Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
środa, 24 maja 2017

(Zdjęcie nazumi13, lunamigotliwa.blox)

 

         nie może być bardziej cicho 

    ptaki umilkły krople wybrzmiały

    tyle czułości jest w spojrzeniu

    kwiatów na które nikt nie patrzy

    a jaka słodycz w szaleństwie

    pozostawionych sobie drzew

    myślisz odchodząc w mrok bez kresu

             

wtorek, 23 maja 2017

 

       Burze w Arkadii są przyjemne i nikt nie lęka

się piorunów.  Błyskawice rozdzierają niebo,

a wiatr unosi ciemne chmury i rzeźwi deszczem

wszystkie szczęsne stworzenia. Atoli tym razem

było inaczej za sprawą nimfy Eurydyki. Gdy

ukąsił ją wąż i porwana została do świata

umarłych, inne nimfy uznały to za niebezpieczny

precedens. Nigdy dotąd bowiem coś takiego

się nie wydarzyło.

    Pod dębem zebrały się wszystkie niewiasty

i łanie.  Łkały cicho, a potem jęły uderzać w

konchy i podniosły lament. A kiedy skończyły,

a było to już po zmierzchu, najstarsza z nich    

rzekła:

    - Po korze tego dębu spływał zawsze

miód, ale teraz wyrosły na niej gorzkie jagody.

Wzywamy Cię, boska Persefono, ty która

jesteś córką i matką swą w jednej osobie,

zjaw się tutaj i razem obrócimy tę ziemię

w perzynę.  Właściwym systemem politycznym

jest odtąd matriarchat. Jest on całkowicie zgodny

z naturą...A cną Eurydykę uwolnij z mrocznej

czeluści!  -

    Pasterze i satyry gdzieś się pochowali

w leśnych jamach i w zakamarkach ogrodów.

A Pan o koźlich rogach nie wypełniał już

tej krainy słodyczą dźwięków swej fletni. 

Zapadł zmrok, bo Helios nie chciał

przejeżdżać nad nią swym słonecznym 

rydwanem.  Do tego doszły dotkliwe sankcje

ekonomiczne nałożone podobno przez

samego Zeusa.

      Tuż przed świtem nadeszła odpowiedź

od bogini:

      - Chętnie bym wam nieba przychyliła, ale

nie jestem władna uwolnić Eurydykę. Ten

gamoń Orfeusz wszystko spieprzył! Zaś

obracanie czegoś w perzynę nie leży w

kompetencji bóstw podziemnych, ani też

agrarnych. Musicie więc sobie radzić same! 

Gdyby nie owoc granatu, nie spędzałabym

połowy swego życia w areszcie domowym

jako królowa. Wspieram was więc jedynie

moralnie w waszych dążeniach. -

      Pozbawione pomocy bóstwa i

osamotnione, nimfy i łanie, stały się rychło

łupem pasterzy, satyrów i kozłów. Ci zaś,

nagwałciwszy się do woli, ustanowili Nową

Arkadię. Punkt 24 konstytucji owego kraju

głosił: "Odtąd każdy pasterz i nimfa, bydlę

i wszelaki inny obywatel, winni się uśmiechać

i mają obowiązek, pod karą uwięzienia lub

śmierci, czuć się szczęśliwymi. Jest to ich

niezbywalne demokratyczne prawo, przed

którym nie sposób uciec."

      Granice krainy zamknięto, tak, aby nikt

nie mógł uciec przed swym szczęściem.



niedziela, 21 maja 2017

 

        Qiji, dawny chiński poeta napisał

 

        Rozbić garniec z pieniędzmi

 

 

           Wypchawszy brzuch mamoną,

           Jak poznasz, że to szkodzi? 

           Na koniec skarbonkę z pieniędzmi trzeba rozbić,

           Żeby obdarować innych.

 

     Wu Yansheng, znawca buddyjskiej poezji

pisze, że ten utwór może wydawać się

powierzchowny - niby ludzie o tym wiedzą,

ale tak naprawdę, mało kto o tym wie...

 

 

-----------------------

Przekład H. Turczyn-Zalewska 

         


sobota, 20 maja 2017

 

          Buddyjski poeta Wu Men napisał niegdyś

taki wiersz:

 

      "Wiosna ma setki kwiatów,

        jesień - księżyc.

        Lato ma chłodny wiatr,

        zima - śnieg. 

        Jeśli nie zezwolisz gnuśności

        spocząć w twym sercu,

        całe twoje życie będzie

        wieczną, dobrą porą."

       

      Wu Men mówi o przedmiotach kontemplacji.

Kwiaty na wiosnę, księżyc na jesieni i śnieg w

zimie są piękne...Ale chłodny wiatr? Przynosi 

ulgę po upale, rzeźwi, zmienia aurę i nastrój. 

      Mieć zawsze dobrą porę w życiu, to podążać

za naturalnymi przemianami życia. To nie jest

wcale takie łatwe. Sama spontaniczność do tego

nie wystarcza - konieczny jest pewien wysiłek...

Trzeba być dzielnym, a w życiu konieczna jest

duchowa dyscyplina.

     Wiersz wyraża afirmację życia, ale nic nie

wspomina o jego niebezpieczeństwach i

zasadzkach, i tym wszystkim, co w życiu nas

boleśnie rani.  Zatopiony w kontemplacji poeta

zapomina na chwilę o tym, czym jest życie.

A jest ono nie tyko cudowne, ale i okrutne

w pewnych swych przejawach, czy, jak się

jeszcze mówi, nadużywając czasem tego

słowa - absurdalne.

      Jest coś zachwycającego w pogodzie

ducha, która sprawia, że każda pora życia jest

dla nas dobra. Kiedy o tym myślę, cieszę się wraz

z poetą. Zgadzam się też z konstruktywnym

przesłaniem wiersza.

     Ale nie chciałbym zapytać poety o to samo w

chwili obniżenia jego euforycznego nastroju,

a wiem, że chwila taka nadeszła. Być zawsze

jak słońce w południe, to rzecz raczej boska,

niż ludzka. 

