Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
sobota, 24 czerwca 2017

   

    Staroświecka historia

 

 

         W taki deszcz musi zostać popełnione

jakieś morderstwo. Inspektor Nezumi nie

śpi. "2 x 2 = 4" zapisuje na karteczce dla

lepszej pamięci. "A dlaczego nie pięć?"

-jak mówi wujek Aron, który tak naprawdę

nie jest wujkiem. "Kiedy pożyczam komuś

gotówkę 2 x 2 = 3, bo tyle mu pożyczam.

Ale, kiedy odbieram dług, to samo 2 x 2

jest pięć." No i mamy już motyw zbrodni.

     Deszcz wciąż pada, a Wujek Aron leży

na ulicy w kałuży krwi - wpadł pod tramwaj

konny... A może ktoś go popchnął? Jest to,

że tak się wyrażę- "Więcej jak pewne!"

    Widzę go...to student Liaguszka. Co za

bezczelny wyraz twarzy! Pożyczył trzy ruble,

a musiał oddać pięć. Lisa nic nie zarobiła.

Latarnia zgasła - a kto by chciał utonąć

w błocie!  Stójkowy zażądał, żeby robiła

to z psem, ale Lisa nie ma tego w menu.

Obmacał ją i poszedł. Tacy nigdy nie płacą!

Piękny ten księżyc!

     Trzeba będzie zamknąć tego Liaguszkę.

Na szczęście to już nie ja...Wujek Aron

mówił, że jak dożyje, to otworzy na księżycu

sklep z migdałami i rodzynkami. Będą tam

też śledzie korzenne z księżycowych mórz...

     A kiedyś wujek wyjął swe szklane oko,

przyjrzał się mu pod światło, potarł

i powiedział:

     - Ty też możesz to zrobić! -

A potem włożył oko na miejsce. Miałem

wtedy mniej niż cztery lata i trochę

mocowałem się z okiem, kiedy do pokoju

zajrzała mama. Była zła jak osa!

    - Zabieraj te swoje skarby! - krzyczała.

    - Nauczyłbym go! - żartował wujek.

    Trzeba mieć serce i dwoje oczu, żeby

widzieć. W sumie szkoda mi wujka Arona,

chociaż nie był moim wujkiem, ale jaka to

suma - nie wiem.

    A ile jest dwa razy dwa? Też nie wiem!

Jestem humanistą ;-)


piątek, 23 czerwca 2017

 

     Nie chcąc zanudzać czytelnika przepołowiłem

pieśń największego chińskiego poety Li Bo - w

przekładzie dokonanym przez Staffa z francuskiego

przekładu ;-)

     Ale w końcu i to za dużo przepisywania. A zatem

pozostanie tylko taka jej cząstka...

 

"...Żyć, potem umrzeć, noc wśród powiek,

to wszystko, czego pewny człowiek. Rozpacz się

zbliża... 

Słyszycie ją? Ten dziki głos w świetle księżyca

na łzach ros?  Słyszycie małpę, co siedzi skulona,

jęczy i wyje wśród żałoby, samotna, nędzna

i zgubiona pomiędzy samotnymi groby.

Pełnijcie puchar, pora godna, aby wychylić go

aż do dna!  Rozpacz się zbliża..."

_____________________________________________

    Wyznam, iż bliższe mi są inne utwory Poety.

Ale w tym fragmencie kumuluje się pewien

egzystencjalny nastrój. A widać też, ile serca

włożył w ten archaiczny trochę przekład Staff,

który oryginalnego tekstu utworu nigdy nie

widział!  Jak stworzył sobie jego wyobrażenie,

patrząc w przekład francuskiego tłumacza

i napisał własną pieśń...Trudno cieszyć się

życiem nie pamiętając o tym, jak szybko

przemija. (Staff miał przed sobą jeszcze długie

życie).  Czy postawieni przed tym faktem

mamy poddać się rozpaczy? Oczywiście - nie...



czwartek, 22 czerwca 2017

 

       

      Menachem Kipnis przytacza taką przypowieść

o pewnym rabinie z Chełma:

      "Pewnej ciemnej nocy wybuchł w Chełmie

pożar. Całe miasto się zbiegło, aby gasić ogień.

Przybiegł również rabin. Stanął z boku i pogrążył

się w zadumie.

       - O czym rabin myśli? - pytali go ludzie.

       - Myślę o tym, jaki to boski cud się zdarzył,

że wybuchł pożar, bo gdyby nie ten ogień, nie

widzielibyśmy nic w ciemnościach i nie można

byłoby gasić pożaru."

     (Przekład z jidisz Bella Szwarcman- Czarnota)

 

_____________________________________________

 


środa, 21 czerwca 2017

 

"Ridiculum acri

Fortius et melius magnas plerumque secat res."


Czasem dowcip miły

lepiej niż oburzenie ważność spraw wypowie.

(Horacy, Satyry, ks.I, 10, 22-23.)

 

     Władza nie zawsze ma poczucie humoru. Dlatego amerykański student, który zażartował w Fenianie, mimo kajania się i płaczu, który skruszyłby najbardziej zatwardziałe serce,został skazany na karę więzienia, co w praktyce mogło oznaczać jedynie śmierć. Przyznał się,bo jak mogło być inaczej, że pewien metodysta i CIA namówili go do tego. Rodzice mogli go jeszcze kilka dni temu zobaczyć w stanie śpiączki, a potem zmarł. 

    To tzw.news,więc wszyscy o tym zdarzeniu wiedzą. Ale nie wszyscy być może zauważają,że student ten padł ofiarą pewnego sposobu postrzegania świata, narzucanego często przez media. To sposób myślenia o świecie życzeniowy i ahistoryczny. Stwarza on złudzenie, że normy moralne i obyczajowe zachodniego świata uznaje każdy normalnie myślący człowiek,i że wystarczy tylko, aby zniewoleni ludzie przebudzili się. Tymczasem wyrok, jaki zapadł w Fenianie,uznano tam zapewne za raczej łagodny,a obywatele tego kraju nie mieli pewnie wątpliwości, że jest on słuszny. To kraj ogarnięty psychozą wojenną. W stalinowskiej Rosji mordowano ludzi dlatego tylko,że urodzili się w Nankinie lub gdzieś, gdzie dotarła japońska armia. Wyławiano ich z mieszkań w Moskwie i rozstrzeliwano jako japońskich szpiegów. A za opowiadanie dowcipów o Stalinie można było trafić do gułagu...

