Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS

Szlachetna gravitas

niedziela, 14 kwietnia 2013

          Nowe Zgromadzenie Trupariuszy pod wezwaniem Św. Łazarza powstało w Klerykowie Opackim.  Dwunastu braci raz w tygodniu odprawia ceremonię Złotej Czaszki.  Przeor Zgromadzenia kładzie się każdej soboty w trumnie i leży tak przez 12 godzin od dwunastej rano do dwunastej w nocy. W tym czasie pozostałych jedenastu braci odbywa po pokoju marsz z czaszkami.  Po 24-ej leżący na marach brat ożywa. Wtedy każdy z pozostałych jedenastu braci wrzuca pozłacana czaszkę do trumny.  Trumna zostaje zamknięta i zaplombowana.  A pozostałe godziny dzielące ich od świtu wierni spędzają na skupionej modlitwie i medytacji. 

          Niestety, następnego dnia rano trumna musi być przewieziona do miejscowego Zakładu Pogrzebowego, którego wystawę reklamuje.  Bracia nie mają bowiem wystarczającej sumy pieniędzy, żeby ją nabyć i zmuszeni są ją wypożyczać.  

         " - Czy istnieje szansa na zdobycie brakującej kwoki?" - pyta dziennikarka "Silnych Duchem".

         "- Owszem!  Jesteśmy w kontakcie z Hospicjum pod wezwaniem Św. Jana Ewangelisty, które obiecało nam finansowe wsparcie"    

         " - A czy oprócz tego ktoś was sponsoruje?"

         "- Niestety, nie!  Chociaż pewna emerytka oddaje nam swój wdowi grosz" (śmiech).

         "- Czy w tygodniu również oddajecie się ascezie?"

         "- Ależ oczywiście!  Staramy się nic nie jeść i jak najmniej mówić.  Nie oglądamy telewizji.  Współczesny człowiek za mało myśli o śmierci.

         " - A co się stanie, kiedy wasz przeor odda ducha Panu?"

         " - Jesteśmy przygotowani na taką ewentualność.  Wtedy zastąpi go najstarszy z jedenastu"

         "- Zdaje się, że to akurat Pan?"

         "- Tak jest!  I szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać. Na szczęście brat Franciszek ma już osiemdziesiąt lat i ostatnio zdrowie niezbyt mu dopisuje.  Przez cały tydzień pracuje w przedsiębiorstwie pogrzebowym, w piątek pije, a w soboty odpoczywa"

         " - Niedługo wszyscy wiecznie odpoczniemy! Czy cieszy się pan na spotkanie z Panem?"

         " - ...Jak może mnie pani o to pytać?  Nie mogę się już doczekać chwili mojego zgonu.  Przepraszam Panią, ale czy pani jest Żydówką?"

         " - A nie szkoda panu żony i dzieci?"

         " - Dajcie trumnę, bo ja umrę.  A co to nawet w raju mam słuchać jej zrzędzenia?  A syn, to proszę pani, niezły numerant.  Kto go wychował? On z tym, co pali te koty układa program laickiej edukacji społeczeństwa"

         "- Ale ma pan przecież teściową?"

         " - To chyba największe wyzwanie.  Miłuję ją, jak siebie samego (śmiech).  Niech pani już lepiej więcej nie mówi, bo się posikam!  Kiedyś pani zrozumie.  Mój ojciec był Trupariuszem, mój dziadek i pradziadek.  To tradycja od wielu pokoleń.  Była przerwa, bo ja się trochę zaniedbałem, ale na szczęście spotkałem w swoim życiu Przeora i założyliśmy to Nowe Zgromadzenie.   Życie jest chwilą!   Nie warto tracić czasu na błazeństwa.  Z prochu powstaliśmy i w proch się, proszę pani, obrócimy!" 

         

        

 

niedziela, 21 października 2012

          Chyba żadne miejsce nie działa na mnie tak uspokajająco jak cmentarz.  Przechadzałem się właśnie jedną z alejek, upajając się wieczornym, jesiennym powietrzem, gdy nagle ujrzałem przysadzistą babę z grabiami.  Przyglądała mi się spod oka.                                        

                                                - Wilgoć idzie od grobów, a wciąż tu tyle kotów...i ludzi - zagaiłem.

