Kategorie: Wszystkie | "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę" | ...bez końca | 0 | 100O i jeden Rabinów | A Puszkina też zapuszkują? | A moze to tylko pomieszanie zmyslow | A nie lepiej być purystą? | Aaaaaaaaaaaaaa...aalfabeta | Ach, gdzież jest litość lub wspolczucia pozór? | Ach, gdzież jest litość lub współczucia pozór? | Adam Mic - Kiewicz | Adaś i Ewka | Aforystyka | Amerykański sen | Autopsychoterapia | Bez sensu to to! | Bez szaleństwa... | Bezmyślne okrucieństwo | Bezradność | Biedna Szymborska | Biedny Kapturek! | Bliźni miłości | Bliźniego miłość... | Blondyn | Blue Bossa | Bojaźń i drżenie | Bratnie dusze | Bruner, ty świnio! | Buddyzm w życiu codziennym | Bóg mi poskapił tej anielskiej miary... | Bóg mi poskąpił tej anielskiej miary... | Bójstwo samo | Caritas | Chiziofrenia | Choroba na śmierć | Chwila ułudy | Chwila wytchnienia | Chłodne upojenie | Cierpienia i radości | Cierpienie i radość | Cleen feed | Cnota niedoli | Co slina na język przyniosła | Co tam panie w polityce? | Co w niebie piszczy | Co ślina na język przyniosła? | Corrida | Coś dla duszy... | Coś tak wulgarnego | Cudotwórstwo | Czarna Perła Tao | Czarny tulipan skrzyżowany z czarna różą | Czarny tulipan skrzyżowany z czarną różą | Czary Mary | Czego nie przysięgał Hipokrates? | Człowiek nie jest rzeczą | Człowiek to brzmi dumnie, ale nie u mnie | Często chowa | Częstochowskie rymy | Deficyt aniołów | Delightful! | Demokratyczne wybory w Oczodołach | Diabłoterapia | Dla wszystkich i dla nikogo | Dnieje | Do samego siebie | Dodatek | Dowcipas dnia | Duma narodowa | Dusze drzew | Dyskretna mgiełka autoironii | Dzielność | Dziki kapitalizm | Dzisiejsza młodzież | Dzisiejsza młodzież nosi ładną odzież | Egzystencjalizm jest chumanizmem | Ekonomia zbawienia | Elegancja Francja | Elegijnie | English gentelman | English gentleman | Epicurus | Ewa tylko ziewa | Falochron | Female | Filozofia bez uczoności | Forever Loving Jah | Gadu, gadu | Gadu, gadu, trochę więcej jadu | Gal Anonim | Gaz dla pedałów | Gaz dla pedałów, młot dla sierpów | Gdy rozum śpi... | Gendarme | Genek, gienialny gieniusz | Geno Typ | Gorący uczynek | Grabarz | Grabarz nonsensu | Gry i zabawy literackie | Głupota przysłowiem narodów | Głębie i tajnie Podświadomego | HIstoria nauczycielką bicia | Herbatka zen | Homo economicus | Homo sapiens czy Homo politicus | Humor absurdalny | Humor nieco absurdalny | Humor, satyra, panie... | I rekiny w oceani mają zębów cały rząd | I rekiny w oceanie mają zębów cały rząd | Indie Wschodnie i Zachodnie | Industrial | Istnieje również wrodzony brak poczucia humoru | Ja tam bynajmniej nie wiem | Jak długo będę jeszcze żył? | Jak uprawiać agresywne dziennikarstwo? Poradnik dla początkujących | Jakże cżęsto powtarza się ta historia | Jakże trudno czasami coś sklecić! | Jan i Małgorzata | Jan z Czarnolasu | Jesienna muzyka | Jeszcze smutniej! | Jeździec Apokalipsy | Językologia | Kaczuszki mandarynki | Karawana idzie dalej | Katedra Adamowego Żebra | Kawa z Kafką | Każdemu według naszych chęci | Każdemu według potrzeb | Każdemu, o czym tylko zamarzy | Kiciuś Miciuś! | Kicuś Micuś! | Kiedy człowiek staje się bestią | Kiedy owce nie milczą | Kij w mrowisku | Kniaź Wiktor | Kochani ludożercy | Kolacja Pani Sowy | Kometa tylko głownia nie ta | Konkwista | Koryfeusz nauki, milośnik sztuki | Koty i inne zwierzęta | Koty, głupoty, palikoty | Kości rzucone są | Kość słoniowa | Kto pierwszy był człowiekiem, kto będzie nim ostatni | Kto pisze teraz historię? | Kuchnia szamańska | Kwiatki Św. Franciszka | Kwiatostan śmierci | Kwitnienie kultury | Kwitnąca wiśnia | La colombina i ciche ukojenie | Lekarzu - lecz się sam! | Lenin wiecznie żywy | Leśmianiada | Lichwiarstwo polskie | Liryki i prztyki | Logika dziejów | Londyńska mgła niepamięci | Londyńskie przygody | Los ofiary | Los puka do moich drzwi | Lotosowy wpis | Ludzie ludziom... | Lunatyzm | Lęk społeczny | Made in Japan | Maligna | Marność nad marnościami | Marność nad marnościami. Rekoleksje Wielkopiątkowe | Marzenia senne | Marzeniologia stosowana | Maszkary i senne dziwadła | Maszkary i senne widziadła odbite w lustrze | Mała czarna z Kafką | Medycyna naturalna | Meine Liebe Augustin! | Melancholia | Melancholia stosowana | Memorabilia | Meszreiw | Meteo | Mgiełka autoironii | Mglisty dzień. Mgła | Mikołak | Mistrz i Małgorzatka | Mistycyzm lunarny | Mistyka i miłość | Mitologia osobista | Mitologia świata | Miłość | Miłość bliźniego | Miłość nie zawsze szczęśliwa | Miś Uszatek | Moc rytuałów | Monada nie ma okien | Mowa potoczna | Mowa ptaków | Mowa serca | Moze ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może ktoś się ucieszy? | Może ktoś zrozumie, co teraz czuję | Może to trochę zbyt uszczypliwe | Musicology | Muza lekkich obyczjów | Muzyka przywraca ład serca | Myszoterapia dr Nezumi | Myśli prostego człowieka | Mądrość Natury | Mądrość jak z gazety | Mądrość narodów | Młot na faryzeuszy i hipokrytów | Męstwo bycia | Mówił sen do snu | NIe ma na świecie dwóch takich samych liści, ni kropel deszczu | Na jawie (lecz to, co niejawne pozstaje) | Na stos rzuciliśmy szcześcia los | Na stos rzuciliśmy szczęścia los | Na szczytach hipokryzji | Na zdrowie! | Nad piekną rzeką | Najokrutniejsze zwierzę | Najsłodsza tajemnica | Narastająca senność | Nic dzisiaj ciekawego nie napisałem | Nicość | Nie am dwóch takich samych liści, ni kropel wody | Nie bój się - najwyżej cię rozstrzelają! | Nie czas żałować burz, gdy płoną oczy | Nie czas żąłować burz, gdy płoną oczy | Nie każde szczere złoto jest szczerozłote | Nie ma na świecie dwóch takich samych liści ani kropel wody | Nie ma na świecie dwóćh atkich samych liści lub kropel deszczu | Nie ma takiego smutnego, co by na wesołe nie wyszło | Nie ma zazdrości bez miłości | Nie oddamy nawet guzika | Nie tylko dzielenie włosa na czworo | Nie wiem, ja w ogóle nie myślę | Nie zabijaj! | Nie zabijajcie drzew! | Nie zawsze urocza dzecinada | Niebiańskie szczyty