Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
sobota, 21 października 2017

.......................................................................................................................................

               "Wpatrzony w kwiaty zapominam wrócić do domu"

                     (Ryokan)

 

.......................................................................................................................................

      Czapla jest dla mnie symbolem kontemplacji. Uwielbiam ten japoński

drzeworyt, choć nie udało mi się w pełni uchwycić cudownych kolorów

- poza tym to tylko część obrazka. Ale i tak od czapli emanuje światło,

które na mnie zawsze kojąco działa, jakby było symbolem jakiejś świetlistej

siły czy energii. Kilkanaście lat temu napisałem "Zwierzenia czapli", utwór,

w którym mówię o sobie. To jeden z moich najbardziej udanych wierszy

- skupiony, rozmarzony i autoironiczny. Czapla nie jest wpatrzona w kwiaty,

ale w toń stawu...i zatopiona w kontemplacji.

piątek, 20 października 2017

                    

            cichy jest grób

            mgły snują

            księżyca kokon

            pająk wędruje

            w zaświaty

            i tylko łza utkwiła

            w pajęczyny oku

            nie może opaść

 

 

 

_______________________

    Początkowo myślałem

o jednej z pieśni Schuberta

z podobnym tekstem, ale

ostatecznie powstał trochę

"japoński" utwór...

           

czwartek, 19 października 2017

YCIE_TABLICA_CIERCZKA

...Kruche i przemijające jest życie i wszystko kiedyś zostanie z niego

wymazane. W pewnym sensie jednak wszystko, co się wydarza, jest

wieczne, bo zaistniawszy na chwilę nie jest już czystą możliwością.

   Profesor Przełęcki powiedział kiedyś, że cieszy się, że po jego życiu

nic nie pozostanie - "żadne głupoty"...Pozostały jego wybitne i piękne

czasem utwory, ale każdy kto go osobiście bliżej znał, wie, że to

jest bardzo mało. Był najlepszym i najmądrzejszym człowiekiem,

jakiego znałem. Na Jego pogrzeb prawie nikt nie przyszedł, ale

trzech innych profesorów wygłaszało uczone mowy, podsumowując

życie i dorobek naukowy znanego i cenionego na świecie kolegi.

Jedna z tych mów - profesora Wolniewicza była jednak mądra

i ludzka. Profesor Wolniewicz też odszedł niedawno. Chyba tylko

boski Platon jest wciąż nieśmiertelny ;-)

niedziela, 15 października 2017

    Niepokoi mnie ideologizowanie historii, przedstawianie jej w barwach i kategoriach czarno-białych na użytek jedynie słusznej opcji politycznej. Idealizuje się np. okres międzywojenny, a zohydza PRL (co nie jest raczej trudne). Posłużę się więc tu przykładem pewnej sprawy, która głęboko mnie niedawno poruszyła.                 Okazuje się, że podczas stalinowskich represji w latach trzydziestych, których ofiarą padło kilkaset tysięcy Polaków (rozstrzelanych, albo zesłanych do łagrów) ówczesny rząd polski nie prowadził na ten temat żadnych rozmów z rządem rosyjskim, nie wystosował oficjalnego protestu, a ambasador Polski w Moskwie ani razu o tym nie raportował. W Sejmie zaś i w Senacie RP nawet pojedynczy poseł i senator nie zabrał na ten temat głosu. Sprawą tą interesowano się wyłącznie negatywnie. Zamiast próbować ratować życie Polaków mieszkających na Wschodzie, wydano rozporządzenie utrudniające ich przyjazd. Było to dość wygodne, ponieważ trzeba byłoby dla uchodźców stworzyć miejsca pracy, a Stalin mógłby wystąpić wobec Polski z oskarżeniami na forum międzynarodowym, że rząd RP nie szanuje praw mniejszości ukraińskiej i białoruskiej. Być może obawiano się też stalinowskiej Rosji. Tak, czy inaczej, masową zagładę ludności polskiej rząd RP całkowicie zignorował, choć miał na ten temat dostateczną wiedzę. Jasne jest, że jakakolwiek próba niesienia pomocy w skali masowej mogłaby się okazać nieskuteczna (choć można było ratować poszczególne osoby). Niemniej to milczenie wypada uznać za haniebne. Nawet, jeśli Polaków ze Wschodu uważano za Polaków drugiego sortu lub zgoła element podejrzany (mogli wśród nich być rosyjscy szpiedzy), należało zainteresować się ich losem z powodów czysto humanitarnych. Nie wykonano jednak nawet symbolicznego gestu, z którego wynikałoby, że dla polityków życie tych ludzi miało jakąkolwiek wartość.                                   Prymitywne moralizatorstwo w odniesieniu do polityki i historii jest zazwyczaj przejawem hipokryzji, a czasem i cynizmu. Jednak nie znaczy to, że można dowolnie przemilczać kłopotliwe fakty...Podobnie jest zresztą w przypadku kultu tzw. żołnierzy wyklętych, czy faktu, że niektóre oddziały AK były przez hitlerowców dozbrajane do walki z sowiecką partyzantką.