    Wspomnę też tu o tym, że w słowie

"zgnuśnienie" nie zawiera się to wszystko, co

jest przeszkodą w afirmacji istnienia.

    Tych przeszkód jest znacznie więcej i nie

mają bynajmniej jednej wspólnej natury.

Wcale nieprzypadkowo psychologowie katują

nas np. terminem trauma.

    Po przeczytaniu cennej książki Kalscheda

"Wewnętrzny świat traumy. Archetypowe

obrony jaźni" jeszcze mniej niż zwykle skłonny

jestem sprowadzać ten stan ducha, który 

jest przeszkodą w uzyskaniu pogody ducha,

do bierności i zgnuśnienia. Choć autor też

trochę fantazjuje w duchu Junga i jego

naśladowców...

   

      

                     

03:09, nazumi13
Link Komentarze (19) »
piątek, 19 maja 2017

 

   

 

      - Wymieniłeś prawie wszystkie Muzy,

Maximusie,ale zapomniałeś o jednej

i to chyba najważniejszej, o muzie

jąkania. - roześmiał się Rufus.

  - Ja ja jak to, zaa pomniałem?    

...Pa pa pa jąk wszedł ci ci pod 

ki ki ton Ru ru fusie.U uważaj!-

  Rufus począł rzucać się jak 

w konwulsjach i tańczyć, ale

tarantula zdążyła już zapuścić

swój jad i w końcu zwalił się

na posadzkę. Słońce już zachodziło

i wieczór miłe czynił wszystkim

obietnice.

  - Ta tarantula ma takie cudne

oczy. - rzekła Pulcheria - Piękna

śmierć!

  - Nie nie są dziłem,że Ru ru 

Rufus tak szybko sssss kona.-

zauważył poeta. 

  - A zatem wypijmy za jego

zdrowie! Ja piękna Pulcheria

i ty, błaźnie! -

  - Cze cze czego się nie nie

robi dla ko ko kobiety, wdzię

czna Pu pul cherio.-

  Położyli się obok siebie

i pijąc wino kontynuowali

subtelną konwersację,przyozdabiając

ją licznymi cytatami z poety

Wergiliusza, przynajmniej do chwili,

kiedy Rufus położył się na Pulcherii.

Niewiele jednak zdołał wykrzesać z

siebie ognia.  

   Tymczasem zewłok Maksimusa

uprzątnięto i uczta trwała do białego

rana. Flecistki grały na fletach, a

chłopcy umilali noc senatorom. 

Aż nadszedł ranek! 

   Kiedy pretorianin ucinał głowę

Rufusowi,Pulcheria poleciła wyrwać

mu przedtem język.

  - Pa pa jąkało! - powiedziała

na pożegnanie.

  Uczta była zakończona,a senator,

który miał dopilnować egzekucji

dał sobie siana. Był bowiem owym

koniem, którego szlachetny Imperator,

a w istocie sam największy Jowisz

w swej ziemskiej postaci, cesarz

Kaligula,mianował senatorem.

  Wieki całe upłyną zanim rzucone

przez oszczerców na tego wielkiego

Cezara kalumnie rozsypią się w proch.

  A Rufus? Dlaczego musiał umrzeć

- jak myślisz?

       

 

 


środa, 17 maja 2017

 

       W naturalny sposób pragniemy radości,

a nie smutku. Wiedziano o tym zawsze.

Spinoza po raz pierwszy opisał smutek jako

psychiczne zahamowanie, pod wpływem

którego nie możemy dobrze żyć i dobrze

działać. Człowiek mądry pragnie więc

przede wszystkim radości.

    Ale radość nie zawsze jest czymś dobrym,

a smutek nie zawsze jest czymś złym. 

W pewnych okolicznościach smutek jest nawet

bardziej prawdziwy i kojący niż radość, która

może się wyrodzić w pustą wesołość.

   Spróbuj więc ich nie oceniać, a po prostu

przyglądaj się im i staraj się je rozumieć, zamiast

wychwalać lub potępiać. 

     W głębokiej depresji nie czuje się radości,

ale nie czuje się też smutku. Nie można

w ogóle niczego poczuć. Radość i smutek

pojawiają się, kiedy człowiek nie czuje się

psychicznie martwy. Stan bliski psychicznej

martwocie albo śmierci, opisać można w 

kategoriach depresji jako mrok bez

jakiegokolwiek smutku.  

     Nie ma nic gorszego niż zadręczanie

się myślą, że inni czują radość i potrafią

być szczęśliwi, a ty tego nie potrafisz,

albo musisz się dopiero tego uczyć.

Czując smutek nie robisz niczego złego,

a twoja wartość nie staje się przez to

mniejsza.  Kiedy zaakceptujesz swój

smutek, być może zjawi się w twoim

życiu tak oczekiwana radość.

     Dobrze jest czasami pomyśleć:

"Źle żyłem, nie radziłem sobie z własnym

życiem, nie troszczyłem się o własne

szczęście, nie potrafiłem kochać ludzi"

- ale świadomość taka sama w sobie

jest czymś negatywnym, stwarza poczucie

psychicznej opresji i braku samo- akceptacji

i jest właśnie smutkiem, od którego chcesz

się uwolnić. A ponieważ jest to trudne,

oczekujesz od kogoś pomocy lub

przynajmniej jakiegoś ułatwienia. Chcesz

teraz czuć się pewnie, być sternikiem 

własnego losu i zasłużyć sobie na

akceptację ze strony innych ludzi i nie

zastanawiasz się, jaką cenę płacisz za te

ułatwienia i związane z nimi poczucie

bezpieczeństwa i fałszywy entuzjazm.  

     To nauka obca dążeniom różnych

świeckich i religijnych coachów,

którzy chcą, często dla własnej korzyści,

zmanipulować twoją psychikę przez

wzbudzenie w tobie poczucia winy,

zapewniając przy tym, że w sposób

fachowy i profesjonalny poprowadzą

cię drogą wiodącą do wolności

i osobistego szczęścia. Najpierw 

jednak musisz im i ich sugestiom

i metodom całkowicie zaufać.

