta Asklepiosowi w darze! 

                                         Ksantypa:   - Nie wyjdę stąd dopóki się nie przekonam, że umarłeś.  Powiedzą jeszcze, że nie dość rozpaczałam.  

                                         Sokrates:    - Ją jedną naprawdę kochałem!  Resztę wymyślił mój rzekomy uczeń - Platon...wiecie który, ten, co go Legutko tłumaczył i wielu innych przed nim szlachetnych mężów!   A umieram przez przypadek!  Daimonion wrzeszczał, ale słuch mi się trochę przytępił na stare lata i nie usłyszałem. A teraz już za późno!  

                                         Ksantypa: -  Nawet habilitacji nie zrobił, a co tu mówić o profesurze!  Bywa, że na ulicy przystanie i przez trzy dni się nie ruszy, bo medytuje.  A ty tu sprzątaj, pierz...szkoda gadać...harówka od świtu do nocy...

                                         Sokrates:  - Prawdę powiada niewiasta, zmarnowałem swe życie.  I nawet nic nie napisałem. Ale chociaż samego siebie poznałem i wiem, ze jakiś bóg we mnie mieszka prastary. 

                                          Alkibiades:  - Zamknijmy mu oczy. Niech już nie patrzy na naszą piękność. Duchową, oczywiście!  Będzie mu lżej.

                                          Ksantypa:   - Mojemu umysłowi jawi się jakaś piękna idea.

                                          Alkibiades:  - I mojemu też...i dobra, i pod każdym względem prawdziwa...Zobacz stajemy się innymi, czystymi ludźmi.

                                          Ksantypa:  -  Ja tam muszę się wziąć za pranie. Nie mam czasu na dywagacje. Swoje już powiedziałam. Ale małżonek kochał mnie, jak sam wyznał. Rozpowiem to chętnie w maglu albo na agorze. 

                                          Alkibiades:  - I tak nam skonał przyjaciel.  Człowiek, że lepszego nie było...

\

 

 

 

 

 

 

środa, 11 kwietnia 2012

              1. Wyczesałem z wielką uwagą i delikatnością futro mojego kota.  W trakcie tej czynności dałem mu do powąchania kulę włosową, aby pojął sens moich troskliwych czynności - co nastąpiło i  Mitsuko (bo tak nazywa się moja koteczka) zaczęła głośno mruczeć.   Napełniłem jej pomieszczenie świeżym powietrzem, miskę świeżą wodą a miseczkę ciasteczkami.  Tę ostatnią czynność powtarzałem kilkakrotnie podobnie jak mycie kuwety). Pozwoliłem jej też wylegiwać się na mnie do woli podczas snu. 

              2. Starałem się objąć podobną troską swój schorowany organizm, dostarczając  mu odpowiedniej ilości ruchu, powietrza i wody a także uzupełniając drastyczne niedobory snu.  Pozwoliłem się też dwukrotnie karmić bliskim mi osobom.  Ponieważ moja matka jest poważnie chora funkcję tę przejęła jej opiekunka.  Karmienie uzyskało tu dwojaki sens - było darem ofiarnym dla żebrzącego mnicha i zaspokoiło potrzebę macierzyńskiej opieki.  Dopóki matka może troszczyć się o swoje potomstwo, jej życie ma sens.  Ja, w zasadzie, mógłbym żywić się tylko samym powietrzem, ale karmienie to także doskonały pretekst do tego, aby móc ją codziennie widzieć...Troska o ciało obejmuje też mycie, zabiegi higieniczne i szczotkowanie zębów, gdyż jak powiada Filon z Aleksandrii - "zęby to wrota duszy".  Kiedy są słabe, dusza wylatuje przedwcześnie z ciała.  

