Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Melancholia

piątek, 02 sierpnia 2013

             W ostatnim zdaniu swego eseju "Żałoba i jej związek ze stanami maniakalno-depresyjnymi"  Melania Klein tak pisze:

              "Właśnie poprzez odtworzenie wewnątrz siebie "dobrych" rodziców oraz ostatnio utraconej osoby i przez odbudowę wewnętrznego świata, który był zdezintegrowany i w niebezpieczeństwie, jednostka pokonuje swój smutek, odzyskuje bezpieczeństwo i osiąga harmonię i spokój".  Oznacza to według autorki przezwyciężenie dziecięcej pozycji depresyjnej.  

              "Uważam, że satysfakcjonujące relacja z ludźmi zależy od powodzenia dziecka w walce z wewnętrznym chaosem (pozycja depresyjna) i od pewnego wytworzenia "dobrych" wewnętrznych obiektów[...] Gdy powstaje pozycja depresyjna, Ego jest zmuszone wytworzyć metody obrony, które są istotnie skierowane przeciwko "tęsknocie za kochanym obiektem" - pisze Melania Klein wcześniej, wyjaśniając, na czym polega pozycja depresyjna.  Tworzą ją - prześladowanie (przez "złe" obiekty) wraz z repertuarem obronnym i tęsknota za kochanym "dobrym" obiektem.   

             Jaspers (również psychiatra) zauważa, że jest możliwa komunikacja między nami a osobami zmarłymi i że śmierć drugiej osoby jest sytuacją graniczną, przed którą nie uratuje nas żadna forma ucieczki, poza pełnym jej przeżyciem (które ucieczką już nie jest). 

              Mam wrażenie, że również uczucie rozłąki z bliską osobą (która nie umarła), przy wszystkich różnicach wpisanych w jej sytuację, może być pod silnym działaniem owej pozycji depresyjnej i że również w tym przypadku powodzenie  - powrót do siebie i zdrowie - zależy od wytworzenia owych "dobrych" wewnętrznych obiektów".   

niedziela, 30 czerwca 2013

        Obejrzałem dzisiaj krótki, ale wzruszający film o tym, jak mój Ojciec ratował podczas wojny Żydów.  Film zrobiono podczas jego spotkania w Nowym Yorku z jedną z osób, które uratował.  I pokazuje, jak piękne było to spotkanie...W życiu każdego człowieka są chwile, w których ujawnia się jego prawdziwie ludzkie oblicze.  I nawet ponure zdjęcia z Auschwitz nie były w stanie zatrzeć poczucia, że istnieje na świecie miłość i wdzięczność.

        Tym smutniej czasami, że codzienność często bywa jej pozbawiona i że żyjemy w coraz bardziej bezdusznym świecie.  

 

 

          

wtorek, 25 grudnia 2012

                        Głęboko w norce zagrzebany leży jej ukryty sekret.  Nornico, nornico, nornico! - powiedz nam, co tam ukryłaś.

                        - To moja najgłębsza tajemnica - rzekła nornica.

                        - Ale odsłoń chociaż rąbek? - wołały dziewczynki.

                        - Dobrze! - powiedziała ze smutkiem nornica - Jutro wygrzebię się z norki i umrę!

                        - Ależ i tak cię zagrzebią. Musi być jakiś pogrzeb - powiedziała na to Klara.

                        - W mojej norce czułam się jak w niebie. Czy, kiedy umrę, będzie mi tam źle?  Boję się tylko, że mój zewłok leżeć będzie na polu...

                        - Nie martw się - zawołała Klara - i uderzyła nornicę pantofelkiem w łeb. Kiedyś dziewczynki nosiły pantofelki. Kiedy to było?  

                        - To musiało być bardzo dawno, dziadku!  Nas jeszcze nie było wtedy na świecie.

                        - No właśnie. A teraz już kładźcie się spać!

                        - A nornica?

                        - Przeżyła z urazem głowy - powiedział dziadek i głośno zachrapał.

środa, 11 stycznia 2012

           XXIII (lub XXIV)             

           Właśnie przed chwilą otrzymałam od Marii Konstancji list, który napisał do niej przed swoim zniknięciem Aurelio:

           "Droga Przyjaciółko,

           Dzisiaj przez cały dzień oswajam się z impulsem, który w sposób niewidzialny pcha mnie ku śmierci.  Więc może spełni się wreszcie życzenie moich dręczycieli i będą mieli kolejny powód do złośliwej uciechy.  Dla ludzi tego rodzaju śmierć jest przyznaniem się do wszystkich grzechów tego świata. Wyobrażam sobie jak pękają ze śmiechu przy piwie, bo udało im się zaszczuć kolejną ofiarę.  Przykro mi, że nie wyjaśnię już okoliczności śmierci naszej drogiej Letycji.  Niech spoczywa w spokoju w swym zimnym grobie.  Dla sennych mar temperatura nie ma większego znaczenia. Proszę Cie tylko o jedno - zapomnij o moim losie. Przekaż ten list naszej wspólnej znajomej, która kontynuuje moja opowieść...niech uroni nade mną łzę...  