    "Ach jaki byłem głupi, dopóki nie

poznałem tego coacha!  Dopiero teraz

psychicznie się rozwijam. Nic więc

dziwnego, że czegoś ode mnie chce!"

- masz myśleć i tak właśnie myślisz,

i z dumą oddajesz się w niewolę.

Dał ci przecież to, co było ci tak

potrzebne - prawdę objawioną,

poczucie własnej wartości...A że

przy okazji zażądał czegoś w

gotówce lub w naturze i odebrał

ci zdolność krytycznego myślenia

- chyba można to przeżyć? 

     To, co napisałem powyżej, nie

jest szczególnie głębokie i ma 

charakter raczej zdroworozsądkowy.

To naturalne, że czasami potrzebujemy

czyjejś pomocy. Nie można mieć też

pretensji do tych, którzy mają jakąś

użyteczną dla nas wiedzę. Ale, kiedy

przyglądam się od czasu do czasu

różnym nadętym jak ropuchy coachom,

którzy siedząc w swym błocku

zapewniają, że są najlepsi, najbardziej

profesjonalni i wczuwają się w nasze

problemy dla naszego dobra, i widzę,

jak puszczają przy tym oko do swych

znajomych, to rozmiary ich hucpy

wywołują we mnie uśmiech...Dopóki

nie pomyślę o tych, którym zniszczyli

życie.

     Nic zatem dziwnego, że potrzebują

dla swej działalności przede wszystkim

negatywnego bohatera, a jest nim człowiek

refleksyjny, ale życiowo niezaradny, 

który nie potrafi wykorzystać swej szansy,

albo nonkonformista, który, mówiąc

nieco kolokwialnie - nie potrafi się sprzedać.      

     Głębsza refleksja dotycząca tego

zjawiska musiałaby dotyczyć poczucia

wartości życia. Żyjemy w politycznym

systemie i kulturze zdominowanej przez

kult wartości utylitarnych. I jedynie

dlatego mądrość filozofów została

porzucona dla praktycznej wiedzy

coachów, której jedynym ostatecznym 

uzasadnieniem jest bezrefleksyjny

egoizm.

      "W trosce o naszego klienta

nauczymy cię, jak z poczuciem 

własnego sukcesu dawać d...temu,

komu trzeba, gardzić słabszymi,

nie dotrzymywać zobowiązań

i zrywać przyjaźnie, i związki z

bliskimi, a robić sobie przy tym

cały czas dobrze." - napisał mój

obdarzony nieco większym

poczuciem humoru znajomy.  

     Pewna pani, która zrobiła

karierę w jednej z telewizji, 

chwaliła się na spotkaniu z

czytelnikami swej książki, że

wszystko zaczęło się od spotkania

z jej przyszłym szefem, który na

korytarzu spytał ją, czy "chciałaby

aby złota kura znosiła jej przez

następne 10 lat złote jajka?"

Dzielna ta kobieta nie przegapiła

swojej szansy, za to zamieściła w

swej książce typologię kobiecych 

charakterów, piętnując przy tym 

szczególnie typ "myślicielki."

To dziewczyna, która zastanawia się,

czy nie lepiej czasem odmówić czegoś

swemu obecnemu lub przyszłemu

bossowi.

     Publiczność, przeważnie bardzo

młoda, przyjęła jej uwagi z entuzjazmem

i autorka bardzo się tym wzruszyła,

mówiąc, że jej matka "miała w życiu ciężko",

ale nauczyła ją jak odnieść sukces.   

      


     




wtorek, 16 maja 2017

               

                Dziś moja sława mnie uwiera...

                Za rogi byka wziąłem i

                Puściłem czerwonego pawia!

                Aja jaj! Z głowy spadło mi,

                Cholera, srebrne sombrero.

                ...Aja jaj! Spadły mi dwa sombrera.

                ...Aja jaj!  Nie mam już chyba jaj!

               

                Aja jaj!  W Andaluzji

                Opadły w domach żaluzje.

                Żal teraz nęka wszystkie damy,

                Bo nie zobaczą już więcej mnie

                A ręka moja nie zatańczy

                Pod spódnicą i pomarańczy

                Miąższu słodkiego nie wyniańczy!

 

                Aja jaj! Dla kogo mają tańczyć?

                Aja jaj!  Dla kogo mają biedne

                gotować? Kogo pochować? 

                A pali rosa z oczu ich,

                A żądli osa ze słów ich.

                To osa dolorosa!

                Aja jaj! Ole! Aja jaja!

 

                No i co?  Mam jednak jaja?   

                ...Dziś moja sława mnie uwiera.

                Gdy śpiewam, wino piję,

                Raczej nie wytrzymuje zwieracz.

                A księżyc złoty w sutannie

                Pluska się w mojej wannie... 

niedziela, 14 maja 2017

 

 

               Czemu milczę dziś

               dlaczego milczeć muszę dziś

               krocząc śmierci śladem

               dlaczego wilków nie ma tu

               gdzie księżyc podział się

               gdy jadę w karawanie

               karawanem marzeń

 

                      wbiłaś w serce mi

               zardzewiały gwóźdź

               rdza teraz zżera mnie

               i gdyby nie ten blues

               to zabiłbym się już

               bo wszystko jest pustynią

              

               krew pomieszałaś z rdzą

               i piasek w oczy sypie mi

               wiatr ociemniały

               a skorpion głaszcze

               rankiem moją twarz

               czy to jest miłość

               czy to jest szczęście

 

               rano zapiłbym się

               nocą zabiłbym się

               latem zapiłbym się

               zimą zabiłbym się

               pusto jest w moim sercu

               głucho jest w mojej nerce

                                           

               więc jeśli masz sumienie

               a nie tylko mienie

               kobieto zła jak łza

               niedolo wieczna ma

               niech kobra gryzie cię

               na twym kobiercu

                                                                 

sobota, 13 maja 2017

 

      Ach, tyle wieków upłynęło od czasu,  

kiedy napisał te słowa, a on wciąż

patrzy na świat przerażonymi oczami 

i szuka jej wzrokiem, szepcząc czule...         