sobota, 14 października 2017

     Nie zawsze pogoda jest tak jesienna, co ilustruje to zdjęcie zrobione kiedyś w królewskim parku w Wilanowie. Różne miłe wspomnienia budzi we mnie ten widok. Mieszkam właściwie dość blisko, ale już się tam nie wybieram. Byłem tam chyba tylko raz. Ciekawe jak pewne piękne miejsca nasza wyobraźnia wiąże z bliskimi nam osobami...Gdyby Madame La Fayette mogła powrócić na chwilę z zaświatów, byłby to ciekawy temat do konwersacji.

piątek, 13 października 2017

   

 

     Wiatr nie przestawał wiać. W pokoju robiło się nieprzyjemnie i Toshio po prostu musiał wyjść z domu. Wsiadł w metro i wysiadł dopiero w szóstej strefie. Było już po północy. Nigdy jeszcze nie był w tym miejscu. A w dodatku wydawało mu się, że ktoś go obserwuje. Nikogo jednak na tym nie złapał. W ogóle nikogo tu nie spotkał. Ulica, na którą wyszedł, wyglądała tak, jakby wszyscy dawno już poszli spać, choć w niektórych piętrowych domach paliło się jeszcze światło. Zajrzał w szerokie okno jednego z nich, wychodzące na  okazałą werandę i...otworzył usta ze zdumienia. W chwilę potem ogarnęło go przerażenie. Zaczął biec z powrotem w stronę metra. W padającym deszczu poczuł jakieś ukojenie. Wrócił do domu i zasłonił okna. A ponieważ przez trzy dni nie pojawiał się w pracy Mitsuko dzwoniła do niego, zapominając o tym,  że się na niego dąsa, jednak abonent był niedostępny. Zaniepokoiło ją to, ale mieszkała daleko, a opieka nad chorym synkiem zajmowała jej cały wolny od pracy czas.  Następnego dnia pojechała tam jednak.

     Fetor, jaki poczuła już przed wejściem na klatkę schodową, wywołał w niej odruchy wymiotne. Zapyta Toshio, jeśli jest w domu, jak on to wytrzymuje...I oczywiście natychmiast wyjdą. Ostatecznie może go przenocować.  W końcu wciąż jeszcze coś do niego czuje. Ale kawy już na pewno nie wypiją...Dalszy ciąg wieczoru wydawał się Mitsuko snem. Najpierw zauważyła, że kotka Toshio wpadła pod kratę osłaniającą okno do piwnicy. Siedziała tam nieruchoma i osowiała, jakby czekała na śmierć.  

     W klinice psychiatrycznej zapytano ją, jaki jest dzisiaj dzień i czy pamięta, jak się nazywa. A po tym, jak coś podpisała, barczysty pielęgniarz zaprowadził ją do przebieralni, odebrał od niej jej dokumenty i rzeczy osobiste, i na chwilę wyszedł. Chciała się rozpaczliwie wydostać z tego ponurego pomieszczenia, zwłaszcza, że mężczyzna rozbierał ją wzrokiem, ale nie mogła odnaleźć klamki.

    - Pani Doktor, dlaczego nie mogę wyjść do kiosku jak inni. - spytała po miesiącu Panią Ordynator.

