Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
środa, 31 grudnia 2014

        Był wielki i lodowy, ale się rozpuścił.  Nie myśl jednak, że roztopiony lód nie istnieje w żadnej postaci.  Życie dla przyjemności jest źródłem rozpaczy - bowiem jak zauważył Kierkegaard "Jeśli chwila jest wszystkim, jest ona niczym."                              

wtorek, 30 grudnia 2014

                 Ktoś światowy, może nawet Światowa Organizacja Świata (ŚOŚ)  ogłosił rok 2015 Rokiem bez Nezumiego. 

                 Dlatego trochę wcześniej niż zwykle składam wszystkim miłym Czytelnikom i Komentującym życzenia

                 Wspaniałego Roku 2015.  Oby był szczęśliwy!   Niech każdego spotka to, czego najbardziej pragnie,

                 a przed czym nie będzie musiał potem uciekać w poczuciu, że dokonał niewłaściwego wyboru.     

                 Życzę wszystkim zdrowia, energii płynącej z dobroci serca, miłości do bliskich i ich miłości, i aby każdy

                 był tak szczęśliwy, żeby nie potrzebował już żadnych życzeń...

                          

                                                                 Li- Tai Po  WSPOMNIENIE              

                                                            "Tej nocy spadł śnieg w ogrodzie Liang.  

                                                      Było mi zimno, a ty nie domyśliłaś się tego. 

                                                            Patrzałem na drzewa z jadeitu,

                                                      pod którymi oczekiwałem cię niegdyś."

                                                             (Przekład Leopold ach! Staff)

                                                             Li-Tai Po      POŻEGNANIE (fragment)

                                                             "Co do zwierciadła, mego srebrnego

                                                     zwierciadła, w którym serce moje przeglądało się

                                                     jak twarz w głębi studni, podawaj je często

                                                     swej nowej małżonce i niech ci ono pomoże

                                                     poznać jej serce.

                                                             Żegnaj, panie mego życia. Żadna rzeka nie może

                                                     wrócić do źródła, żadna róża nie może wrócić do krzewu,

                                                     z którego spadła."

poniedziałek, 29 grudnia 2014

                                            - Bo to bardzo ludzkie! - powiedziała Sowa.

                                            - A dlaczego są czasami tacy dobzi? - spytał Jaś.

                                            - Siaju!  Zachowali coś jeszcze ze swej zwierzęcej natury.

                                            - Jesteś bardzo głupia - rzekł Jaś - Głupio mądra!

                                            - Nie pozwalaj sobie.  Jestem od ciebie dużo straszna! - rzekła Sowa.  

                                            - I co, zjesz mnie?  Możesz mi skoczyć, Mamusiu! - wykrzyknął Jaś. 

                                            Sowa założyła śliniaczek, wzięła do ręki widelec i nóż, schwyciła Siaja

                                            i pokroiła go na kawałki. A wszystkie myszy skakały z uciechy,

                                            nim nieoczekiwanie nie pojawił się Czarny Kot...Jego żółte ślepia

                                            niemal oślepiły je w ciemności...Myszy padły na kolana i zaczęły

                                            błagać go o przebaczenie, piszcząc i wołając:

                                            - Dlaczego jesteś taki koci!!! 

                                            Dalej już nie pamiętam... 