 

                         WRÓĆ MÓJ ŚNIE

 

      Złotowłosa, młodziutka, śliczna, nade mną pochylona

      Całowałaś mnie, gdy słodki władał mną sen.

      Pierzchnął sen, już nigdzie cię nie widzę. Wróć!

      Wróć mój śnie! Na zawsze zamknij moje oczy.

     

     (Anthologia Latina, przekład Zygmunt Kubiak)

 

     Dzisiaj trochę inaczej pisze się o takiej miłości.

     "To jest miłość ma wielka jak ch..." - mówi pewien

     hiphopowy tekst. "Więc rób lachę, szmato, bo płacę

     ci za to..."

    

     O tempora! O mores!

 

.

01:00, nazumi13
Link Komentarze (5) »
piątek, 12 maja 2017

 

 

     Pewna rzymska dama szukała w grocie 

nocą umarłych cieni, chciała bowiem

jeszcze raz ujrzeć swego kochanka,

którego uśpił piorun. Widziała tam 

wiele zjaw unoszących się w powietrzu,

spacerujących i układających się do

snu, jednak jej ukochanego nie było wśród

nich.  Nad ranem padła z wyczerpania

i przed grotą odnalazł ją pasterz. A że była

już martwa, a przy tym wciąż bardzo piękna,

pochował ją pod przydrożnym kamieniem,

a z łez, które wypłakał, utworzyła się kałuża. 

Potem zaś udał się w góry i nikt go już

więcej nie widział. 

      Tymczasem do kałuży sprowadziło

się trzynaście żab. Wiodły tam dostatnie

i rozkoszne życie, bo nie brakowało

im wody, pokarmu, słońca i pięknych

widoków, a miały się ku sobie.  Ale któregoś

dnia przejeżdżał tamtędy wóz i zmiażdżył,

albo rozdarł dwanaście z nich, rozrzucając

je wzdłuż drogi.

      Samotna, bez swych sióstr i braci, żaba,

która ocalała, oddała się żarliwej modlitwie

i wstąpiła do zakonu św. Klary, gdzie

jako siostra mniejsza dokonała niebawem

żywota.

      Gdybyś przypadkiem była niedaleko

owego miejsca, gdzie znajdowała się kałuża,

podnieś stamtąd kamyk i ściskając go w dłoni

wypowiedz te oto słowa:

 TY JEDEN ZNASZ CIERPIENIA TAMTYCH

ISTOT.

      

czwartek, 11 maja 2017

 

ty_listek_deszcz

                                           (nazumi13)

 

.                            Choć deszcz spod powiek

                             okrywa dziś mgiełką świat  

                             jestem jak słońce 

                             

05:15, nazumi13
Link Komentarze (6) »
środa, 10 maja 2017

 

               Strona o tej nazwie opublikowała to

zdjęcie jednego z naszych skrzydlatych braci. 

Może wiesz, jak się ten ptakbeauty_bird nazywa? :-)

 

 

05:06, nazumi13
Link Komentarze (6) »
wtorek, 09 maja 2017

 

        Podobno, jak mówi legenda, Qu Yuan 

wielki chiński poeta (340-278 p. n. e),

stracił chęć do życia i piątego dnia piątego

miesiąca księżycowego rzucił się w nurt

rzeki Miluo i utonął. Ludzie wypłynęli

łodziami chcąc odnaleźć jego ciało, ale

ponieważ to się nie udało, od tego czasu

każdego roku piątego dnia piątego miesiąca

księżycowego organizuje się wyścigi łodzi

dla uczczenia jego pamięci i wrzuca się do

rzeki paczuszki z ryżem, żeby chronić ciało

poety przed pożarciem przez ryby.

        O przyczynach samobójczej śmierci

Qu Yuana już kiedyś pisałem, więc nie chce

mi się do tego wracać i powiem tylko, że

jego melancholia była równie wielka jak

jego poezja i po części tylko miała realne

przyczyny. W "Tęsknocie do miłości" 

poeta tak o niej mówi:

      

      "Tęsknię do mojej miłości,

        Ręką łzy ocierając trwam w dal zapatrzony.

        ............................................................................

        Moja szczera wierność została skrzywdzona.

        Ugrzązłem bez wyjścia, wydostać się nie umiem,

        Co dzień od rana chcę serce ukoić,

        Lecz tonę w smutkach nikomu nieznanych." 

 

         Pocieszeniem jest dla poety kontakt z przyrodą. 

Kiedy bowiem nastaje słoneczna wiosna - pisze:

        

         "Troski me ustępują i radość się zjawia.

           Brodząc wzdłuż Hia i Kiangu swe smutki

                                                               pocieszam. 

           W gęstych zaroślach irysy wonne zrywam,

           A powoje zbieram na wielkiej ławicy.

           Żałuję, że nie żyłem ze starożytnymi,

           Z kimże się cieszyć tą pachnącą trawą?"

           (przekład Witold Jabłoński) 

 

          Nie potrafię ocenić tego przekładu wybitnego

polskiego sinologa pod względem filologicznym, ale bardzo

mi się on podoba od strony literackiej. 

          Qu Yuan był cudownym poetą. A przypisywana mu

"Wędrówka w dal", to taoistyczny poemat, który opowiada

o wyjściu poza czas i przestrzeń w kosmiczne rejony

Drogi Mlecznej, co profesor Jabłoński w swoim komentarzu

objaśniał tak, odnosząc się do jego początkowych słów:

          "Lekko się unieść" i "w dal powędrować" - dwa

ulubione wątki taoistyczne. Adept taoizmu po szeregu

zabiegów, w tej liczbie i ćwiczeń oddechowych, miał zyskiwać

umiejętność "lewitacji", to jest unoszenia się w powietrzu.