głupoty | Niech pani będzie dzielna! | Niech zapłaczą na moim pogrzebie | Nieco drapieżny wpis | Niekoniecznie ptasi móżdżek | Nienawiść bliźniego | Nieosobiście | Nieprzesłane przesłanie | Niestworzone rzeczy | Nieszkodliwe głupotki | Niewczesna melancholia melomana | Niewczesne rozważania | Niewielka profanacja | Niewielkie przekłamanie | Niskolotnie | No No! Teatr No | No comments! | No no! | Nowa poezja lingwistyczna | Nędzne kabareciarstwo | O Leonardo, po cóż się tak trudzisz? | O dzieleniu włosa na czworo, czyli metodzie scholastycznej | O dzieleniu włosa na czworo, czyli o metodzie scholastycznej | Obciachy | Obscenia i parafrenalia | Obsesja dobrego biustu | Ojej! | Oko w oko z zębem mądrości | Okropieństwa | Okruchy odgrzebane z lawy | Okruchy życia wygrzebane zlawy | Okruchy życia wygrzebane z lawy | Okrutna losu ironia | Orientuj się na orient | Owczarek | Owczarki afgańskie | Owocożerni | PL jak piekło | PO PiS | POeci wszystkich krajów dzielcie się | Pan Tadeusz | Panie pośle, po chrześcijańsku panu wybaczam | Pańska satyra polityczna jest niegramatyczna | Pendant do pewnego przypisu | Perlikowski | Pewna elastyczność zasad | Pewne jak w banku | Piorunujący piorun! | Po owocach poznacie ich! | Po upadku | Pobożne życzenia | Podpatrywanie Natury | Podroby i inne podróbki | Pokolenie Kainowe | Pokorne ciele | Pokorne cielę | Pokusa | Polak potrafi | Polak potrafi! | Politolog i Politowska | Politycznie niepoprawne! | Polonica | Polonika rycerskie | Polucje i ablucje | Pomarańcze i mandarynki | Pomarznąć dobra rzecz | Pomarznąć dobra rzecz! | Pomoc psychologiczna | Poranna kawka z Kafką | Porąbane marzenia | Potężne i głębokie warstwy pierwotnego mitu | Powieść brukowa | Powszechna życzliwość | Powtórka z cynizmu | Poznaj samego siebie | Prawda | Prawda jest jedna i piękna, ale złożona | Prawda popłaca | Prawdziwa metropolia | Prawi i sprawiedliwi | Prawiezmartwychpowstanie | Prawiezmarwtychpowstanie | Prognoza pogody | Pruski smutek | Przecież cię zjem! | Przedagonalny polski agon | Przegląd sportowy | Przeinaczenia | Przez pychę do pokory | Przeżyjesz to, a pote już tylko grób | Przeżyjesz to, a potem już tylko grób! | Przminęło z wiatrem | Prztyczek | Psiapowiednia Majów | Psubrat | Pustka | Pytanie dość retoryczne | Raczej to nie będzie hit | Radosne gonitwy śnieżnych tygrysów | Radość wędrowania | Rejterada Rejtana | Religie nauczą cie pokory | Res Sacra Pecunia | Romans z pop kulturą | Roots, Rock, Reggae | Rozkosze reinkarnacji | Rozmowa nie na telefon | Rozpacz | Rozpacz na wieki wieków | Rozpacz, która podpełza pod gardło | Ruch i świeże powietrze... | Rybołówstwo cudzołożnika | Rycerz pokalany | Samokrytyka | Samotność egzystencjalna | Sekrety pewnego domu handlowego | Seraphic Flames and Heavenly Love | Siedź na dupie i potakuj! | Somatyka | Somatyka logiczna | Spełniona przepowiednia | Spleśniały ser | Sponsorem tej opowieści jest wydawnictwo Błękitny Wieloryb | Sport to zdrowie | Spowiedź morskiego wilka | Stary Sącz i Nowy Sącz | Stary mafioso | Stołeczne stołki | Stratyfikacja społeczna | Suma sumarum | Sumienie rachunku | Sweet Music and Poetry | Sygnały podprogowe | Szalchetne zdrowie | Szczęśliwa pomyłka | Szekspir do żadnej nie należy epoki | Szkarady | Szlachetna gravitas | Szlachetne zdrowie | Słodycze grafomanii | Słówka | Słówko do słówka, a uzbiera się sówka | Tadeusz Bój Jeleński | Taia chińska podróbka | Takie będą rzeczpospolite jakie tego blogu chowanie | Takie tam, pierdoły | Talking Heads | Tania chińska podróbka | Tatiana | Teorie świata nauki | Terapeutyczie | Terapeutycznie | Thames | The Doors. Uchylone drzwi | The Lion cub | The fruit of beauty and despair | To na pewno nie Lec | To nie żadna filozofia | Tragiczne pożegnania | Transformacja duchowa | Trudna sztuka dialogu | Trudno czasmi coś sklecić | Trzylogia | Trója z polskiego | Twarda rzeczywistość | Ty mi tutaj nie filozuj | Tygrysologia stosowana | Tysiac i jeden ptaków | Tysiąc i jeden kotów | Tysiąc i jeden ptaków | Tysiąc różowych kroliczków | Tęsknica | Tęsknota duchowa | Ubekistan | Ucone księgi | Uczeni ludożercy | Uderzenia losu | Uduchowienie | Umrzeć z miłości | Upadek Pierwszego Człowieka | Uroczy wegetarianin | Uszczelnienie systemu podatkowego | Utrata uzębienia | W czym mogę panu pomóc? | Wciąz powtarza się ta sama historia | Wciąż powtarza się ta sama historia | Wdzieczna muzyka przywraca ład serca | Wesola grafomania z morałem | Wiecej broi dla szaleńców w Teksasie | Wieczne powroty | Wiedza radosna | Wielka wygrana | Wielomówstwo, czyli plaga opowiadania | Wierzba płacząca | Wiosny i jesienie | Witch | Więcej broni dla szaleńców w Teksasie | Wojna totalna | Wpis o kształcie piramidy | Wprowadzenie do kruczków prawnych | Wrzucam wszystko do kosza | Wrzątek | Wspomneinei pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Wspomnienie pewnego wspomnienia | Współczesny filister | Wszystkie rybki | Wszystko na A | Wszystko na sprzedarz | Wszystko na sprzedaż | Wygrana | Węzłowato | Wólka Węglowa | Xin Lu, typowa brunetka o granatowych oczach | Z Nietzschego nic nie powstaje | Z księgi wulgaryzmów | Z rupieciarni myśli | Zaczarowany świat zen | Zanim mnie wrzucą do dołu | Zapowiedź Apokalipsy | Zaraz wracam! | Zasada domniemanej winy | Zaskroniec | Zastał Polskę drewnianą... | Zatrzaśnięte drzwi | Zbaw mie Buddo Amido | Zbaw mnie, Buddo Amido | Zdrowy egoizm | Zegar dziejów | Zestrzelenie księżyca | Zginął z rąk słabej kobiety | Zima się nas nie ima | Zjawiskowe | Znak jaskółki | Zrozumieć wartość tego, co nieużyteczne | Zuch zawsze ochoczy! | Zwierzęta pod postacią ludzi | Zwyciestwo konsumpcjonizmu | Ząb mądrości | ie zabijajcie drzew! | ieosobiście | kosmos | Łagodne prawo, ale prawo | Łagodność tygrysa | Śmiechotki, chichotki | Śmiertelna powaga | Śmierć | Światełko w mroku | Świętość, wziętość, nadętość | Życie jest tragiczne | Życie samo | Życzliwe spojrzenia na całość ogródka | Żyć, nie umierać
RSS
niedziela, 20 sierpnia 2017