   - Żebyśmy nie musieli Pani wyciągać z rzeki. Policja znajduje tam takich, jak Ty. -

   Głos Pani Doktor brzmiał niemiło. "To jest przemoc psychiatryczna" - skarżyła się w duchu dziewczyna, ale nie powiedziała tego głośno - ze strachu. Nie wiadomo przecież, ile zechce ją tu trzymać. Poza tym, oni tam wszystko nagrywają na jakichś szpulach.

   Mijały kolejne miesiące, a jej stan zdrowia nie poprawiał się. Tymczasem głośno się zrobiło o tajemniczym morderstwie dokonanym na pustkowiu tamtej nocy, kiedy odwiedził je Toshio. Być może widział on moment okrutnego zabójstwa lub twarz Demona. Podobno Toshio, kiedy go znaleziono, miał w oczach błysk przerażenia. Oto do czego może doprowadzić jesienna pogoda.   

   Ciało Mitsuko wyłowiono z rzeki po pół roku od opuszczenia przez nią kliniki. W trzy dni później Ordynator oddziału, na którym ją leczono, uległa tragicznemu wypadkowi drogowemu. W jej zaciśniętej dłoni znaleziono przerdzewiałą cmentarną klamkę.

 

 

czwartek, 12 października 2017

 

 

Ten pies Diogenes warował w nocy

pod twymi drzwiami Cyntio,

jednak nie ustrzegł twej cnoty.

Strzegł pilnie własnej.

Zwiewna sukienka, buciki na obcasach

i dmuchawce na łące

więcej dla Ciebie znaczą niż mądrość...

(nazumi13)

 

Tales potknął się na progu tajemnicy

i wpadł do studni. Ciekawe ile gwiazd ujrzał

na rozgwieżdżonej wodzie.

Mędrcu, gdy żaba skacze do studni,

to w studni już od stu dni dudni...

(nazumi13)

wtorek, 10 października 2017

  Pamiętaj dziecko, że to Kryształowi ludzie urządzili Kryształową Noc, że kiedy ty beztrosko śpisz, w gabinecie towarzysza Stalina pali się światło, gdyż pełen troski czuwa on nad twoim bezpieczeństwem, że Neron jest dobry dla swego ludu, a Al Capone solidny w interesach. Jeśli tego nie zrozumiesz, będziesz zawsze niewdzięczny i nielojalny. Ktoś będzie chciał ci wybić w nocy zęby i kto cię wtedy obroni? A wiatr nocą gwiżdże"Mackie ma w kieszeni majcher, ale o tym nie wie nikt!"                   *zdjęcie nazumi13

niedziela, 08 października 2017

*(zdjęcie z zasobów internetowych) Właśnie na Facebooku przeczytałem, że koty potrzebują witaminy M :-) Czy tylko one jej potrzebują?

sikorka sikała swawoląc, skoczek sprawnie skoczył, słoń stłukł słoik, smutno samej sypiać stokrotce, stukrotnie serce stonogi stuknęło, sympatyczny skorpion sunie spodem sukienki, samolub sam spija sok, sadysta słodzi sól, spragnione słońce  sugeruje słonecznikom słotę...  

                                                                                                                                              Praskowia Iwanowna zbladła. W końcu nie co wieczór spotyka się upiora.

         - Co ja chciałam rzec, dobrodzieju? Aha...Jeśli dobrze pamiętam, książę

Szczurkin? -                                                                                                                     

  - We własnej osobie -  odpowiedział Upiór.                                                                 

  - Ale Szczurkin...Przepraszam, że to mówię... Mam wrażeniem, że byłam na

jego pogrzebie. Mnóstwo ludzi, trumna cała w kwiatach. Choć może się

mylę?-                                                                                                                                       - W rzeczy samej. Ja też się wzruszyłem. Po śmierci chyba jeszcze

bardziej mnie lubili. Ktoś nawet chciał się rzucić do grobu. Żałuję, że się na chwilę zagapiłem i nie zauważyłem i nie wiem, kto...kochanka, czy żona. Prędzej chyba małżonka, ale, kto wie? -                                 

     Hrabina starała się dyskretnie przesuwać w kierunku cmentarnej bramy. Była już północ. Pora wielce nieodpowiednia na podobne przechadzki. Prawie biegła.

- Nie powiem ci, kochaniutki. Obie cię uwielbiały i ja też się w tobie skrycie podkochiwałam. - wysapała.

