Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
poniedziałek, 30 stycznia 2017

 

 

                             może i bezzębna

                             za wyjątkiem

                             dwóch niewielkich kiełków

                             wypluwała z siebie

                             zaklęcia i wiersze

                             zmieszane z krwią

                             limfą i moczem

                             piękna jestem mówiła

                            

                             jesteś jak siwa ćma

                             o skrzydlatych oczach

                             jak motyl który tańczy

                             na kropelce wody

                             jak miodne żądło osy

                             jak mała baletnica   

                             która zgubiła na stacji bucik

                             odpowiadałem 

                             jak umiałem

                            

                             a ona wędrowała

                             swą ścieżką bez kresu                            

                             aż kiedyś wyszła poza świat

                             i rozpuściła się we mgle 

                             została po niej dobroć

 

 

 


niedziela, 29 stycznia 2017

 

 

       Opadły już jesienne liście, które rozwiał wiatr

i śnieg pokrył ścieżkę. Mnich popatrzył przed

siebie i ujrzał różową kulę zachodzącego słońca,

rozlewającą się łuną po niebie.

       Kiedy wróci do chatki, znajdzie tam okruchy

placka, o ile oczywiście nie zjadły go myszy

i głodne duchy. Ogrzeje się herbatą i przykryje

kocem, a potem zaśnie...

     Ale na końcu ścieżki ukazała się jakaś skulona

postać. Poszukał w pamięci. To była ona

- dziewczyna, którą kochał. Odeszła od niego

zeszłej zimy. Na jej widok zrobiło mu się ciepło,

serce zabiło mu mocniej, a na jego twarzy pojawił

się radosny uśmiech. Upadł w śnieg, a dziewczyna

zamknęła mu oczy.

    Ktoś potem odnalazł w chatce jego zapiski,

zabrał je ze sobą i rozpalił nimi ogień w piecu. 

Niejeden poeta marzyłby, aby jego utwory mogły

wzniecić podobny płomień... 

sobota, 28 stycznia 2017

 

                                      pusta łąka

                                      i rozłąka

                                      pusty księżyc 

                                      puste gwiazdy

                                      puste krople

                                      pusty deszcz

                                      pusta pustka

                                      pusta pełnia

                                      puste światło

                                      pusty mrok

                                      życie pełne

                                      niespodzianek

                                      świecy płomień

                                      i pewna śmierć

piątek, 27 stycznia 2017

      

       Utwór ten nie należy do post-punkowych produkcji Cave'a,

lecz raczej do tych, które ktoś słusznie nazwał teatralnymi.

Bardzo polubiłem Nicka i znam większość jego nagrań, ale to nie znaczy,

że podoba mi się wszystko, co lubią inni. Przykładem może tu być

"Deanna" - piosenka, której nigdy jakoś nie mam ochoty słuchać,

albo nieco dla mnie konfekcyjna pieśń "Death is not the end." 

Nie mam też swoich ulubionych jego płyt...Czasami lubię jego spokojne,

smutne i liryczne ballady, częściej utwory bardziej teatralne, dramatyczne

i mroczne, albo nośne rytmicznie i rockowe lub solidnie bluesowe - zawsze

te, które wyróżniają się oryginalnym brzmieniem, co w przypadku jego

aranżacji nie jest rzadkie (przejawia pod tym względem duży talent)

...Niezależnie od wszelkich stylistyk i wpływów Nick jest jeden, i nastrój jego

utworów od depresyjnego smutku i mroku po agresywność i euforyczne

ukojenie, jest wyrazem jego widzenia świata i osobowości, w której niejaką

rolę odgrywa też dość drapieżne poczucie humoru.

     

 

02:02, nazumi13
Link Komentarze (5) »
środa, 25 stycznia 2017

 

    Michelangeli. Chcę jeszcze raz posłuchać

jak gra Debussy' ego. Przede wszystkim

preludia, tak niepodobne do tych, jakie

komponowano wcześniej - od Couperina

po Chopina.