 

      - Bambusy trzeszczą. Pewnie śnieg pada -

powiedziała Mitsuko skrobiąc łuski ze złotego

karpia.

      - Te łuski są jak gwiazdki na niebie -

rozmarzył się Toru, który chińską poezję

miał w małym palcu.

     - Karp nie jest chyba równie szczęśliwy.

Pluskał się radośnie w stawie. A teraz milczy. -

zauważył Nezumi.  

     -Ty wszystko musisz popsuć! -zgorszył

się Toru - Więcej uśmiechu!  Nie jesteśmy

rybami! -

     - Zostaw go w spokoju. Nie widzisz, że

rozłąka mu nie służy. Jak twoje spotkanie 

z duchem drzewa, Nezumi?

    - Nic specjalnego. Obaj milczeliśmy.

Łuski karpia złocą się na niebie - też coś!

    -To spróbuj jeszcze raz. Może ducha

drzewa coś gnębi. -

    - On po prostu nie potrafi odpowiednio

zagaić. - szydził Toru - A drzewo było

samotne jak piękna kobieta.

    - A ty wolisz zagajnik? -przekomarzała

się Mitsuko.

    - Może!

   


   


   


sobota, 19 sierpnia 2017

klimt

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Brak.  

 

 

 

 

 

 

...Aha, kiedy spotkasz tego pana bez twarzy, nigdy,

ale to nigdy nie podawaj mu ręki. Może cię wciągnąć

pod wodę...To nic, że tu nie ma wody. Pod ziemią jest

jej bardzo wiele. Będziesz chciała się wydostać, a on

będzie ciągnął cię w dół - tam, skąd korzenie ją piją.

Jeśli po drodze zobaczysz wierzbę płaczącą, zapytaj

ją dlaczego płacze i przytul...Wierzbę, a nie pana bez

twarzy. Nie nadeptuj bosą stopą na węża. Ale jeśli

ropucha obleje cię moczem - olej ją! Nie stawaj nad

nie obramowaną studnią - jeden nieuważny krok,

a znajdziesz się na dnie. A kiedy przypadkiem spotkasz

mnie - pocałuj mnie czule. Przyniesie ci to wielkie

szczęście!...Musisz jednak na nie cierpliwie czekać.

Najwcześniej za trzy miesiące, najpóźniej za trzydzieści

lat twe życzenie spełni się...Albo po prostu zapomnij

o moim istnieniu. To chyba o wiele łatwiejsze niż

ci się wydaje.