"Najważniejsze to dobiec do dorożki. Ale, gdzie dorożka o tej porze?" - myślała. Jednak na szczęście Upiór gdzieś zniknął. Praskowia Iwanowna zwolniła. "To musiał być sen. Może przed wyjściem wypaliłam za dużo opium? Księżyc taki piękny na niebie, srebrny, jak to mówią, w lisiej czapie. A wiewiórki bawią się w śnieżki...Ale się zlękłam!...O widzę, że przy bramie ktoś stoi. Już dobrze! Już dziewczynka się nie boi!"  Uśmiechnęła się do nieznajomego. Ale...to chyba niemożliwe? Przed bramą, a właściwie oparty o nią, czekał na nią Upiór. Dłubał w zębie wykałaczką.

- To pan - wyszeptała. 

- Czekałem na panią...Śnieg prószy. Chłodno raczej. Zapraszam do moich sań.-

  A ponieważ Praskowia Iwanowna nie wróciła na noc do domu - szukano jej i  pod lasem, jak się jedzie do Liaguszki, znaleziono. Siedziała na saniach wyprostowana, sztywna jak sopel lodu i szklanymi oczami patrzyła w dal.  Ktoś, może wilk, odgryzł jej nos.

       - Poniosło babę, psia mać! - zaklął Stójkowy. 

                                                                                                                                ...Żyjemy na cmentarzu i sami o tym nie wiedząc, szukamy towarzystwa upiorów. Rzadko mamy przeczucie, że niedługo już sami powiększymy ich grono. Nie warto jednak zaprzątać sobie tym głowy.         

piątek, 06 października 2017

     "Gdy Shimamura wyruszał ze swego domu w Kioto, żona pouczała go,

żeby po rozebraniu się nie wieszał garniturów w szafie ani na ścianach,

nie przetrzepawszy ich przedtem starannie, bo jest to właśnie okres,

gdy motyle nocne, a także i mole składają jajeczka. I rzeczywiście, po

przyjeździe do zajazdu zobaczył na własne oczy, że do lampionu wiszącego

na dekoracji do okapu za oknem jego pokoju przywarło sześć czy

siedem wielkich ciem koloru kukurydzy. Nawet w sąsiadującej z pokojem

niewielkiej gotowalni siedział jakiś motyl, mały wprawdzie, ale o stosunkowo

dużym odwłoku.

      Okno było jeszcze - jak zwykle latem - opatrzone metalową siatką

chroniącą przed owadami. Na siatce też siedziała nieruchomo ćma, zupełnie

jak przyklejona. Sterczące czułki przypominały mikroskopijne pióreczka

koloru kory cyprysu. Nieledwie przezroczyste skrzydełka były jednak

bladozielone. A miały długość nieomal kobiecego palca. W dali za oknem

ciągnęło się pasmo pogranicznych gór, które w promieniach zachodzącego

słońca nabierały barw jesieni, a na tym tle owa jedyna bladozielona plamka

zdawała się być symptomem śmierci. Jedynie w tych miejscach, gdzie

przednie skrzydełka zasuwały się na tylne, ich zielone zabarwienie

występowało intensywniej. Przy podmuchach jesiennego wiatru skrzydła

owada trzepotały lekko jak skrawek cieniutkiej bibułki.

     Shimamura, niepewny, czy ma przed sobą żywe stworzenie, podniósł

się i przeciągnął palcem po zainstalowanej w oknie siatce, ale ćma nawet

nie drgnęła. Dopiero, gdy uderzył o siatkę silniej pięścią, owad poleciał w

dół jak liść opadły z gałęzi drzewa; nie zdążył jednak jeszcze musnąć

ziemi, a już zakołysał się lekko na wietrze, unosząc się znów ku górze.

     Śledząc za jego lotem, Shimamura dojrzał pod cedrowym zagajnikiem

nieopodal zajazdu nieprzeliczone chmary ważek płynących w powietrzu.

Wyglądały jak rozwiane podmuchem wichury kłęby puchu dmuchawca.