    Ale dlaczego CIA? Czy nie stoi za tym wszystkim, co Zachód nazywa przebudzeniem zniewolonych ludzi, np. za "arabską wiosną" (jakkolwiek idiotyczne jest to określenie)? Dlaczego Fenian miałby uważać,że jest inaczej? Zresztą Zachód nie jest tu bez winy. Czy to nie z powodu działań "największego terrorysty świata" Gorge'a Busha terroryzm islamski jest teraz w ofensywie,a kraje "wyzwolone" przez Busha znajdują się w ruinie? 

    Biedny młody człowiek zażartował i zniszczył sobie życie. Nie mógł już cofnąć czasu. Nie wiemy,co musiał przeżyć zanim umarł...Być może jego miękka postawa przed sądem wzbudziła tam raczej pogardę niż współczucie.

   

             

wtorek, 20 czerwca 2017

 

        ...Mitsuko była przez kilka dni

trochę smutna. Ale teraz czuje się

lepiej. To odwrotnie niż ja. Pogoda

ducha kota też jest czymś

uwarunkowana. Kto wie, kim

Mitsuko była w poprzednim

wcieleniu. Mam na ten temat

pewne hipotezy. Znajomy

mówił mi, że była Madame

Henriette de France. Spotkał

ją podobno w Versalu i nawet

słyszał, jak gra na violi da

gamba. Niestety 10 lutego

1752 księżniczka zmarła na

ospę w wieku 24 lat. Pozostał

po niej przepiękny portret.

I choć znajomy był wtedy

kotem, doceniał piękno ludzkiej,

nie kociej muzyki i wraz z innymi

melomanami pogrążył się w

żałobie. W dniu pogrzebu nie tknął

nawet kruszyny chleba, a wszystkie

myszy harcowały po posadzkach -

niemych świadkach ludzkiej pychy.

     Królowa Maria Leszczyńska i król

Ludwik XV byli rodzicami nieszczęsnej

i cudownie uzdolnionej muzycznie Anny

Henrietty.

     Ja sam w dzieciństwie o mało

nie umarłem na ospę...Dlatego, kiedy

o tym myślę, jest mi bardzo smutno.

"Dlaczego, Boże, zrywasz swe

najpiękniejsze kwiaty, zanim rozkwitną?"

 


 



poniedziałek, 19 czerwca 2017

 

       Kapitan Morgan nigdy jeszcze nie

przeżył podobnej burzy. Wśród uderzeń

fal słychać było ryki upiorów. Pioruny

uderzały w pokład.  Błyskawica przeszyła

wieloryba, który nieopacznie wynurzył

się z wody. Ośmiornice dwoiły się i

troiły, jednak nie mogły opuścić tego

piekła. Ryby elektryczne wynurzyły się

z głębiny, a ogromna mątwa zmąciła

niebo. Nikt z załogi nie przeżył. Poza

Mary Lee. Ta jednak miała febrę i nie

mogła ugotować kapitanowi makaronu

z glonami. Dlatego po siedmiu dniach

biedak musiał ją zjeść na surowo.

Jej wiotkie ciało było łykowate.

      Nastała cisza morska.  Morgan

zanotował w dzienniku podróży:

"Płynęliśmy donikąd. Burza zmiotła

mężczyzn z pokładu. Kobieta

przeżyła. Zaprowiantowałem ją.

Jest cisza morska. Prawdopodobnie

umrę niedługo. Boże! - miej mnie w

swej opiece...Na Neptuna! Chyba

coś drgnęło. Polizałem palec. To

wiatr..."

      Ale Morganowi tak się tylko

wydawało. Być może słyszał nawet

śpiew syren. Jego dobrze zachowany

szkielet i ów dziennik odnalazł

w sto lat później pewien podróżnik.

    - Fascynujący dziennik! - wyznał

Jego Królewskiej Ości - Jestem

doprawdy szczęśliwy, że go odnalazłem.

Niepokoi mnie tylko trochę ta cisza...-

Neptun ziewnął. Ale duch Mary Lee

nie wytrzymał:

    - Niech sól przeżre twe ciało za

te słowa. Przez to, że ten szaleniec

Morgan mnie skonsumował, muszę

teraz topić w morzu majtków.

Opuszczałam ląd jako dziewica, a

teraz nie mam nawet podartych majtek...

    - Ekonomia, królowo!  Musisz najpierw

zrozumieć, na czym polega bogactwo

narodów. Bawełnę zbierają dzicy w

Afryce -rzecz jasna nie płacisz im nic!

Przędą dziewczyny w królestwie Thai

- mrą przy tym, jak muchy!  Towar

przewożą licho opłacane statki, których

załoga przeważnie tonie lub zdycha

na różne choroby...Ale w Londynie

tylko bogate damy noszą majtki. -

     Neptun ziewnął po raz drugi.

A niewiasta rzekła:

     - Gdybym miała jeszcze ciało, to

wiedziałbym, jak zarobić. -

    - No to do roboty! - ozwał się bożek.

Załatwiłem ci z Jowiszem nowe ciało. -

    - Tu, na tym pustkowiu? - zdziwiła

się dama. - Mam kopulować z delfinami?

Ocierają się o mnie obleśnie. Nie zniosę

takiej harówki! -

    - Zapalisz opium i zobaczysz to w zupełnie

innym świetle! - ożywił się Władca Mórz. -

Polecam też algogol z alg! - 

       - Bóg morza sutenerem! - gorszył się

podróżnik.

      Jego szkielet również dobrze się zachował

i wart był 50 funtów.

      "W głębinach Południowego Oceanu

napotkać można dziwy" - zanotował w

swym dzienniku podróży. - "Widziałem

chyba nereidy..."

     Nikomu jeszcze nie udało się dopłynąć

donikąd.