       Tak nazwano Keitha Hudsona (1946-1984),  jednego z najciekawszych wykonawców w historii muzyki reggae, a także jej znanego producenta. W 1974 roku nagrał on w Londynie świetną płytę "Flesh of My Skin, Blood of My Blood", na której pojawiają się trochę mroczne klimaty.  Są na niej ciekawe utwory instrumentalne i mój ulubiony "Darkest Night", choć jest tu też kilka innych, bardziej pogodnych piosenek, które świadczę o talencie Keitha. Płyta, choć krótka i słabo nagrana (mam na myśli możliwości techniczne), zdecydowanie wyróżnia się swym nastrojem i jest dość oryginalna. Właściwie nie ma takiej, która by była do niej podobna, choć ci sami sesyjni muzycy z Jamajki grają na wielu innych. W tym samym czasie nagrał też płytę dabową, która uchodzi za jedną z najlepszych i którą wznowiła później na CD angielska wytwórnia "Blood and Fire", znana ze wspaniałych remasteringów nagrań reggae (brzmią tak samo głęboko i ciepło jak oryginalne nagrania, co jest prawdziwą sztuką).  Nie będę pisał o tym nagraniu, nie tylko dlatego, że go nie pamiętam (choć mam to CD u siebie w domu), ale przede wszystkim dlatego, że prawdziwym fenomenem jest głos Keitha. Właściwie nie można nazwać go pięknym, a jednak jest on przez niego tak używany, że trudno sobie wyobrazić ekspresję bardziej dostosowaną do tekstów, jakie śpiewa.  Jego płyta "Rasta Communication" (1978)  to jedno z najlepszych nagrań w historii roots reggae.  Prawie w całości składa się z cienistych, minorowych utworów, w których mocno zaznaczony jest puls.  Jest to jedna z niewielu płyt reggae, które lubię w całości.  Wyjątkowo chętnie słucham kilku pieśni, ale wszystkie są udane i nie ma tu słabych punktów, a głos Keitha po prostu uwielbiam.  Bardziej mroczną, choć równie pozytywną w swym przesłaniu płytą, jest tylko "Social Living" Burning Speara - wspaniałe nagranie, piękne wokalnie, przewyższające większość swym autentyzmem, głębokością brzmienia i jakością aranżacji - jest to muzyka, w której czuje się, jak mówią o niej czasami jazzmani "feeling". Ktoś słusznie napisał, że "Social Living", to nie tylko jedna z najlepszych płyt reggae, ale jedna z najlepszych płyt w historii muzyki rozrywkowej (a był jeszcze legendarny "Living Dub"). I chociaż "Rasta Communication" różni się od niej tym, że jej brzmienie nie jest big-bandowe i kojarzy się raczej, mimo swej oryginalności, z brzmieniem nowofalowym - jego nastrój jest podobnie gęsty, poważny, a śpiew intensywny i przesycony szczerym uczuciem.  Dla mnie obie te płyty są cudowne, a Keith Hudson nigdy nie nagrał czegoś równie dobrego. Zmarł na raka w sześć lat później. I choć stworzył tu zupełnie inną wizję muzyki reggae niż tę, którą znamy dzięki Marleyowi, muzyka ta ma duszę i wciąż żyje. A dla kogoś, kto lubi roots reggae jest prawdziwym skarbem.

       Przyznaję, że dość późno rozpoznałem talent tego wykonawcy i przez długie lata nie wiedziałem, dlaczego był tak ceniony przez moich przyjaciół. Nagrał niewiele płyt, był raczej producentem, a wszystkie one odbiegają od tego, co znam jako najbardziej ortodoksyjny nurt roots reggae, mieszając trochę muzyczne style i przy odrobinie szczęścia mogłyby być popularne.  Jednak, kiedy po latach posłuchałem jego nagrań, niektóre z nich otworzyły mi serce i zjednały sympatię dla tego człowieka, którego przecież nie znałem. To i owo mogłem potem przeczytać o nim w różnych księgach na temat muzyki reggae, ale wiedza taka nie ma żadnego znaczenia.  Bliskość jakiejś muzyki czuje się, albo nie...             

niedziela, 28 grudnia 2014

                                              - No, nie za bardzo, proszę pana!  Dokładnie 3.49...Chce pan zobaczyć paragon! 

                                              - A może być bez grosika?

                                              - Pan poszuka, na pewno się znajdzie.

         Żyjemy przez krótką chwilę na tym świece.  Przed nami byli inni ludzie i nie mieli pojęcia o świecie, w jakim my żyjemy. Często wierzyli w coś bezsensownego lub umierali za coś zupełnie bez znaczenia, w rewolucyjnych lub wojennych rzeziach. Umierali za coś najczęściej, bo zmuszano ich do tego lub podsuwano im do wierzenia jakieś idee, usprawiedliwiające przemoc.  Ich warunki życia, a nawet długość ich życia bywały nieporównywalne z naszymi (życie było znacznie krótsze i o wiele mniej wygodne). Czuli się bardziej lub mniej bezpieczni w swym świecie od nas, a szukając bezpieczeństwa uciekali czasami od wolności.

