Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
poniedziałek, 31 lipca 2017

Istnieje...

 

______________________

Co mógłbym napisać w komentarzu?

Czasem wydaje mi się, że idę

tą cyprysową drogą i dotykam

oczami gwiazdy,albo,że

kosmiczny żywioł przenika

i porywa mnie...A tylko

rzadko czuję, że ten

nocny świat widzę.  

 

 

 

niedziela, 30 lipca 2017

mroczny_staw3

               Zdjęcie nazumi13

 

      Lato to doskonała pora na popełnienie

niebanalnej zbrodni. Dlaczego niby tylko

faceci mieliby się delektować jej smakiem?

...Heloiza była feministką i postanowiła

swym czynem dowieść, że kobiety nie są

mniej inteligentne, ani bezwzględne od

męskich szowinistów. Zabić to drobiazg,

ale podziw budzi jedynie zbrodnia

doskonała, albo taka, którą wykryć

może tylko inna kobieta.

    Nic więc dziwnego,że w miejscu,

które widzimy na zdjęciu, dziewczyna

umówiła się z inspektorem i przyznała

się do dokonania morderstwa.

   -Tylko, że pan, inspektorze, nigdy

nie pozna prawdy! -

   - To wszystko, co miała pani do

powiedzenia?- spytał Nezumi.

   - Ależ tak i jestem przekonana,

że popełniłam zbrodnię doskonałą.-

   - Nie wątpię w to! -rzekł Nezumi

-W końcu jest pani kobietą. A kobieca

intuicja jest niezawodna.-

   - Niech pan nie próbuje mi

schlebiać! Czy domyśla się pan chociaż,

kogo zabiłam?-

   - Tak, droga Pani, przed chwilą...

mnie! -

   - Żartuje pan! -

   - Ależ skąd, Madame! -

   Heloiza poczuła się naprawdę

zawstydzona i z tym wyrazem

twarzy wydała się inspektorowi

jeszcze bardziej piękna...Po

chwili jego ciało osunęło się w

mrok. To była naprawdę piękna

śmierć.

 

00:22, nazumi13
Link Komentarze (5) »
sobota, 29 lipca 2017

  

   A co u nieszczęsnego

Autora? 

   Nikt o to nie pyta, ale

lipiec to moje wakacje...

Od kilku dni z trudem się

poruszam, a leki

przeciwbólowe nie skutkują.

A ponieważ pensja skończyła

mi się ponad dwa tygodnie

temu, nie mam za co wykupić

leków na poważniejsze

choroby, a owoce oglądam

tylko. Są piękne...

    Ale przeważnie po kilku

dniach wyrzuca się je na

śmietnik z braku kupujących.

Nie tylko ja jestem więc trochę

niedowitaminizowany (uroczy

neologizm).

   W końcu kupiłem sobie 30

deko truskawek (z czego

połowę musiałem wyrzucić)

i umyłem je w toalecie przy

stacji metra. (Umyłem je

tak, że na lustrze umywalki

nie pozostał najmniejszy

ślad).

- Ile razy jeszcze będzie

pan mył tu te owoce? -

zagrzmiała królowa toalety.

Skruszony przypomniałem

sobie, że jakiś tydzień

wcześniej rzeczywiście

opłukałem tutaj dwie

nektarynki. Nie miałem

więc czystego sumienia,

ani argumentów, a mimo

to bezczelnie domagałem

się zrozumienia.

- Wie pani, odwiedzam

chorą matkę i po drodze

czasami te owoce jem. -

- To nie może pan zjeść

u niej? -

- Jadę prawie dwie

godziny. Jestem zmęczony. -

- To pana nie usprawiedliwia!

 

Tak, nie ma dla mnie

żadnego usprawiedliwienia!

Również w sensie

metafizycznym. Ale zacznę

od wyliczenia skutków

realnych, fizycznie niemal

namacalnych.

1. Naraziłem wychodzących

z toalety na nieestetyczny

widok oraz dysonans

poznawczy. Zwątpili na

chwilę, w jakim miejscu są.

2. W sposób nieuprawniony

zużyłem quantum wody

miejskiej niezgodnie z jej

przeznaczeniem.

3. Dałem bardzo zły przykład.

Ktoś podpatrzy i zapcha

umywalkę.

4. Gdyby z toalety korzystało

więcej osób, to w sposób

nieuprawniony bym ją blokował.

5. Gdyby ktoś spuścił mi

wp...dol, to kto by za to

odpowiadał?

    ...A przecież Pan Bóg

również to widział! Kiedy

wyszedłem z metra była

już burza.