 



 



 


 

 

 



 


niedziela, 18 czerwca 2017

 

 

         Marzena Bożena: - Co jest twoim

największym marzeniem? -

 

         Bloger Nezumi: - Chciałbym, żeby ludzie i inne czujące istoty

mogły przeżywać życie bez cierpienia, które niszczy ich zdolność

odczuwania szczęścia i piękna życia, i bez lęku, który niszczy

miłość. -

czapla__nie_moja

 

 

       Marzena Bożena: - Piękne wyznanie, ale do kilku rzeczy

mogłabym się przyczepić! Wygląda na to, że to jakieś twoje

oficjalne, a nie prywatne, osobiste marzenie. Jestem nieufna...

Poza tym, to utopia! Jesteś buddystą i wierzysz, że za miliardy

eonów lat cierpienie zniknie? Chcesz chronić czujące istoty?

Uwolnić je od cierpienia? ...Dalej - razi mnie melioryzm zawarty

w tym wyznaniu. Zamiast skupić się na dobru, chcesz usunąć zło.

Wolałabym, żebyś powiedział, czego pragniesz dla siebie, a nie

dla jakiejś tam ludzkości, czy innych istot...No i, czym byłoby

życie bez cierpienia? Pragniesz uchodzić za altruistę? -

 

       Nezumi: - Nie dziwi mnie to, co mówisz. Jako dziecko

marzyłem o tym, że moja mama, tatuś, brat i ja, będziemy

nieśmiertelni. Z kranu miała płynąć oranżada...Ale, jak widzisz,

poglądy na życie trochę się zmieniają. Cierpienie spełnia

pozytywną funkcję w życiu człowieka, ale jest go najczęściej

zbyt wiele...Buddyzm nie jest skrojony na moją miarę. Nie jest

też do końca prawdziwy. Buddyjska filozofia błądzi, wyznając

jakieś zawrotne koncepcje metafizyczne i przekonując wszystkich

w okół, że to nie jest żadna metafizyka, a źródłowe, bezpośrednie

doświadczanie życia. Dobrym przykładem jest koncepcja 

Śunjaty (pustki). Jak wyjaśnia buddyjski nauczyciel "Śunjaty nie

należy pojmować jako "nicości", ale jako brak absolutnej

egzystencji." Załóżmy, że ten punkt widzenia jest bliski

jakimś moim istotnym przeżyciom oraz elementom życiowego

doświadczenia. Postrzegam wszystkie zjawiska jako wzajemnie

uwarunkowane i nietrwałe, a mą własną świadomość jako

nieustannie zmieniającą się. A co więcej, czuję, że tak jest

i dlatego nie godzę się na substancjalne rozumienie rzeczy.

Jednak z tego nie wynika, że mój pogląd wyraża ostateczną

i najsubtelniejszą prawdę. Inne koncepcje metafizyczne też mają

swą moc budzenia głębokich przeżyć i uznawania za rzeczywiste

raczej tego, niż tamtego. Intuicje metafizyczne mogą być

przecież bardzo różne. Niektóre szkoły buddyjskie wymieniają po

kilkanaście rodzajów (rozumienia) owej pustki, a to jest

najzwyklejsza scholastyka.  

 

      Marzena Bożena - Najpierw gadasz jak oświecona istota,

a teraz prowokujesz!  Czy to nie jest jałowy sceptycyzm?

Potrafiłbyś podjąć poważną dyskusję z buddyzmem? Nie

wspomniałeś nawet o zenie.-

 

     Nezumi: - Nie widzę powodu...Buddyzm i tak się obroni.

Powiedziałem już chyba to, co leży mi najbardziej na sercu.

...A śunjata w zenie to tylko piękna poetycka metafora.

Podobnie jak nirwana, jest ona czymś realnym jedynie dla

przeżycia. -

 

     Marzena Bożena: - A Twoje osobiste marzenie? -

    

     Nezumi: - Chciałbym zobaczyć morze. -

    

     Marzena Bożena: - A jak je zobaczysz, to co? -

    

     Nezumi: - Nic... -     

    

     Marzena Bożena - Piękne marzenie. O niczym! -

  

___________________________________________________

    To przedostatni wywiad Nezumiego. Niewiele chyba miał

do powiedzenia, za to Marzena Bożena, obecnie Marzena

Bożena-Tryk, błysnęła dziennikarską formą ;-)

 

         

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                   

sobota, 17 czerwca 2017

arwa

 

         "Jedynie największy mędrzec i głupiec

największy nigdy się nie zmieniają" -

powiedział Mistrz (Konfucjusz).

        Ponad dwa tysiące lat później dwaj

literaci pokłócili się z powodu tych słów.

       - Kiedyś plułem z mostu do rzeki i

patrzyłem jak nurt unosi mą plwocinę.

Teraz tego nie robię!  I wszyscy mówią:

"Ten Jao nie pluje do rzeki nawet wtedy,

kiedy za dużo wypije!" Kiedy zauważam

jakąś swą wadę, zawsze jej się pozbywam.

Jestem zatem mądry...Ale ty wiesz, że

kochanka jest być może myślami z innym,

a wciąż za nią tęsknisz. A może nawet już

napluł do twej czarki z herbatą? Czy to nie

głupota być takim marzycielem? - rzekł 

pierwszy.

        - Żałosne i małostkowe jest to, co rzekłeś.

Twoja plwocina dopłynęła już do oceanu

i połknęła ją Ryba o diamentowych oczach.

A ty chciałbyś, aby powróciła w twoje usta?

Wciąż przełykasz ślinę, stojąc nad rzeką i nie

potrafisz się zmienić. Czy to właśnie nie jest

głupota?...Jeśli nawet nasienie tego mężczyzny

wniknęło w jaspisowe wrota mej ukochanej,

to być może niedługo narodzi się dzieciątko.

Jakże miałbym się z tego nie cieszyć i przestać

za nią tęsknić? - odpowiedział drugi.

      Dłużej już się nie przysłuchiwałem. Czekała

mnie daleka droga...

     

 

 

 

 

 

 

 

 

        

piątek, 16 czerwca 2017

 

     Uwielbiam "Kwartety słoneczne" Haydna. 