 

piątek, 18 sierpnia 2017

 

 

        - Uczę wabiąc - rzekł nasz poeta.

     - Bawię włócząc - na to kobieta -

     A z włóczki jest twa włóczęga.

     - Kiedy milknę, gęś zawsze gęga!

 

 

     I tak sobie razem gaworzą

     Poeta z dziewczyną hożą.

     Czy nie dość już mają rozterek? 

     - Uszyłam ci ciepły sweterek! -

 


 

 


czwartek, 17 sierpnia 2017

 

 chmary ptaków nawołują się

przed zmierzchem

liście z szelestem opadają z drzew

krótka jest droga wśród mgieł

do nicości w której utonie światło

długo już świeciłaś na tym pustkowiu

czas roztopić się gwiazdko śniegu

na Drodze Mlecznej


środa, 16 sierpnia 2017

 

   - Wszystko ledwie się pojawia,

za chwilę znika - rzekł Marek.

  - Nie dziwię się twym słowom

Panie. W kurzu bitewnym,

wśród hałaśliwej gawiedzi,

w tłumie pochlebców gotowych

skoczyć ci do gardła, kiedy

ciało jest utrudzone wiekiem,

a na miłość już za późno, mimo

pogody ducha dopada nas

melancholia. A jeszcze to gnicie

w tle...Nie masz też czasu na

swe ulubione lektury. -

- Podziwiam twą wymowę

Frontonie i jestem ci wdzięczny

za to, co zrobiłeś dla mnie za

życia. -

- Więc to, co mówię jest bez

sensu? Wybacz, ale po śmierci

moje siły witalne i intelekt

znacznie osłabły...Strzeż się

mianować cezarem Kommodusa!

Tylko fizycznie jest do ciebie

podobny. To niewolnicza natura.

Skończy jak każdy tyran. -

   Mówiąc to nauczyciel zniknął

w mrocznym korytarzu, a Marek

szukał jakichś okruszków jedzenia

w jadalni. Nakryła go tam Nastazja

Iwanowna.

   - Resztki po świniach zabrałam

dla inwentarza sieroto! Ale pod

portretem towarzysza Stalina

stoi kompot. Nalej go sobie i wracaj

do pokoju, żeby cię doktor nie

przyuważyła. -

   Marek nie odnalazł kompotu.

Poszedł do łazienki, pochylił się nad

umywalką i długo wpatrywał w kran,

pocierając go od czasu do czasu.

Na kranie, który trochę błyszczał,

osadziła się rdza...

   - Wszystko jednodniowe -

powiedział.

 


 

 


 


 


 


 


wtorek, 15 sierpnia 2017

    

    - Burza na morzu szalała,

piorun pier...ął w szalupę -

intonował Dzidek.

    Zrobiło się jakoś burzowo.

Spadły nawet pierwsze krople

deszczu.

    - K...wa się burty trzymała...-

    Nagle Dzidek zamilkł. To na

widok Joli odebrało mu mowę.

    - No, niezłe szanty - zauważyła

Jola.

   Ale Roman postanowił być

dociekliwy.

    - Ale co w tym czasie robił

bosman? - zapytał.

    Wilk morski wywołany z lasu

wymamrotał:

    - Nie przy damach. -

    - Myślisz, że nie wiem! - żachnęła

się dziewczyna - Bosman...

    - Nie bądźmy tacy dosłowni -

rzekł Profesor - To stara pijacka

śpiewka z epoki PRL-u z

nieodzownym motywem

seksu analnego. Klasyka...jest

chyba nawet w Antologii

Hoffmana. A w Słowniku

Wulgaryzmów Polskich są do

niej ze trzy odnośniki. -

    Ale Roman nie odpuszczał:

- Od Chujewa do Jebiewa zap...

dala towarowy... -

   - Przecież to nie szanty - zgorszyła

się Jola.

   - Z tyłu blondyneczka taka... -

   - I znów mamy motyw seksu

analnego - podchwycił Profesor.

   - Jakby co, to jestem brunetką -

oponowała Jola.

   - Kondzior je...ł ją na raka. -

   - Jesteście beznadziejni! -

podsumowała Jola. Za chwilę

pewnie usłyszę, co się

wydarzyło w Zegrzu Pomorskim. -

   - Jolu, kocham Cię, a na

bezrybiu i rak ryba, no nie? -

rozochocił się wilk.

   - Na przekąskę najlepsza

makrela z biura maklera -

zawołał Roman.

   - Co? Biurwa?...Wszyscy

jesteście seksistami! Może

z wyjątkiem profesora

Kolberga. Idę stąd... -

oznajmiła Jola.

   Zrobiło się jakoś smutno.

A może to była Bożenka?

Profesor zamyślił się...Powoli

odsłaniał się przed nim sens

życia marynarza.

 


 


 


 


 

 


 


niedziela, 13 sierpnia 2017

   

   Któregoś dnia autor baśni

Andersen przechodził przez

królewski park w Kopenhadze

i tak się zamyślił, że nie

zauważył nawet radcy Knutsena

i nie pokłonił się mu, tylko

usiadł na ławeczce i zasnął.

Śniło mu się, że jest znów

małym chłopcem i że z siostrą

Klarą zbierają jesienne liście

opadłe na trawę. A że był

wątłego zdrowia i prawie

przymarzł do ławki, stanęła

nad nim Kostucha i rzekła:

- Zabiorę cię do Lodowej

Krainy. Tam wszystkim jest

ciepło! -

- Pozwól mi jeszcze trochę

pożyć - poprosił Autor - Nie

napisałem mojej ostatniej

baśni, a moja ukochana, która

jest łabędziem, gdzieś znikła. -

- He, he! - zaśmiała się Śmierć

- Wszyscy macie podobne

wymówki. Twój kuzyn, Hans

Christian, to wielki pisarz, ale

o tobie nikt dotąd nie słyszał.

"Kto ma mleko, ten jest matką"

-mówią starzy Chińczycy.