   - To nie mogłeś zaczekać

na deszcz? - spytała mama.


piątek, 28 lipca 2017

 

     - Pani pozwoli pół kilo

ty podgardlany, kochana! -

- Proszę uprzejmie pani

klientko. Jedni drugim

teraz skaczom do gardła,

normalnie chce się wyć

do księżyca! -

- A słyszała pani, że jeden

ukradł księżyc?- spytał

starszy pan.

- Zawsze jest takie rydzyko,

szanowny panie. To, co

ważymy? -

- Paprykarz szczeciński

chyba wezmę, bo mam nóż

na gardle. -

- Można i tak. Przynajmniej

się odbije! -

- ...I dwa Dębowe mocne! -

- Widać, że chłop jak dąb...-

- I jedno Królewskie! -

- A do tego król! -




 


czwartek, 27 lipca 2017

 

    "Ptaka nie trzeba uczyć, żeby

wysiadywał jajka, żeby nie

dopuścił do wyziębienia, żeby

pomógł małym wyjść ze skorupki,

karmił je i poił, chronił przed

drapieżnikiem...Jastrząb umie

szybować wykorzystując prądy

powietrza. Wszystkie ptaki

i owady znają się na pogodzie

lepiej od niejednego meteorologa.

Ptaki wędrowne dość dokładnie

ustalają sobie daty i trasy

odległych przelotów...Pewnie,

że można zjawiska te obserwować

i nie przeżywać "metafizycznego

zdziwienia." Można też patrzeć

na zachód słońca i nie dostrzec

w nim piękna. Można obcować

z człowiekiem bardzo dobrym

i mądrym i też tego nie wyczuć.

Tak bywa."

(Andrzej Grzegorczyk,"Metafizyka

ukrytego sensu")

 

    Autorem tych słów jest jeden

z moich Nauczycieli, wybitny

polski filozof i znany na świecie

matematyk. Profesor wypromował

prace tylko dwóch doktorów

filozofii, logika - Stanisława

Krajewskiego i moją. Jestem z

tego dumny, ale przede wszystkim

wdzięczny za to kim jako Człowiek

był...i bliska mi jest jego wrażliwość

na piękno tego świata, ale także

obecne w nim cierpienie.

środa, 26 lipca 2017

 

      Napisałem tu już tyle

opowieści, które zostały

przemilczane, że z niejakim

smutkiem myślę o zaczęciu

nowej.

   A było to tak. Kiedy królowa

Maria zmarła na ospę, angielski

Orfeusz, jak go nazywano, Henry

Purcell, napisał dla niej przecudną

i do dziś podziwianą odę żałobną,

a niedługo potem przeziębił się

i umarł, również bardzo młodo.

Ponoć żona nie wpuściła go do

domu, kiedy wracał z nocnej

popijawy. (Zmarł 21 listopada

1695 r). Wśród kompozytorów,

którzy uczcili jego śmierć

pięknymi utworami, był

zapomniany dziś prawie

Jeremiah Clarke, człowiek

bardzo zdolny. Ale i on nie

pożył długo. W jakiś czas

potem zabił się z miłości.

    Wszystkie te smutne

zdarzenia miały miejsce już

po tragicznym w skutkach

pożarze Londynu. I czy możemy

się dziwić, że w przepięknej

odzie Purcella ku czci

patronki muzyki Św. Cecylii

(której martyrologia jest znana)

"WELCOME TO ALL THE

PLEASURES" odnajdujemy

tyle najsłodszej melancholii?

Kruche, choć pełne wdzięku,

było wtedy życie wielu ludzi

szlachetnie urodzonych

lub wykonujących szlachetne

zajęcia.

    Muzyka ta ożywia nie

tylko historię, ale i moje

własne wspomnienia z

Londynu. A kiedy jej słucham

czasem ukazują mi się

moi bliscy, którzy odeszli tak

młodo. W Westminsterze,

gdzie Purcell był organistą,

zapaliłem pierwszą świecę

dla Zosi...Ale choć ich ze

mną nie ma - żyją i może

gdzieś w zaświatach

wspominają rozkosze

muzyki, której razem

słuchaliśmy, muzyki

o pięknu muzyki, Natury

i miłości.

 


 

 

 



 


wtorek, 25 lipca 2017

 

          Życie jest paradoksalne. Już w starożytności formułowano

słynne filozoficzne paradoksy. A wczoraj ktoś przypomniał mi dwa

inne, zapewne stare jak świat.

 

    Nie ma nóg, a stoi.

 

    Ziemia jest okrągła,

    a ludzie p...dolą się

    po kątach...

 

  ______--_-_--_-_-_----_

 

      Czym byłoby życie

bez miłości i przyjaźni,

kontemplacji Natury, poezji,

muzyki i filozofii?...A czym

byłoby bez polityki? Bez

niej mogłoby być tylko lepsze.