Są po części bardzo melancholijne, ale też

kompozytor poszukuje w nich właściwej formy

wyrazu, eksperymentuje - a mimo to ich

forma wydaje mi się bliska doskonałości. 

Trzy z sześciu kwartetów kończy Haydn

fugą, która spina utwory klamrą i zarazem

wnosi element pewnej obiektywizacji. 

Kwartet f-moll to prawdziwy muzyczny cud.

Jedynie "Quartetto serioso" Beethovena

(f-moll, op.95) może się z nim równać,

choć jest bardziej zwięzły.  

    Karl Geiringer, autor znakomitej książki

o muzyce i życiu Haydna, wypowiada się

o nich nieco zbyt powściągliwie, przypisując

ich powstanie temu samemu kryzysowi

psychicznemu i duchowemu, który zrodził jego

wczesne symfonie utrzymane w stylu

Sturm und Drang.  Ale czym byłaby twórczość

Haydna bez owego kryzysu?

    Muzyka to nie tylko doskonała forma, ale

i w takiej samej co najmniej mierze - przeżycie

rozumiane jako pewna wartość egzystencjalna.

Cenię poczucie humoru, muzyczne żarty,

optymizm i energię, a także piękną, elegancką

formę, ale wyznam, iż późna twórczość Haydna

nigdy mnie w taki samym stopniu nie porwała. 

Może z wyjątkiem uroczych "Symfonii paryskich"

i jego głębokich lub pełnych rozmachu utworów

religijnych, które zasługują na największy

podziw. Także niektórych sonat fortepianowych...

    Geiringer docenia te kwartety i symfonie,

ale bardziej jako wyraz rozwoju muzycznej formy,

nie dopuszczając nawet myśli, że same w sobie

mogą być one uważane za najbardziej wartościowe

utwory Papy Haydna. "Czas burzy i naporu"

poprzedza jego zdaniem "dojrzałość."Z pewnością

tworząc swe wielkie oratoria Haydn znacznie

wzbogacił repertuar środków muzycznych, jakimi

się w swej twórczości posługiwał, ale nie widziałbym

w tym jakiejś granicy między pełnią dojrzałości,

a tym, co ją poprzedza. Język muzyczny Haydna

był już wcześniej niezwykle sofistyczny, sugestywny, 

skoncentrowany i uduchowiony. A tak popularne

"Londyńskie symfonie" nie zachowują zasady

ekonomii środków muzycznych, co przyczyniło

się wprawdzie do rozwoju późniejszej symfoniki,

ale i do jej przykrych przerostów formy.  

     Sam Haydn niekoniecznie swe utwory z

okresu burzy i naporu traktował jako formy

przejściowe lub kryzysowe, skoro życzył

sobie, aby na jego pogrzebie zagrano Adagio z

"Trauersymphonie." (No. 44, e-moll). Kiedy mu

doniesiono o tym, że odbył się jego pogrzeb - obrócił

to w żart. Nie lękał się chyba śmierci, a Adagio

wydawało mu się po prostu bardzo piękne...

     Tak więc burza nie tylko rozładowuje napięcia

i oczyszcza atmosferę, ale sama też bywa

fascynującym zjawiskiem.   

    

czwartek, 15 czerwca 2017

 

                               

 

                         chociaż wiał wiatr

                         gęsi odleciały

                         mgła przykrywa

                         puste pole

                         patrzysz w niebo         

                         ale słońce krwawi

                         idziesz gdzieś

                         ale droga nie ma końca

                         już nigdy jej nie zobaczysz

                    

                                                                      

                               


środa, 14 czerwca 2017

 

        - Sonia Langsam z tej strony. Czy znalazłby

pan dla mnie chwilę? -

       - Pewnie, że z tej strony, bo przecież nie

z tamtej - odpowiedziałem niezbyt uprzejmie. 

       - Jeszcze raz! - zażądała dziewczyna.

       - A już raz coś było?...Chce się pani ze mną

umówić? -

       - Dokładnie! -

       - Kiedy, gdzie i w jakim celu? -

       - U pana w mieszkaniu. Muszę zaliczyć

       przedmiot!  Najlepiej wieczorem. 22 panu

odpowiada?

       - Od wczoraj jestem bezdomny. Proszę

powiedzieć, kto napisał "Moja bezdomność nie

ma okien i drzwi" to pani daruję...-

       - A mogę zajrzeć do Wikipedii? -

       - Proszę bardzo. Może pani zadzwonić za

pół godziny. -       

       - Jeszcze raz! -

       - Kocham panią! -

       - Dokładnie. - 

      Zadzwoniła. 

       - Sonia Langsam ponownie. -

       - To kto to napisał? - zapytałem z nadzieją

w głosie.

      - Wolę do pana przyjechać. -

      - Ale ja chwilowo nie mam domu. -

      - To może być na ławce. Jak się ubrać? -

      - Jest zima! -

      - Nie zmarznie panu sopelek...- zachichotała.

      Była zamieć i burza gradowa z piorunami.

      Sonia jednak wiedziała jak zrelaksować faceta. 

      - Jeszcze raz! - zażądałem. 

      - Dokładnie! - powiedziała.

      A kiedy zamieć ustała...

      - Miłego wieczoru.-

      I tak zakończyła się moja miłość. Ale

nie na długo...

      - Sonia Langsam z tej strony. Kojarzy

mnie pan? - 

      Jarzyłem i czaiłem...A może nawet

i trybiłem. 

      - To pani jest tą przepiękną damą,

z którą miałem przyjemność dwa razy? -

      - Dokładnie! -  

 



 


wtorek, 13 czerwca 2017

 

               Ty, który miłosiernie ranisz,

            Oście Przenajdroższy!

            Dzięki ci, bo już nie poparzę dłoni

            rozpalonym popiołem gwiazdy...  

            Jej żarliwość i czułość odkupisz

            krwią moją, pewnie, że serdeczną!

            Z dala popatrzę na ciebie cierniu,

            czerwiu toczący me serce.

            Hektolitry limfy i krwi

            oddałem ci w ofierze,

            a Ty może uchronisz mnie

            przed ssawką komara.

            ...Przed kleszczem już raczej nie,

            ani przed wampem.