Pozwolę ci żyć, ale musisz

napisać piękną baśń o

staruszce Emmie, która

ma 40 kotów. Jeśli mi się

nie spodoba, przyjdę po

ciebie jutro. -

- Nie mogę - powiedział

Andersen - Muszę odnaleźć

mego łabędzia. Grozi mu

śmiertelne niebezpieczeństwo! -

- W takim razie musisz

umrzeć - oznajmiła Śmierć.

     Wczesnym rankiem

Autor udał się do gabinetu

radcy Knutsena, który był

jego pracodawcą, ale nie

otworzono mu. Przez cały

dzień szukał swego łabędzia,

a wieczorem rzucił się

do wody z mostu.

- Wiedziałam, że tak będzie -

mruczała Śmierć - W gorącej

wodzie kąpany! -

    Następnego dnia rankiem

w stawie pojawił się czarny

łabędź. Śmierć splunęła tylko

i oblegana przez koty milczała

przez cały dzień. Niektórzy

mówią jednak, że to był Pan

Śmierć...A pod wieczór staruszka

Emma umarła. Mgły zasnuły ulicę,

księżyc znikł, a koty poczuły się

sierotami.

 



sobota, 12 sierpnia 2017

W lecie warto pomyśleć o zimie (zdjęcie nazumi13). Niedługo skończy się lato, a jesień

nie trwa długo... Na szczęście jeszcze żadna władza nie pomieszała porządku pór roku,

choć zmieniano nazwy miesięcy. Nie udało się to nawet Kaliguli.

piątek, 11 sierpnia 2017

 

      Od dłuższego już czasu, pod wrażeniem tekstów

orfickich, zapoznaję się z topografią zaświatów. Po

części dlatego, że prowadzę wykład poświęcony

różnym religiom...Ale również dlatego, że niedługo

pewnie tam się znajdę. Trochę orientacji więc nie

zaszkodzi.

     Johnston w znakomitych "Cieniach Szeolu"

zwraca uwagę na marginalność kwestii

zmartwychwstania w tradycji starotestamentowej.

Szeol to mroczne, podziemne miejsce, w które

trafia po śmierci dusza. Nie jest ono piekłem,

ale nie budzi też żadnej nadziei. Słowo to

pojawia się w ST rzadko i raczej w tekstach

o pewnym poetyckim uniesieniu, co może

świadczyć o tym, że nie można było o nim mówić

w sposób nie angażujący przeżyć. Niektóre

teksty przedstawiają to miejsce jako błotniste...

     Chryzantemy to podziwiane i lubiane przez

Japończyków kwiaty,które i ja bardzo lubię. Wspomina

o nich Conder w przełożonych niedawno na polski

"Kwiatach Japonii..." Książka ta poświęcona jest

sztuce kompozycji kwiatowych, ale omawia też

przy okazji inne ciekawe tematy, przyporządkowując

w specjalnym kalendarzu najbardziej cenione przez

Japończyków kwiaty poszczególnym miesiącom roku.

Estetyzm japońskiej kultury jest jej piękną cechą -

dowartościowuje on poprzez sztukę i rytuały codzienność...

    Życie szybko przemija, a jednak ludzie w jego

zwodniczej codzienności potrafią odnaleźć sens.

Rozpacz z powodu spodziewanej śmierci, utraty

bliskich i cierpienia, nie niszczy wszystkich radości

życia. Jest w tym, o ile nie jest to tylko pozór, coś

głęboko optymistycznego.

    Często jednak zapominamy, że świadome

życie nie jest inwestowaniem w "coś po śmierci",

ani ucieczką przed poczuciem osamotnienia

i chaosu, i że spełnia się w głębokiej wspólnocie z

innymi, ale i w samotnej kontemplacji...

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 10 sierpnia 2017

 

     LIU CHANGQING (VIII wiek)

     ODPROWADZAM CZCIGODNEGO MNICHA

 

    Samotny obłok i dzikie żurawie

    Czyż pośród ludzi mogłyby zamieszkać?

    Na górze Wozhou nie kupuj niczego

    Dzisiejsi ludzie już znają to miejsce.

 

   (przekład Małgorzata Religa)

 

   _______________________

   Piękny wiersz poety z epoki Tang

dotyka tego, co i w naszych utylitarnych

czasach jest szczególnie obolałe.

Aż dziwne, że ponad tysiąc lat to za mało,

aby się czegoś nauczyć. A przeciwnie

- jest coraz gorzej...

 

Tłumaczenie pochodzi z wydanej w

zeszłym roku przez autorkę antologii

"Księżyc nad Fuzhou. Wiersze z epoki

Tang (Wydawnictwo Akademickie Dialog)

 


środa, 09 sierpnia 2017

 

"TAJEMNICE TO JESZCZE

NIE CUDA."


"NASZ UDZIAŁ W SPRAWACH

PUBLICZNYCH TO

NAJCZĘŚCIEJ TYLKO

FILISTERSTWO."

 

"ŚWIAT JEST PĘKNIĘTYM

DZWONEM; KLEKOCZE,

ALE NIE DZWONI."

(GOETHE)

 

Goethe ma rację.

wtorek, 08 sierpnia 2017

  

 

     Suity wiolonczelowe Bacha, podobnie

jak jego Sonaty i partity na skrzypce

solo, w wykonaniu pełnego wyobraźni

lutnisty brzmią niezwykle pięknie.

Muzyka tryska spod jego palców jak

ożywczy strumień. Bach zresztą, jak

wiadomo, pozostawił nam kilka utworów

lutniowych, a wśród nich lutniową

wersję cudownej piątej Suity

wiolonczelowej c-moll (w tonacji g-moll).

