Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
poniedziałek, 31 października 2016

 

     Jego zdaniem uchodźcy powinni korzystać z pomocy Zachodu,

ale wracać potem do swych ojczyzn. Tak byłoby najlepiej! 

Ale patrząc wczoraj na zdjęcie dwunastoletniej chyba dziewczynki,

którą islamiści z państwa islamskiego zbiorowo zgwałcili i której 

twarz oszpecili (zmasakrowali) za próbę ucieczki (jak

inne dzieci była wykorzystywana jako niewolnica seksualna),

mam wątpliwości, czy Dalajlama myśli o problemie w sposób

realistyczny. (Dziewczynka znalazła schronienie w Niemczech).

Uważa, że Ameryka i Rosja powinny porozumieć się  

i zrobić porządek w Syrii.  Powinny na pewno, ale to kolejny przejaw

myślenia życzeniowego. Dalajlama sam jest uchodźcą i nie może

powrócić do własnego kraju. Zdaje sobie też sprawę z tego, że

wielu uchodźców pragnie nie tyle bezpieczeństwa, co poprawy

warunków życia. Dobroć jest czasami bezradna wobec zła. 

niedziela, 30 października 2016

 

 

                        Przestaw literki

                        - krótsza się wyda droga

                        z Tokio do Kioto

 

 

       Chociaż ostatnią linijkę należałoby nieco

przyciąć, nie leży to w mej mocy.  Ale mimo to

jestem zadowolony z tego żartu. Ma trochę

wdzięku, prawda?

       Pocieszam się, że polskie przekłady haiku        

również bywają w te sposób niedoskonałe.

Lubię takie słowne drobiazgi...Oczywiście

dla Japończyka, o ile nie zna polskiego, ten

koncept będzie niezrozumiały.

  

 

        Droga o zmierzchu

        tylko ja wiem, że ty wiesz

        co jest za tą mgłą

 

 

                                                                Po zimie wiosna

                                                                przyjdzie, lecz nie dla ciebie 

                                                                zmarznięty świerszczu           

     

      (Nezumi, Jesień 2016)  

 

     Jedyne, co te utwory ze sobą łączy, to jesienny nastrój. 

 

 

     

sobota, 29 października 2016

 

       "Tylko śpiący widzi swój sen."

       (Powiedzenie staroegipskie) 

 

      - Kiedyś śniło mi się, że mam sen o tym, że widzę swój sen,

ale kiedy sen się skończył podfrunął do mnie mały ptaszek

i dziobnął mnie w czółko. Nie wiem, czy mi się to śniło, czy

naprawdę było. Mój kot oblizał się dwadzieścia razy, a obok

niego leżą ptasie piórka. W moim śnie nie było ptasich piórek,

ani kota. Ale w taki dzień wszystko jest możliwe. W lustrze nie

widać ranki po dziobie. A jednak jestem przekonana, że tu był

ten mały ptaszek. - powiedziała Szmaragdowa Łza. 

     - Ach, Córeczko! - rzekł Faraon - Nic nie naprawi złamanej

trzciny. Mnie śniło się, że słońce obmywało się w Nilu. A wszystkie

ptaki zleciały się, żeby je oglądać. Na pewno był tam też ten twój.

Pokaż swój dziobek!...Nie, nie ma nawet śladu po dziobnięciu w moim

śnie. -   

     - To dlaczego nie żyję? -

     - Żyjesz, kruszynko! -

     - Więc mnie nie budź! -

     - Sama się obudzisz, kiedy słońce zajdzie. -

     Cała ta rozmowa niezrozumiała jest dla mnie jak hieroglify w mroku.   

Ale to nie jedyna rzecz na świecie, której nie rozumiem.

 

    Lubię wiersz Staffa o pustym pokoju. 

Ale myślenie redukcjonistyczne każe mi

dokonać pewnego skrótu:

   "Zostanie po mnie pusty pokój

     i małomówna, cicha sława."

    Skreślam teraz drugą linijkę. Jest:

    "Zostanie po mnie pusty pokój."

    Po zastanowieniu skreślam i to.

    Ja przecież nie mam pokoju, a z tego,

    w którym mieszkam, za chwilę mnie

    wyrzucą. A więc nie pozostanie po mnie

    nic...

    Nie zmienia to faktu, że podziwiam

    Leopolda Staffa, choć znam go tylko

    z jego pięknej twórczości i przekładów.

    Nie każdy może być Poetą, jak on.

    Słusznie więc pielęgnował własne

    złudzenie...

piątek, 28 października 2016

 

 

                              W święto zmarłych 

                              wydeptujemy ścieżki                                              

                              do własnych grobów

 


_________________________________

   Niedługo już spotkamy się ze swoimi zmarłymi

bliskimi, ale w całkiem innych okolicznościach.