                                               - Panie, wszędzie tylko szczają i nie ma gdzie się nawet spokojnie napić - ona na to.

                                               - Ale zakąsić można na stojąco, albo usiądzie pani na murku - zauważyłem, usiłując stworzyć wrażenie, że

jestem normalnym, praktycznie myślącym człowiekiem, chociaż wyglądałem zapewne jakbym z księżyca spadł.                                              

                                               - Ogórka niby można, ale zakąś pan śledzika!  No nie?  - powiada.

                                               - Marnowanego też można. Wyciąga pani płat ze słoika i jest.  Gorzej jak w oleju!  - zażartowałem, jednak było mi jakoś nieswojo jak po obejrzeniu komedii Barei.  

                                               - A pan tu na grób, czy tylko tak?  Aleś mnie pan przestraszył! - zaniepokoiła się nagle kobieta i pociągnęła z flaszki - Pewnie do dziewczyny?  Na randkę się pan z nią umówił.  Szkoda tylko, że nie żyje, co?  Widzę przecież te chryzantemy. Tylko odwiń pan z papieru!  

Mówiąc to oparła się na tablicy grobowej z napisem:

                                               "Franciszek Kostuch (1956-2009).

                                               Byłeś moim życiem, będzie mi ciebie brakowało jak powietrza.  Zrozpaczona Żona i Matka".                                             

                                               - Ładnie napisane - powiedziałem.

                                               - A wiesz pan jak się nazywała jego żona?  Jak on - Kostuch, to ona - Kostucha! -

zarechotała - Musisz się ze mną, kochany, napić! - dodała i wetknęła mi w dłoń butelkę.

                                               - Naprawdę bardzo bym chciał się z panią napić.  Ale trochę słabo się dzisiaj czuję.  Zresztą już od tygodnia. Może dam pani na ćwiartkę? - zaproponowałem cofając się o pół kroku.

                                               - A czy ty nie jesteś jakiś zboczeniec?  Co się tak na mnie gapisz?  Czterdzieści lat temu miałam niezłą figurę.  Ale mąż mi się powiesił i zatrudniłam się w parafii na 1/2 etatu.  Kilku proboszczów i wikarych już pochowałam, a nawet organistę!   Co się martwisz, co się smucisz, ze wsi jesteś na wieś wrócisz!  Powiedz sobie - nie będzie ta, to będzie inna.  A jak ci się zachce, to najlepiej sobie wytrzep!  Najlepsza dziewczyna to Rąsia Grabowska! 

                                               - Gdyby to było takie proste.   Wie pani, czym jest miłość do życia?  Smutno mi, bo wszystko na tym świecie przemija.  I właśnie ta metafizyczna kruchość istnienia jest tak trudna do uniesienia...Jak liście jesteśmy, powiada poeta, co z drzew opadają w jesiennej porze.   To przecież taka znana metafora...Ale ma pani tych liści do grabienia! - próbowałem rozpaczliwie odwrócić jej uwagę od przedmiotu mej troski.

                                               - Zasadniczo się z panem zgadzam.  Liści jest multum, a może należałoby nawet powiedzieć pletora.   Ale nie wyjeżdżaj mi pan wciąż z tym Sartrem!  Trzeba umieć zachować stoicki spokój i nie myśleć o życiu dychotomicznie.  Życia pan jej nie wrócisz!   A sobie tylko zmarnujesz.  Poeta, tylko głowa nie ta!  Najlepiej napisz pan poemat o sraniu!   To ci ulży!  I nie myśl tyle, bo koń ma dużą głowę!   Chcesz, żeby cię zabrali do Tworek?

                                               - To bardzo mądre, co pani powiedziała - może z wyjątkiem zakończenia.  Ale być spokojnym też trzeba umieć.  A ja - jestem nikim przy mojej tęsknocie!

                                               - Uczelnię skończyłam.  Ale, jak już uprzednio zauważyłam - chłopak mi się powiesił.  I wzięłam tę robotę, żeby być przy nim.  Też miał kompleksy - jak ty!   A teraz już wypierdalaj stąd, wyjebuj!  Bo zawezwie straż miejską!  