     Wprawdzie utwór ten nie brzmi

w wersji lutniowej równie głęboko

metafizycznie i przejmująco, jednak

kaskady dźwięków płyną w sposób

naturalny, a lutnia odsłania w całej

pełni taneczny charakter suity. To

samo można powiedzieć o późniejszych

lutniowych transkrypcjach słynnej

Ciaccony z Partity d-moll Bacha,

będącej tombeau dla jego zmarłej

żony Marii Barbary. To muzyka,

której kontemplacyjny charakter

nie traci w wersji lutniowej niczego

ze swej szlachetności.

    Miłośników XIX-wiecznej symfoniki

taka muzyka często nudzi, mimo, że

w wykonaniu wybitnych artystów

bywa porywająca, a jej delikatna

melancholia jest czymś niepowtarzalnym.

Dobrze się tej muzyki słucha w pokoju,

w proporcji jeden do jednego, jakby

lutnista siedział obok nas...Ale przerost

formy nad treścią woli jednak wielu

ludzi, a symfonika bywa oczywiście

bardzo piękna.

    Kruche jest nasze życie, a jednak

to cudowne, gdy wypełnia je muzyka

mająca duszę.

 

 


 


    

 


 


 


 


 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 07 sierpnia 2017

 

     Kotomi pogłaskała kota.

Pomruczał chwilę i zasnął. 

Przez okno wpadało świeże 

powietrze. Świt był pełen

spokoju. Dziewczyna 

przypomniała sobie, że

nie ma co liczyć na

komentarz blogera

X, skoro ten niedawno

umarł. Nikt tego nie

zauważył - to takie

przykre! Nie minął

jeszcze tydzień sierpnia,

a z jej pensji nie

pozostało nic. Na jej

konto wpłynęła

pomniejszona o sporą

 kwotę. "Czy to tak ma

być już zawsze? Czy to

tylko jakieś chwilowe

potrącenie?''W dodatku

klawiatura jej się zacina

i nie może wpisać

tekstu.

    Kot śpi jakby był

martwy. Nie widać, żeby

oddychał. Czy matka

Kotomi przeżyje kolejny

dzień upału? "To zależy

od Boga!" - śmieje się

Kotomi.- "Ale, czy Bóg

istnieje...i czy nie ma

jakichś niecnych

zamiarów? Nieźle mnie

dzisiaj pokręcił! Ruszyć

się nie mogę...Pewnie

za chwilę zjawi się

jakiś mędrzec i pouczy,

że powinnam więcej

medytować."

    Zadzwoniłaby do

Noriko, ale jej kochanek

wczoraj wyszedł z

więzienia...

 


 


 

       

niedziela, 06 sierpnia 2017

.Morze

...

.....

.......

...........

...............

...................

........................

............................

................................

.....................................

..........................................

...............................................

......................................................

...........................................................

.................................................................

........................................................................

..............................................................................

...................................................................................

........................................................................................

A gdzie Cheops?

 

 

______

zdjęcie:

Branisława Petrovic Markovic

 

 

 

- Ksiemżyc świeci! -

- Kto?...Kto? -

- Ja mówie Ksiemżyc święci! -

- Kto?...Kto to są śnięci? -

- Ty nic nie rozumiesz! -

- Ja nic nie rozumie? -

- Zrozum to wreście, że nie rozumiesz!

Pojmij to! -

- A po huk mam rozumieć? -

- Szczyzoryk sie w keszeni otwiera.

Nie widzisz ksiemżyca? -

- W życiu! -

- To spojrzyj się tuty. Ksiemżyc - nie?

We mgle...

- Ni ch...ja nie widze! Co ty mi tu

ptaka pokazujesz!

- To ty się człowieku lecz! Przecież to

ksiemżyc jak ch...j! -

- I vice versa...Dla kogo ksiemżyc,

dla tego ksiemżyc! Nie powiem. -

- Kratofania lunarna - nie? -

 


 


sobota, 05 sierpnia 2017

 

 

           Olbrzym i Karzeł oddalali się

od siebie. Kiedy Olbrzym doszedł

do kresu drogi, wydawał się mały

jak punkcik. Kiedy Karzeł doszedł

do początku drogi, wydawał się

od niego znacznie większy. I nie

było już wiadomo, kto, kim jest.

Jeden skarlał, a drugi zogromniał.

"Nie chcę tego wyolbrzymiać!"

- powiedział na to mędrzec i ruszył

w swą wędrówkę... 

czwartek, 03 sierpnia 2017

 

 

"Śmierć znaczy: nie być.

Już wiem, jak to jest.

Będzie to samo po mnie,

co było przede mną...

Powiedz mi proszę, czy

nie nazwałbyś wielkim

głupcem kogoś, kto by

uważał, że lampie gorzej

po zgaszeniu niż przed

zapaleniem?"

(Lucjusz Anneusz Seneka,

przekład - S. Stabryła)

 

   Po śmierci nie ma

cierpienia - myśli stoik

- to czego się właściwie

bać?  Cierpimy tylko za

życia. (Zresztą nawet

cierpienie nie jest w

jego przekonaniu złem).

Pomyśl, że obudziłeś

się z narkozy - czy przez

chwilę, na którą wyłączono

twą świadomość, cokolwiek

czułeś?

      A jednak podstawowy

lęk egzystencjalny, lęk

przed śmiercią, istnieje.

Nie jest on bowiem lękiem

przed cierpieniem, lecz

przed nieistnieniem.

Lęk ów jest biologicznie

wpisany w istnienie

istoty żywej.

   To prawda, że są ludzie,

którzy w niewielkim

stopniu go odczuwają i są

sytuacje, w których o nim

zapominamy, jednak nie

jest to na ogół skutkiem

perswazji, ani przyjęcia

jakiejś filozofii...ani nawet

medytacji.

     Działają tu często emocje,

np. pogarda dla wroga, który

niszczy niewinne życie, może

być tak silna, że całkowicie

usuwa lęk i stajemy do

desperackiej walki. W podobny

sposób udręczenie życiem

może wiązać się z oczekiwaniem

ulgi, jaką przynosi śmierć. A ktoś,

kto śmierci się bardzo boi, może

to uczucie wypierać ze swej

świadomości.