            Zaiste wielka jest twa moc

            i nie ma równych sobie,

            ale są rzeczy, na które

            i Ty nie masz wpływu.

            Szerszeń, mój drogi,

            użądlił mnie wczora

            - rankiem lub z wieczora.

            A potem jeszcze sto innych!

            Dzisiaj konam tu cicho,

            pod dębu konarem.

            Jutro wyzionę ducha

            pod wierzbą lub brzozą.

            ...Szerszeń, nie żmija!

            Nie żadna ropucha!

            Ale życie zygzakiem,

            błyskawicznie mija... 

            Przeminę i ja!  

                                   

poniedziałek, 12 czerwca 2017

 

        Państwo Islamskie (ISIS) spaliło na oczach

kilkusetosobowego tłumu w żelaznej klatce 19 kobiet

(przeważnie nieletnich), które były niewolnicami

seksualnymi bojowników. Kobiety należały do ludności

Jazydów, którą ISIS zwalcza. Szacuje się, że niewoli

seksualnej podlega tam kilka tysięcy kobiet (często

są to właściwie dzieci). Według ekstremistów takie 

postępowanie zaleca Koran.

 

       Taki jest świat, w którym żyjemy i my wszyscy

jesteśmy za to odpowiedzialni. Ten rodzaj winy

filozof i psychiatra Jaspers słusznie nazwał winą

metafizyczną. Nie mamy bowiem bezpośredniego

wpływu na wszystko, co w świecie się dzieje. Nie

możemy jednak udawać, że o tym nie wiemy...

jakbyśmy byli z innej planety.


 

 

 


      

niedziela, 11 czerwca 2017

 

 

                            Dwie zdechłe żaby

                            to nie mrowisko rzekła

                            mrówka - uciekła...

 

                    __________________________________

                           Bez komentarza - skomentował

                   bocian. Ale kiedy to było? Od tego

                   czasu sadzawka już może wyschła.

                   Albo zaludniły ją rekiny-ludojady...

                   Albowiem istnieje tylko przemiana.

 


                  


luna_ounkcik_noc_ciemna

                                      (zdjęcie autora)

                                

                          Mieczem mieczykom

                          poucinał ogony  

                          kwiatom łodygi

 

 

                     Po śmierci nie ma

                     żałości ni wesela

                     jest mroczna topiel

 

 ________________________________________________________

        Który z tych wierszy jest smutny, a który wesoły? Odpowiedź

na to pytanie pozostawiam Czytelnikowi.

                        

sobota, 10 czerwca 2017

 

    Ktoś pokazał mi wczoraj swoje

zdjęcia z Asyżu. Był tam w marcu

i dlatego na zdjęciach prawie w

ogóle nie widać ludzi. (Fala turystów

przewala się później). Jest za to

piękno sprzed wieków - żywe i

dzisiaj.

    Pewien młody człowiek był

w Delfach. I tu się wzruszyłem.

Staram się nie dopuszczać do siebie

myśli, że w miejsca te nigdy nie

pojadę, ponieważ nie chcę się

zatruwać uczuciem resentymentu.

Cieszę się, że ludzie realizują takie

swoje pragnienia. Co z tego wynika

dla ich życia - nie wiem, ale samo

takie wyobrażenie jest czymś

przyjemnym.

    Swoboda podróżowania po

Europie to wspaniała rzecz, choć

w przypadku wielu ludzi istnieją

jej granice ekonomiczne...

    Laozi napisał: "Nie wychodząc

z domu można poznać cały świat."

To oczywiście prawda, ale nie

należy rozumieć jej zbyt dosłownie.

Nasza grecko-rzymska, śródziemnomorska

tożsamość, potrzebuje czasami czegoś

zmysłowego i konkretnego - chce widzieć

to samo niebo, morze i oddychać tym

samym powietrzem.  Dlatego przez całe

wieki ludzie tam podróżowali. 

     Co wiedziałbym o Londynie, gdybym

w nim przez jakiś czas nie mieszkał?

Czy rozumiałbym słowa Norwida

    

    "Na śliskim bruku w Londynie,

      We mgle podksiężycowej, białej,

      Niejedna postać cię minie,

      A ty ją wspomnisz struchlały."

 


 


 


 



 


 


  

piątek, 09 czerwca 2017

 

       21 grudnia 1938 r Rebeka von Stein

  zanotowała w swym dzienniku:

      "Byłam na kolacji z Adolfem Hitlerem.

To prawda, co o nim mówią. Patrzył na

mnie, a może obok mnie, swym rozpłomienionym

wzrokiem i sprawiał wrażenie nieobecnego.

To człowiek oddany wielkiej idei. Żydostwo

i bolszewizm, to dwaj najwięksi wrogowie

naszej cywilizacji...Potrafi być niezwykle

miły dla dam, ale brakuje mu trochę ogłady.

- Wiem, że płynie w pani sefardyjska krew.

Ale dopóki żyję, zobowiązuję się panią

chronić. - zapewnił."

      Dlaczego Adolf Hitler postanowił chronić

piękną Rebekę Suarez (po mężu von Stein)

- tego nie dowiemy się zapewne nigdy.

Profesor Dietrich Wasseraugen z Instytutu

Historycznego w Moguncji rozważa dwie

hipotezy badawcze.

     Według pierwszej, Hitler przyjaźnił się

z Von Steinem, ponieważ połączyła ich

wspólna miłość do muzyki Wagnera. Według 

drugiej z nich, Rebeka musiała być w

posiadaniu jakiejś ukrytej broni, niezwykle

ważnej dla fuhrera. Być może miało to związek

z astrologią. Istnieje też trzecia hipoteza,

jednak profesor stanowczo odmawia rozmowy

na jej temat.  

      Tego wieczoru Rebeka von Stein zastrzeliła

Adolfa Hitlera, nazywanego roboczo proto- Hitlerem.

Jego miejsce zajął trzeci z jego sobowtórów

Elimelech Zilberstein. Notatka sporządzona w

dzienniku przez młodą kobietę miała ukryć ten

fakt.

      Jestem bardzo atrakcyjną kobietą i wiem,

jak zmienić mężczyznę w małego pieska. Jednak

Wasseraugen stawił nadspodziewany opór. 