"Wędrówka w dal" to iluzoryczne przeżycia taoistów

w chwilach ekstazy. Adeptowi wydawało się, że uniesiony

w górę wędruje w przestworzach. Podobny wątek odnajdujemy

u Czuang- tsego w rozdziale I."  

      Czuang-tsy (Zhuangzi, według nowej transkrypcji)

ukazuje w tym słynnym rozdziale "beztroską wycieczkę",

na którą udaje się mityczny ptak Peng, stworzenie ogromne,

przelatujący nad bezmiarem oceanu.  Owa beztroska 

wycieczka to metafora określająca pewien stan ducha,

możliwy dzięki kontemplacji - poczucie wolności i zadowolenia

z własnego istnienia...Oderwanie, pustka i spokój, to inne

aspekty tego cennego stanu wyzwolenia od ograniczeń

umysłu i zmysłowości. 

        Eliade wiązał taoizm z wcześniejszymi praktykami

szamańskimi, dzięki którym adept porastał piórami i

przeistaczał się w ptaka - czego oczywiście nie rozumiałbym

zbyt dosłownie ;-) 

       Qu Yuan jest mi bardzo bliski i czuję się do niego

trochę podobny przez doświadczenie życia (a raczej 

jego pewne tylko elementy wspólne, których również

nie należy rozumieć zbyt dosłownie). Nawet rodzaj

śmierci, jaki wybrał, przypomina moją jedyną próbę

samobójczą. Szczęśliwie miała ona miejsce we wczesnej 

młodości, co nadało memu życiu pewną odporność. 

Ale mnie, istocie wiele może razy mniej wrażliwej

i może nieco mniej doświadczonej przez los (?) na

pewno łatwiej życie zachować... 

     

poniedziałek, 08 maja 2017

 

                               na Skoczylasa było kiedyś

                               Albatros takie fajne kino

                               chodziłem tam z mą dziewczyną

                               gdy na ekranie coś się działo

                               ktoś z tylnych rzędów krzyczał

                               puść to ciało...i nie wiem nawet

                               naprawdę nie wiem skąd przywiało

                               choć wie to pewnie moja klasa                             

                               Albatrosa na Skoczylasa

                              

  _______________________________________

  Publikowane powyżej zdjęcie nie jest mojego autorstwa.

  Pochodzi z zasobów internetowych.

                            

                              

sobota, 06 maja 2017

 

        - Dlaczego zdecydowauuuuu się pan na                  

        realizację tego jakże ryzykownego obrazu?

        - Od dzieciństwa żyję w świecie surrealizmu. 

        A "Kot andaluzyjski" to nawiązanie do

        poetyki Bunuela. Marzenie senne i te sprawy. 

        - Zdradzi pan naszym czytelniczkom coś     

        więcej?  Pański dyptyk "Siedem i pół"

        i "Ósma pieczęć" nie doczekał się jak

        dotąd nawet jednego widza. Dla kogo

        zatem pan tworzyyyyyy?

        - Dla inteligentnej krytyki. W kosmosie

        jest wystarczająco wiele inteligentnych

        istot. Myślę, że niektóre z nich

        oglądają moje obrazy. - 

        - A pan ogląda "Kiepskich"? -

        - Regularnie...Raz na trzy lata. Jak

        stara nie wyłączy pudła. Fantastyczne! 

        Dlatego ludzie to kochają! - 

        - Ale pan tych ludzi pierdoli, tak? - 

        - Jak ty się wyrażasz, dziewczyno?

        Popkultura uderzyła ci do głowy!

        Myślałem, że pójdziemy na kawę, ale

        w takiej sytuacji będziesz musiała

        objeść się smakiem! -

        - To se oglądaj tego swojego kota

        w wieży z kości słoniowej, a najlepiej,

        wiesz co, zajrzyj mu pod ogon! 

        - Nie zamieszkam! 

        - Z czego ty właściwie żyjesz? -

        - Jestem jak stary pustynny szczur.

        Jem, kiedy znajdę ofiarę. -

        - Powodzenia!  Ale na loda nie masz

        co liczyć...

        - Lody to ja jem w bramie...

        - Jak Bramante? -

       

piątek, 05 maja 2017

 

                        trzeba trafu    

                   że staliśmy w deszczu

                   na środku kałuży

                   a w dodatku

                   była tam jezdnia

                  

                   kiedy myślę o tym

                   jak cierpi Bóg

                   przeżywając

                   nasze cierpienie

                   powiedział malarz

                   to nie mogę pojąć

                   jak może przyjąć

                   w siebie tyle bólu

                  

                   ależ tak zgodziłem się

                   patrząc pod nogi

                   o ile istnieje

                   i po trzech godzinach

                   opuściliśmy kałużę

                   a deszcz 

                   wciąż jeszcze padał

 

                   żaden samochód

                   szczęśliwie

                   nas nie uszkodził

                   jest pierwsza w nocy

                   zauważył w końcu

                   muszę zrobić jakieś zakupy

                   ano trzeba powiedziałem

 

                   nigdy jeszcze nie spotkałem

                   kogoś tak głębokiego jak ty

                   nie wiedziałem

                   że tacy ludzie istnieją

                   rzekł

                   to dla mnie naprawdę 

                   wyjątkowe doświadczenie

                  

                   a ja nigdy jeszcze

                   po dwudziestej drugiej

                   nie stałem tak długo

                   w kałuży

                   na środku jezdni

                   podczas ulewnego deszczu

                   zauważyłem

                   ściskając mu dłoń

 

                   jak może się domyślasz

                   nigdy więcej

                   już się nie spotkaliśmy  

                   a księgarnia znikła

                   tylko deszcz ciągle pada

czwartek, 04 maja 2017

 

pawi_ogon

                                       (p) (c) Nazumi13

 

           ZBRODNIA W PAŁACOWYM OGRODZIE

 

         - Wszystko niszczeje! - złościła się Madame - Pawie chodzą

po czymś, co kiedyś nadawało się do stąpania, fontanna wyschła,

a klawesyn nie stroi!   To całkowity upadek. No, ale mam podobno

męża!...Męża?  To lunatyk!  Wybiega w nocy do parku z siatką

na motyle i chce złapać księżyc.  A kiedy ktoś nas odwiedza,

zachowuje się jak odludek. To zgroza!  Doktor Brosard powiedział,

że puszczanie krwi na to nie pomoże...Ale jest coś naprawdę

przerażającego...Nie wiem nawet, kuzynko, czy ci o tym wspominać...-

         - Ach, możesz! - ziewnęła księżna Fontaine.