 

    Śniło mi się, że całą noc nie spałem

i próbowałem schwytać motyla. A kiedy

się obudziłem, motyl siedział przede mną

na stoliku. Nie próbowałem już go schwytać

i zapadłem w sen. Śniło mi się, że motyl

odleciał, a ja się przebudziłem. A kiedy

to się stało - motyl sam usiadł mi na dłoni. 

Wtedy zamknąłem oczy i naprawdę się

obudziłem w tym moim śnie. Ale motyla

już nie było. Położyłem więc twarz na

poduszce i zasnąłem...

 

      Michelangeli gra zatopiony w marzeniu

jak poeta...

poniedziałek, 23 stycznia 2017

 

 

                                        Pozwoli Pani

                                        że się zawężę

                                        do Pani szyi

                                        trzeba to chyba

                                        troszkę uściślić

                                        - rzekł prof. Boa

                                        (Kusiciel)

 

 

 

 

 


niedziela, 22 stycznia 2017

 

           ten sen to nonsens

           nie miał prawa ci się przyśnić

           wszystkim wam się wydaje

           że żyjecie

           złościła się śmierć

           zanim zdmuchnęła

           dmuchawce jego oczu

           współczuję ci powiedział

           codziennie musieć zabijać

           tysiące ludzi zwierząt i roślin 

           bez chwili wytchnienia

           niosę im ulgę westchnęła

           zaciskając kościste palce

           na szyi jagniątka

           a to z ufnością

           zajrzało jej w oczy

              


 

                                   nikt nikomu nic

                                   nikogo nie ma

                                  

                                   pusta ulica

                                   przy ulicy Pustej

 

                                   tylko pustułka

                                   rozgląda się

                                   taka zwyczajna

                                  

                                   a ty już wiesz

                                   kto czeka na pętli

 

                                 

sobota, 21 stycznia 2017

              Toru napisał fraszkę            

       i był z siebie bardzo dumny.

       W sam raz jak na taki blog.

 

       Jesienią myślała o zimie,

       wiosną, że lato przeminie

       i tak się ze sobą mijała,

       że w końcu życie przespała

              

              Nazumi spojrzał na

      niego z uśmiechem.

      - Lepiej napisz o sobie -

      powiedział - Wytykanie

      innym błędów to żadna

      mądrość...I sam napisał

      taką.

 

             Gdy sprawa ważka     

             furkocze ważka

             cicho przemyka

             zwinna traszka

             to dla niej fraszka

                         

17:57, nazumi13
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 stycznia 2017

    

 

   Na Luniemigotliwej nie może chyba zabraknąć tej pięknej,

księżycowej muzy(ki). A to jedno z najlepszych jej wykonań,

jakie znam. Pięknie też dźwiękowo zrealizowane...

 

 

 

      Z nowszych nagrań całej Suity, której częścią jest słynne

Clair de Lune, polecam też nagrania Noriko Ogawy i Pascala Roge. 

Oba są bardzo sugestywne, choć w przeszłości odnaleźć można

nagrania jeszcze piękniejsze... 

 

     Życie Debussy' ego zawsze wydaje mi się za krótkie i zasmuca

mnie to, że pod koniec wypełnione było już niemal wyłącznie cierpieniem.

Ale muzyczny świat, jaki nam pozostawił, nie ma sobie równych. 

Późno go odkryłem.  

16:14, nazumi13
Link Komentarze (7) »
środa, 18 stycznia 2017

 

      NAJBARDZIEJ NIEGODZIWA RZECZ NA ŚWIECIE

     

      Kiedyś Mysz Polna powiedziała:

      - Nie ma bardziej niegodziwej rzeczy pod słońcem

niż szydzenie z nieszczęśliwego, jak to czyni czasami

ktoś na widok tego, co wyprawia kot, bawiąc się nami.

Jeśli nawet bogowie nie istnieliby, to musieliby się

narodzić i zagrzmieć. -


     O TYM KOGO NALEŻY SIĘ W ŻYCIU WYSTRZEGAĆ

 

    Kota, nawet jeśli wydaje się syty. Sowy, nawet kiedy

drzemie. Trucizny, którą zatruwają nas ludzie.