Choć nauczyłam go aportować, do końca nie

wyjawił swej tajemnicy. 

     - Jeżeli bym to komuś wyjawił, to ja już bym

nie żył - wyznał ze łzami w oczach, kiedy nie

otrzymał oczekiwanej nagrody...

    Mężczyźni są jak dzieci.

 


 


        

czwartek, 08 czerwca 2017

 

    Sonata f-moll na skrzypce i klawesyn Bacha

jest chyba najpiękniejszą z 6 sonat tworzących

popularny cykl.  Ja sam, w okresie mojego

życia, kiedy mogłem jeszcze kupować płyty,

wysłuchałem 15 jego znakomitych wykonań,

a stale ukazują się nowe.

   Ktoś niedawno napisał, że sonata ta

wyraża "lęk przed śmiercią, ekspresję

mroku, beznadziejną melancholię i

rezygnację."

   Nawet, jeśli charakterystyka ta nie do

końca trafnie określa jej nastrój, to nie

ulga wątpliwości, że jest on niezwykle

melancholijny. Schweitzer pisze o tych

sonatach Bacha, że nikłe przy nich

wydają się prześliczne utwory

kompozytorów włoskich epoki baroku.

"Przeważa ból. Chce się niemal wierzyć,

że Bach napisał te utwory pod wrażeniem

straty pierwszej żony."

      Dlaczego tak chętnie słuchamy tej

tak smutnej muzyki?  Bo jest ona

piękniejsza i bardziej prawdziwa od

innej, jaką napisano. Wyraża nie tylko

głębokie przeżycia, ale i siłę, która

pozwala nam je unieść. Ten, kto nigdy

jej nie słuchał, niewiele wie o pięknie

muzyki i o samym życiu...A to samo

można powiedzieć przy okazji

niektórych utworów Mozarta, czy

Schuberta i kilku jeszcze innych

kompozytorów, a także o niektórych

indyjskich ragach.

         

     


środa, 07 czerwca 2017

 

        Przypadkowo zajrzałem dzisiaj do Łazienek.

A ponieważ padało i pora była dość późna, prawie

nikogo tam nie było, poza amatorami joggingu

i głośnego gadania, i jakimś agentem, prowadzącym

przedziwną, pełną aluzji i niezrozumiałych

służbowych terminów, rozmowę przez telefon. 

     kowe_kwiatki_azienki

     Trafiłem na miejsca cudownie opustoszałe i

niemal natychmiast spłynął na mnie mistyczny

spokój. Wieczór był wyjątkowo upojny

i dawno już nie widziałem tyle piękna i to w

okolicach wydawałoby się banalnych.

     Nie wziąłem jednak zupełnie pod uwagę

jak wątłe bywa czasami światło i tylko ze trzy zdjęcia

pozwalają domyślić się nastroju tego wieczoru.

Mam jednak wrażenie, że w Łazienkach pracują

teraz dobrzy ogrodnicy i specjaliści od parkowej

zieleni. Są tu bowiem obszary starannie zaplanowanej 

dzikości. 

     Podczas takich samotnych przechadzek, choć

uwodzą mnie drzewa i kwiaty, i poczucie pustki

wszelkiego istnienia, zawsze myślę też o swoim życiu

i o muzyce, która je wypełnia. 

     W tym roku jest 450 rocznica urodzin Monteverdiego.

Ukazuje się w związku z tym sporo reedycji cennych

nagrań z jego muzyką. Przeważnie wszystkie je znałem.

Ale słynna VIII Księga Madrygałów w wykonaniu

zespołu "Delitiae Musicae" była przez długi czas

niedostępna.

     Nagrana w Weronie w 2005 r przez Marco Longhiniego

jest interesująca, ponieważ w rolach kobiecych występują

w niej mężczyźni i chłopiec, co  zbliża je do praktyki

wykonawczej epoki manieryzmu. Na szczęście nie jest to

jedyna zaleta jego nagrań, które są zazwyczaj pełne

delikatnego wdzięku, wyrazistych emocji i życia. Ale

czasami też, jak np. w przypadku V i VI Księgi Gesualdo,

wyrażają tragiczny patos porzucenia, rozłąki, smutku

i śmierci. I choć osobiście wolę wykonania z udziałem

głosów kobiecych (niektóre z nich są bardzo piękne), to

spodziewam się, że "Madrigali guerrieri et amorosi" w

tym "alternatywnym" wykonaniu dostarczą mi sporo

muzycznej przyjemności i odkryją przede mną nieznane

rejony piękna. Choć Alessandrini, Cavina, czy Rooley

stworzyli nagrania, które na zawsze pozostaną w mej

pamięci. Przyznam jednak, że drżę cały na myśl o tym,

jak słynny lament nimfy zabrzmi w tym nietypowym dla

naszego ucha wykonaniu. ;-) 

     Monteverdi, opierając się na twórczości poetyckiej

o wyjątkowych walorach, stworzył język nie tylko

muzycznej, ale i czysto ludzkiej ekspresji, którym

posługujemy się do dzisiaj, najczęściej o tym nie wiedząc.

     Ósma Księga Madrygałów zawdzięcza swą sławę także

pięknej instrumentacji. Pojawia się ona już w księdze

piątej, ale w czwartej, która jest wyjątkowo piękna, jeszcze

jej nie ma. "L'Orfeo" i te dwie księgi (ósma i czwarta) to od

wczesnej młodości moje ulubione utwory tego wielkiego

kompozytora. Jego dwa wielkie cykle muzyki religijnej

i dwie zachowane opery budzą wprawdzie mój podziw,

ale nie są mi tak bliskie, choć ich rola w historii muzyki

jest, jak wiadomo, wyjątkowa.

    Chwilowo egzystencja moja jest ciężka i pełna

codziennych udręk, nieznanych chyba większości ludzi,

których mijam na drodze mojego "wyjątkowo twórczego,

ale i tragicznego (jak ktoś niedawno zauważył) życia". Ale

ja sam staram się patrzeć na nie inaczej - wyrażanie patosu

pozostawiając wielkiej sztuce.