Jednak konstatacja taka

nie oznacza zgody na

zniewolenie lub wyzysk,

a żyjąc w społeczeństwie

stajemy się obywatelami,

choć jesteśmy przede

wszystkim ludźmi. Nie

możemy pozostawiać

świata na pastwę losu.

Polityka to często jedynie

gra interesów, manipulacja

i cynizm, ale cierpienie

jest rzeczywiste.

 

poniedziałek, 24 lipca 2017

 

      Dear Robin,

 

  Oczekujesz ode mnie

jakiejś deklaracji. Powiem

więc oczywiście, że

uważam za obowiązek

każdego, kto to robić

może, obronę instytucji

demokratycznych.

Mam nadzieję, że coraz

więcej ludzi to rozumie

i czuje, że mogą obudzić

się w ponurej rzeczywistości

społecznej. Wyczerpano

wszelkie możliwości dialogu,

który okazał się niemożliwy.

Dlatego konieczny jest

coraz mocniejszy

protest. 

 

 

Uważam też, że konieczne

jest rozumienie przyczyn

tej dramatycznej sytuacji

i że nie można dopuścić do

tego, aby protest

zawłaszczały w całości

dla swych celów opcje

polityczne, które w dużym

stopniu odpowiadają

za jej powstanie. Trzeba

też szanować każdego

człowieka i na arogancję

i butę nie odpowiadać

w podobny sposób. A to

znaczy, że obrona

demokracji jest zarazem

obroną wartości ludzkich,

których nie można przy

tej okazji poniżać.


niedziela, 23 lipca 2017

 

   - A jak się nazywa ta jaszczureczka?

 - Zależy, kto redaguje. Jak

   Nowak, to nazywa się KROKODYL! -

 

      ..................................................................................................................

      KROKODYL.

      .................................................................................................................

 


sobota, 22 lipca 2017

 

 

    "Dumni jesteśmy, że nie

ulegamy żadnemu zewnętrznemu

autorytetowi, że mamy swobodę

wyrażania swych myśli i uczuć,

i uważamy za sprawę przesądzoną,

iż wolność ta niejako automatycznie

gwarantuje nam naszą

indywidualność. Tymczasem

PRAWO DO WYRAŻANIA MYŚLI

WYŁĄCZNIE WTEDY COŚ ZNACZY,

KIEDY JESTEŚMY ZDOLNI MIEĆ

MYŚLI WŁASNE..."

 

(Erich Fromm, Ucieczka od

wolności)


   Dumni jesteśmy z wolności,

ale wolimy najczęściej, żeby

ktoś za nas pomyślał ;-) No

i myślą...

piątek, 21 lipca 2017

 

Miło mi pokazać tu moje ostatnie

zdjęcie. Nietrwałe i delikatne jest

życie. Jest i za chwilę go nie ma.

Jeśli przeżyjesz je w miłości, to

być może odsłoni ono przed Tobą

cząstkę swej tajemnicy. Na miarę

istoty, jaką jesteś - pustej, kruchej i

uwikłanej w złudzenia wszelakie.

W perspektywie kosmicznej nie

jesteś bowiem większy od biedronki.

To cały jej świat!

 

biay_puch

 

 

czwartek, 20 lipca 2017

 

 

Nie piszę o polityce. Mojemu

przyjacielowi  buddyście

powiedziałbym to, co on zwykle

mi powtarza - Taka karma!

Tym razem nie jest to karma

dla ptaków, a karma polityczna. 

Ten zaś ptaszek został

namierzony i wiadomo już, że

nazywa się Zimorodek i poluje

na drobne rybki...Pożądając

drobnych korzyści i przewag,

tracimy perspektywę i nagle

okazuje się, że ktoś decyduje

za nas...A młodzi jeżdżą sobie

w tym czasie na wrotkach.

Gdyby zapytać ich, na

czym polega ich obywatelska

wolność, odpowiedzą: "Nawet

w nocy mogę sobie jeździć

na wrotkach i policja musi

dla nas wstrzymać ruch.

Całą resztę olewam!"

 

Zimorodek

  (Zdjęcie pochodzi ze strony Ptaki w Polsce)

01:43, nazumi13
Link Komentarze (8) »
środa, 19 lipca 2017

 

 

      Przez chwilę pomyślałem,

że zanim stąd odejdę, przypomnę

sobie dwa opowiadania samobójcy

Yukio Mishimy - "Śmierć w środku

lata" i "Miłość Wielkiego Kapłana

świątyni Shiga." Chciałbym też

pójść do ogrodu botanicznego

i wysłuchać wszystkich wykonań

sonaty z "Muzycznej ofiary" Bacha,

jakie mam u siebie w domu, a także

spotkać się z pewną osobą, chociaż

wiem, że to niemożliwe.