         Żyjemy wśród ludzi, zajęci własnymi sprawami, które za chwilę przestaną istnieć.  Nieświadomi konieczności odejścia stąd, ani nawet tego, co będzie jutro, nie potrafimy często kochać swych bliskich.  Nie znamy życia innych ludzi (ani tym bardziej wszechświata), a własne wyobrażenia o nich bierzemy za rzeczywistość.  Chcemy ich często uszczęśliwiać na siłę.  Dwie trzecie z nas żyje w nędzy i braku elementarnej wolności - niewielka cząstka ludzkości ma przesyt wszystkiego, pozostali wolność swą często marnują. Wolność, to bowiem nie tylko spontaniczność, ale także wyzwanie.  Jedni ludzie wyzyskują i niewolą innych dla własnej korzyści lub w imię obłędnych często idei zamieniają ich i własne życie w piekło. Inni przechodzą przez życie w zobojętnieniu na los tych, którzy obok nich żyją. Koncentrujemy najczęściej swą uwagę na rzeczach bez znaczenia dla wartości życia, nie dostrzegając tych, które widzieć warto. Zabijamy czujące istoty, niszczymy przyrodę i w sposób często dla nas niezauważalny, krzywdzimy innych ludzi. Piękno i dobro odseparowaliśmy od prawdziwego życia, czyniąc z dostępu do nich rozrywkę dla tych nielicznych, którzy nie pławią się w konsumpcji dóbr materialnych.  Nad globalnym rozwojem i energią nikt nie ma już tak naprawdę żadnej kontroli.

         Po nas przyjdą inni ludzie, ich świat będzie inny od tego, w którym żyjemy, a skala tzw. problemów, lecz także przypuszczalnie wojen i rzezi,  trudna do przewidzenia.  Aż  w końcu gatunek nasz, o ile uniknie samozagłady, a wraz z nią zagłady wszelkiego prawie życia na Ziemi, przestanie istnieć lub, co jest mniej prawdopodobne, będzie się przekształcał ku wyższym formom.  Historia, zbiorowe doświadczenia ludzkości są najczęściej zapominane (nie istnieje jedno takie doświadczenie - jest ich jak wiadomo wiele, często niezgodnych, a nawet sprzecznych ze sobą).  A kosmiczny lub mistyczny punkt widzenia to dla wielu ludzi niebotyczna abstrakcja lub domena kapłanów i magów, także tych świeckich.  (Większość ludzi wierzy tylko w istnienie czegoś po śmierci).  Świętość została oddzielona od codziennego życia i zamiast przeżywać każdą chwilę w miłości, szukamy jej poza codziennym, praktycznym życiem. 

         W życiu społecznym dominują więzi pozornie racjonalne, ale często mało rozumne i nie służące dobru ludzkiej wspólnoty, a instytucje nadużywają swych uprawnień, tworząc strukturę społecznego zniewolenia.  Mrówki i pszczoły są od nas bardziej szczęśliwe, bowiem to, co nazywamy życiem społecznym, jest dla nas źródłem nieskończonych udręk i tragicznych konfliktów.  Większość ludzi, wspierana przez polityczne autorytety naszych czasów, uważa wartości utylitarne i witalne za najważniejsze.  Ludzie ci wiedzą może coś o gromadzeniu fizycznej energii i o wartości zdrowia, ale nie wiedzą o tym, jak tę energią przekształcać w energią duchową i prowadzić do pogłębienia życia i konstruktywnych, wolnych od politycznego pragmatyzmu lub szaleństwa, działań. Przyzwyczaili się działać jedynie dla własnej korzyści.  Ludzi wrażliwych w świecie zachodniej kultury spycha się natomiast często na margines życia, widząc w nich jednostki nieprzystosowane do systemu społecznej rywalizacji, w którym, mimo frazesów o wolności, dominuje prymitywna stymulacja, oparta na wierze w system (głównie ekonomicznych) nagród i kar.     