         - Co się tylko sprowadzi do nas młoda służąca, to ginie bez

śladu... -  powiedziała Madame ściszając głos. - Przepada jak kamień

w wodę! -

         - To na pewno ktoś ze służby, a nie ten idiota książę. Kiedyś

pokazywał mi koniki polne, które złapał...Zresztą to starzec!  Ma 

już przeszło 28 lat. Dziecinnieje trochę...A w łóżku jest akurat? -

        - Nie żyjemy ze sobą od ślubu. Raz doszedł, ale to było, kiedy

jeszcze byłam panienką. - 

        - A wasze dzieci? - 

        - Każde z innym, Catherine...Musi mieć potomka. - 

        - Hmm!  To nawet dobry sposób. Może podawaj mu    

jakieś zioła, bo jeszcze powie, że to bękarty i was wydziedziczy. -

        - Ukradł mi cnotę - łajdak!  Ale musiał jeszcze poślubić? -

rozpłakała się dziewczyna.     

        - Dziecko jesteś!  Nie możesz tak płakać. Skończyłaś już

trzynaście lat. W tym wieku trzeba znać swoją wartość. No,

uśmiechnij się. Zdejmę dla ciebie buciki...i uklęknę przed

tobą. -

        - Nie, moja droga!  Języczek masz szorstki jak jaszczurka,

ale nie potrafisz go trzymać za ząbkami...Poza tym, mogłabyś

być moją babką!  Dyskrecja to podstawa, a ty nie potrafisz

godnie milczeć. - 

        Były na siebie złe. Do tego stopnia, że Catherine rzuciła

w pawia kamieniem i Pan bóg jeden wie, jak trafiła go w głowę. 

Przecież to nieprawdopodobne!  Madame rzuciła się na nią

z pięściami. 

       - Cóż za wspaniały widok! - rzekł Książę - Kokietka jesteś!

Ale podbić oko własnej kuzynce...No, no! - 

      - O wilku mowa! - sapała Madame, poprawiając perukę.  

      - O wilku? - zainteresował się małżonek.

      - Myślisz, że nie wiem!? - miotała się.

      - Uspokój się Catherine!  Porozmawiacie sobie, jak pójdę.

A za ten ptasi móżdżek dam ci to! - oznajmiła kuzynka. 

      Mówiąc to zerwała złote kolczyki z uszu i cisnęła je w

kałużę.

      -  Schyl się! - rzuciła odchodząc.   

     I nagle wszystko się zmieniło!  Książę Condillac przeistoczył

się w najczulszego małżonka i sporą część czasu spędzał

teraz z żoną i z dziećmi, zaglądając także chętnie do jej alkowy.

Zarzucił swe dotychczasowe zwyczaje, nie szczędził pieniędzy

na drobne naprawy i remonty, a ich dom zapełnił się gośćmi.

Co więcej, w tym czasie z pałacu nie ubyła żadna ze służących.  

Madame była w euforii i wyglądała tak pięknie jak nigdy.

       Toteż jej nagła śmierć niemało wszystkich zaskoczyła.

Została uduszona, ale ktoś zadał jej jeszcze bez mała trzydzieści

ciosów nożem i jakimś tłuczkiem.  Jej odarte z sukni ciało

odnaleziono w ogrodowych pokrzywach przykryte barwnym

pawim ogonem. Twarz miała podrapaną ostrymi szponami.

      - Jakże jest piękna w świetle księżyca! - wyszeptał na jej

widok Książę.

      Na ścieżce, obok tego miejsca odnaleziono też ślady

wilka. Pewna służąca podczas tortur zeznała potem, że 

po śmierci żony Książę zakradał się do jej sarkofagu i

obdarzał jej ciało pocałunkami i pieszczotami niby w 

miłosnej ekstazie, a może nawet to i owo jej odgryzł. 

Podczas dochodzenia stwierdzono pewne ubytki,

jednak mogła to być równie dobrze sprawka okolicznych

szczurów.  W wyniku dociekliwości śledczych Książę

wkrótce postradał zmysły i trafił do lochu, a jego majątek

skonfiskowano.  

      - Ach!  Nie wiem, czy są tu jeszcze wilki - rzekła

kiedyś Catherine, pytana o to zdarzenie. - Zdaje się, że

ostatni trafił do lochu...A zeznania?  Wiesz, co to są

rozżarzone do białości obcęgi?  Niektóre męki bywają

dość intymne. Nie mogłabym chyba pracować w takim     

zawodzie...

Pawie                                           Zdjęcie użytkownika Usama Abd Elwahab

 

 

01:04, nazumi13
Link Komentarze (5) »

 

       "Pojawiam się tu jeszcze raz i swoją obecnością

zwiastuję wiosnę."

      

 

00:56, nazumi13
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 maja 2017

 

    Może odpowiednia dla dzisiejszej pogody

będzie ta

   PIOSENKA JESIENNA   

 

    Łkanie bezsennej,          

    Skrzypki jesiennej,

                  Sierocej,

   Serce mi rani,

   Grąży w otchłani

                  Niemocy.

   

   Drżący i siny,

   - Gdy brzmią godziny

                Tułacze -

   Wspomnieniem tonę 

   W czasy minione

                 I płaczę. 

 

    I idę smutnie

    W wichr, co okrutnie

                  Mnie miecie

    Swymi podmuchy,

    Niby liść suchy

                  Po świecie. 

 

      Verlaine to bardzo "muzyczny" poeta.

Debussy, Ravel, Faure komponowali, jak

wiemy, piękne pieśni do słów jego utworów.