    "Nie trzeba robić z życia tragedii, ani komedii" -

powiedział prawie dwa tysiące lat temu pewien

mądry i dzielny człowiek. I choć nie była to

najbardziej znana z jego myśli, od lat jest moją

przewodniczką po trudach i zawiłościach życia,

które bywa czasami boleśnie splątane.

     Patrząc na życie z pewnego dystansu widzimy,

że jest ono nieustanną przemianą. Strumień

życia unosi ze sobą nasze nastroje i emocje, i to,

że tęsknimy, albo umieramy z miłości, i że o coś

walczymy, a nawet nasza twórczość, nie jest istotą

naszej egzystencji. Ale to one nadają jej szczególne

piękno.

 

 

 

 

 

wtorek, 06 czerwca 2017

 

     Nie było już nikogo. Wiatr wiał przez puste pole.

A przecież mieli na niego zaczekać!   W śniegu nie

było widać ich śladów. Chłopiec zrozumiał, że

zostawili go tu, żeby umarł. Zamarzał...

    Śniło mu się, że zaopiekowały się nim wilki.

Mama-wilk i tata-wilk byli dla niego bardzo dobrzy.

Mama patrzyła na niego z troską żółtymi ślepiami

i ugotowała mu zupę dyniową na mleku. Tato

przyniósł mu upolowaną kaczkę.

    Kiedy się obudził, leżał na łóżku. Przy łóżku

stał stolik, a na nim paliła się świeczka. Lekarka,

która pochylała się nad łóżkiem, miała głowę

gęsi.

   - O mało nie zamarzłeś. - powiedziała.

Chłopiec zawył głośno, a jego głos przypominał

wycie wilka.

   - Nie mam wyjścia - muszę zabić księżyc! -

powiedziała. Na ramieniu miała przewieszoną

kuszę. Zdjęła ją i przez otwarte okno wystrzeliła

w kierunku księżyca. Zrobiło się ciemno. A w

chwilę potem słychać było potężny plusk. 

A zaraz potem woda zaczęła zalewać ziemię,

a tam, gdzie jeszcze nie wtargnęła, wybuchały

pożary. To księżyc, upadając wzburzył fale

oceanu.

    Nad ranem chłopiec umarł. Gęś miała oczy

we łzach. A rano zanotowała w swym dzienniku:

"Gę, gę, gę!"

 


 


poniedziałek, 05 czerwca 2017

 

      Oglądałem dzisiaj film Kurskiego o obaleniu

rządu Jana Olszewskiego, a potem wysłuchałem dyskusji

z udziałem Jarosława Kaczyńskiego.  Film, zręcznie 

zmanipulowany, ukazuje niektóre znane z polityki postaci

w odrażającym świetle.

   

    Mój odbiór filmu był czysto egzystencjalny. Wielu z tych ludzi

umarło, inni bardzo się zestarzeli. Widać, ile energii wkładają

w polityczną walkę. Znacznie, niestety, mniej w refleksję, jak ma

wyglądać przyszłość społeczeństwa, którym chcą rządzić. A

dotyczy to w takim samym stopniu tych, których film przedstawia

jako niezłomnych i prawych. Być może wizje takie istniały, ale

nie doszły do głosu i neoliberalni doktrynerzy zniszczyli wiele

- wypada mieć nadzieję, że nie na zawsze.

     

niedziela, 04 czerwca 2017

 

 

      Dawno już nie pisałem o muzyce. Nie chcę wystraszyć

wszystkich czytelników. Przeprowadzam na sobie różne

eksperymenty - bo jak inaczej nazwać słuchanie "Idioty"

Iggy Popa, albo uznawanej przez fanów za najsłabszą

w dyskografii płyty King Crimson (w istocie to jedna z

najlepszych ich płyt). Co więcej, ostatnio podoba mi się

p r a w i e  wszystko, co nagrali Swans i Nick Cave...Ale

myślami jestem zawsze przy tzw. klasyce. 

     Tu wbrew pozorom dzieje się bardzo wiele. I choć

młodzi snobizują się na winyle - najlepsze nagrania

dokonane w ciągu ostatnich 25 lat, to nagrania dokonane

na CD, często przez niewielkie wytwórnie, w których

troska o jakość wydawnictwa przeważa nad względami

komercyjnymi. Istnieją tysiące cudownych nagrań. 

Ale wszechpotężna propaganda zmierza do całkowitego

zniszczenia rynku CD, ponieważ na czymś innym można

zarobić lepiej. Pękam ze śmiechu, kiedy ktoś słucha

muzyki z plików, albo kupuje współcześnie wydawane

winyle, których jedyną często wartością jest ładna

okładka. No bo jeśli na nośniku winylowym umieszczamy

cyfrowe nagranie, to jaka inna wartość może tu

wchodzić w grę?  A mimo to ktoś woli zapłacić dwa

albo trzy razy więcej za taki produkt niż za CD, które

o wiele lepiej brzmi i mieści o wiele więcej muzyki. Taka

jest potęga dyskretnej manipulacji.

     Proponuję powrót do ery patefonów, a z drugiej

strony, po co ściągać pliki, skoro każdy może sobie

zaprogramować tandetną muzykę, jaką najbardziej

lubi...

    Delfiny na pewno słyszą, że winyle mają lepsze

brzmienie niż kompakty. A rytuał wyjmowania 

płyty winylowej z okładki, to rzecz którą i ja bardzo

lubię.

    Generalnie jestem zdania, że muzyki najlepiej

słuchać na nośniku, na jakim została pierwotnie

umieszczona, choć i od tej zasady istnieją wyjątki.




 

   


sobota, 03 czerwca 2017

 

     Lord Kukulkan nie spał, choć na zegarze

wybiła już dwunasta. Drzemiąc na jawie

powtarzał wciąż bezmyślnie słowa:

    - Córo Afrodyty, ścielemy dziś dla ciebie

śmiertelne łoże... -

    Morze szumiało za oknem jego sypialni.

Mijały godziny...Gdzieś około czwartej

drzwi sypialni otworzyły się i stanęła w

nich widmowa postać. 