                                               - Odchodzę w poczuciu, że wypowiedziałem to, co ciążyło mi na duszy.  Jednak musi pani wiedzieć, że dawno już nie żyję.  Najwyżej mnie wylegitymują.  Mogę Pani zostawić swój dowód, albo prawo jazdy.  Kostuch Franciszek, 1956, pesel 56082306728.   Dla mnie sen jest życiem, a życie tylko snem.  Żegnam panią!

                                               - I tylko tyle masz mi do powiedzenia - ty, który poznałeś już cały ten kosmos i wszystkie drogi mleczne, i wiesz wszystko o ludzkim losie?  To ja, stara baba, mam cię uczyć miłości i dzielności!   Zamiast z odwagą iść za swoją gwiazdą przewodniczką - dajesz dyla!  A te kwiaty chociaż tutaj połóż, włóczęgo jeden!  Co dasz je jakiejś kurwie na przystanku?   Kopnęłabym cię w dupę, jakem wieszczka z Delfickiego Grodu, ale to przecież tylko powietrze.  Pierdnięcie tylko zostało, a dupy nie ma!...I co, rozwiejesz się teraz we mgle?  

                                              - Zapewne tak uczynię, droga pani. Wprawdzie, kilka lat temu wydałem już ostatnie tchnienie, ale to nie powód, żeby się upierać przy tak wulgarnie materialistycznych koncepcjach.  A pani już ograbiła chyba całą ziemię z liści?  Proszę położyć się spać.  Życzę pani, żeby małżonek się pani przyśnił.  

                                              - Faktycznie, trochę już nawet od ciebie tym rozkładem zajeżdża, albo jakąś inną zgnilizną.  Rano położę trutkę na szczury, żaden sierściuch tu nie przeżyje!  - machnęła ręką grabarka.

                     Piękna, gwieździsta noc świeciła tysiącem oczu.  Żadnych podejrzanych mgieł!   Lampki paliły się na grobach wiecznym płomieniem.  Ale ja poczułem się nagle taki bezdomny, jakby mieli wyrzucić mnie z mojej kwatery, po upłynięciu okresu dzierżawy. 

                                                 

 

czwartek, 02 sierpnia 2012

            

        Takim jest to, co piszę, więc zamilknę już z poczuciem, że przynajmniej nie mędrkowałem, ginąc w tłumie ludzi pospolitych.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

               "Przyznanie się do wad wskazuje, że dusza przychodzi do zdrowia. Ocknijmy się więc, byśmy mogli wyjawić nasze wady!  Obudzi nas zaś tylko filozofia, tylko ona strząśnie z nas twardy sen"  (Lucius Annaeus Seneca, Listy moralne do Lucyliusza, ks. VI, LIII).

               Nie wszystko jednak, co dotyczy drgnień ludzkiej duszy, da się w równie szlachetny i prosty sposób wyrazić.  Często bowiem nasze największe wady tak są zrośnięte z największymi zaletami, że wykarczowanie jednych jest zarazem zagładą drugich.  Zdarza się, że usuwając chorobliwą nieśmiałość niszczymy zarazem i pokorę, i stajemy się bezczelni a wraz z zachłannością niszczymy i ciekawość życia.  Jakże często też siła tkwi w słabości a słabość w sile!   Dlatego pielęgnowanie zalet naszej duszy i usuwanie wad wymaga sporej delikatności...Zmieniaj się zatem powoli, jednak staraj się zmienić, żeby nie przespać jak senny owad lub sparaliżowana lękiem jaszczurka, reszty życia.

 

                Twój wierny Aurelio

niedziela, 29 kwietnia 2012

 

 

       - "Cień mojego cienia jest moim cieniem." To piękna i starożytna

zasada. Ale pozwolicie, że się z niej wyłamię! Niech każda istota będzie

wolna i niech to prawo nigdy więcej nie kładzie się cieniem na naszych stosunkach.

Odtąd cień mojego cienia może jak chce załamywać się w świetle i w mroku.  Jest

przecież wolną istotą i ma prawo do marzeń!"