              3. Napomniałem życzliwie moją ukochaną, aby nie zapomniała odwiedzić mnie jak najszybciej, bowiem rozłąka czyni spustoszenie w mojej utrudzonej duszy i udręcza moje znękane ciało.  Będzie to też dobre dla podtrzymania naszej "relacji".  Wolność emocjonalna to nie samobójstwo - należy widzieć różnicę między jednym i drugim i komunikować partnerce swoje potrzeby.  Więź nie służy temu, żeby kogoś więzić, lecz  zachowaniu opartej na uczuciu miłości intymnej bliskości i współdziałaniu dla wzajemnego dobra. Staram się każdego dnia uwalniać siebie i swoich bliskich z ich psychicznej lub społecznej klatki.  Jednak naturalną granicą wszelkiej tego rodzaju misji jest miłość i brak sympatii dla zniewolenia.  Nie chodzi bowiem o to, aby uwalniać ptaka z klatki, żeby go potem schwytać i "zapakować" do klatki własnej...Poza tym uwalnianie dobrze jest zacząć od samego siebie!...a to, jak wiadomo, nie jest łatwe.

             4. Słuchałem dzisiaj muzyki Chrześcijan, Arabów i Żydów, "modląc się" o pojednanie między nimi.  Muzyka zaprowadza w mojej duszy harmonię i ład.  Czasami niesie też ze sobą prawdziwe ukojenie - dlatego staram się jak najczęściej słuchać muzyki J. S. Bacha.  Muzyka rozrywkowa jest również pożądana, o ile wprawia w trans i wyraża czyste emocje.  Dlatego jednak raczej nie słucham hip - hopa, country, disco, techno, heavy metalu itp. rzeczy. Staram się robić coś, co lubię i co daje mi poczucie szerszego oddechu.  Słuchanie muzyki lub granie jest dobrym przykładem takiej terapeutycznej czynności. Trzeba tylko uważać, aby jej słuchanie nie stało się rodzajem psychicznego nałogu. Dzięki pięknej muzyce mogę zapomnieć o sobie i poczuć się cząstką większej całości (świat, ludzkiej wspólnoty, "Ja i TY").    

            5.  Zbierałem poprzez kontemplację siły do czekającej mnie już niedługo twórczej pracy.   Oby przyniosła owoce.  Dobrze jest pracować dla satysfakcji z samej pracy, nie dla korzyści.

            Nie chce mi się już kontynuować tej zabawy, która ma częściowo tylko autoironiczny wydźwięk (Bowiem wygląda na to, że człowiek szlachetny jest egoistą i ma zbyt wiele wolnego czasu - oczywiście nic bardziej błędnego!)  W każdym razie szlachetne czynności to takie, które przyczyniają się do zdrowia i wyrażają życzliwy stosunek do nas i do naszych bliźnich.   W tym sensie mogę być na przykład życzliwy dla swojego serca, mózgu i wątroby (mogę się do nich "uśmiechać") kiedy o nie dbam ale także dla moich matek, ukochanych i mojego kota (w odpowiednich oczywiście proporcjach).  Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na to, że szlachetne czynności nie są ani wyłącznie egoistyczne ani wyłącznie altruistyczne.   Kiedy np. przezwyciężam swój smutek lub lęk - a to też są szlachetne czynności  - to przynosi to również ulgę mojemu otoczeniu.  Każdy przyrost moich psychicznych i fizycznych sił wykorzystam bowiem dla dobra innych. 

           Nie jest ważne czy szlachetne czynności wypełniamy spontanicznie, bezinteresownie czy też przymuszając się do nich - decydująca jest intencja.  Najlepiej oczywiście, kiedy w ogóle nie wiemy, że spełniamy owe czynności.  Spełniamy jej jednak dla nich samych - stanowią one bowiem część misterium życia - nie zaś dla zysku.  Możemy też ofiarować je komu chcemy - np. Bogu (jeśli jesteśmy teistami).  