     Potok wijący się u podnóża gór zdawał się wypływać wprost z gęstwy

cyprysowych koron."  (Kawabata, Kraina śniegu, przekład W. Kotański)

 

    ...Wczoraj poczułem się trochę zraniony, ponieważ dowiedziałem się, że mój Mistrz Kawabata Yasunari, człowiek tak pełen czułości i miłości do życia, a także i delikatnego poczucia humoru, popełnił samobójstwo.

  Dlaczego o tym nie wiedziałem? Uwielbiam jego powieści i czasem nawet je naśladuję...i mam poczucie, że jest mi wyjątkowo bliski. Czytając "Głos góry", "Tysiąc żurawi", "Śpiące piękności" i "Krainę śniegu" znacznie poszerzyłem moją literacką i przede wszystkim ludzką wrażliwość.

Kawabata miał cudowny dar współczującej obserwacji,  wybrał kontemplacyjną samotność i jednym pociągnięciem pióra potrafił szkicować sytuacje psychiczne i opisy natury o niezwykłej głębi, koncentrując się na pozornie tylko nieistotnych drobiazgach.  To wszystko wiem od dawna. Ale dopiero wczoraj przeczytałem notkę do angielskiego wydania jednej z nich - "Beauty and Sadness."

   Było to w autobusie - późno w nocy. Nagle poczułem jakieś uderzenie w okolicach serca. A teraz jest mi bardzo smutno.

   Może nie chciałem o tym wiedzieć? Przecież Pinguet opisuje śmierć Kawabaty w "Śmierci

z wyboru w Japonii", książce, którą dobrze znam. Pisze, że samobójstwo pisarza było ''tak dyskretne, że można by je wziąć za wypadek." I "przypomniało, że milczenie jest wzniosłe i konieczne w społeczeństwie hałasu."

     W Japonii jak wszyscy wiedzą, popełnia się bardzo wiele samobójstw, ale i Polska zajmuje niestety wysokie 12 miejsce na świecie pod względem liczby samobójstw popełnianych przez mężczyzn, którzy zabijają się u nas aż sześciokrotnie częściej niż kobiety...

czwartek, 05 października 2017

    

 

...Wyszliśmy już poza pełne zgiełku

i zaganianych ludzi miasteczko,

w którym najważniejszym

miejscem był targ. Niebo było

pogodne i płynęły po nim białe

obłoki. Dalej drogi rozwidlały się.

Widzący zdjął sandały, bo jego

droga nikła pośród łąki. Po jednym

z nich spacerowała boża krówka.

Wydawał się całkiem beztroski.

 - Tu się rozstaniemy - rzekł - Każdy

ma swą drogę. Nie możemy iść

oboma naraz, bo nigdzie nie

zajdziemy. -

  - A swoją drogą nie spodziewałem

się, że cię spotkam. - powiedziałem

- U nas mówią "Widzący wie

wszystko! Jest mądry jak sam król

Szlomo. Widział wszystko i

jest prawdziwym Wiedzącym.

Przejrzał na wylot wszystkie dusze 

i jest błogosławiony. Był już w

Edenie, kiedy byli tam Adam

i Ewa." -

  Widzący milczał przez chwilę,

a potem mówił, jakby uwolnił się

od gniotącego ciężaru.

  - Nie wierz im!  Nie ma kogoś

takiego...A po śmierci zostają

z nas kości i kupa gnoju. Nie

wiesz nawet, ile błota jest w

Szeolu. -

   Przerwał na chwilę, jakby

chciał zaczerpnąć powietrza.

- Aby dotrzeć tam, dokąd idziesz,

wiele musisz błądzić, a kiedy

wyda ci się już, że zszedłeś na

manowce, wtedy dopiero ukaże

ci się właściwa droga. Żegnaj i

miej się dobrze. I nie zapomnij,

że twe życie będzie kiedyś 

zniszczone. Niech więc mieszka

w nim Radość, zanim i ty 

westchniesz "Bodajby zaginął

dzień, któregom się urodził,

i noc, w której mówiono:

"Poczęty chłopiec!" -

      Takie było moje rozstanie z

Widzącym. Nie wiem, gdzie jest   

jego grób.  Być może w

Dniach Zagłady ciało jego

wyleciało przez komin wraz

z sześcioma milionami innych.

Debora mówi, że Widzący utracił

swój dar widzenia, ale ktoś

inny powie może, że przejrzał...