...A jeśli nie odejdę? Chciałbym

zrobić to samo. Kurczowe trzymanie

się życia jest błędem, a człowiek,

którego nikt nie potrzebuje, jest

wolny.

 


 


wtorek, 18 lipca 2017

 

      Słuchałem dzisiaj "Armidy."

To najwspanialsza opera

ulubionego kompozytora Króla

Słońce. Nic dziwnego, że Purcell

podkradł z niej motyw melodyczny

Passacaille i zrobił z niego

prawdziwe cudo w swej "Fairy

Queen" ("If Love's a Sweet

Passion").

     Kiedy Lully kończył swe

arcydzieło (1686) cierpiał z

powodu choroby, a co gorsza

popadł w niełaskę króla,

który wykrył jego

homoseksualny romans,

za co ówczesne prawo

przewidywało karę śmierci.

Skończyło się jednak na tym,

że król nie zaszczycił swą

obecnością przedstawień

"Armidy." Ale Lully nie stracił

posady.

    Jednak, bez względu na

okoliczności, w jakich powstała,

"Armida"to piękny, choć gorzki i

pesymistyczny utwór. Jego główną

bohaterką jest czarodziejka

obdarzona magiczną mocą. Miłość

i magia nie są tu jednak zwycięskie.

Gluck podziwiał ten utwór tak dalece,

że w końcu sam skomponował

muzykę do tego samego libretta.

    Nic nie uratowało już nieszczęsnego

kompozytora, który uległ

absurdalnemu wypadkowi

(zranił się w stopę batutą,

którą dyrygując uderzało się

w ziemię) i niedługo potem

zakończył życie (w styczniu

1687 r).

     Wyznam, że gdybym to ja

miał zarządzać ludzkimi losami,

to wolałbym Deus ex machina

mu je ocalić. Ale wtedy wielki

Couperin zapewne nie

skomponowałby swej słynnej

"Apoteozy Lullego", która

przyczyniła się do jego

nieśmiertelnej sławy. Przedziwnie

są czasami powiązane zdarzenia

ludzkiego życia.

     Purcell był bardziej genialny

od Lully' ego, ale mógł swobodnie

czerpać z jego pomysłów. Jego

muzyka jest ulotna i pełna

magicznego wdzięku, a zarazem

prawdy. 

     Smutny był ten dzień, ale na

szczęście już minął - a muzyka piękna!

Christophe Rousset stworzył bardzo

udane nagranie (2017). Dziękuję mojej

Przyjaciółce za udostępnienie mi tego

cennego CD.

     W pięknym nagraniu Herrewegha

(1993) jest więcej znanych nazwisk,

ale to wnosi wiele nowej ekspresji

i świeżości. (Klawesynista Rousset

nagrał wcześniej ze cztery inne

opery L. zanim zdecydował się na

nagranie "Armidy").

 

 

poniedziałek, 17 lipca 2017

 

      Uwielbiam etiopski etnojazz. Mulatu Astaske i dzisiaj

nagrywa niezwykle udane płyty, których nie tylko ja z

przyjemnością słucham.  We współczesnej szacie brzmieniowej

brzmią naprawdę dobrze (posłuchaj np. Mulatu Astaske, The

Heliocentrics). Warto jednak powrócić do korzeni

tej muzyki i jej niepowtarzalnego klimatu. Cudowna seria

ETIOPIQUES ukazuje zresztą unikalną wartość różnych

nurtów muzyki etiopskiej z okresu rządów Haile Selassiego

i późniejszego reżimu Mengistu Hailemarjama. Połączenie

stylów muzyki zachodniej z tradycją etiopską i namiętny,

uduchowiony śpiew sprawiają, że jest to często muzyka

o wiele ciekawsza od źródeł inspiracji, z których się wywodzi.

     Do stylistyki muzyki instrumentalnej tamtego okresu

wspaniale nawiązuje europejski band, nagrywający w

Szwajcarii IMPERIAL TIGER ORCHESTRA, którego nagrania

są bardzo ekspresyjne, a nawet drapieżne. Ze

współczesnych wykonawców działających w Etiopii trudno

nie polubić dabowych produkcji zespołu DUB COLOSSUS.

(Toteż prawie wszyscy, którzy ich słuchali, je lubią).

 


04:29, nazumi13
Link Komentarze (4) »
niedziela, 16 lipca 2017

 

    Jako chyba jedyny z grona tzw. kulturalnych ludzi

nie zamieściłem dzisiaj na Facebooku wiadomości,

że Julia Hartwig nie żyje. Przeraża mnie to

komunikowanie, że się czyjeś odejście zauważyło.