         Istnieje tylko ta chwila.  I ta jedyna sposobność do poznania świata i poczucia w nim swej niepowtarzalnej obecności (której warunkiem jest nasz wewnętrzny rozwój), i bycia z innymi w miłości, i w przyjaźni.  Tej chwili chcą nas pozbawić ci, którzy pragną nas wtłoczyć w społeczne role nie odpowiadające naszym psychicznym właściwościom i poczuciu wartości życia.  Ale chcemy przecież czuć się wolni!  W sposób instynktowny rozmnażamy się i przemy ku życiu, rywalizując z innymi o przetrwanie, o dobra materialne lub sukces.  Przypomina to, jak ktoś kiedyś o tym słusznie napisał,  rozwój pleśni, namnażanie się bakterii lub wyścig szczurów.  Tylko, że my ludzie, nie jesteśmy już tylko cząstką tego świata.  Mamy świadomość własnego istnienia i boleśnie przeżywamy nasze niedostosowanie do świata Natury.  Instynkt miłości jest w nas jednak na ogół zbyt słaby, abyśmy uświadomili sobie konieczność powrotu do źródła, do jedności wszelkiego istnienia, czy jak mówią ludzie religijni, do Boga. Jeśli wracamy do poczucia związku z Naturą to w innym, destruktywnym sensie - akceptując milcząco zasadę, że jednostki nieprzystosowane giną i nie zauważając niezawinionego cierpienia innych.  A kiedy, jak zauważył pewien szlachetny człowiek, który odszedł od nas w tym roku, dorwiemy się do wodopoju, to pławimy się w nim, nawet wtedy, gdy inni nie mają jak napić się wody.  Zobacz jak drapieżniki zbierają się tam, żeby wykorzystać nieszczęście wycieńczonych zwierząt. Robią to jednak tylko po to, aby same nie umrzeć z głodu.  I zapytaj siebie, czy mimo pozorów ludzkiej kultury, jesteśmy jeszcze ludźmi.  Czy nie po to istnieje społeczeństwo i ludzka wspólnota, aby do takich sytuacji nie dochodziło?  Jesteśmy przecież stworzeni jedni dla drugich - jak pisał kiedyś o tym pewien starożytny filozof.  (Nie jest wykluczone, że w Polsce zachłysnęliśmy się wolnością rozumianą jako dostęp do możliwości konsumpcji dóbr materialnych i wygodnego życia, i że musi minąć pokolenie zanim, zwodzeni przez specjalistów od marketingu i rzekomych psychologów, uświadomimy sobie wszystkie tego negatywne skutki).

        Posłuchaj historii o ludziach, które opowiadają Twoja matka lub babcia (ojciec i dziadek też, no nie? ;)  i zobacz, że dotyczą one najczęściej ludzi, którzy już nie żyją i którzy o coś się w życiu zabijali np. o to, żeby wyżywić i wychować swe dzieci, zaspokajać własne ambicje, przeżywać gwałtowne lub skryte namiętności, żyć wygodniej, itp. Walczyli z innymi najczęściej o dobra materialne lub o społeczną pozycję.  Na jedyną rzez ważną w życiu, jaką jest świadome istnienie, nie mieli już czasu.  To świadome istnienie nazywam kontemplacją, bo bez kontemplacji nie ma miłości, a bez miłości nie ma prawdziwego (uważnego) życia. Spójrz, jaka to wygodna formułka!  Nie będę Ci jej objaśniał.  Jest zupełnie bezwartościowa, jeśli nie czujesz podobnie.  A jednak czujesz może, że tak właśnie jest i że prawda jest poza tymi słowami, które usiłują ją wyrazić.  A jeśli czujesz inaczej - to określ swą własną prawdę i poznaj samego siebie, ale nie zapominaj, że inni ludzie też chcą mieć prawo do wolnego od cierpienia istnienia... 

 

sobota, 27 grudnia 2014

                 Kto jest lepszy - Mariza czy Ana Moura.  Lubię Anię... 

                                     "Mistrzu - mówi uczeń - Czy znasz tajemnicę życia i śmierci?

                                      - Oczywiście!

                                      - Czy możesz mi ją wyjawić?

                                      - Z pewnością nie.

                                      - Dlaczego?

                                      - Bo to tajemnica!"

                                     (Durix, "Sto kluczy zen")

             Istnieje wiele podobnych tajemnic i ich strażników. 

                                    - Nezumi, czy znasz tajemnicę miłości?

                                    - Oczywiście!

                                    - A czy mógłbyś mi jej nie wyjawiać?

                                    - Z pewnością nie.

                                    - Dlaczego? 

                                    - Bo to tajemnica!