Ja nie wiem, co jest widzeniem,

a co nim nim nie jest. Nie ufam

jednak nadziei zrodzonej z

rozpaczy.

     Na krótko przed zagładą

Janusz Korczak pisał w swym

dzienniku, że hitlerowcy myślą

w sposób racjonalny i nie mogą

chcieć zabijać tych, którzy są

im posłuszni. To była nadzieja

zrodzona z rozpaczy. A później

- tragiczne otrzeźwienie...

Człowiek jest dobry, ale ludzie

są okrutni.

 

 

 

*zdjęcie nazumi13

środa, 04 października 2017

...

(zdjęcie z zasobów internetowych)

wtorek, 03 października 2017

 

...słoń i wielka mrówka

to szczęścia połówka

bo gdy słoń się słania 

słońce jej zasłania

i go potem mrowi

ach któż to wypowie !

 



niedziela, 01 października 2017

...

 

"Some are Born to sweet delight,

Some are Born to Endless night."

(William Blake)

 

    W tym roku mija 50 rocznica nagrania "jedynki" Doorsów. A to mój

ulubiony utwór z płyty...W Morrisonie kocham twórczą wrażliwość,

a nie destrukcję. Być może czasem jedno nie może istnieć bez drugiego.

Koledzy z zespołu osądzają Jima, ale bez Jego geniuszu byliby tylko

sprawnymi i zdolnymi muzykami, a stali się czymś więcej.  Tragiczny los

Morrisona i jego osamotnienie zawsze mnie wzruszały...Im też trochę

współczuję.

 


 

...Nie wszystko ich tak samo lubię, ale tę

piosenkę na pewno :-)

 

   Czasami nie mogę słuchać nawet

Bacha, Corellego i Purcella...ani

muzyki etnicznej i słucham tylko

piosenek.  Najczęściej jednego

i drugiego, idąc za swym marzeniem

lub po prostu z ciekawości.

Goethe napisał, że każdego dnia warto

napisać wiersz i posłuchać nowej

piosenki...Dodałbym do tego jeszcze

szum drzew i śpiew ptaków.

sobota, 30 września 2017

 

       

        Oglądam w albumiku

    Dziką kaczkę w śniegu

    Hiroshige

    pływa sobie radosna

    wśród ośnieżonych trzcin

    kaczka nie marznie

    chroni ją tkanka tłuszczowa

    niektórzy ludzie myślą

    że są nieśmiertelni

    i to jest ich podściółka

    a płetwy mają błoniaste

    uczynione z wiary

    i nawet w zimową noc

    jest im ciepło

    ulotne są obrazy

    przemijającego świata

    i krucha radość

    a jednak płyniemy

   


piątek, 29 września 2017

 

    Mnich wszedł w pustkę i wykąpał

się w nicości. Gęsi właśnie odlatywały.

Leciały gdzieś bardzo daleko. Albo

może skądś przylatywały...A jest całkiem

możliwe, że nie były to gęsi, tylko inne

ptaki. Kiedy wędruje się krawędziami

świata i pochyla nad przepaściami,

można by wypić całe morze i nie poczuć

smaku soli. To właśnie nazywa się

wyzwoleniem. Nic nie pamiętał,

niczego nie oczekiwał. Nie zauważył

nawet, że umiera. Był już w Przeczystej

Krainie.

      - Nie będę szedł jego drogą -

powiedziałem - Jeśli życie przemija, to

wolę cieszyć się każdą jego chwilą.

Mamy przecież całą wieczność, żeby

nie istnieć. Po co szukać tu zaświatów?

      - Tak? -spytała Dama z wachlarzem,

zabijając nim jakiegoś owada. - Ale, co

to znaczy? Mnie się podoba ta mnisia

demencja. -

     - Istnieje głębsza radość z tego, że

istniejemy, choć jest tak cicha, że wielu

jej nie zauważa. Nie trzeba jej nigdzie

szukać. Jest w nas...-

     - Nie wiem dlaczego, ale ziewam -

rzekła Dama. - To bardzo interesujące!

...Ziewam, bo graliśmy przez całą noc.

Każdy z nas udawał kogoś, kim nie jest

i starał się być idealnie bezmyślny. -

     - Może na tym polega twa radość? -

     - Ach, wiesz, mój drogi, muszę się

nad tym zastanowić w wolnej chwili.