 

 

     PRZYJACIEL I DOBROCZYŃCA

 

    Pies jest największym przyjacielem myszy.

 

 

     O BOGU

 

    Bóg jest ogromną i potężną myszą. Na jego widok

drżą wszystkie koty. W swym miłosierdziu potrafi

sprawić, że urwane przez kota łapki odrastają.

Potrafi wskrzesić martwą mysz.


  

            

 

 

 

                                          cicho wita mnie staw   

                                          milczymy choć zaczyna już

                                          padać deszcz

                                          w księżycowej poświacie

                                          krople spadają

                                          pozostawiając po sobie kręgi

                                          zmierzch zastyga

                                          a powietrze drży

                                          od niewidzialnych poruszeń

                                          duchów i zjaw

                                          słyszę ich westchnienia i jęki

                                          które porywa wiatr

                                          i wieczność zaczyna się od nowa

                                          tylko ja przepadłem

                                          jak kamień w wodę...

 

 


wtorek, 17 stycznia 2017

 

 

                                 rosa na płatkach róży

                                 powstaje w nocy

                                 i ginie o wschodzie słońca

                                 albo opada gdy wieje wiatr

                                 krótkie jest nasze życie

                                 mój Nezumi

                                 więc powstrzymaj łzy

                                 niech świetlik

                                 oświetla ci drogę

                                 do krainy

                                 z której nie ma powrotu

                                

poniedziałek, 16 stycznia 2017

 

      Trochę już tych moich zapisków istnieje. 

Zapiski to jedna z mych ulubionych form

literackich w literaturze japońskiej. Nie są

uporządkowanymi wypowiedziami, lecz

przypominają raczej swobodne pociągnięcia

pędzla. Forma takiej wypowiedzi istnieje od

czasów, kiedy dama dworu Sei Shonagon

napisała słynne "Zapiski spod wezgłowia"

(przełom X i XI wieku).

     Zwykle zamieszczałem tu jakieś barwne

opowieści, a teraz pora na krótkie refleksje

o życiu. W tytule mowa o fragmencie 666A,

gdyż po pewnym tsunami część mojego 

tekstu zaginęła i ostatecznie zostanie odnaleziona

przez istoty bardziej inteligentne niż ludzie.

     Zapraszam zatem do następnego wpisu

- pojawi się niedługo, o ile jeszcze pozostanę

przy życiu (nasza Mysz ma pewne kłopoty ze

zdrowiem).

niedziela, 15 stycznia 2017

 

    W dawnych księgach zapisane są dziwy.

Kiedyś dwóch ludzi spotkało się ze sobą

w środku nocy, a potem zamieniło się

twarzami. Jeden miał twarz księżyca,

a drugi lwa. Po tej nieoczekiwanej zamianie

na niebie ryczał księżyc, a polujący lew

świecił jak księżyc w pełni.

    - Straciłem twarz - powiedział pierwszy

z nich. -

   - Straciłeś twarz - rzekł drugi.

I odtąd ludzie w tej okolicy bardzo bali się

ryczącego księżyca, który dotychczas

przecież milczał. A polujący lew przypominał

swą jasnością ducha...   

sobota, 14 stycznia 2017

 

 Krótka opowieść

 _______________

      - Wszystkie kruki są czarne - powiedział Pan Tanaka.

      - Ależ nie! To zdanie nie jest logicznie prawdziwe.

      Przecież "Zapiski myszy polnej" Nezumiego, to 

      prawdziwy biały kruk. Nawet autor nie ma swego

      egzemplarza - zaoponowała Lenora Fox.     

      - Ach, to ten Samotny Marzyciel!  Czytałem parę

      odcinków, ale książki jeszcze nie widziałem. - 

      Tanaka zdjął okulary i przetarł je ściereczką.