Ciekawe, czy nasze małżonki postarzały się, a

dzieci podrosły ;-)                                 

 

       Wczoraj spotkałem młodego (jeszcze mimo upływu czasu)

człowieka, który poświęcił swą energię życiu duchowemu. 

Zmienił się, stał się bardzo świadomym wyznawcą swej religii,

ale dawna pogoda ducha nie opuszcza go.  Zaprosił mnie na

wielkie święto, które odbywa się za kilka dni i szczerze cieszył się,

że to Bóg sprawił, że się znowu spotkaliśmy. A ponieważ wie,

że jestem nauczycielem i że znam, cenię i lubię najważniejsze pisma

jego duchowej praktyki, które w Polsce są na ogół mało znane

(rozmawialiśmy kiedyś sporo o nich), więc swój szacunek i 

serdeczność, wyraża nazywając mnie w ten sposób - Nauczycielem

duchowym, w języku swej religii (sanskrycie).

      Ale ręki mu się już jak dawniej nie poda. Z wdziękiem podaje

najmniejszy paluszek i wypowiada stosowną formułkę ;-)

      To bardzo miłe i jeśli stan zdrowia pozwoli mi dojechać, to się

w Mysiadle zjawię. W końcu Nezumi to mysz...

      Niestety, czuję się ostatnio coraz gorzej, a za kilka miesięcy mogę

też znaleźć się bez środków do życia i na bruku.  Sytuacja taka nie sprzyja

pisaniu ani czytaniu książek, ani nawet słuchaniu muzyki, czy chodzeniu na

spacer.  Świadomość, że nasze fizyczne odejście poprzedzi jakaś forma

społecznej śmierci i walki o przetrwanie w nikim chyba nie budziłaby

entuzjazmu, bo jak w takiej sytuacji ocalić skupienie i ze spokojem myśleć

o nadchodzącym być może końcu.  W dodatku nie mam pieniędzy na leki,

które mogłyby chronić moje zdrowie i muszę robić długie przerwy w leczeniu,

a po odejściu najbliższych nie ma się też kto o mnie troszczyć. To raczej ja

troszczę się o innych.    

czwartek, 27 października 2016

 

      W "Pokusie istnienia" Emil Cioran napisał: "Cierpieć - oto

jedyny sposób na poznanie poczucia istnienia. Istnienie - oto

jedyny sposób podtrzymania naszej przegranej."

    Kiedy w ciągu dnia rozwidnia się i czuję słodki zapach jesiennych

liści - tak bardzo chciałbym żyć!  Wbrew logice, która kieruje

moje myśli ku cierpieniu, samotności i ostatecznej zagładzie. 


    Retoryka Ciorana nie przemawia do mnie. Poczucie istnienia

poznajemy przez cierpienie, ale i przez radość, a przede 

wszystkim - przez kontemplację i miłość.

    W życiu nie ma wygranej, ani przegranej, bo jego sensem  nie jest 

walka, lecz przemiana.  To, że jest w nim cierpienie i że kończy się

śmiercią, jest być może poważnym niepowodzeniem, ale nieskończone

i wolne od niepokoju istnienie skończonej istoty niemożliwe jest do

pomyślenia.  

    Przybylski pisze, że żyjemy w celi śmierci w oczekiwaniu na wykonanie

wyroku, którego terminu nie znamy. To prawda - taka jest nasz sytuacja 

egzystencjalna. To nasze życie zostanie kiedyś zniszczone, jak zniszczone

zostało życie tych, którzy odeszli. Ale kto chciałby zamienić swe życie w

oczekiwanie na ten wyrok? 

    

    Niewłaściwie mierzymy czas, a to nas usztywnia, tworząc różne granice 

i progi. Mierz życie w dniach, a nie w latach!  To sprawi, że stanie się ono

bardziej otwarte, a ty poczujesz się młodszy.  Trzydzieści lat to mniej niż

11 tysięcy dni...Zobacz - jak to niewiele w porównaniu z kosmicznym życiem

gwiazd!  Czy to takie dziwne, że jeszcze nie tak dawno twoja matka nosiła cię

na rękach, a potem chodziłeś do szkoły? 

   Wszystko w twoim życiu było przed chwilą i wszystkiego tego za chwilę

nie będzie. Nie trudno sobie wyobrazić, że za kilka lub za kilka tysięcy dni

i ciebie już tu nie będzie.  W pewnym sensie - już nie istniejesz, jeśli tylko

wyobrazisz sobie odpowiednią perspektywę czasową.  Nie ma więc miejsca

na oczekiwanie, ani na myślenie o przeszłości. Strumień życia pcha cię w

kierunku nieuniknionej katastrofy, nabierając z każdą chwilą coraz

większego przyśpieszenia...Jedynie miłość na chwilę coś z tego ocali!   