Pograjmy w coś lepiej.

   

 

 

      

 

 

 


czwartek, 28 września 2017

 

 

   Na dworze jest pięknie. Staram się

wychodzić z domu jak najwcześniej,

ale wysłuchanie muzyki zajmuje mi

sporo czasu. (Pracuję ostatnio w

nocy). Niczym się chwilowo nie

martwię, chociaż drugie oko mojej

mamy jest poważnie zagrożone

(na jedno już nie widzi), a mimo

problemów z sercem NFZ wyznaczył

jej wizytę u kardiologa za pół roku.

Lekarz do domu nie przychodzi,

choć pacjentka nie może chodzić,

a darmowe rzekomo leki są

pełnopłatne...Może to przypływ

jakiegoś ciepła i nadziei? Dobra

pogoda nie tylko na dworze, ale

i w sercu...

     Słucham muzyki od dawna i

myślałem, że nic mnie już nie

zaskoczy, ale wiolonczelista Antonio

Meneses i pianistka Maria Joao Pires

grają Schuberta i Brahmsa na

koncercie w Wigmore Hall (2012)

cudownie. Nagranie jest mądre,

pełne wyobraźni i prawdziwie (nie

sentymentalnie) romantyczne,

uduchowione i żywe.

   Pires nigdy nie należała do moich

ulubionych wykonawców, ale ostatnio

zacząłem ją doceniać. Zawsze lubiłem

jej nokturny Chopina, ale dopiero

sonaty Schuberta (na DG) chwyciły

mnie za serce.

    CD czekało na mnie w

antykwariacie za 15 zł. "Wezmę je"

- pomyślałem - "bo jest tanie." A tu

takie objawienie! Prawie wpadłem w

euforię...I tylko zdjęcie przedstawiające

wejście do Wigmore Hall sprawiło,

że w samym środku radości

niespodziewanie uroniłem łzę,

przypominając sobie chwilę, w

której widziałem je po raz ostatni...

Nie mam potrzeby cofania czasu,

ani widzenia osób, których już nie

ma, ani powrotu do miejsc, których

już nie zobaczę, ani wskrzeszania

dawnych przeżyć. (Może z jednym

wyjątkiem. Ale chodzi raczej nie o

powrót, lecz o nowy początek).

Skąd więc ta łza?

 


 


 



 

 

środa, 27 września 2017

 

 

 

      cienie schodzą się nocą

      załamując ręce

      w deszczu i wietrze         

      a drzewa je obejmują

      nim utoną w porannej mgle

      czy słyszysz jak nucą

      że za chwilę ich nie będzie

      te senne widziadła

     

      o jak dobrze je rozumiem

      kiedy księżyc znika

      jak żaba w kałuży

      a ja słysząc swe kroki

      oglądam się za siebie

      ale nikogo nie widzę

      a tam dokąd idę

      nikt na mnie nie czeka

    

      za życia liśćmi jesteśmy

      którymi wiatr pomiata

      a po śmierci cieniami

     

 

     

zdjęcia nazumi13

   

wtorek, 26 września 2017

  

  Mitsuko przeżyła moją nieobecność.

Ale przez dwa dni nic z miseczek nie

ubyło. Prawdopodobnie spała i piła

tylko wodę. Dopiero dzisiaj zaczęła

mnie oblegać i musiałem ją przytulić.

 

Ktoś powiedział mi niedawno, że wpisy

o kocie to nie jest wielka literatura.

Z pewnej przekory piszę więc ten tekst.

W życiu to, co większe łączy się często

z tym, co małe. Nie żyjemy samym

powietrzem i sprawami ducha...A kot

to często bardzo bliska osoba.

 


sobota, 23 września 2017

 

 

     Przez dwa dni nie będzie

moich wpisów. Wyjeżdżam

do Poznania, gdzie spotkam

się z osobą, która chce

wydać moją książkę. Przy

okazji zwiedzę z organizatorem

mojego pobytu miasto, w

którym się urodziłem i

spędziłem pierwsze miesiące

życia.


   Przedwiecznej Śledzionie

dziękuję za zaproszenie na

premierę filmu One Mind,

pięknej opowieści o życiu

buddyjskiej wspólnoty czan.