      - Wygląda na to, że będzie sławny dopiero po śmierci. -

      - Taki jest los wszystkich, którzy odważyli się

      na nieśmiałość...- westchnęła Lenora.

     

 

O czym chciałbym dzisiaj powiedzieć

______________________________

      Martwi mnie to, jak małą wagę przywiązuje się

w Polsce do ochrony zdrowia. Z powodu smogu 

umiera podobno prawie 50 tys osób rocznie, a

kilka razy więcej z powodu braku pieniędzy

na skuteczne leczenie chorób. Niewiele się też

robi, żeby chorobom zapobiegać. Jednostka nie

istnieje. Jak ktoś słusznie zauważył, głównym

zadaniem służby zdrowia stało się oszczędzanie

na pacjencie.

 

KOMUNIKAT O STANIE MEJ DUSZY

___________________________

     Według informacji Instytutu Hydrologiczno-

Psychologicznego Stan mojej duszy na dzień 13

piątek utrzymywał się w dolnej strefie stanów

średnich.  Przybyło 0, ubyło 5.  

 

Z mojego życia

____________

     Po wyjściu od mojej matki po jedenastej

wieczór przewróciłem się nagle. Szczęśliwie

upadłem na plecy, ale przeleżałem tak przez

jakiś czas nie mogąc się podnieść. Wszystkie

miękkie rzeczy w mojej torbie uległy

zmiażdżeniu. Przyczyna tego upadku pozostaje

nieznana.  Nie pośliznąłem się, ani o nic nie

potknąłem... 

piątek, 13 stycznia 2017

 

     Swoją jawę można czasami przyśnić,

a kiedy pojawia się sen, to bywa bardziej

realny niż jawa.   

     Przyśnił mi się sen tak smutny, że nawet

jeszcze teraz nie mogę wyzwolić się z jego

nastroju.  Był jak bardzo realistyczny film,

ale poszczególne zdarzenia były tak

nieprawdopodobne, że trudno byłoby mi

je opisać, bo istnieją tylko jako sceny

w filmowym arcydziele godnym największych

mistrzów kina. We śnie byłem z moją ukochaną

a potem starałem się do niej dotrzeć. Zobaczyłem

nagle jej twarz za ladą jakiegoś ponurego baru 

i próbowałem się do niego dostać, ale okazało się,

że jestem na innym balkonie i przechodząc 

do niej przez barierkę mogę runąć w przepaść.

Była to końcowa scena filmu - a w dole, pode mną,

kiedy omsknęła mi się noga, ujrzałem jakąś

dworcową halę wypełnioną ludźmi jak teatr.

      Nastrój tego filmu, w którym oboje szukaliśmy

siebie, jest dla mnie wręcz zabójczy, bowiem z 

całego obrazu pozostała tylko przepaść.

Wiadomo, że nie uratuję już mojej ukochanej.

To, że film ten ma też swój aspekt komediowy,

zauważyłem dopiero teraz. Moja ukochana nigdy 

nie pracowała w barze, jednak w swej pracy

występowała wobec ludzi w pewnej roli i była

przez nich podziwiana. Kiedy nagle straciła

pracę, poczuła się jak sławna aktorka, która musi

resztę życia przeżyć w samotności. Odczucie to

było w jej sytuacji czymś całkiem naturalnym. 

     

      Wczoraj musiałem bardzo wcześnie wyjść z

domu. Nie pamiętałem, na jaką godzinę jestem

zapisany na zabieg, który okazał się dość krwawy.

Rana po nim nie chciała się goić.  W którymś

momencie poczułem się bardzo słabo, a musiałem

jeszcze odwiedzić swą matkę, od której wracałem

w środku nocy.  A ponieważ po wielu nieprzespanych

nocach organizm mój był w stanie pewnego

wycieńczenia, po zobaczeniu, że nikt nie przyjął

mojego zaproszenia na facebooku (były to przeważnie

same Japonki grające, jak moja ukochana, na

instrumentach muzycznych, więc pewnie nie znalazły

na to czasu - niektóre zaglądają tam co pół roku) po

raz pierwszy od miesięcy położyłem się spać.  Gdyby się

coś działo lekarz przyjmie mnie bez kolejki.