Nie dlatego, że Poetki nie cenię, albo nie lubię.

Rozumiem też żal, ciepłe uczucia i wdzięczność.

Nie lubię jednak współczesnych filistrów, którzy

zauważają tylko brak kogoś, kogo istnienie wypada

zauważać. Kiedy kilka lat temu zmarł największy

polski filozof, na pogrzebie było ledwie kilka osób,

a w necie - głucho. Bo to akurat nie Kołakowski,

którego wielkość wszystkim wmówiono.


  

   Kilka dni temu drobna staruszka spytała mnie

na ulicy, czy jestem księdzem.

   - Ta szlachetna twarz i delikatnie zarysowane

usta, łagodne gesty...Naprawdę myślałam, że jest

pan księdzem.-

   - Jakże mi miło - powiedziałem, rozumiejąc,

jak wielka jest to w oczach staruszki pochwała.

  - A jak pan pięknie mówi! - dodała. - Nie chodzi

o słowa...

   Następnego dnia (przedwczoraj) usiadłem na

przystanku. A tu przysuwa się do mnie staruszka

zupełnie inna od tamtej - nie inteligentka, lecz

tzw. prosta kobieta.

    - Czy mogę pana o coś zapytać? Pan jest

księdzem? -

    Tym razem trochę się zaniepokoiłem,

ale oczywiście nie okazałem tego po

sobie. 

 

   

 ___________

 Zdjęcie- nazumi13  

 

01:30, nazumi13
Link Komentarze (9) »
sobota, 15 lipca 2017

 

        Pewnego wieczoru kot

Zhu wdrapał się na dach,

wypił księżycową poświatę

i zamienił się w białego

ducha. Biedna dziewczyna

wypędziła go z domu, ale

kot zamieszkał pod jej

progiem.

     Zhu była samotna -

wszyscy jej bliscy zginęli

na wojnie. Musiała ciężko

pracować, żeby zarobić

na utrzymanie siebie i swej

małej córeczki. Liczyła

każde ziarenko ryżu. Aż w

końcu oboje umarli.

     Kot przychodził potem

na ich mogiłkę i płakał.

Widać nie był złym duchem.

A nawet ułożył dla niej te

strofy.

 

     "Prześliczna Zhu,

      jestem kotem,

      a tak chciałbym

      być ziarenkiem."

     

     Jednak ciała Zhu

i jej córeczki były

ukryte w ziemi jak

martwe krety. Czasem

słowo staje się ciałem,

ale ciało nigdy nie stanie

się słowem...

     A na świecie wciąż

miliony ludzi umierają

z głodu i bogaci się z nimi

nie dzielą.

    Opowiem ci o handlarce

moreli - kiedy już się psuły,

obniżyła cenę na 8 zł, kiedy

były zgniłe na 4 zł, a w końcu

wszystko wyrzuciła. Na

takim świecie żyjemy.


piątek, 14 lipca 2017

 

         Wspominając moje jedenaście

podróży do Londynu (nie zawsze

samolotem, więc były to rzeczywiście

podróże) i cząstkę mego życia i

miłości pozostawioną tam,

przypominam sobie czasami cudowne

koncerty Handla. Muzykę trudno

oddzielić od życia i to jest

w niej szczególnie fascynujące,

ale sprawia również, że nasz jej

odbiór nieustannie się zmienia.

     Kilka lat temu pewna uczestniczka

mego seminarium zaproponowała

mi podróż sentymentalną do Londynu.

Chciała być tam moją przewodniczką

(kończyła anglistykę) , a ja miałem jej

pokazać miejsca, których nie znała,

jak Kenwood House, piękną siedzibę

lorda Mansfielda, w której, obok

okazałej biblioteki, jest autoportret

Rembrandta i mój ulubiony portrecik

Vermeera (dziewczyna grająca na

gitarze). Jest tam też ogromny

i prześliczny park, w którym

spędziłem wiele szczęśliwych chwil.

Ale projekt ten, do którego moja

znajoma bardzo się zapaliła,

nigdy nie został zrealizowany ze

względu na jej poważną, jak się

okazało, chorobę.

         Concerti Grossi to, jak wiadomo,

jedna z najszlachetniejszych form

barokowej muzyki, oparta na dialogu

między niewielką grupą instrumentów

(concertino) a orkiestrą (concerto).

    Arcangelo Corelli był pierwszym

twórcą cyklu takich koncertów, a

wśród jego naśladowców znaleźli się

m.in. Geminiani, Locatelli, Sammartini,

Valentini, Avison i Handel.

     Twelwe Cocerti Grossi op.6

Handla (1739), które jednak sam ich

autor nazwał nieco inaczej, uchodzi

za najdojrzalszą formę tego gatunku.