     

     Celowo wyłączam tutaj perspektywę mistyczną lub religijną, która

w śmierci widzi przejście do nowego życia.  To temat do zupełnie innej

rozmowy...może w Dniu Zadusznym...       


środa, 26 października 2016

 

 

     Kilka dni temu pisałem o okrutnym morderstwie na

czarnym łabędziu dokonanym w Śremie. Ptaka torturowano,

a w końcu urwano mu głowę. Dzisiaj przeczytałem, że we

wrześniu w Poznaniu otruto siedem czarnych łabędzi, którym

podano truciznę.

    "To ty tak na poważnie o tych łabędziach, a nie o

nienarodzonych", skomentował ktoś tę wiadomość

udostępnioną przez wrażliwego czytelnika. Nie mogę czasami

uwierzyć, w jak mrocznym miejscu świata żyjemy.

 

__________________________________________

    Podczas prawie dziesięciogodzinnego pobytu w pracy

znalazłem chwilę czasu na zjedzenie bułki z żółtym 

serem i napisanie początku dialogu, przypominającego

trochę utwory Platona, ale bardziej poetyckiego i

wyrażającego inną filozofię.  Jestem z tego fragmentu

zadowolony, ale nie mam już siły go przepisać...

 

wtorek, 25 października 2016

 

      Kiedy widzisz księżyc, to on patrzy na ciebie.

      Kiedy pada śnieg, to opuszki twych palców są miękkie.

      Ta noc nie jest nocą tylko dniem, marzeniem, jawą.

      Nic nie istnieje osobno. Ty nie istniejesz osobno. 

      Dlatego nie martw się, kiedy wszyscy o tobie zapomną.

      Już zapomnieli!  Jak śnieg w jej dłoni stopniało twe życie...

 

______________________________________     

      Miałem tu pisać o moim dzisiejszym dniu wypełnionym

przez krótką chwilę piękną i słodką muzyką. Lubię takie

swoje teksty i wiem, że nie tylko mnie się one podobają,

jednak wróciłem późno od mojej matki, która niedługo idzie

do szpitala, a potem odpowiadałem na komentarze i maile,

co zajęło mi sporo czasu. Tekst napisałem wcześniej, ale nie

mam już siły go przepisać.  Może kiedyś się uda...Mam go

w swoim telefonie i zdążyłem go już polubić. Wszystko

pozostanie w mim prawdą, z wyjątkiem daty z jaką się

ukaże, a ponieważ mój dzisiejszy dzień wiązał się z 

wczorajszym, być może nie będzie wiadomo, dlaczego w taki   

sposób go spędziłem... 

      

poniedziałek, 24 października 2016

   

    Kto nie zna tej pięknej baśni Andersena? Ale nie wszystkie

historie kończą się tak dobrze!

    O trzeciej w nocy musiałem wyjść z domu w poszukiwaniu

jakiegoś jedzenia. To instynkt ratowania życia.  Ale w sklepie dla

okolicznych pijaków były tylko chipsy, batoniki i chałwa.

Jeszcze nigdy nie było tu tak pusto. Skończyła się senna niedziela.

A rano wszyscy(?) idą do roboty. Ja przynajmniej wysłuchałem  

tego dnia muzyki z CD "Seriously Sibelius", ale jeśli ktoś jej nie

posłuchał, to skąd weźmie siły, żeby żyć? 

    Jest tu między innymi muzyka opowiadająca o czarnym łabędziu,

którego miał ustrzelić mityczny bohater (pisałem o niej nie tak

dawno).    

   

    - Proszę uprzejmie! - powiedziała pani ekspedientka wręczając

mi zakupy.

    - Dziękuję uprzejmie. - odpowiedziałem.

    

     I znowu żywego ducha!  Przez cały dzień nic nie jadłem, bo

przeziębiłem się i nie chciałem wychodzić z domu.  Tęskniłem też

za jakimś niewirtualnym człowiekiem z krwi i kości. Poza chipsami

z papryką kupiłem jeszcze nektar ananasowy i chałwę. Jadłem to

po drodze (chipsy po raz pierwszy od dwudziestu lat), martwiąc się,

że wydałem za dużo pieniędzy, kiedy z okolicznych chaszczy

wychynęła jakaś skulona postać.

    - Zostaniesz zabity!  - oznajmiła nagle, zaglądając mi w oczy. 

    - Dlaczego tak mówisz? - spytałem trochę niepewnie. 