      Posłucham chyba dzisiaj trochę muzyki. Odłożyłem

sobie nawet taką śmieszną płytę z duetami Elli F. 

z Louisem A.  (Dawno już jej, a może nawet nigdy, nie

słuchałem - Billie H. słucham zawsze). Ale choć położyłem

ją na moim biurku, nie mogę jej znaleźć...

   

    

czwartek, 12 stycznia 2017

 

 

 

                                     Uzda wilczą

                                     dysza ziewa

                                     koham jom

                                     Bruneto blondyno

                                     ja siebie dziś dziewczyno

                                     salować fce

                                     saluje twojo skroń

                                     Madman

                                     ksiądz że to uzda tfe

                                     Madame

 

                                     Sakurayama

                                     śnię o tobie dziś

                                     Sakurayama

                                     jak opadły z drzewa liść

                                     wtem losu zmiana

                                     i miłość buzi się nieznana

                                     Sakurayama

                                     nie mam już dokąd iść

wtorek, 10 stycznia 2017

 

      ...A i to jeszcze przeczytaj, zanim mnie

nie będzie. 

      Rumi, wielki mistyk i poeta, napisał

o kochanku, który opowiadał swej ukochanej,

jak dla niej ryzykował życie i ile zniósł wyrzeczeń. 

     "Płonął w nim ogień i choć nie wiedział, co to,

płakał jak płacze świeca woskowymi łzami,

spalając się w żarze płomienia.

      Ukochana rzekł doń:

      - Zrobiłeś to wszystko, lecz teraz nadstaw uszu

i posłuchaj mnie bacznie. Nie zrobiłeś bowiem 

tego, co jest sednem istoty miłości i oddania. 

Twoje czyny to rzeczy drugorzędne. -

      - Co jest sednem i istotą, powiedz miła. -

      - Umrzeć i przestać istnieć. Tymczasem ty 

zrobiłeś wszystko, ale nie umarłeś. Żyjesz. Słuchaj,

oddaj życie, jeśliś kochankiem gotowym poświęcić

się bez miary! -

      Nie wahając się ani chwili ukochany położył się

na ziemi i wyzionął ducha. Postradał życie śmiejąc

się i weseląc jak róża. Ten śmiech pozostał w nim

jak dziedzictwo po wiekuiste czasy, niczym

niezmącony duch i rozum mistyka."

 

    (Przekład I. Nowicka)

 

     To początkowe słowa cudownej pieśni

skomponowanej przez zapomnianego już

angielskiego kompozytora epoki baroku.

Jej piękna melancholia jest mi bardzo

bliska. A jej powodem jest oczywiście

miłość, która umarła.

      Chciałoby się czasami znaleźć taką

samotność. Zamiast tego człowiek musi rano

wstać do pracy.

      Jutro będzie ona polegała na

komentowaniu w grupie studentów

pogodnego tekstu Hume' a "O samobójstwie." 

Ten sławny esej powstał w czasach, gdy

samobójców potępiano, a nawet karano

dodatkową, symboliczną śmiercią. Według

tego filozofa, samobójstwo nie jest niezgodne

z naszymi obowiązkami wobec Boga, naszych

bliźnich i nas samych.

     Argumentacja Hume' a jest w wielu

miejscach możliwa do podważenia, niemniej 

jest to jeden z najważniejszych filozoficznych

tekstów mówiących o potrzebie tolerancji. 

     Podczas seminarium, prowadzonego

przeze mnie kilka lat temu, jedna z moich

studentek, z którą miałem też bardzo bliski

osobisty kontakt, powiedziała mi, że boi się

przyjść na zajęcia poświęcone temu tekstowi. 

Miała za sobą trzy nieudane samobójcze

próby, a ja ratowałem ją przed kolejną...

Powiedziałem jej, że może nie przychodzić,

ale, że utwór ten jest napisany tak, że nie

wywołuje żadnych przykrych skojarzeń.  