                                    (Durex,  "O jeden klucz za dużo") 

          Mój autor nazywa się Durex, bo to łatwiej zapamiętać.  I po co tyle kluczyć, kiedy jestem otwarty? 

          Jesteś tego warta :-)

piątek, 26 grudnia 2014

                                           Sei Shonagon mówi: "Nitka, gdy trzeba coś szybko zeszyć."                              

                                           

czwartek, 25 grudnia 2014

        Zdrowy sen, pełna miseczka, chwila po napełnieniu kuwety, ciepło i głaskanie, wylizywanie sobie futerka, poczucie, że w domu jest bezpiecznie.  Mitsuko nigdy nie widziała myszy. Kiedyś rzuciła się w kierunku jakiegoś ptaka na balkonie i upolowała jedną ćmę.  Nie miała kociąt.  Kiedy słucha muzyki, często relaksuje się i wywraca łapkami do góry.  Potrafi tak leżeć bardzo długo.  Kiedy w jakimś miejscu pokoju zjawia się słońce, siada lub kładzie się w jego plamce.  A gdy na dworze wieje wiatr, wycofuje się gwałtownie z drzwi balkonowych.

       Czasami bawi się czymś, co leży na podłodze, a kiedy się rozpędzi, trudno jej wyhamować...     

                "Żurawie wyglądają przepięknie, a ich głosy zdają się ulatywać ku niebu."

                (Sei Shonagon,  "Zapiski spod wezgłowia") 

                "Mrówki mają nieładny wygląd, ale lubię patrzeć, gdy szybko przebiegają

                  po powierzchni wody".

                "Czuję głębokie wzruszenie, słysząc odległy głos dzikiej gęsi."

                 Sympatia i antypatia, podziw, odraza i zazdrość, to uczucia autorki wobec 

                 pewnych ptaków i owadów.  W stosunku do ludzi też je czujemy...                

                 "Czaple mają bardzo nieprzyjemny wygląd i źle im z oczu patrzy,

                 Lecz jakże zazdroszczę im, że "nigdy nie śpią samotnie na drzewie yurugi..."

                 "Muchy powinnam umieścić w rejestrze rzeczy, których nie cierpię.

                 Wyglądają odrażająco i nie powinnam ich opisywać na równi z innymi owadami.

                 Muchy siadają na wszystkim, apotem dotykają ludzkiej twarzy lepkimi nóżkami.

                 Współczuję ludziom, których imiona zawierają słowo "mucha."

                 Sei Shonagon lubi ćmy, a kacze jaja uważa za wzór elegancji.  Kiedy coś lubimy

                 lub czegoś nie lubimy, dobrze jest wiedzieć, że możemy być w swoich odczuciach  

                 czasami odosobnieni.  O pająkach nie wspomina. Ale uwielbiała cykady i

                 chrząszcze komemushi - "wygięte w łuk." 

                 "Mówi się, że tak wielka jest w ich serduszkach miłość do Buddy, że kiedy tylko

                 wychodzą z ziemi, zginają się w pokłonie. Lubię słuchać chrobotania ich małych

                 nóżek rozlegającego się w ciemnościach."

                 Kiedy Mitsuko usłyszałaby to chrobotanie, nie byłaby chyba szczęśliwa...

        "TO, CO ODPYCHAJĄCE.  Spodnia strona haftu. Wnętrze kociego ucha. Gniazdo myszy, w którym kłębią się małe mysie noworodki. Szew na skórzanym ubraniu. Ciemne, niezbyt czyste pomieszczenie. Mało urodziwa kobieta otoczona gromadką dzieci. Kobieta, która długo choruje staje się dla kochanka nieatrakcyjna."