(Bach również nawiązywał do tej

formy w części "Koncertów

Brandenburskich"). To cudowny cykl,

którego skomponowanie zajęło

Handlowi zaledwie kilka tygodni. Jest

tu prawdziwie handlowski rozmach,

a nawet pewna drapieżność, ale

i czułość, melancholia i liryzm,

formalny rygoryzm i żywa wyobraźnia.

I nastrój niemniej gęsty i piękny niż

u Corellego. Szczególnie sugestywne

są koncerty utrzymane w tonacjach

minorowych (e-moll, a-moll, g- moll,

c-moll, d-moll i b-moll). Bogactwo

inwencji i nieskończone piękno

melodii sprawiają, że Handel osiąga

w tych sławnych koncertach

prawdziwe szczyty muzyki

instrumentalnej epoki późnego

baroku, swobodnie przy tym

nawiązując do różnych muzycznych

stylów.

      Szczególnie godne polecenia są

trzy wykonania:

 

1. Pinnock, "English Concert" (Archiv)

2. Hogwood, "The Academy of Ancient

Music" (Decca)

3. Antonini, "Il Giardino Armonico"

(Decca)

   

    Zmarły niedawno Christopher

Hogwood to wybitny angielski

dyrygent, jeden z twórców rewolucji,

która doprowadziła do ukształtowania

tradycji wykonań "historycznie

poinformowanych" i zarazem wybitny

znawca muzyki Handla. W jego

interpretacji widać szacunek dla

piękna formy, wyczucie nastroju

utworów i pewną angielską

powściągliwość (Concerti Grossi

to gatunek szczególnie popularny

w XVIII wiecznej Anglii).

      Więcej ekspresji, a równie

wiele precyzji i wyobraźni, ma

znakomite, pulsujące rytmem,

nagranie Trevora Pinnocka. W

owym czasie była to najlepsza

barokowa orkiestra świata, a

"Koncerty Brandenburskie"

do dziś nie doczekały się

lepszego nagrania.

    Giovanni Antonioni "italianizuje"

muzykę Handla, jednak nie jest to

powrót do łagodnej i pełnej umiaru

formy koncertów Corellego.

Brzmienie staje się elektryzujące

i ostre jak brzytwa. Słowo bizarre

oddaje najlepiej charakter tego

niezmiernie efektownego i

tętniącego życiem nagrania,

w którym niekiedy cierpi

jednak piękno samej melodii.

W pierwszej chwili czujesz,

że ta interpretacja to dynamit

lub ogień, ale ile można trwać

w takim nastroju?

    Simon Standage, koncertmistrz

English Concert z epoki Pinnocka

nagrał op.6 z własnym zespołem

Collegium Musicum 90 (Chaconne).

To również piękne brzmieniowo i

precyzyjne nagranie, bardziej

jednak "bezpieczne"od

wymienionych.

      Kolejne, również bardzo udane,

pozostawił znakomity skrzypek

Andrew Manze (Harmonia Mundi).

Dziękuje on mistrzowi Hogwoodowi

za życzliwe udostępnienie mu jego

muzycznej biblioteki...i oddanie do

dyspozycji własnej orkiestry. Manze,

skrzypek o niezwykłej sile ekspresji,

stworzył jako dyrygent interpretację

mniej ekscentryczną niż można się

było spodziewać, choć chwilami

pokazuje swój lwi pazur. A minorowe

koncerty interpretuje bardzo serio.

      Ale poznawanie tej muzycznej

formy warto zacząć od arcydzieła

Corellego (op.6) i wzorowanych na

nim koncertów Geminianiego.

Koncert Bożonarodzeniowy g-moll

(nr. 8) Corellego to nie jedyna jego

perła. W niczym nie ustępuje mu np.

trzeci koncert c-moll z tego cyklu.

Muzyka ta ma urok świeżości,

charakterystyczny dla schyłku

XVII wieku. Utwory Geminianiego

są doskonałe (jest wśród nich

koncertowe opracowanie

słynnej "La Folii" Corellego i

wszystkich jego sonat z op.5).

Warto pamiętać, że sława

Geminianiego dorównywała w

owych czasach sławie

Handla.

       Do stylistyki Koncertu

Bożonarodzeniowego Corellego

nawiązuje inny barokowy hit

(przepraszam za to określenie)

- Concerto Grosso no.8, f-moll

Locatellego z jego op.1. Brzmienie

jest tu równie gęste, a nastrój

pełen szlachetnej powagi - jednak

zejście do minoru, chromatyzmy

i mroki tego utworu są nawet

większe. I podobnie, jak to ma

miejsce w koncercie Corellego,

kończy go pogodne Pastorale. 