      Zjawiła się na zajęciach, jak zwykle 

wspaniale przygotowana do rozmowy o tekście,

a potem na spacerze powiedziała mi, że nie 

tylko nie czuła niepokoju, ale przeciwnie,

spłynął na nią bardzo wielki spokój podczas

tego spotkania...Tak ważną rzeczą bywa

czasami uwolnienie od poczucia winy.

      Tekst Hume' a, prekursora najbardziej dziś

wpływowego na Zachodzie nurtu filozofii

analitycznej, jest rzeczowy, ciepły i ludzki. Jego

niedostatkiem jest na pewno brak szerszej

perspektywy egzystencjalnej. Hume nie wchodzi

głęboko w psychologię, ale łagodnie perswaduje,

że czasami decyzja o samobójstwo jest decyzją

racjonalną, która uwalnia nas od trudnego do

przyjęcia i zniesienia cierpienia.

     W rzeczywistości jest jednak zwykle inaczej

- samobójstwo jest rezultatem depresji,

a jego bezpośrednie motywy bywają głęboko

irracjonalne.            

     Podeszły wiek, nagła utrata środków do życia

i nieuleczalna choroba, to najważniejsze według

filozofa okoliczności usprawiedliwiające odebranie

sobie życia.  Są też inne - mniej już odnoszące się

do sytuacji w miarę codziennych. Jeżeli ktoś czuje,

że nie wytrzyma tortur i zdradzi, to lepiej, jeśli

się przedtem zabije. Dla samobójstwa popełnianego

z miłości Hume nie miał raczej zrozumienia i nie

usprawiedliwiał go.

      Zdarza się czasami, że wyobrażam sobie, jak

studenci czekają na moje przyjście, a potem

dowiadują się, że ich nauczyciel już nigdy więcej

się nie pojawi...Może dlatego, że na kilka dni przed

jego samobójczą śmiercią spotkałem na korytarzu

mego kolegę i byłem później w miejscu, w którym

pozbawił się życia. Wchłonąłem raczej upiorny 

nastrój tego miejsca i dość dokładnie

przeanalizowałem szanse nagłej rezygnacji z

zabójczej decyzji. Były chyba żadne - absolutnie

wszystko w tym miejscu musiało go w niej utwierdzać,

a nie znalazł się nikt...kto by z nim porozmawiał.

Kiedy go mijałem na tym korytarzu był w dziwnej

jakiejś euforii.  

     Niedługo potem czytałem już w sieci, że z takim

wyglądem, to może dobrze, że się zabił.

poniedziałek, 09 stycznia 2017

 

 

    Publikowałem tu kiedyś "Chwile z Pemą Cziedryn",

znaną i ciekawą Autorką buddyjską. Ale dzisiejsza

chwila będzie krótka i pozbawiona mojego komentarza. 

 

     "Nie roztrząsaj cudzych wad!" Mowa

o zaniżaniu wartości innych, żeby samemu

poczuć się lepiej. Być może robimy to tylko

w myślach. Nie powiemy tego głośno,

ponieważ nie spodobałoby się to otoczeniu,

ale w myślach mówimy o Mortimerze bardzo

dużo jak okropnie się ubiera, porusza, jak

rzuca na nas chłodne spojrzenie, gdy

próbujemy się do niego uśmiechnąć. W końcu

dochodzimy do wniosku: "Już dość - krytykuję

Mortimera od dnia jego przyjazdu, może pora

się z nim zaprzyjaźnić?" Ale na nasz promienny,

fałszywy uśmiech, Mortimer odpowiada 

lodowatym spojrzeniem. Roztrząsamy więc

dalej jego okropne cechy...Nie przyjdzie nam

do głowy, aby zamienić się z Mortimerem

miejscami, wczuć w jego położenie, a już

na pewno nie czujemy do niego żadnej

wdzięczności."