          A teraz już życzę Czytelnikowi dobrej nocy.  To bodajże 10 -ta z moich szlachetnych czynności.  Nie jestem - jak mógłby ktoś pomyśleć - zadowolony z siebie, jednak w ten sposób przynajmniej mogę siebie znieść.  Niepokoję się oczywiście, czy zostanę dobrze zrozumiany.  Przypomina mi się bowiem moja znajoma, która na wieść o moich życiowych udrękach powiedziała z radosnym poczuciem wyższości "Afirmuj to!"  A przecież należało raczej powiedzieć "Pierdol to!" - bo taki był w istocie sens jej bezwstydnie zarozumiałych słów.  Wstydzę się tego słowa, ale trudno by mi było je zastąpić w tym miejscu innym.  Niestety kontakt z "człowiekiem pospolitym" potrafi czasami zatruć duszę "szlachetnego człowieka" a niewłaściwie użyte lub nieczyste słowa prowadzą często do dalekich od delikatności czynów.

         W TYM MIEJSCU KOŃCZY SIĘ KOLEJNA MYSZOTERAPIA DOKTORA NEZUMI 

          

 

 

                      

środa, 08 lutego 2012

                    Problematyczne, ale skądinąd nie niemożliwe.  Dla znawców...

sobota, 14 stycznia 2012

             Ale jak mówi mój Lao-tsy (Laozi), to, co twarde złamie się...Dlatego dobroć i macierzyńska czułość ma w sobie siłę, jakiej nie mają najdziksi wojownicy o stalowych muskułach i nerwach. Ci stworzeni przez przewrotne pogańskie bóstwo - MOC...albowiem w pewnej chwili ich siła zamieni się w słabość a wtedy ślepe bóstwo odwróci się od nich wypluwając z siebie ich połamane zęby i wyrwane z głowy włosy..."To ludzie, którzy zjadają własne kamienne serca. Chętnie zmiażdżę ich!" - powie Moc a wtedy pojmą czym się naprawdę szczycili!" 

            Dr Wu-Wei   

niedziela, 25 grudnia 2011

            Jak świetnie tłumaczy to buddyjski autor "Cudu istnienia" - kiedy patrzysz na kartkę papieru, to możesz intuicyjnie uchwycić jej związek z drzewem, z ziemią i jej życiodajnymi sokami, lasem i z całym światem...A czy za piękne przeżycia nie moglibyśmy być wdzięczni? Ja nigdy nie wyrzucałem nawet swoich zabawek. Ale ojciec, gdy miałem w wieku lat sześciu pójść do szkoły zebrał je do kosza i wyrzucił. Odtąd miałem już być tylko mężczyzną...Do tej pory na przekór temu nie wyrzuciłem ze swego życia żadnej czującej istoty, która była mi bliska.

niedziela, 18 grudnia 2011

          Niezbyt lubię Kołakowskiego (tego od "kapłana" i "błazna" i od "prawa do luksusu")...Nie chcę też być ani kapłanem ani błaznem... Kimś wyróżnionym albo nikim!  Nie przeraża mnie to, że mógłbym z tego powodu uchodzić za człowieka naiwnego.  Jestem tylko tym, kto pragnie wyrazić coś, co go do tego w pewien sposób "intelektualnie zniewala", nie z masochistycznej potrzeby bycia podległym jakiejś mocy, lecz w sposób tak naturalny, jak to czyni rynna gromadząc w sobie krople deszczu lub nasz wzrok, kiedy przyciąga światło słoneczne.  Kiedy jesteś  zachwycony pięknem kobiety lub wdziękiem dziecka albo jakimś mistycznym widokiem, to nie analizujesz go tylko podświadomie ulegasz temu zachwytowi.  Reszta, czyli przyjmowanie jakiejś pozy, to tylko manipulacja.  Bo na przykład chcesz dokonać podboju miłosnego, uchodzić za kogoś, kto kocha dzieci (oczywiście nie "pedofilnie"!) lub ma wrażliwość artysty.

        Złościła mnie kiedyś pewna stara umywalka w Londynie. Miała dwa krany - jeden z zimną wodą a drugi z ciepłą (żebyś na tej drugiej mógł oszczędzać).  Nie potrafiłem w niej nigdy umyć rąk.