Locatelli tworzył później często

muzykę ekstremalnie trudną i

pirotechniczną (pełną wirtuozerii)

i z tego powodu jest bardzo

podziwiany. Jego op.1 to dzieło

w całości niezwykle udane

i wybitne, choć spokojniejsze

w nastroju.

      Z kolei Concerti Grossi op.3

Handla to muzyka barwna i pełna

wdzięku. Swą barwność zawdzięcza

ona udziałowi instrumentów dętych,

które brzmią tu bardzo naturalnie.

      Muzyka Concertii Grossi jest

piękna jak barokowe ogrody. Jakie

to smutne, że większość ludzi

nigdy nie poznało tych rozkoszy.

Nie dziwię się Czarnym, którzy

mają własne, pierwotne rytmy,

ani Hindusom, którzy mają

przecudowne ragi, ale my tutaj

w sercu Europy żyjemy bez

jakiejkolwiek muzycznej kultury

i słuchamy w najlepszym razie

Kukiza, częściej jednak Zenka

(króla disco polo) i starych bab

w kościele. Dlatego muzyka nie

łagodzi naszych obyczajów.

A nie mając elementarnej

kultury muzycznej, nie czujemy

też wstydu, że jej nie mamy.

W życiu, podobnie jak w polityce,

wystarcza nam łomot. Nawet

w królewskich Łazienkach (choć

gra się tam też czasem Chopina).

     Ale powie ktoś - Niemcy mieli

melomanów u władzy. Pierwszym

był namiętny flecista Fryderyk,

zwany Wielkim, król Prus, a drugim

pewien wielbiciel Wagnera i

Offenbacha, którego losy przesądziła

surowa rosyjska zima...

 



  

      Przemiła kociarnia.

 

 

...Ale w części Chin i w Japonii koty uważane są za

zwierzęta demoniczne, podobnie jak miało to miejsce

w naszym średniowieczu. "W prowincji Zheijang nie

trzyma się w domu białych kotów, gdyż wchodzą one

nocą na dach, kradną księżycowe promienie i same

stają się szkodliwymi duchami." W Japonii opowiada

się wiele o krwiożerczych demonach przybierających

postać pięknej kobiety. Zdradza je koci ogon...Inaczej

było w Egipcie. Koty uważano tam za zwierzęta święte

i za ich przypadkowe nawet zabicie groziła kara

śmierci. Jednocześnie jednak kwitł religijny proceder

mumifikowania kotów. W tym celu zabijano tysiące

młodziutkich kotów, których ciałka łatwiej podlegały

mumifikacji. Przynosiło to ogromne zyski. W British

Museum zobaczyć można i dzisiaj mumię kota...Anglicy

lubią koty i odnoszą się do nich znacznie lepiej niż my.

 

 Starszy brat ze strony Happy Nature

 

środa, 12 lipca 2017

 

kotyTakamatsu Koty Pani Takamatsu

 

 

...Nie muszę chyba dodawać,

że pociech jest znacznie

więcej. Wehikuł wzbudził

pewne zainteresowanie...

Ja jestem niestety bardzo

przeziębiony. Jeżeli

oczywiście istnieję.Mam

co do tego pewne wątpliwości,

bo pies z kulawą nogą tu nie

zagląda, żeby życzyć mi

zdrowia,dopóki jeszcze tu

jestem...Co innego koty :-)


23:42, nazumi13
Link Komentarze (8) »

   

     W szabatowe popołudnia między

Pesach a Szawuot, a potem nawet

i całe lato Żydzi aszkenazyjscy

studiują Pirke Awot (sefardyjscy

mieszczą się w czasie między tymi

dwoma świętami). Jak pisze rabbi

Sacha Pecaric, utwór ten otoczony

jest wielką miłością.

     A oto co powiada w nim jeden

z Ojców:

   

    "Ze wszystkich sił staraj się być

jak najbardziej skromny, bo nadzieją

człowieka jest robactwo." 

 

    Rabbi przypomina, że zjedzą nas

robaki i to jest dostateczny powód,

żeby nie popadać w pychę. Zwykła

skromność nie wystarcza - konieczna

jest prawdziwa pokora. Patrząc na

rzecz nieco bardziej pogodnie możemy

się cieszyć, że na coś jeszcze Naturze

się przydamy.

    W tradycji chrześcijańskiej nadzieja

to cnota teologiczna. Ale nazywamy

ją potocznie matką głupich. Tak więc,

parafrazując świętego - "Te trzy są

najważniejsze - wiara, Matka Głupich

i miłość" ;-)

    Psychiatrzy zwracają uwagę, że z

wiekiem uwarunkowana biologicznie

nadzieja w nas słabnie. Coraz mniej

życia i możliwości życiowych przed

nami - wielu ludzi szuka więc nadziei

przyszłego życia. Poza tym, jak mówi

się czasem nie bez pewnej ironii

- "Nadzieja umiera ostatnia."