     (Pema Cziedryn, "Zacznij tam, gdzie jesteś",

      przekład M. Góralczyk-Przychodzka dla

      Wydawnictwa Khandro)

 

Jeśli zainteresował Cię ten wpis - przeczytaj też poprzedni! 

 

     Jeden z chińskich mędrców napisał kiedyś,

że nigdy nie zrozumiemy naszych snów. Ale

to było przed wiekami, a nie w epoce Freuda

i Junga, która chyba jeszcze się nie skończyła.

A oto przykład snu analizowanego w znanej

książce Donalda Kalscheda "Wewnętrzny 

świat traumy..." - przykład zaczerpnięty z

innej książki, z której interpretacją autor

się nie zgadza. 

     A ciekawe, co Ty o tym myślisz?

_____________________________________

    "Jestem na tarasie naszego domu,

leżę na sofie spowita pięknym

księżycowym światłem. Za moją

głową, w miejscu, gdzie w rzeczywistości

są drzwi do pokoju gościnnego, jest

czarny korytarz. U wejścia do korytarza

siedzi czarna żaba, ogromna i straszna.

Ogarnia mnie niewyrażalne przerażenie.

Nagle wszystko się zmienia. Z cienia

spowijającego korytarz wychodzi nie

ogromna żaba,lecz mój ojciec z bronią

w ręku jak pospolity morderca. Jestem

sparaliżowana lękiem! Obudziłam się,

czując nieprzyjemną atmosferę mojego

dzieciństwa, i nie mogłam przez dłuższy

czas się z niej otrząsnąć.

__________________________________

     Sny odzwierciedlają czasami nasze traumy.

Ojciec pacjentki miał gwałtowny i wybuchowy

charakter, ale uwielbiał żaby i dziewczynka 

zaprzyjaźniła się z nimi w swym ogrodzie,

dokarmiając je, a nawet czasami przygrywała im

na flecie. 

 

      Nie pytam Cię o Twoje sny. Potraktuj to więc

jako zabawę. 

      Ale może warto czasami zajrzeć w głąb

samego siebie i uwolnić coś lub odblokować,

aby widzieć świat w sposób wolny od lęku.

Choć trzeba to robić ostrożnie, bo nie wiadomo

przecież, co ku nam z nieświadomości

wypełznie.


niedziela, 08 stycznia 2017

 

        Przesławny Dr Kott, autor "Przepisów kulinarnych dla 

sów i kotów" podrzucił mi jeszcze jeden przepis, ale domaga

się od redakcji Lunymigotliwej podwyżki. Oświadczam, że

nie ulegnę temu moralnemu szantażowi. Sam tutaj nic nie

zarabiam - wszystko bierze blox! - więc jak mam się czymś

dzielić?  Jak zwykle publikuję więc bezinteresownie, czyli

gratis!  A ty Kocie nie licz na podwyżkę, bo takowej nie będzie!

A zatem, drodzy Czytelniczki ;-) i Czytelnicy 

 

                   RAKI ZIMUJĄCE W ZALEWIE OWOCOWEJ

      

       Weź dużego lub sporego raka!  Zagotuj wodę w odpowiednim

naczyniu. A następnie wrzuć żywego raka do wody, aby skruszał.

Gdy to nastąpi, zobaczysz, że chodzi do przodu i to nawet na

bezrybiu - tam, gdzie raki zimują!

 

                  RAKI ZIMUJĄCE W POLEWIE OWOCOWEJ 

 

      Przyrządzamy podobnie, tylko na słodko!

 

                 Całuję rączki bez obrączki

 

                            WASZ DR KOTT 


sobota, 07 stycznia 2017

 

 

                                     poruszają igiełkami

                                     ale tylko wtedy

                                     kiedy tego nie widzisz

                                     ciche jak oddech zeszłej zimy

                                     ścięty nocą

                                     a jeden z nich biały

                                     stoi nad jeziorem Mnemozyne

                                     uważaj abyś tam nie zabłądził

                                     skomplikowana bywa bowiem

                                     topografia zaświatów

                                     może uderzył w niego piorun

                                     i teraz jak widmo

                                     stoi we mgle

                                     nieporuszony

                                     i płyną wieki                                    

                                     przez twe zamknięte powieki

                                     aż po wieko

                                     jej powiek

                                     po wieki wieków

                                     kamień

 

 

      Mitsuko dosłownie olała "Aforyzmy chińskie."