    Lord zerwał się na równe nogi i zapytał: 

    - Kim jesteś ty, która nawiedzasz moje

skromne progi? -

    - Jestem twoją śmiercią. Przyszłam ci

powiedzieć, że jutro umrzesz. - 

    Kulkulkan zirytował się.

    - Wypowiadaj się jaśniej! O której to

 będzie?  Jutro muszę podpisać ważne

 dokumenty i wybiegać charta. Poza

 tym moja córka Lenora prosiła mnie

o audiencję. Zdaje się, że jest zakochana. 

Przyjdziesz rano? -

    - Ależ gdzież bym śmiała!  Dopiero pod

wieczór.  Udławisz się podczas jedzenia

kolacji. Nie zabieram ci już więcej twego

cennego czasu. -  

    Kiedy znikła, Lord otworzył okno.

Do pokoju wraz ze światłem świtu wdarł się

krzyk porannych ptaków. Gawrony i kruki

krakały ochryple. Gdzieś z oddali słychać

było dzikie gęsi.

     Kulkulkan musiał teraz dokonać selekcji

i wybrać te tyko zajęcia, które warto uskutecznić

do wieczora. "Przed śmiercią warto by jeszcze

wychłostać Jenkinsa. Za dużo sobie pozwala

wobec mojej córki!" - myślał. Rozważania te

zajęły mu kilka godzin, aż w końcu wyczerpany

zasnął. Lokaje wchodzili na palcach do pokoju,

ale nie śmieli go budzić. Kiedy wstał, tylko

kwadrans brakował do wieczornego posiłku.

Postanowił oszukać przeznaczenie i schronić się

w łazience. Ale kiedy tam biegł, pośliznął się na

posadzce i obudził w kałuży krwi.

      - Oszukałaś mnie, wiedźmo! - wrzasnął,

ale jego głos był już bardzo słaby. 

     - Ależ nie, mój drogi...Powiedziałam tylko,

że udławisz się podczas kolacji...Ale umrzeć

miałeś w drodze do łazienki. - mówiąc to,

zamknęła Lordowi oczy. 

     Rozmawiałem o tym zdarzeniu z Lordem

Shaftesbury, filozofem, któremu nieobce 

było wyczucie piękna.

     - Nie przypadła mi do smaku ta opowieść -

rzekłem - Śmierć powinna być niezawodna,

a wieszczba nie powinna zawierać błędu.

Biedny Kulkulkan wcale się nie zadławił! -

    Filozof spojrzał na mnie swym przenikliwym

wzrokiem i rzekł:

    - Widać tak być musiało. -

    Obserwowaliśmy z tarasu zielone, pokryte 

łąką wzgórze, łagodnie opadające ku jeziorku.  

Na niebie widać było srebrzysty punkcik. To

zapewne jastrząb, ale trzeba by mieć sokoli

wzrok, by to zobaczyć. Jakieś ludziki chodziły

po łące, wystrojone jak dziecięce laleczki. 

Słońce zbliżało się ku zachodowi. Ziewnąłem...

Podano herbatę.       

 

   

 

 

 

 

      

 

piątek, 02 czerwca 2017

 

   ...W oparach mgły ujrzałem ją depczącą

liście na leśnej ścieżce. Robiła to jak

dziewczynka, szurając bucikami. Księżyc

był w pełni i w jego świetle widać było jej

trochę pobladłą twarz. Ale w chwilę potem

księżyc przykryły chmury, a z mgły wyłoniła

się atramentowa noc.

drzewa_spltane_noc

  - Pięknie wyglądasz! - powiedziałem.

  - Dziękuję - odrzekło cicho Widmo - Zawsze

mówisz zmarłym dziewczynom komplementy?

  - To nie komplement! Jesteś piękna... -

  Uśmiechnęła się smutno.

  - Przynajmniej się nie zestarzałam. -

  - Pójdziesz ze mną na kawę? - spytałem.

  - Nigdy nie umawiam się z żywymi. -

  - "Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie

  sięgać nowe." - próbowałem żartować -

  ...W takim razie zabiję się! - zawołałem.  

  Jeszcze jeden smutny uśmiech.

  - I co będziemy robić? -

  - Pójdziemy do ogrodu na piękny koncert. -

  - Jak ja się będę czuła? Oni wszyscy tacy pełni

  życia, a ja w takim stanie...W stanie pewnego

  rozkładu i na dodatek jeszcze z przystojnym

  trupem.  To znaczy z tobą, mój ukochany. -

  - Takie jest życie!  Ale na pewno nikt tego nie

  zauważy - powiedziałem. - Przecież oni nigdy 

  naprawdę nie żyli. -

  Wybuchnęła śmiechem. 

  - Dopiero po śmierci wiemy, czym jest życie...

  Zrobiłam sobie czarne paznokcie. - 

  - No, nareszcie. Nie bądź smutna! - uścisnąłem

  jej kościstą rączkę - Do twarzy ci z tą czernią. -

  - Za życia nikt nie chciał ze mną iść na koncert. -

  wyznała trochę wzruszona.

      Zaraz potem zabiłem się. "Już nic nas nie

  rozdzieli" - pomyślałem, gdy tylko opuściło

  mnie życie...  

 

 _________________________________________

  Zdjęcie nazumi13    

 

czwartek, 01 czerwca 2017

 Dziewczynka_je__nie_mj

 

 

       Przed chwilą na moim blogu nie mogłem

umieścić komentarza, ponieważ ukazał się

komunikat, że mój adres IP został zastrzeżony

przez administrację serwera lub przeze mnie

(co jest absurdalne). Proszę o jak najszybsze

wyjaśnienie tej sprawy i odblokowanie

możliwości komentowania wypowiedzi

moich znajomych, przyjaciół i czytelników.

    Jest mi niezwykle przykro, że takie rzeczy

na moim ulubionym bloxie, na którym

publikuję od lat, się zdarzają. 

 __________________________________________________

Przed chwilą próbowałem umieścić komentarz na blogu

Kobietywbarwachjesieni, która ma identyczny problem jak

ja i okazuje się, że tam też nie mogę zamieścić komentarza

(z tego samego powodu). Ktoś słusznie napisał tam, że

blox "wariuje."

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 174