           Wielce ci zawsze oddany,

           Aurelio

           10 styczeń 1725"   

           Uśmiałam się serdecznie czytając ten list.  Tyle razy mówił o śmierci - i nic...to zwykłe zawracanie głowy.  A te demony? Czy one naprawdę istnieją?  Pewnie wmówił je sobie z braku jakiegoś godziwego zajęcia.  To prawda, że kocha Sophie, jednak wierzyć, że ona wysypia się jako zmarła Letycja a potem wstaje z grobu jako jego kochanka...

piątek, 06 stycznia 2012

             Dzisiaj odebrałem w szpitalu wyniki moich badań a ponieważ przyglądałem się im z troską, pewien młody człowiek powiedział do swej dziewczyny, że pewnie niestety szybko wyzdrowieję i że zapewne rozpoznano rzeżączkę albo wszy.  Później zaś widząc zdjęcia, które zrobiłem sobie telefonem komórkowym szydził z mojej samotności...i zapewne nie przestałby mi dokuczać, gdybym nie zwrócił mu w końcu uwagi.  Nie przejął się tym, ale jego dziewczyna oddaliła się o kilka kroków od miejsca, w którym stał a w chwilę potem oboje wysiedli. 

            Opowiedziałem o tym zdarzeniu znajomym, którzy wprawdzie uznali, że ten człowiek musi być nieszczęśliwy, skoro jest tak psychicznie ułomny,  jednak, że nie miał żadnego prawa w ten sposób mi dokuczać i że zapewne zareagowaliby w o wiele bardziej stanowczy sposób.  

            Nie traktuję tego zdarzenia w kategoriach wyłącznie ani nawet przede wszystkim osobistych.  Gdyby ktoś inny padł ofiarą podobnej słownej agresji byłbym tym tak samo poruszony.  Domyślam się już skąd te wszystkie Hitlery i Staliny rekrutują swoich ludzi. Czy nie spośród takich właśnie cynicznych frustratów jak ów biedak?  Należałoby ich leczyć a daje im się często do ręki broń. 

            Wiem też, że już na kilka wieków przed Chrystusem sformułowano słynna maksymę: "Nie szydź z nieszczęśliwego!", która jest wyrazem elementarnego szacunku dla ludzkiej istoty a w czasach nowożytnych Rousseau napisał jakie wrażenie robią na nim powykrzywiane złośliwą uciechą twarze ludzi tego pokroju.  Schopenhauer wyróżniał jak wiadomo trzy główne motywy ludzkiego postępowania: współczucie (które jest moralnie dobre), egoizm (który bywa najczęściej moralnie obojętny) i złość (która jest zawsze źródłem zła).  Filozof ten słusznie twierdzi, że okrucieństwo pewnych szczególnie wstrząsających zbrodni nie polega na zamiarze łamania prawa lecz na braku litości i współczucia i że sens sprawiedliwości polega na chronieniu przed krzywdą nie zaś na jej zadawaniu.  

           Ale zostawmy wielką filozofię.  Nie czuję się bowiem ekspertem od tego rodzaju rozważań, chociaż znam dyskusje współczesnych filozofów, dotyczące tego doniosłego, nie tylko teoretycznie, problemu...Zainteresowanym mogę polecić wybór esejów dotyczących tego tematu...oraz, spośród wielu innych, ciekawą książkę "Auschwitz. Medycyna III Rzeszy i jej ofiary" (autorstwa Ernesta Klee).

           Mój dziadek (a nie był w swej ocenie odosobniony) oceniał charaktery ludzi po tym, czy są skłonni bić smyczą lub drażnić bezbronnego psa...Psychiatrzy i terapeuci dość często uznają za wskaźnik elementarnej kultury taki stosunek do ludzi psychicznie chorych, innych, obcych lub słabszych, który nie pozbawia ich człowieczeństwa i nie poniża.  Zwracają też uwagę na istnienie charakteru sado - masochistycznego, który sprawia miedzy innymi, że ludzie dręczą słabszych, żeby przypodobać się grupie, do której należą, bowiem bez niej byliby nikim.  (Wystarczy przyzwolenie lub aprobata ze strony grupy i odrobina władzy). Nazywa się to zjawisko "ucieczką od wolności" i sporo o nim pisano.             