     Spokój ducha jako stan

umysłu ma wiele uwarunkowań,

z których istnienia nie do

końca zdajemy sobie sprawę.

Mądrość i głupota czasem

niewiele mają tu do rzeczy.

A zatem i stwierdzenie, że

człowiek rozumny nie lęka

się śmierci, a lęka się jej

jedynie głupiec, jest zwykłą

perswazją...


 

 


 


 


środa, 02 sierpnia 2017

 luna

        

        czarny królik przesłonił księżyc

    lampa w pokoju zgasła

    nie będzie już następnego dnia

    nie będzie już nic

    poza oceanem mroku

    a księżycowe molinezje

    z dziecięcego akwarium

    zagrzebią się w piasku

    umarłych kraterów oczu

   

    więc nie sporządzaj mapy

    księżycowych mórz

    stamtąd nie ma już powrotu

       

          

wtorek, 01 sierpnia 2017

concerti_sinfonia_funebre_black1

 

...Stanął nad przepaścią. Morze szumiało,

wiatr wiał, ptaki krzyczały, a cisza coraz

głośniej wybrzmiewała w jego sercu.

Uchwycił się myśli, że może jeszcze

ją zobaczy. Może chociaż przez chwilę

będzie tak, jak dawniej...A jeśli nie

będzie, to przyjmie to z radością.

Bo, czy nie jest cudem to, że nic

nie powtarza się drugi raz? Byle tylko ją

zobaczyć! Na chwilę...Boże!

      Akira nie wierzył w Boga. Jednak

na użytek tej wzniosłej chwili postanowił

reaktywować jego istnienie. Piękna

śmierć wymaga pewnej oprawy...jak

brylant. W końcu umiera się tylko raz!

A że nikt tego nie widzi, jakie to ma

znaczenie? Trzeba swą rolę odegrać

do końca. Wzburzone morze wyrzuca

na piasek muszle, perły i korale.

A jeśli nikt nie nadejdzie i nie odkryje

tych przedziwnych skarbów i nie

uściśnie ich w dłoni, to czy to znaczy,

że nie objawiły się światu?

   Trudno powiedzieć, dlaczego

Akira nagle potknął się. Może był

zamyślony?

    Momo ułożyła sobie życie z

pewnym biznesmenem. Był to

tryskający optymizmem ponury

neurotyk. Uśmiechał się cały czas

i niczego jej nie narzucał, bo miał

ją w ręku. "Trochę hippiskę,

trochę wariatkę" - jak mówił.

Sporo zainwestował w pierwszą

kolację. Do tego trzeba dodać

cenę benzyny. A udawanie

zakochanego, też wymagało

pewnej uczuciowej inwestycji. 

Ale on, urodzony kpiarz, miał

przecież za sobą warsztaty z empatii. 

A jego żarty z niezaradności tego

pięknoducha Akiry, który żyje

tylko powietrzem i nie ma z czego

zapłacić rachunków, były naprawdę

urocze.

     Momo nigdy nie dowiedziała

się o śmierci Akiry, którego ciało

spoczywa teraz w morzu, jak

cenny skarb. Mówi czasami, że

nie miała w życiu szczęścia...

 

 

 

    

 

 

poniedziałek, 31 lipca 2017

Istnieje...

 

______________________

Co mógłbym napisać w komentarzu?

Czasem wydaje mi się, że idę

tą cyprysową drogą i dotykam

oczami gwiazdy,albo,że

kosmiczny żywioł przenika

i porywa mnie...A tylko

rzadko czuję, że ten

nocny świat widzę.  

 

 

 

niedziela, 30 lipca 2017

mroczny_staw3

               Zdjęcie nazumi13

 

      Lato to doskonała pora na popełnienie

niebanalnej zbrodni. Dlaczego niby tylko

faceci mieliby się delektować jej smakiem?

...Heloiza była feministką i postanowiła

swym czynem dowieść, że kobiety nie są

mniej inteligentne, ani bezwzględne od

męskich szowinistów. Zabić to drobiazg,

ale podziw budzi jedynie zbrodnia

doskonała, albo taka, którą wykryć

może tylko inna kobieta.

    Nic więc dziwnego,że w miejscu,

które widzimy na zdjęciu, dziewczyna

umówiła się z inspektorem i przyznała

się do dokonania morderstwa.

   -Tylko, że pan, inspektorze, nigdy

nie pozna prawdy! -

   - To wszystko, co miała pani do

powiedzenia?- spytał Nezumi.

   - Ależ tak i jestem przekonana,

że popełniłam zbrodnię doskonałą.-

   - Nie wątpię w to! -rzekł Nezumi

-W końcu jest pani kobietą. A kobieca

intuicja jest niezawodna.-

   - Niech pan nie próbuje mi

schlebiać! Czy domyśla się pan chociaż,

kogo zabiłam?-

   - Tak, droga Pani, przed chwilą...

mnie! -

   - Żartuje pan! -

   - Ależ skąd, Madame! -

   Heloiza poczuła się naprawdę

zawstydzona i z tym wyrazem

twarzy wydała się inspektorowi

jeszcze bardziej piękna...Po

chwili jego ciało osunęło się w

mrok. To była naprawdę piękna

śmierć.

 

00:22, nazumi13
Link Komentarze (5) »
sobota, 29 lipca 2017

  

   A co u nieszczęsnego

Autora? 

   Nikt o to nie pyta, ale

lipiec to moje wakacje...

Od kilku dni z trudem się

poruszam, a leki

przeciwbólowe nie skutkują.

A ponieważ pensja skończyła

mi się ponad dwa tygodnie

temu, nie mam za co wykupić

leków na poważniejsze

choroby, a owoce oglądam

tylko. Są piękne...

    Ale przeważnie po kilku

dniach wyrzuca się je na

śmietnik z braku kupujących.

Nie tylko ja jestem więc trochę

niedowitaminizowany (uroczy

neologizm).