    Nie powiedziałem do niej "Pani", bo dziwnie wyglądała. Była

poszarzała, śmierciowata, włącznie z zetlałym ubraniem, jakby

wyciągniętym z krypty. Miała żółte ślepia starej kotki, a na rękach

białe rękawiczki i ciągnęła za sobą terkoczący wózek.

    Zupełnie tak samo terkoczący, jak wózek, którym kiedyś z neurologii

wieziono przez szpitalny dziedziniec zmarłego. Minęła mnie, nie

odpowiadając na moje pytanie.

    Wróciłem do domu, ogoliłem się tępą maszynką i usiadłem przed

ekranem laptopa.  Wyglądam jeszcze nie najgorzej - chodzę, żyję,

poruszam się, a moja energia jest wprost niewyczerpana...A całkiem

niedawno jeszcze ktoś mnie kochał i razem biegaliśmy tą drogą na

przystanek...O ile to mi się nie śniło.   

    Podobno w jakimś miasteczku zabili czarnego łabędzia. Torturowali

go i w końcu urwali mu głowę. Obok tej wiadomości pojawiły się

zagniewane albo smutne emotikony. Wszyscy na chwilę wirtualnie

zaniemówili.  

    - Tak nie wolno! - chciałem napisać, ale skrzydła mi opadły i runąłem

na podłogę.    

   

    

niedziela, 23 października 2016

 

      Gdy serce masz jak bryłę lodu, miej się na baczności!  A kiedy

sączysz w czyjąś duszę jad, uważaj, żebyś nie połamał sobie zębów. 

       Przerażająca ta historia wydarzyła się u schyłku pewnego wieku.

Blado-piękna księżniczka Mafalda zerwała w ogrodzie zatrutą różę,

a jej cierń dotarł aż do jej serca.  Ojciec jej, Bertrand Łasy (według

innych przekazów Łysy) ufundował jej  w pobliskiej Katedrze grobowiec

z białego marmuru. Kamienna Mafalda drzemała, a do jej stóp łasiły

się trzy zbolałe harty.  Ale prawdziwa Mafalda nie spała i poprzysięgła

zemstę podstępnemu mordercy, atoli ponieważ ten rychło oddał duszę

Bogu, księżniczka postanowiła zemścić się na jego synu.    

     W dziesięć lat później odbywał się tu wielki ślub. Sam kardynał

połączył węzłem małżeńskim prześliczną młodą parę. A kiedy

małżonek obiecywał swej wybrance wierność aż po grób, zamordowana  

wydała z siebie głuchy okrzyk: 

    - To już niedługo! -

    Słyszały go tyko nietoperze, które obudziły się nagle z drzemki i

zaczęły wirować w powietrzu przesłaniając na chwilę światło z witraży. 

Kiedy w katedrze zapanował mrok Mafalda wjechała do niej na białym

rumaku.  Koń i jej pani utoczeni byli z ogromnej bryły lodu, a stukot 

jego podków przypominał odrywanie się sopli lodu uderzających

o posadzkę. Zrobiło się bardzo zimno i wszyscy uczestnicy ceremonii

rozpierzchli się po okolicy. Było wszak lato i nikt by nie przeczuwał, że

wszystkich nagle skuje mróz.  

    Kiedy niektórzy z nich, ci którzy nie postradali jeszcze zmysłów, 

wrócili do katedry, ujrzeli otwarty grobowiec i zamarznięte ciała 

małżonków połączone w śmiertelnym uścisku.  Początkowo kardynał

chciał zamknąć katedrę, jednak nie uzyskał na to zgody Rzymu. 

Usunął więc z niej grobowiec Mafaldy i polecił największy mistrzom

postawić nowy dla pary nieszczęsnych małżonków.  Tak też się stało.

Jednak w następnym roku katedra i kardynał spłonęli w wielkim pożarze.   

    Jeśli będziesz kiedyś w drodze do Toledo - uważaj, szczególnie nocą,

bo Mafalda mści się teraz na całym rodzaju ludzkim. Jedyny ratunek -

musisz sobie położyć na sercu czerwoną różę i na widok Lodowej Pani

szczerze zapłakać.  Najlepiej włóż ją do kieszeni już w samolocie, żebyś

przypadkiem nie zapomniał.

 

___________________________________________________________

To mój trzeci wpis tej nocy. Jeśli interesuje Cię polityka, wielka i mała -

przeczytaj dwa poprzednie ;-)  

            

 

      ...kto zagłosuje na Clinton" - powiedziała Madonna. 