A było to tak!  Książeczka leżała na biurku w miejscu,

w które kot nigdy nie zaglądał. Tym razem tam jednak

wskoczył.  Książeczka spadła na podłogę, więc po

pewnym czasie, jak wszystko, co leży na podłodze,

została obsikana. Jej okładka jest zamoknięta, ale

w środku nie ma zacieków, więc, jak zauważył inspektor

Nezumi, Mitsuko musiała nasikać obok, a książeczką 

starała się przykryć to miejsce. Kiedy, wracając do

domu jej pan, podejrzany Autor tego bloga, zauważył

szkodę, uderzył kota kamieniem w głowę, wrzucił do

worka foliowego a następnie wyniósł na śmietnik. Ale

było to tylko we śnie...Na jawie bowiem wziął kota na

ręce i przytulił, a książeczkę (kupioną nie tak dawno na

jakimś straganie) po cichu opłakał.

      A oto próbki tego, co olała Mitsuko - Ty jednak

nie czyń tego nigdy!

 

      ŻYCIE ZAWSZE JEST CENNE, A ŚMIERĆ ZAWSZE

      ZBYT SZYBKO NADCHODZI.

 

      DROGA JASNOŚCI MROCZNĄ SIĘ WPIERW ZDAJE.

      POSTĘP ZAŚ COFANIEM WYDAĆ SIĘ MOŻE.

 

      DLA DOBRYCH BYĆ DOBRYM I BYĆ DOBRYM DLA

      NIEDOBRYCH - OTO NAJWYŻSZA DOBROĆ.

 

     RADOŚĆ ANI ZŁOŚĆ NIE POWSTAJĄ PRZYPADKOWO.

 

     KTO NIE UMIE DALEKO SPOGLĄDAĆ, TEN BLISKO MA KŁOPOTY.

 

     KTO KU WIELKIEMU ZMIERZA, NA MAŁE SIĘ NIE OGLĄDA. 

 

     DZIKI TYGRYS, KTÓRY SIĘ WAHA, NIE DORÓWNA OSIE

     ZDECYDOWANEJ UŻĄDLIĆ.

 

      LUTNISTA, KTÓRY GRAŁ PIĘKNĄ MELODIĘ, A NIE ZOSTAŁ

      NAGRODZONY OKLASKAMI, STAJE SIĘ OBOJĘTNY

      I TRACI ENTUZJAZM DO GRY. 

 

      CZŁOWIEK MUSI DZIAŁAĆ, A SKORO TAK POSTĘPUJE,

      JEST SZCZĘŚLIWY LUB NIESZCZĘŚLIWY.

        

      TRUDNO UCHWYCIĆ WŁAŚCIWY CZAS, LECZ ŁATWO GO PRZEGAPIĆ.

 

      KTO ZIARNO ŹLE POSIEJE, TEMU NIE POMOŻE DBAŁOŚĆ O PLONY.

 

       GDY SIĘ W GROBLI POJAWIĄ PĘKNIĘCIA, A NIKT ICH NIE NAPRAWI,

       MOŻE DOJŚĆ DO WIELKIEJ POWODZI. GDY PĘKA SIEC, A JEJ NIE

       NAPRAWISZ, STRACISZ ZŁOWIONE JUŻ RYBY.

 

       ŁATWO JEST ODNIEŚĆ ZWYCIĘSTWO. TRUDNIEJ JE UTRZYMAĆ. 

 

       ROŚLINA, KTÓRĄ WIATR ZBYT SZARPIE, NIE ROŚNIE,

       BRZEGI, O KTÓRE STALE ROZBIJA SIĘ FALA, NIE SĄ WYSOKIE.

 

      

 
1 , 2