                                           (Sei Shonagon,  Makura no soshi, przekład A. Heuchert)

        Przy kręceniu sceny zlizywania spermy z podłogi Kokomi zawahała się przez chwilę.  Zadowoliła już około stu mężczyzn w ramach radosnego bukkake i ledwo mogła otworzyć oczy.  Pan Gokun zwolnił ją jednak natychmiast z pracy.  W zasadzie wszystko jedno mu było, czy zrobi to z rozkoszą, czy w poczuciu głębokiego upokorzenia lub rozpaczy.  Oba te rodzaje zachowań mają swoich fanów. Ważne było to, że dziewczyna zawaliła tak istotny epizod.  Jej zachowanie było całkowicie nieprofesjonalne.  Mimo to szef postanowił, że film zostanie jednak opublikowany.  Pięcioletni synek Kokomi obejrzał go potem w sieci.  Kokomi tłumaczyła mu, że przecież nie pozwoliła się obsikać aktorom, bo tego nie było w kontrakcie. Pozwoliła się tylko związać i przystawić pistolet (rzeczywiście naładowany) do głowy. Film został potem ocenzurowany, co polegało na tym, żeby nie pokazywać na nim męskich organów płciowych.   Mężczyźni w necie ocenili go dobrze - na trzy gwiazdki (na pięć możliwych).  Ich zdaniem Kokomi rzeczywiście cierpiała, a nawet próbowała się zbuntować, co jest bardzo podniecające.  Poza tym ubrana była odpowiednio.  Bo jak jej nie ukarać za taki ubiór? Ale film był trochę za mało ostry...Jednak chłopiec tego nie rozumiał i złościł się.  Czasami dziewczynie wkłada się w usta specjalny potrzask, który powoduje, że nie może ich zamknąć lub lejek, żeby sperma mogła płynąć do niezamkniętych ust. Czarni aktorzy są zwykle prymitywniejsi.  Chwytają po prostu dziewczynę za nos, a ta traci oddech i musi wszystko połknąć do końca.  Ich organy płciowe są większe i rzecz ta nie nastręcza większych trudności.  Ale to już inna specjalność, nazywana "głębokim gardłem."  Tu chodzi przede wszystkim o to, aby gwałcona dziewczyna nie mogła złapać oddechu.  Zmiana specjalizacji nie jest rzeczą prostą, bo kiedy ktoś zdobył nazwisko w jednym rodzaju produkcji, mógł być zupełnie nieznany w innym - a przecież takich filmów kręci się miliony.  Kokomi była osobą nieśmiałą, ale kiedy okazało się, że po skończeniu szkoły i śmierci ojca pozostała bez środków do życia, kolega namówił ją, żeby została aktorką.  Przy bukkake ryzyko zarażenia się hifem jest ogromne.  Wirus może przedostać się do ust, oczu, gardła...

                                         - Ciekawe z czego byś żył? - spytała Kokomi, kiedy synek zaczął tupać nogą, a potem podbił jej oko.

                                         - Zmieniłbym się w groźnego potwora Nezumiego i pozabijał wszystkie demony - wrzeszczał. 

                                         - No, nie wiem.   Za film przynajmniej trochę płacą - tłumaczyła się mama.

          W McDonaldzie chłopiec zrobił jej straszną przykrość:

                                         - Poproszę jednego deeptroatha z kolą - powiedział - i pięć skrzydełek.  Kokomi chętnie by go zadusiła. 

          Poszli razem na spacer do parku.  Chłopiec nadal złościł się i szarpał z matką, a później się popłakał.  Kokomi kochała go bardzo.  Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić.  Na szczęście, kiedy wracali, zaczepił ich sutener Otaka.  Oficjalnie zajmował się marketnigiem, czyli uszczęśliwianiem ludzi.

                                         - Łatwa praca. Nie będziesz miała źle. Tylko odpowiednio się ubieraj.  Dziewczyny cię zaakceptują, jak wkupisz się w ich łaski.  Jeśli nie, będziesz musiała czyścić kibel.  A może wolisz pracować w biurze?

                                         - Zabiję cię!  - krzyknął chłopiec.  

                                         - A ten dupek też mógłby trochę zarobić!  - zaproponował śmiejąc się sutener.

          Matka pogniewała się na niego.  Zaczęła sprzedawać na targu ryby, ale szef chciał zawsze za to czegoś w naturze.  Według sutenera Kokomi wyraźnie nie miała pomysłu na życie.  Była za mało kreatywna. Mogła znaleźć sobie sponsora albo zostać gejszą.  Umarła.  A wtedy chłopiec trafił pod opiekę Mistrza Abe, który zapoznał go z tajnikami życia duchowego.  