      To oświadczenie może zdaniem politologów okazać się

      przysłowiowym języczkiem u wagi, który przesądzi

      o zwycięstwie Hilary ;-)

      Nie jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych AP,

      więc raczej chyba nie zagłosuję...Ale kto wie,

      czy w takiej sytuacji nie głosowałbym jednak na Trumpa.

      Może zaczekać na lodową ofertę wspierającą 

      kandydata republikanów?

      Demokracja amerykańska jest naprawdę słodka,

      a prawnicy prezydenta Clintona podpowiedzieli mu

      kiedyś, że seks oralny nie jest stosunkiem seksualnym. 

      Lubiłem Clintona. 

 

 

      A oto dwie mądrości Korwina- Mikke z partii Wolność,

którą tak uwielbiają niektórzy młodzi.

 

     1.  O TYM, CZY KOBIETA RODZI POWINIEN DECYDOWAĆ 

          WYŁĄCZNIE MĘŻCZYZNA

          "W starożytnym Rzymie to mężczyzna miał prawo

      decydować o zabiciu nawet urodzonego dziecka...Kobieta

      jest osobą, która kieruje się emocjami." 

          (Korwin - Mikke)

          Nie powinna być sędzią we własnej sprawie ;-)

     2.  BOGACI NIE POWINNI PŁACIĆ PODATKÓW A FUNKCJE

         SOCJALNE PAŃSTWA POWINNY ZOSTAĆ CAŁKOWICIE

         ZLIKWIDOWANE

         Korwin przekonuje, że jak nie będą obciążani podatkiem

      (za wyjątkiem VAT-u, haraczu na rzecz Unii), to dadzą dużo

      więcej z czystej dobroczynności ;-), a niczego z tego nie

      zmarnują urzędnicy.

 

      Wolność bogacenia się to dla Korwina jedyny rodzaj wolności 

      (No...Może jeszcze wolność gadania, policzkowania, robienia

      geszeftów i posiadania spluwy, żeby odstrzelić komuś jaja).


sobota, 22 października 2016

 

 

 

      "Tu leży Puszkin! Wesół z muzą w świat wyruszył.

        Kochał się, leniuchował, wreszcie kresu dobiegł.

        Nie robił nic dobrego, ale w głębi duszy

        Był to, jak Boga kocham, dobry człowiek!"

                            

                               (Puszkin)

 

       Czy to nie urocze spojrzenie na siebie? Jest mi

       bardzo bliskie, bo w głębi duszy dobry ze mnie

       człowiek.

 

       "Kto mało i leniwie pierdoli, ten na starość będzie impotentem."

 

                            (Czechow)

       I to - jakże urocze!

 

       "Kiedy będę umierał, chciałbym, żeby mnie zapytano, czy nadal

pojmuję życie tak samo jak je pojmowałem, jako zbliżanie się do Boga,

powiększanie miłości...Jeżeli nie będę miał siły mówić, to jeśli tak -

zamknę oczy, a jeśli nie - uniosę je w górę."      

                       

                           (Tołstoj)

      Mądrze jest kochać miłość...

 

     "Gdyby na świecie wszystko działo się rozumnie, to nic by się        

     nie działo."

                        (Dostojewski)

  

     Pamiętaj o tym w chwili zwątpienia w człowieka.

    

     Przez pisarzy tych przemawia nie dusza rosyjska, lecz dusza po

     prostu.  

piątek, 21 października 2016

 

       "Rabbi Mendel chwalił się kiedyś przed swym nauczycielem

rabbim Elimelechem, że wieczorem widzi anioła, który zwija

światło przed mrokiem, a rankiem anioła, który zwija mrok

przed światłem.  Tak - odparł rabbi Elimelech - I ja widziałem 

to w młodości. Później już się takich rzeczy nie widuje."

      (Buber, "Opowieści Chasydów")

 

      W młodości widziałem chyba nawet ludzi, którzy byli aniołami.

Teraz już takich nie widuję.

czwartek, 20 października 2016

    

      "Czy niespełniona tęsknota jest tym, co czyni człowieka szalonym? 

      (Myślę o Schumannie, lecz także o sobie)."

      (Ludwig Wittgenstein)

 

      Twórcza i miłosna tęsknota nigdy nie może zostać spełniona.

      Gdyby miała czynić człowieka szalonym, to ludzie twórczy

      wszyscy byliby szaleńcami. Jeśli nawet tęsknota prowadzi do

      szaleństwa, to na pewno nie do psychozy.  Poeta i mistyk

      żyją w upojeniu, ale stan ich ducha nie jest psychozą, ponieważ

      to za czym tęsknią, istnieje realnie. Równie niespełniona tęsknota

      Schuberta nie doprowadziła go do choroby psychicznej. Muszą

      być spełnione inne warunki, aby szaleniec Muz stał się rzeczywistym

      szaleńcem...Psychologicznie nie da się tego wytłumaczyć w

      prosty sposób.  