Ale same te utwory niezmiernie trudno

przetłumaczyć na inne języki tak, aby

niczego istotnego nie zagubić. Dotyczy to

oczywiście wszelkiej poezji, ale nie każdej

jednak w takim samym stopniu.

    Przypominam tu przekład Staffa

uznawany za dość udany, choć i w nim nie

objawia się całe piękno poetyckiej formy.

Ale ta piosenka jesienna jednak, mimo

pewnych archaizmów, przemawia.

    Leopold Staff tłumaczył pięknie nie tylko

poetów chińskich (z przekładu francuskiego)

i "Kwiatki św. Franciszka z Asyżu", ale

także i Verlaine' a.  A duszą tych przekładów

jest (parafrazując jego własne słowa,

wypowiedziane o "Kwiatkach") miłość. 


wtorek, 02 maja 2017

chinska_poezja___nie_mj

                              "Czymże jest życie, jeśli nie wielkim snem"

                                (Li Po uważany za największego chińskiego poetę)                                               

 

 To oczywiście z zasobów internetowych. Nie podaję imienia autora,

 bo zbyt długo musiałbym go szukać. Ale to niewątpliwie także wyjątkowy Poeta :)    

 Z jakiejś pięknej baśni musi pochodzić ten obrazek, a malarz jest prawdziwym                  

 Mistrzem. Dlatego, choć miałem ochotę opowiedzieć własną historię, tym razem 

 z niej zrezygnuję i powiem tak.  Czuang-tsy (Zhuangzi) jest w pewnym sensie

 romantykiem, a w innym sensie anarchistą.  A podobnie Lao-tsy (Laozi)...

 Obaj wierzą jednak w pierwotną dobroć ludzkiej natury, choć nie da się jej

 wyrazić w kategoriach moralnych. W człowieku może dokonać się wewnętrzna

 przemiana, która tę dobroć, istniejącą jako potencjalna możliwość, ożywi.

 O tym pewnie napiszę w przygotowywanej przeze mnie książeczce o tao, o ile

 zdrowie i czas mi na to pozwolą...Od ponad dwudziestu lat studiuję chińską

 filozofię i trochę o niej w przeszłości pisałem.         

            

04:55, nazumi13
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 01 maja 2017

 

 

      Wpadłem przed chwilą w depresję i już chciałem

zakończyć życie, kiedy zobaczyłem Mitsuko - leżała

na łóżku w nietypowym miejscu z minką tak beztroską

i zadowoloną, że poczułem,  że na niczym jej nie

zbywa, a przede wszystkim, że czuje moją miłość.

"Jeżeli zwierzątku nic do szczęścia nie brakuje, to

czego mnie brakuje?" - pomyślałem.

     - A bo nie wiem, czy ją jeszcze zobaczę? I jak

przeżyję tę wiosnę? - powiedziałem do siebie. 

     - A bo jestem chory i pewnie niedługo umrę! -

     - A bo im lepsze piszę utwory i im więcej przekazuję

innym cennej wiedzy, tym mniej to zauważają! A to 

budzi we mnie troskę o stan ich umysłów. -

     - A bo spotykam ludzi bezczelnych, zarozumiałych

i głupich, a jak jeszcze pomyślę, że są młodzi, a ich

życie jest już stracone, to bardzo mi ich szkoda, bo

zostali ogłupieni! Ale przede wszystkim szkoda mi

tych, których po drodze rozdeptują i krzywdzą

     - A bo moi najbliżsi niedługo odejdą!

     - A bo brakuje mi środków potrzebnych życia! 

     - A na świecie dzieje się źle i kolejnej wojny

       ludzkość nie przetrwa. Widzę cierpienie pięknych

       ludzi skazanych na samotność i radość sytych

       głupców, którzy są jak "nocniki pełne

       samozadowolenia." To prawdziwa inwazja

       mongołów i upadek szlachetnych wartości!

      (Nie obrażając prawdziwych Mongołów, którzy są

      miłymi i wzbudzającymi sympatię ludźmi, ani zwykłych

      ludzi, którzy nic z tym nie mają wspólnego)

      Stoję przed lustrem w łazience, patrzę na moją

szlachetną i inteligentną twarz, i wyobrażam sobie,

że w lustrze tym, ja Hiobik, widzę twarz Pana Boga,

który rozkłada ręce i mówi: "Chętnie bym ci

nieba przychylił, ale nic nie mogę!" 

     Złorzeczę więc mu, nazywając go demonem

i przypominam, że zawsze, gdy się dokądś

śpieszę, rozwiązuje mi po drodze sznurowadła.

Ostatnio w metrze wkręciły mi się w schody

ruchome i omal nie spadłem.

    Żali się przede mną. Złożył w ofierze Syna

swego, a ludzie odrzucili miłość. Zabijają się

i dręczą, wyzyskują, okłamują i gwałcą innych,

jak nigdy przedtem.

    - Chyba litości nie masz!" - mówię mu -Albo

hipoteza teistyczna jest nieuprawniona! 

     Patrzy na mnie i prosi "Nie zabijaj mnie!

Wszystko to kurwy. Nie wiedzą, co czynią!"

     A potem widzę w lustrze mądrą twarz Marka

Aureliusza, albo Buddy i pytam:

      - Jest spoko? - 

      Ale obaj mają smutne, zatroskane miny.

Jedynie małpa szympans jest zadowolona.

"Mądra małpka!" mówię.

      - Teraz ja jestem Buddą - oznajmia.

niedziela, 30 kwietnia 2017

 

       Sławna pisarka i morderstwo? Inspektor Nezumi

 zapytał:

      - Agata, a jak nazwisko? -

      - Christie, proszę pana. -

      - Czy może pani przeliterować? -                        

      "Jak może nie widzieć? Tępy ignorant!" - pomyślała.

      - Czy mogę wiedzieć, dlaczego mnie pan fatyguje? -

      - Morderstwo, droga pani. - wyjaśniłem uśmiechając

się czarująco, tak, aby Pani Agata Christie, autorka

poczytnych powieści, mogła poczuć niezbyt komfortowy 

ucisk stryczka na szyi. 