Premiera tego filmu odbyła

się równolegle w Nowym

Jorku i w Warszawie z

udziałem wielu duchowych

osobistości.

 


 

zdj. nazumi13

 

 


 

   "Nie samo życie jest dobrem,

ale życie dobre."

 

    (Seneka)

 

    Mądra ta myśl wymaga pewnych

dopowiedzeń.

1. Chodzi tu o życie poszczególnej

osoby, a nie o tzw. życie nieskończone

(zoe).

2. Dobre życie to, jak zakłada filozof,

życie moralnie dobre (życie człowieka,

który ma dobry charakter).

3. Potocznie przyjmuje się, że nie dla

każdego to samo jest dobre. Ale

Seneka był przekonany, że istnieje

tu obiektywna miara. Jedni ludzie

żyją rozumnie, a inni - nie.

4. Konsekwencją tej myśli jest

pogląd, że czasami lepiej umrzeć

niż żyć.

 

    Stoicyzm stał się ostatnio modny,

ale w wersji zamerykanizowanej.

Warto więc na pewno powrócić do

źródła, ale i pamiętać, że mądre

myśli (szczególnie te pozostawione

w formie sentencji lub aforyzmów)

zawsze wyrażają pewne założenia

i prowadzą do konsekwencji, z

którymi niekoniecznie musimy

się zgadzać.

     Staram się tu unikać filozofii,

którą zajmuję się ''zawodowo",

ale dobrze jest czasami rozważać

sens tez, w których prawdziwość

wierzymy.

 


 

   

 


   

piątek, 22 września 2017

 

      Któregoś wieczoru B. udał się

nad staw i przeglądając się w

przeręblu dyrygował. Było to

Adagio "Abschied vom Leben" z

dziewiątki Brucknera. Ale może

nawet bardziej zajęło go Adagietto

z piątki Mahlera. Wymachując w

ciemnościach rękami wspiął się

na wyżyny nieznane nawet Bruno

Walterowi. Jednak wiatr wciąż wiał

i choć sehr lagsam trzeba było

wracać do domu. Wrócił więc

tam, nakarmił kota, a wtedy

ukazał mu się diabeł. 

     Wyglądał jak bóg Serapis,

ale potrafił wirować na swej

jedynej drewnianej nodze.

    - Czy policzyłeś po drodze

wszystkie drzewa i przyjrzałeś

się już nieboszczykom - spytał,

kpiąc sobie najwyraźniej z

maestro Antona.

    - Jeszcze nie. Wolę cienie

i mgłę. Czego ode mnie chcesz

kanalio? -

    - Drobiażdżek. Oddaj mi swą

duszę w wieczystą, że tak

powiem, dzierżawę. - mówiąc

to machnął nerwowo ogonem.

- Musisz tylko wyrzec się dwóch

rzeczy, których nie toleruję:

twej szlachetnej gravitas i

robienia błazeńskich, małpich

min przed lustrem, a twój żywot

będzie nielimitowany. W pakiecie

mam jeszcze dziewczynę. - dodał.

     - Wolę umrzeć niż wyrzec

się mej szlachetnej powagi. Nad

minami mogę popracować, ale

musisz jeszcze coś dorzucić. -

powiedział B.

     - Przeniosę cię w baśniową

scenerię. W najpiękniejsze

miejsce świata. Tęcza codziennie

...Zorza co drugi dzień. Odsłonię

przed tobą mroczne tajemnice

zaświatów i światłość nieba.

Poznasz swe przeszłe żywoty.

Usłyszysz muzykę sfer...Ale...

nie będzie wolno ci nikogo i

niczego kochać! To naprawdę

niewielka cena. Możesz sobie

być nawet i poważny...


     - Zastanowię się - odrzekł B.

    Mijały chwile, godziny, dni,

tygodnie, miesiące i lata, ale

B. wciąż odwlekał swą zgodę.

A kiedy nadeszła jego ostatnia

chwila Ten z twarzą Serapisa

współczuł mu wielce, że nie

skorzystał z jego oferty.

    Śmierć grabarka splunęła

tylko i wyrzuciła w błoto

białe rękawiczki...

 


 


 


 


 


 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 179