    

 

środa, 19 października 2016

 

       Mam pewien problem ze zdjęciem szwów,

bo osoba, która przywłaszczyła sobie moją

torbę, nie zwróciła wypisu z pogotowia i

skierowania do chirurga.  Dzisiaj więc przez

parę godzin załatwiałem nowy wypis. Jutro

po pracy u lekarza pierwszego kontaktu, w innej

części miasta, dostanę pewnie nowe skierowanie,

o ile od rana uda mi się dodzwonić do rejestracji.

A pojutrze...spróbuję dostać się do chirurga, do

którego byłem wcześniej zapisany ;-)

      Przy okazji byłem świadkiem dramatycznej

rozmowy między rejestratorką a synem starszej

kobiety, której odmówiono przyjęcia do szpitala. 

Ten dzielny człowiek naprawdę walczył, ale usłyszał,

że  w s z y s c y  pacjenci czują się bardzo źle

i  k a ż d y  ma napisane na skierowaniu "Pilne", ale

w szpitalu nie ma miejsc. W Warszawie jest tragiczna

sytuacja, bo pieniądze, których rzekomo nie ma,

utopiono w stadionach.

      Ładny był dzień, studenci inteligentni i mili, zrobiłem

też trochę zdjęć miejskiej przyrody i jak zwykle odwiedziłem

moją matkę.  Mitsuko (mój sławny kot) jest przeziębiona

i bardzo szuka mojego ciepła.  

     Na słuchanie muzyki nie miałem czasu, chociaż przez

chwilę z kimś o niej rozmawiałem połykając pączka z różą,

którym mnie poczęstował.  Ale zagadnienie, czy Japończycy

dobrze nagrywają i remasterują nagrania muzyczne nie było

dla mnie zbyt porywające. Słyszą muzykę trochę inaczej niż

my, mają zmysł analityczny i troszczą się o niezliczone

szczegóły brzmienia, ale obcinają niskie tony i muzyka "nie

wybrzmiewa." Tak jest podobno...  


 

poniedziałek, 17 października 2016

 

                              Czapla drzemie

                              nad wodą we mgle

                              księżyc pobladł

                              nie szeleści

                              w trawach mysz

                              zatrzymałem się

                              ta droga nie ma kresu

                              patrzę na porzucone na polu

                              pożółkłe czaszki

                              wyglądają jak dynie

                              jakieś wrogie armie

                              musiały tu przed wiekami

                              stoczyć bitwę

                              o której nikt nie pamięta

                              mój czas skończył się

                              nic już nie ukoi

                              mojej tęsknoty za tobą

                              pozostał mi tylko miecz

 

                                (Nezumi, bloger, XXI w n. e

                                z cyklu "Kroniki czasów

                                niedawnych")

                             

niedziela, 16 października 2016

     "Lodowa Pani pochyliła się nad wiewiórką

i podrapała ją za uchem.

     Wiewiórka patrzyła na nią jak oczarowana 

prosto w jej zimne, niebieskie oczy. Lodowa

Pani uśmiechnęła się lekko i poszła dalej.

     A na szlaku jej drogi pozostała ta zwariowana 

wiewiórka, sztywna, zdrętwiała, z nóżkami 

sterczącymi w powietrzu."     

     ("Zima Muminków")

 

     Z powodu pogarszającego się stanu zdrowia

nie mogę zamieścić dzisiaj nowego wpisu...Ale

chyba do poprzedniego nikt poza Irsilą i tak nie

zajrzał. 

     Siedzę w ciemnym pokoju, bo światło znów nie

działa i czytam o czym piszą moi blogowi znajomi.

Dostałem dzisiaj miłego maila. "Jesteś mądrym

człowiekiem i wspaniałym filozofem" napisał ktoś

prosząc, żebym bardziej dbał o zdrowie. 

    

sobota, 15 października 2016

 

       " - Moja kochana - poprosił - Nie mów, że ona nie żyje.

       To jest takie straszne. -

          - Skoro się nie żyje, to się nie żyje. - odpowiedziała

       Too - tiki łagodnie - Ta wiewiórka stanie się powoli ziemią.

       A jeszcze później wyrosną z niej drzewa, po których

       skakać będą inne wiewiórki. Czy to takie smutne?"

           (Tove Jansson, "Zima Muminków")

 

          W dniu, w którym doszło do wypadku byłem na

      długim spacerze w lesie z moim szkolnym kolegą,

      którego nie widziałem od kilkudziesięciu lat. Odnalazł

      mnie i od razu zaproponował pomoc w leczeniu mojej

      źle rokującej choroby. Jest wobec mnie bardzo serdeczny

      i pamięta naszą szkolną przyjaźń. "Nic się nie zmieniłeś!"