      - Tylko Szekspir miał więcej czytelników! - dodałem

uprzejmie.

      - Niech się pan nie wysila! Mój czas jest cenny. A więc

do rzeczy inspektorze...Jak panu tam? -

      - Nezumi, łaskawa pani. Będę musiał zadać pani kilka

pytań...Chociaż nie, chyba nie jest to konieczne. Mam

już całkowitą jasność tej sprawy. -

     - Doprawdy? -

     Twarz genialnej pisarki zastygła w jakimś dziwnym

grymasie. 

      - Zabiła pani Sir Artura, bo chciała pani, aby Poirot,

postać całkowicie papierowa i nieprawdziwa, mimo 

wypomadowanych wąsów, zajął miejsce Holmesa. W tym

celu pojechała pani do Crowborough wagonem drugiej

klasy...

     Mówiłem tak jeszcze długo, a opowieść moja układała

się w niezwykle logiczną całość. Podejrzana paliła w tym

czasie nerwowo papieros za papierosem, ale kiedy

skończyłem, ziewnęła tylko i powiedziała:

    - Jakie to nudne, inspektorze. Niech pan lepiej opowie

coś o sobie. - 

    Rzecz jasna nie mogłem jej wyjawić, że to ja uśmierciłem

Sir Artura, wykorzystując jego szkockie skąpstwo i

zamiłowanie do spirytyzmu.  

    - Prawdopodobnie sprawa zostanie zamorzona z braku

dostatecznych wywodów. Minęło już tyle roków. -

zażartowałem.

    - Nie sądzę! - powiedziała i energicznym ruchem 

podniosła się z krzesła. Było to na krótko przed jej

niespodziewanym odejściem, które pogrążyło rzesze jej

czytelników w nieutulonym żalu...       

      

sobota, 29 kwietnia 2017

 

     

     Pewien literat żyjący w epoce dość odległej

snuł się polami wśród mgieł w poszukiwaniu

prawdziwej pustki, gdy któregoś wieczoru przed

zmierzchem, przechodząc nad stawem, usłyszał

krzyk dzikiej gęsi. Kiedy zajrzał pod jej skrzydła,

zobaczył płaczące niemowlę. Nie wiedząc, jak się

nim zaopiekować, ledwie doniósł je do świątyni.

Była to dziewczynka.

      Świątynia była opuszczona, ale mieszkał

w niej pewien przebiegły jenot, który przybrał

postać mnicha.  

     - Zostaw u mnie dziecko. Wprawdzie nie mam

mleka, żeby je wykarmić, ale będę się modlił,

żeby przeżyło. - rzekł.

     Po trzydziestu latach literat, który przestał

być już młodym człowiekiem, przechodził kiedyś

obok tej świątyni. Zastał tam tego samego mnicha

i jeszcze jedną osobę, która poczęstowała go

czarką herbaty. Była to trzydziestoletnia

dziewczyna niezwykłej urody. Krzątała się przy

nim, pochylając się nad nim, tak, że czuł miękkość

jej włosów i przemiłym głosem prowadziła z nim

elegancką i czułą konwersację, której słuchały

wszystkie okoliczne żaby. Ale nagle zaszła w jej

duszy jakaś przemiana.

     - Przyniosłeś mnie do świątyni, ale nie zostawiłeś

mi mleka, więc umarłam. - powiedziała. - Za karę

odgryzę ci nos. -

    A kiedy wypowiedziała te słowa jej wygląd zmienił

się również, jej twarz była trupio blada, dłonie stały 

się kościste, a kolorowa sukienka w kwiaty poszarzała. 

     - Hi, hi, hi! - śmiał się jenot, a dawny młodzieniec

uciekał tak szybko, że wpadł do przydrożnej studni 

i byłby się utopił, gdyby nie Duch Studni. 

     - Wyciągnę cię stąd! - powiedział i spuścił do studni

wiadro. - Ale musisz mi opowiedzieć, co cię tu sprowadza. -

Literat przystał na to i opowiedział mu swą historię.

     - Trzeba ci wiedzieć, że ten stary jenot zwabił cię w to

miejsce podrzucając gęsi dziecko. Nie przewidział tylko

tego, że ci pomogę. Ale teraz, żeby wrócić do domu

musisz policzyć na niebie wszystkie gwiazdy na Drodze

Mlecznej. - wyjaśnił dobry Duch.

     I tak literat Lu odnalazł prawdziwa pustkę. Do dzisiaj

siedzi obok studni - w dzień śpi, a nocą liczy gwiazdy.  

Jenot obserwuje go uważnie swymi ślepiami. A demonica

Trupie Dziecko dawno już rozpadła się w proch.  


piątek, 28 kwietnia 2017

ja_za_szyb_deszcz1

                                     Trochę pada...

01:28, nazumi13
Link Komentarze (10) »
środa, 26 kwietnia 2017

     

       Padał deszcz i Noriko popadła w

melancholię. 

      - Chciałabym jeszcze przed śmiercią

zobaczyć morze - powiedziała - I posłuchać

etiudy Chopina - wiesz której...

      - A ja w życiu bym tak nie powiedział! -

rzekł Toru. - Przecież morze jest tak blisko!

Tak mówi moja matka, ale ona jest już stara

i nie może chodzić. - 

      - A po śmierci? - spytała dziewczyna -

Po śmierci nie chciałbyś zobaczyć morza?

Może po śmierci byś tak powiedział. - 

      Usiedli w piaskownicy i bawili się  

muszelkami i kamykami. Zapomnieli

o czasie.  Noriko lepiła z piasku pączki, 

a Toru był wojownikiem. Uśmiechnąłem się

do nich. 

     - Nezumi, przecież ciebie już nie ma. -

zdziwiła się Noriko.

     Zostawiłem im parasol, bo padał

coraz większy deszcz. 

     - Jestem z cukru. - żartowała dziewczyna,

odgarniając przemoknięte włosy.  

 

     

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 173