          W praktycznym poradniku Lucie Dupuis "Bezpieczeństwo osobiste" do objawów przemocy zalicza się także "DRĘCZENIE: każde zachowanie, zmierzające do poniżenia drugiej osoby, do jej upokorzenia, postawienia w kłopotliwej sytuacji, wywołania lęku lub jej obrażenia, co może być czynione za pomocą słów, gestów zastraszania lub innych niestosownych działań".

czwartek, 05 stycznia 2012

           "Jest pewien problem ze znalezieniem godnej i profesjonalnej następczyni, jednak w tej chwili nie ma powodu do obaw" - zapewnił rzecznik Rajskiego Departamentu Sił Nadprzyrodzonych, Archanioł Gabriel.  "Do czasu znalezienia odpowiedniej osoby pracę dorywczo wykonują dziewczyny z Centrali".  "Czy zdradzi pan, kto jest niemalże pewnym kandydatem? Wiem to już z przecieków, jednak chciałbym zapytać o to Waszą Eminencję".  "Niestety zmuszony jestem nabrać wody w usta. Powiem tylko tyle, że na razie zorganizowaliśmy przetarg.  Nie jest jednak wykluczone, że dotychczasowa Śmierć powróci na zajmowane stanowisko.  Sprawdziła się.  Byłoby czymś niehumanitarnym pozbawianie jej pracy tylko dlatego, że miała problemy zdrowotne.  Jak pan zapewne wie Śmierć jest wieczna a zatrudnienie nowej oznaczałoby nieoszczędność rzędu 200000mld $, szczególnie w wypadku wybuchu Trzeciej Wojny Światowej".  

czwartek, 15 grudnia 2011

       

      Pewien skandynawski poeta miał córeczkę, która nazywała się Lodowy Sopelek.  Dziewczynka miała pożądane cechy nordyckie i dlatego tatuś był z niej niezmiernie dumny i mówił często do niej: "Prędzej Pałac Królewski w Helsingborgu rozpadnie się na kawałki pod wpływem mroźnej zamieci, niż serce mojej córeczki w końcu odtaje. Niezmiernie cieszy mnie to, że jest zimne jak sopel lodu. Ja też mam zimną krew, chociaż jestem poetą. Pamiętaj córeczko, nigdy nie miej dla nikogo litości, a dobrze na tym wyjdziesz."  A piękna Lodowy Sopelek przytulała do niego swą złotą główkę i mruczała z rozkoszą jak kot: "Jak to dobrze, że moja mamusia leży już w szklanej trumnie w oranżerii.  Jest tam ciepło i przychodzą się tam grzać stare szczury i szarpią mamusię za jej szarą suknię za to, że była dla nas taka dobra!"  "Tak jest - powiedział Radca Sibelius - Pan Bóg widzi wszystko i gardzi tanią i tandetną dobrocią, jak z bajek dla dzieci".  Mówiąc to wymierzył swojej córeczce mocnego klapsa, po którym jej skóra zrobiła się czerwona jak po odmrożeniu.   

      A w oranżerii owej znajdowały się dziwy z dalekiego świata: śmiertelna tarantula z Italii, posąg greckiej Meduzy o wzroku, który zabija, krokodyl, w którego przemienił się indyjski bożek Pan Wisznu, stary Chińczyk, który latał wysoko nad ziemia paląc fajkę, z której unosił się  siwy dym o kształcie feniksa. Były tam też przedziwne automaty i piekielne postacie z różnych bajek.  Lodowy Sopelek znała je wszystkie.  Jednak wciąż jeszcze nie poznała najciekawszych roślin - a były tam liany, które owijały się w okół szyi jak wąż, śnieżnobiałe kwiaty egipskiego lotosu, owadożerna orchidea z dalekiej wyspy na Morzu Japońskim i śmiertelna mimoza z subkontynentu.  Córeczka Pana Sibeliusa miała wprawdzie chłodne serce, ale była bardzo ciekawska...Zamiast zasnąć zakradła się więc nocą do oranżerii, pragnąc pozyskać przyjaźń orchidei i mimozy.  Na jej widok owadożerna orchidea pochłonęła jej główkę, a mimoza swoimi parzydełkami wsączyła w jej ciałko śmiertelny jad.  Lodowy Sopelek zbladła jeszcze bardziej, a jej struchlałe serduszko przestało prawie bić, ale ponieważ i tak była już bez głowy, reszta jej ciała opadła na posadzkę dusznej, oszklonej sali.

     Pan Sibelius nie rozpaczał po śmierci swej córeczki. Miał jeszcze drugą, którą nazwał Trupi Oddeszek. Ta ciągle tylko przeglądała się w lustrze sadzawki i stroiła w suknie siostry. Północny Świat jest naprawdę okrutny, jednak jego niebezpieczeństwa przynajmniej są nam znane. Dlatego nigdy nie chodź nocą do oranżerii...Chociaż powiadają, że Sopelek Lodu odtajał jednak w zamieci Tamtego Świata i zamiast straszyć niegrzeczne dzieci i ich mamy uśmiecha się do nich dobrotliwie jak ten tłuścioch Budda.

sobota, 10 grudnia 2011

                                    Ale fajnie!