      - powiedział i dowiedziałem się od niego o życiu wielu

      naszych wspólnych koleżanek i kolegów z podstawówki,

      choć czasami z trudem przypominałem sobie ich twarze.

      Słyszałem jakieś nazwisko, a potem dopiero myślałem

      "Ach tak! Przecież byłem nawet u niej w domu. Podobała

      mi się!"  Ale po wielu osobach pozostały tylko nazwiska.

      "A pamiętasz to? A pamiętasz tamto?" - pytał. Ale

      najczęściej nie pamiętałem.  

          "Teraz już cię nie wypuszczę!" - rzekł w końcu mój

      szkolny kolega, były prokurator.  

          Na ogół dobrze im się wiedzie, ale Basia, dziewczynka

      zaszczuta trochę przez niektórych nauczycieli, nie żyje.

      Popełniła później, już w dorosłym życiu,  samobójstwo.

      Na chwilę zrobiło się nam smutno.      

 

          

piątek, 14 października 2016

 

                          Gdybym się kotem urodził,

                          to bym już sobie dogodził!

                          Ale, żem biedna jest myszka,                  

                          uciekła mi dzisiaj pliszka.

 

                          Ach, gdybym psem się urodził

                          to bym ci, dziewko, dogodził!

                          Ale, że jestem wciąż kotem,

                          wolę mysz złapać pod płotem.

 

                          Jako, żem pies jest na baby

                          nie czuję się wcale słaby.

                          Ale wpierw kota pogonię,

                          a później uderzę do niej!

               

                          Nie będąc psem, kotem, myszką

                          nie przepadam za pliszką.

                          Niech każde każdego goni,

                          mnie nic do ruchu nie skłoni. 

                            

                          

                                                  

czwartek, 13 października 2016

    

   

      Wolność to cecha nieskrępowanej wyobraźni, która sprawia, że

śnimy na jawie, szybujemy w powietrzu jak ptak, a strumień muzyki

płynie...Doświadczenie takiej twórczej wolności ma w sobie jakieś

niepowtarzalne piękno, które najpełniej wyraża się w improwizacji.

 

        

    

     Nie zawsze odnajdujemy w nim podobne ciepło. Bywa czasami chłodne

jak fale oceanu nocą, a innym razem groźne, jak pomruki tygrysa.  I wtedy

myślimy o życiu jak Aśwaghosza, buddyjski Poeta, że jest "tygrysem

przyczajonym" i że nie możemy mu ufać, bo gotowe jest do skoku (a po

chwilach szczęścia, które usypia naszą czujność, przychodzi cierpienie,

które zawsze nas zaskakuje). Czujemy wtedy całą powagę i niepokój

istnienia.

    A czasami w cichej kontemplacji odkrywamy nieskończoną pustkę

istnienia, która jest jak ocean, albo jak niebo i wtedy budzimy się ze snu,

z naszej dogmatycznej drzemki, która każe nam wierzyć, że to, co

widzimy na co dzień, jest realne i trwałe, choć jest takim nie bardziej niż

dym i wiatr.  

    Muzyka to nie tylko dźwięki - głos ptaka, szelest trawy na wietrze, ale

mowa uczuć albo głębokie uciszenie. Takemitsu mówił, że w kontemplacyjnej

muzyce japońskiej nie istnieje allegro, bowiem obcy jest jej wszelki pośpiech.  

 

     

     

      Poszerzaj swą wyobraźnię! Wzbogacaj ją o rzeczy nowe. Oswajaj się

z nimi, zamiast zamykać się w przekornej odmowie, a życie odsłoni ci się

w całej swej pełni i zobaczysz, dokąd płyną obłoki na niebie. Nie bądź

jak dziecko, które mówi: - Tego nie lubię! ...Tego nie rozumiem!  A to takie

obce! 

     Piękna muzyka wyraża głębokie doświadczenie życia.  Naucz się widzieć

i słyszeć. A twój wewnętrzny chłód stopnieje, jak sopel lodu w promieniach

wiosennego słońca.

 

     

      Przecież już niedługo stąd odejdziesz...

     

     

     

 

     

 

 

05:10, nazumi13
Link Komentarze (9) »
wtorek, 11 października 2016

                    

                      "Dama pikowa oznacza skrytą nieżyczliwość."

                      (Puszkin)

                     "Agresywny narcyz nie znosi słowa krytyki."

                     (Fromm)

    Może to nie ma związku z moim sobotnim wypadkiem,

o którym pisałem wczoraj, ale dzisiaj wieczorem miałem

coś w rodzaju stanu przedzawałowego.