    Pewien uroczy Żyd robi do mnie

czasem oko i mówi: "Nadzieja jest

zawsze." Oznacza to, że czegoś nie

może załatwić.


 

 

 

 

Nic to jest dopiero coś.

Nikt to jest dopiero ktoś.

Nikt i nic nie pozbawi cię

miłości do nikogo.

 




wtorek, 11 lipca 2017

 

             Wybiła dwunasta. Książę Puszkin

wystrzelił i roztrzaskał kandelabr.

- Wasza wysokość, to kosztuje -

zauważył Ochmistrz - Chłopi mrą w

pizdu jak muchy. Za wszystko trzeba

płacić. A Ogarkow więcej nie pożyczy! -

- Ty bezczelny, ty, ty! Job twoju mać!

Śmiesz panu swojemu nudzić!

Zastrzelę jak psa! -

- Voila l'origine de l'horreur de la mort...

 

Normalnie książę nie strzeliłby do

Ogarkowa, albo przynajmniej by

nie trafił. Trzeba trafu, że kula

przeszyła lewe oko ochmistrza

i wyleciała z drugiej strony. Kiedy

sługa upadł, książę kopnął czaszkę,

jak kopie się szmacianą piłkę.

Z ust denata chlusnęła krew.

- Obryzgał mnie! - wrzasnął kniaź.

Dwóch służących uprzątnęło zewłok.

Nagle księcia ogarnął zwierzęcy

strach. "A jak Pan Bóg to widział?"

- JA WIDZIAŁAM! - rzekła postać,

która wyłoniła się z mroku.

- Przecież ty nie żyjesz, Jelizawieto! -

- WSTAŁAM Z GROBU, ŻEBY CIĘ

POKARAĆ! -

- Daruj kochaniutka! -skamlał Puszkin.

- Ja nie wiedziałem, co ja robię...ja

byłem piany...

- SZYBKOŚ WYTRZEŹWIAŁ

BRATKU! -

Zjawa zdjęła rękawiczki i udusiła

księcia, że tak powiem, gołymi

rękami. A potem zdrzemnęła się

aż do pierwszego piania koguta

i udała się z powrotem do grobu.

A wtedy Ogarkow, który wszystko

to ukartował, obmył twarz z krwi

i zaczął przeliczać złote rublówki

zwane świnkami.

    W tym czasie czarty wyrywały

już obcęgami zęby nieszczęsnego

pijaka i posypywały solą jego

język. Będzie tak biedak cierpiał

przez całą wieczność. Dodaj do

tego wiecznego kaca!

    Zatrzęsła się ziemia. Zmarli

wychodzili z grobów, a wszelkie

robactwo rozpełzło się po guberni.

       

       - A co było potem dziadku? -

    - Wymyłaś ząbki i położyłaś się

spać. -

    - Nie wiesz?-

    - Ja wiem wszystko, moja

wiewióreczko! -

    - Czyżby? Przecież jeśli czyn

Puszkina nie był intencjonalny,

a Pan Bóg kule nosił, to skąd

tak surowa kara? Co więcej,

okazało się, że rzekomy denat

żyje! A ta szuja Ogarkow

pozostanie bez kary? A ziemia

tyle razy się otwiera, że na nikim

to już nie robi wrażenia. -

    - Kra! kra! - zachrypiał

dziadek i zasnął.

    - Dla diabłów nie jest

istotne, czy ktoś zasłużył           

na piekło. Podsyłają im

kolesia, a ci biorą go na

widły. A Ogarkow miał

dobre papiery i kontakt

ze zwierzchnością. Kto

wie, może trafi do nieba? -

   - Dziadku, przecież ty

śpisz! -

   - To ty śpisz! Ja przez

sen nie gadam. -   

  

poniedziałek, 10 lipca 2017

 

          

          Kiedyś ludzie byli ludźmi,

       dziś pozostał tylko po nich

       spopielały ogień i deszcz.

       Kiedyś prawda była prawdą,

       dzisiaj kłamstwo prawdą jest.

       Powiedziałaś, że nic nie mam

       lecz kto bluesa zagrał ci? 

       Wiatr wciąż wieje po ulicy,

       księżyc gdzieś w kałuży lśni.

       Jutro przyjdą tutaj po nas

       aniołowie śmierci źli...     

       Nie wierzyłaś w swoją miłość,

       dzisiaj miłość z ciebie drwi.

---------------------------------------------- 

Pastisze, żarty i parodie wypełnią

mój blogowy tydzień. Czujesz

bluesa?



 
1 , 2