                                         - Twoja matka była świętą - mawiał Mistrz Abe - Podobno śniło jej się kiedyś, że jej klientem był Jezus. Jej rodzice byli chrześcijanami.  Przyszedł do niej jak inni klienci i zamiast wziąć coś od niej, dał jej miłość.  To było wtedy, kiedy jej ojciec był już ciężko chory i dziewczyna musiała zarobić na ratowanie mu życia.  Dziewczyna była pewna, że sama jest zarażona nieuleczalną chorobą, na co wskazywały wyniki badań, a Jezus ją uzdrowił.  

          Jednak chłopiec nie uwierzył mu.  Podobno na chwilę przed śmiercią mama nuciła jakąś piosenkę, ale nikt nie wie, o czym ona była.                               

                  

środa, 24 grudnia 2014

       Słuchałem dzisiaj Patti Smith z płyty Twele (2007), na której śpiewa dwanaście swoich ulubionych piosenek, między innymi Hendrixa, Stonsów, Doorsów, Beatlesów, Dylana, Nirvany. Chyba wszyscy znają tę świetną płytę.  Ale całe swoje serce Patti włożyła w interpretację pieśni Steviego Wondera Pastime Paradise. Nie jest to pieśń o tym, jak cudowny jest świat - wspomina o złu tego świata. Nie jest jednak przez to ani mniej piękna, ani mniej optymistyczna. Jej smutek jest mi bliski...Widok miesięcznego dziecka (córeczki mojego bratanka) rozczulił mnie trochę. Myślałem, że nikt tego nie zauważy (nie jestem specjalnie wylewny) - ale ktoś jednak zauważył.  


 

 




        Wyglądam przez okno na wyludniony świat. Wiatr wieje przeraźliwie i deszcz pada, i przypominam sobie kogoś, kto podczas wigilii był zawsze bardzo samotny.  Osoba ta już pewnie nie żyje.  A jeśli żyje?  "Czuję taką pustkę" - mówiła. "Jesteś jedyną osobą, jedynym człowiekiem".  To trudno być jedynym człowiekiem.  Kiedyś spotkaliśmy się przypadkowo na ulicy i rzuciliśmy się sobie w objęcia.  Nie ma Jej już na tym świecie, czy jest?  Mój list do redakcji literackiego pisma dołączony do Jej wierszy pozostał bez odpowiedzi.  Gdybym pił z redaktorem wódkę a poetka była młodą dziewczyną, to pewnie by mi odpowiedzieli.  Tak powiedziała.  Wysłałem więc podobny list do redakcji pisma, która jest w Krakowie. Nie mają zwyczaju odpowiadać na takie listy.  Może ich nawet nie czytają?   Określenie "wartościowa poezja" w ustach kogoś, kto nie należy do środowiska musiało brzmieć trochę zabawnie. Czekała.  Tłumaczyłem Jej, że powinna jeszcze zaczekać.  Później już rozmawialiśmy o czymś zupełnie innym, tak jak wtedy, kiedy Ją po raz pierwszy spotkałem i jak prawie zawsze.  A widziałem Ją ostatnio wychodzącą z Łazienek bocznym wejściem od ulicy Parkowej.  Szła jak zwykle zamyślona, a Jej drobna sylwetka przypominała widok małej dziewczynki.  A ja zastanawiałem się, czy nie podbiec do Niej. Było już po zmierzchu.  Nie chciałem jednak przerywać Jej zamyślenia.  Wtedy widziałem Ją po raz ostatni...Jest kilka takich bliskich osób w moim życiu. Nie wiem nawet, czy żyją.  Błądzą gdzieś na krańcach świata, na granicy marzenia i snu, równie realni, jak ja. Pozostała miłość i tęsknota.   

                                                "Ten wielki płat śniegu był czaplą,

                                              która spoczęła na modrym jeziorze.

                                                 Nieruchoma na skraju piaszczystej ławicy,

                                              biała czapla przygląda się zimie."

 

                                              Wiersz ten napisał: Li Tai-Po, największy

                                              może z chińskich poetów naszej ery, w VIII wieku.

                                              Przetłumaczył Leopold Staff w 1922 r z francuskiego

                                              przekładu Toussaint'a.

                                              A dzisiaj o 7.12 opublikowałem go tutaj ja.

                                              Czapla to mój ulubiony ptak. Napisałem o niej kiedyś

                                              wiersz i bliska mi jest jej kontemplacyjna natura,

                                              którą ukazuje chyba najlepiej malarstwo chińskie.