   Oczywiście smutno mi trochę, że tylko jeden z moich

przyjaciół przeczytał tamten mój wpis. Jakieś rok temu

taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia i na pewno zaroiłoby

się od życzliwych komentarzy.  Coś tej życzliwości stoi jak

widać na przeszkodzie...Ale takie troski nie zatrzymują na

zbyt długo mej uwagi.

     Przykro mi jednak, że osoba pragnąca gdzie indziej

uchodzić za wcieloną życzliwość i dobroć, delikatna niby

i niby wrażliwa, może być aż tak zawzięta i że nie zważając na

naszą wcześniejszą blogową znajomość, bojkotuje moje wpisy

z uporem godnym lepszej sprawy. Kiedyś zupełnie nieoczekiwanie

napadła na mnie słownie, a potem bardzo mnie za to przeprosiła

- postanowiła jednak ukarać wykluczeniem. Prawdopodobnie 

zdała sobie sprawę z własnej psychicznej niedoskonałości, a z

tym przecież tak trudno się pogodzić, prawda? Kobieta zmienną

jest, ale człowiek, który w ten sposób jednak krzywdzi jakąś

osobę, nie może równocześnie być aniołem dla innej...A może

wykluczanie kogoś jest w jej oczach formą życzliwości? Wyznam,

że w to właśnie jakoś trudno mi uwierzyć i bardzo mi tej bliskiej

do niedawna osoby szkoda. Nie umie przyznać się przed sobą samą

do błędu i jak to wyraził kiedyś Nietzsche (doskonały przecież,

poza wszystkim innym, psycholog) - "nie potrafi darować komuś

tego, że go źle potraktowała." 

     To bardzo neurotyczna postawa. Osoba taka odrzuca wszystkie

szczere, przyjazne gesty, bo ona sama by czegoś takiego innej

osobie nie wybaczyła, a ukrywający mściwość mechanizm

racjonalizacji jest mniej więcej taki: "Nie będę się do niego więcej

odzywała, bo jeszcze mogę go czymś urazić. "Napisałem jej o tym

szczerze ze zwykłego współczucia, ale on tego nie rozumie, czy raczej

wypiera ze swej świadomości.  Ma do tego prawo, podobnie jak do

okazywania innym w tych okolicznościach zdwojonej sympatii, ale

postawa taka jest mało konstruktywna i niepotrzebnie tylko kogoś rani.

Człowiek życzliwy jest bezstronny i dlatego potrafi być życzliwy dla

wszystkich - nie pamięta urazy i wybacza...również sobie, a wtedy

wykluczanie innych niczemu już nie służy.        

niedziela, 09 października 2016

 

      Wczoraj miałem poważny wypadek. Uraz głowy.

Telefon komórkowy rozładował mi się i nie mogłem

zadzwonić na pogotowie. Dwie osoby odmówiły mi

pomocy, ale na szczęście miła dziewczyna powiadomiła

pogotowie i chciała nawet na nie ze mną zaczekać.

Na pogotowiu założono mi szwy, wykonano badania

i zaaplikowano szczepionkę przeciwko tężcowi.

Lekarz mówił, że miałem trochę szczęścia, bo 

zardzewiały gwóźdź nie wbił się głęboko w czaszkę.

Okoliczności tego wypadku są ponure, absurdalne

i mroczne, jak ludzie których czasami spotykam, a

jego koszmarna demoniczność pewnie nie raz mi

się przyśni.

   Ale to ci niby porządni niszczą moje życie swoim

wybujałym permisywizmem. Gdybym przestał

oddychać może bym im swym istnieniem nie

przeszkadzał.  Stracone pokolenie ludzi, którzy

przez szczęście rozumieją wygodę życia, za

swą podstawową działalność życiową uznają

uczestnictwo w wyścigu szczurów, a za wolność

być może jazdę na wrotkach abo na hulajnodze. 

Pokolenie ludzi bez świadomości historycznej.

Wychowani w neoliberalnym fałszu współcześni

filistrzy.       

    Chciałbym tu podziękować tej Miłej Osobie za pomoc

udzieloną mi na pustym przystanku w czeluściach nocy.

Sporo czasu i energii zajęło mi perswadowanie jej, że

dalej poradzę sobie już sam. Nie chciała mnie opuścić

i w jej słowach był jakiś nieoczekiwany dla mnie entuzjazm,

że razem poradzimy sobie z tą sytuacją.

    Była trzecia piętnaście i padał ulewny deszcz, ale osoba

ta wzbudziła we mnie zdecydowanie ciepłe uczucia.   

 

 
1 , 2