   W końcu kupiłem sobie 30

deko truskawek (z czego

połowę musiałem wyrzucić)

i umyłem je w toalecie przy

stacji metra. (Umyłem je

tak, że na lustrze umywalki

nie pozostał najmniejszy

ślad).

- Ile razy jeszcze będzie

pan mył tu te owoce? -

zagrzmiała królowa toalety.

Skruszony przypomniałem

sobie, że jakiś tydzień

wcześniej rzeczywiście

opłukałem tutaj dwie

nektarynki. Nie miałem

więc czystego sumienia,

ani argumentów, a mimo

to bezczelnie domagałem

się zrozumienia.

- Wie pani, odwiedzam

chorą matkę i po drodze

czasami te owoce jem. -

- To nie może pan zjeść

u niej? -

- Jadę prawie dwie

godziny. Jestem zmęczony. -

- To pana nie usprawiedliwia!

 

Tak, nie ma dla mnie

żadnego usprawiedliwienia!

Również w sensie

metafizycznym. Ale zacznę

od wyliczenia skutków

realnych, fizycznie niemal

namacalnych.

1. Naraziłem wychodzących

z toalety na nieestetyczny

widok oraz dysonans

poznawczy. Zwątpili na

chwilę, w jakim miejscu są.

2. W sposób nieuprawniony

zużyłem quantum wody

miejskiej niezgodnie z jej

przeznaczeniem.

3. Dałem bardzo zły przykład.

Ktoś podpatrzy i zapcha

umywalkę.

4. Gdyby z toalety korzystało

więcej osób, to w sposób

nieuprawniony bym ją blokował.

5. Gdyby ktoś spuścił mi

wp...dol, to kto by za to

odpowiadał?

    ...A przecież Pan Bóg

również to widział! Kiedy

wyszedłem z metra była

już burza.

   - To nie mogłeś zaczekać

na deszcz? - spytała mama.


piątek, 28 lipca 2017

 

     - Pani pozwoli pół kilo

ty podgardlany, kochana! -

- Proszę uprzejmie pani

klientko. Jedni drugim

teraz skaczom do gardła,

normalnie chce się wyć

do księżyca! -

- A słyszała pani, że jeden

ukradł księżyc?- spytał

starszy pan.

- Zawsze jest takie rydzyko,

szanowny panie. To, co

ważymy? -

- Paprykarz szczeciński

chyba wezmę, bo mam nóż

na gardle. -

- Można i tak. Przynajmniej

się odbije! -

- ...I dwa Dębowe mocne! -

- Widać, że chłop jak dąb...-

- I jedno Królewskie! -

- A do tego król! -




 


czwartek, 27 lipca 2017

 

    "Ptaka nie trzeba uczyć, żeby

wysiadywał jajka, żeby nie

dopuścił do wyziębienia, żeby

pomógł małym wyjść ze skorupki,

karmił je i poił, chronił przed

drapieżnikiem...Jastrząb umie

szybować wykorzystując prądy

powietrza. Wszystkie ptaki

i owady znają się na pogodzie

lepiej od niejednego meteorologa.

Ptaki wędrowne dość dokładnie

ustalają sobie daty i trasy

odległych przelotów...Pewnie,

że można zjawiska te obserwować

i nie przeżywać "metafizycznego

zdziwienia." Można też patrzeć

na zachód słońca i nie dostrzec

w nim piękna. Można obcować

z człowiekiem bardzo dobrym

i mądrym i też tego nie wyczuć.

Tak bywa."

(Andrzej Grzegorczyk,"Metafizyka

ukrytego sensu")

 

    Autorem tych słów jest jeden

z moich Nauczycieli, wybitny

polski filozof i znany na świecie

matematyk. Profesor wypromował

prace tylko dwóch doktorów

filozofii, logika - Stanisława

Krajewskiego i moją. Jestem z

tego dumny, ale przede wszystkim

wdzięczny za to kim jako Człowiek

był...i bliska mi jest jego wrażliwość

na piękno tego świata, ale także

obecne w nim cierpienie.

środa, 26 lipca 2017

 

      Napisałem tu już tyle

opowieści, które zostały

przemilczane, że z niejakim

smutkiem myślę o zaczęciu

nowej.

   A było to tak. Kiedy królowa

Maria zmarła na ospę, angielski

Orfeusz, jak go nazywano, Henry

Purcell, napisał dla niej przecudną

i do dziś podziwianą odę żałobną,

a niedługo potem przeziębił się

i umarł, również bardzo młodo.

Ponoć żona nie wpuściła go do

domu, kiedy wracał z nocnej

popijawy. (Zmarł 21 listopada

1695 r). Wśród kompozytorów,

którzy uczcili jego śmierć

pięknymi utworami, był

zapomniany dziś prawie

Jeremiah Clarke, człowiek

bardzo zdolny. Ale i on nie

pożył długo. W jakiś czas

potem zabił się z miłości.

    Wszystkie te smutne

zdarzenia miały miejsce już

po tragicznym w skutkach

pożarze Londynu. I czy możemy

się dziwić, że w przepięknej

odzie Purcella ku czci

patronki muzyki Św. Cecylii

(której martyrologia jest znana)

"WELCOME TO ALL THE

PLEASURES" odnajdujemy

tyle najsłodszej melancholii?

Kruche, choć pełne wdzięku,

było wtedy życie wielu ludzi

szlachetnie urodzonych

lub wykonujących szlachetne

zajęcia.

    Muzyka ta ożywia nie

tylko historię, ale i moje

własne wspomnienia z

Londynu. A kiedy jej słucham

czasem ukazują mi się

moi bliscy, którzy odeszli tak

młodo. W Westminsterze,

gdzie Purcell był organistą,

zapaliłem pierwszą świecę

dla Zosi...Ale choć ich ze

mną nie ma - żyją i może

gdzieś w zaświatach

wspominają rozkosze

muzyki, której razem

słuchaliśmy, muzyki

o pięknu muzyki, Natury

i miłości.

 


 

 

 



 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 177