                                              Może ktoś poza mną jeszcze tęskni za zimą.

wtorek, 23 grudnia 2014

       To tytuł nowego opowiadania Nezumiego, którego akcja rozgrywa się w Kioto.  Życzę wszystkim pogodnych Świąt, świątecznych i nieświątecznych, jakie kto woli lub jakie może mieć.  I niech każdy odnajdzie cząstkę samego siebie w kimś bliskim, a jego cząstkę w sobie samym. Nie mam tutaj bynajmniej na myśli jakiegoś ludożerstwa, lecz miłość do osób, które kochamy i które są nam bliskie. Mam nadzieję, że deszcz niedługo padać przestanie i choinki tak bardzo nie zmokną. 


        "...Jeszcze w osiemnastym wieku, pod wpływem idei neokonfucjańskiej, japoński moralista Kaibara Ekiken pisał:

        "Pięcioma najcięższymi chorobami kobiecej duszy są: nieposłuszeństwo, zły humor, obmowa, zazdrość i głupota. Te pięć przypadłości dotyka siedem lub osiem kobiet na dziesięć i jest dowodem niższości kobiety w stosunku do mężczyzny...Najgorsza jest głupota, matka pozostałych czterech. Kobieta jest jak cień: to stworzenie bierne..."   Tych uroczych tekstów uczono młode dziewczęta. Coś z tego pozostało aż do naszych dni, jeśli nie w mentalności  kobiet, to na pewno w mentalności wielu japońskich samców."

        (Claude Durix, Sto kluczy zen)

 

        Polskich też, choć starannie to ukrywają pod szerokim uśmiechem.  Najbardziej podoba mi się określenie "głupota, matka pozostałych czterech."   Bo ojciec na pewno nie - głupota jest przecież rodzaju żeńskiego jak mądrość (w naszym przynajmniej języku).  Mam nadzieję, że tym tekstem zadośćuczynię feministkom. Oby nigdy nie popadły w drugą skrajność (twierdząc, że faceta trzeba wychowywać). 

       

poniedziałek, 22 grudnia 2014

                                                       Deszcz pada, wiatr wieje,

                                                       tylko Budda się śmieje

                                                       i ma jedno życzenie

                                                       "Pogody w Boże Narodzenie!"

My sayings are very easy to recognize and easy to put into practice                          

 . *****************************                        .   

                                 .                                       .  *                    *                *            *         *

                                                                                .                                       

                                                                                                 .

.......................................................................................................................     .                                                                         .                  

                                                         Nonbeing is called the begining of darkness                                                                                                                                         .    

                            IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII.IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII

                                                                                                                                            .

                                                              *                                                                                    .

                    /                                                        *                                                                                           \

              /                                                                                                                                                             \

         /                                             Darkness without no sorrows                                                                                                                          \

    /                                                                                                                                                                             \

/                                      .   .    .    .           .  .  .  .                                       *

                             .

Just do it!    .                 .                                                                                                                                 \   

niedziela, 21 grudnia 2014

                           - Niektórych moich przyjaciół ogarnęła gorączka złota?

                           - Jak to?

                           - Myślą, że milczenie jest złotem. Mnie wystarczy srebro.

                           - Le Goff napisał, że w średniowieczu niezmiernie rzadko używano złota. 

                           - No właśnie!  Nie żyjemy przecież w średniowieczu!

                           Chyba Nietzsche...

treści wpisu

 

 

 

 

 

 

                                                                    *

 

 

 

 

 

 

 

Nie ma powodu do niepokoju.

         To w nawiązaniu do poprzedniego wpisu.  Zważywszy smak diablej szynki do polewy można dodać miodu i kilka rojnych pszczółek na okrasę.

         Podawać powódce po wódce!   (Chodzi o to, żeby diabeł szybko skruszał).

                                                           Z poważaniem,

                                                           Dr Kott

                                                           Znany i Ceniony Autor Przepisów Kulinarnych

                                                           Kawaler Orderu Mruczysława ze wstęgą

sobota, 20 grudnia 2014

                      Pomyślał kot śpioch.  Koty, jak wiadomo, przesypiają około 80% życia. Zupełnie tak samo, jak my :)

 
1 , 2 , 3