        - "Ale, czy to słuszne, Panie?  Ty pójdziesz w lewo, a twój cień w prawo. Gdzie

będzie wtedy cień twojego cienia?  Może przyłączy się do stada wilków i skoczy ci

do gardła? I wszyscy wtedy zaczną tobą gardzić!

        - "Nie dbam o to!  Moje królestwo, jak miłość, nie zna granic, ani utartych

dróg...A zresztą, kto wie, może naprawdę to ja jestem cieniem mojego cienia? 

A któż wtedy odpowie na pytanie "Kim jest mój cień"?  

        - "A lojalność, Panie?  Czy każdy z was trojga ma prawo pójść dokąd chce? 

Dokąd by to was zaprowadziło?" -

        - "Niech każdy będzie wierny sobie, a nikt nie będzie knuł w sercu zdrady. 

W ten sposób nasze drogi spotkają się!"   

        - "W taki razie pozwolisz Panie, że cię opuszczę" - rzekł lokaj - "Nie

mogę żyć w świecie bez zasad. Byłoby to bezzasadne!"

 

 


poniedziałek, 20 lutego 2012

        Droga Sophie,                                                                                                                                       Badwood , 17 IX 1740

        Przykro jest nie istnieć istniejąc i nie być, gdy się jest.  Na tym jednak upływa nam zwykle największa część życia.  Bo miarą wartości życia nie jest, jak wiesz o tym dobrze,  ilość dokonań ani intensywność przeżyć ani wygoda, lecz jest nią, w moim przekonaniu głębsze doświadczanie, odkrywanie i kontemplacja.

        Czym jest owo doświadczanie i odkrywanie?  Jest przekraczaniem w kontemplacji samego siebie i poznawaniem w miłości świata, piękna, drugiego człowieka lub czującej istoty w jej jedynym i niepowtarzalnym istnieniu (stawaniu się).  Jest wejściem w strumień życia w jego nierozerwalnym związku ze śmiercią, która dojrzewa i umiera wraz z nami, towarzysząc nam przez całe życie. 

        Nawet senna mara, jaką jestem ożywa czasami pod wpływem tej miłości istnienia jak wyschnięta rzeka pod wpływem deszczu.  W dzieciństwie często jeździłem w góry i pamiętam jak kiedyś chodząc po kostki w strumieniu wyciągnąłem spod kamienia pstrąga.  Niedaleko od tego miejsca znajdował się zadymiony i hałaśliwy cygański obóz, z wozami i końmi.  Jednak, kiedy padał deszcz ten leniwy i płytki strumień zamieniał się w rwący potok, porywający ze sobą wszystko i obalający drewniane mosty i kładki.

        Ktoś podarował mi kiedyś swą książkę z dedykację "Panu takiemu a takiemu, Delikatnemu i Głębokiemu...", dalej następował podpis.  Kiedy ta mądra, życzliwa ludziom i wybitna Osoba wkrótce potem zmarła zastanawiałem się nad sensem jej słów...może nie jak Sokrates, który został nazwany przez wyrocznię najmądrzejszym z ludzi, ale jednak zastanawiałem się nad tym w całej swej pokorze...W przeciwieństwie do Sokratesa nie jestem ani mądry ani moralnie jednolity.  Znam też ludzi głębszych i delikatniejszych od siebie, co zapewne nikogo nie zdziwi.  Co to jednak może znaczyć, że ja Senna Mara, i człowiek, którego tak łatwo jest czasami lekceważyć lub nawet zelżyć jest zarazem delikatny i głęboki?  I wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że moja bierna, kontemplacyjna i dziecięca natura pozostaje niewinna, bowiem przez moje serce przepływa ukryte wewnętrzne życie, niewidoczne pod wyschniętą maską.  

       Czy w innym wypadku podniósłbym się po swoich upadkach?  Czy odnalazłbym siebie, ja, osoba pozbawiona przez obłęd godności rozumnej istoty?  Miłość regeneruje naszą wrażliwość i po pozornej śmierci obdarza nas nowym życiem.

       Twój Aurelio

       

 

 

 

     

 

           

      

czwartek, 15 grudnia 2011

                                        Kurtyna zapada!

                      

                          Ale dopiero od kwietnia!