Blog > Komentarze do wpisu

Pytanie bez odpowiedzi (muzyka duchów)

 

    "Jeśli myślisz, że tego nie ma,

to jest. Jeśli myślisz, że jest, to

nie ma."

     (Z klasycznej sztuki teatru

kabuki)

.......................................................

     

     Pewien człowiek usłyszał w

nocy muzykę duchów.  Bardzo się

przestraszył i pobiegł zobaczyć

duchy grające na koto.  Ale 

zobaczył tylko ćmę, która zaplątała

się między strunami.  [To prawdziwa

opowieść, którą tu jedynie powtarzam:

Znajdziecie ją w "Japonii utraconej" 

Alexa Kerra).

     Ale nie ukrywam, że znam dalszy

ciąg tej opowieści.  Nasz literat uznał

zdarzenie za wyjaśnione i położył się

spać. A wtedy przyśniło mu się dokładnie 

to, o czym opowiadał.

    Jego umysł zaczął pośpiesznie

kojarzyć fakty. Przecież ćma nie narobiłaby

takiego hałasu!  Musiała być inna przyczyna.

Z tą myślą obudził się z drzemki...i

rzeczywiście usłyszał muzykę, a po

sprawdzeniu okazało się, że nie ma tam już

ćmy.  Stał w tym miejscu, a pełna dysonansów

melodia nadal wybrzmiewała i struny poruszały

się. Wyglądało na to, że chociaż nie widział

ducha, on tam był!  Ale, jeśli to był jeden duch,

to dlaczego nie potrafił zagrać tej melodii jak

człowiek?

     A ponieważ odpowiedź na poprzednie

pytanie literat znalazł we śnie, położył się

spać jeszcze raz. Jednak sen nie nadchodził.

Albo może śniło mu się, że nie nadszedł?

Wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju,

gdy nagle poczuł dotknięcie dłoni na

ramieniu. A ponieważ nie było to miłe - dłoń

była bowiem koścista - zorientował się, że

ma do czynienia z duchem.  Muzyka zamilkła,

zatem duch musiał się przemieścić. Po chwili

zaś usłyszał stłumiony głos:

      - Jestem tylko nisko postawionym

duchem. Za życia też nie umiałem grać.

Służyłem mojemu Panu. On potrafił grać,

choć częściej robiła to jego żona...Czasem

wracając z jej alkowy potrącałem jakąś

strunę, aż którejś nocy mój Pan mnie

zabił.  Ale dlaczego?  Czy z powodu zdrady,

jakiej dopuszczała się jego małżonka, 

czy dlatego, że tak fałszowałem? -

     Literat chciał coś odpowiedzieć, ale

nie miał dość mocnego przekonania, że

znajduje się na jawie, a nie we śnie...

 

      

   

czwartek, 21 marca 2019, nazumi13

Polecane wpisy

  • Utopione słońce

               W pustce tego dnia        ujrzałem gawrona       

  • Przypływ szczerości

              Wczoraj blogerka Irsilla, osoba skądinąd sympatyczna, nazwała forum blogowe Luny schizofrenicznym, wpisujących komentarze oso

  • Chwila historii

              W księgarni taniej książki przejrzałem książkę, która trochę mną wstrząsnęła. Były w niej krótkie opisy życia

Komentarze
2019/03/21 06:21:40
Ciekawe opowiadanie. Jest wiele pytań, na które odpowiedzi, jak to się mówi, zostały zabrane do grobu. Pytanie, czy je można jeszcze uzyskać jakoś, też jest bez odpowiedzi. :-) Czasem odpowiedzi z za grobu przynosi nam sen, ale najczęściej są one tak pokręcone, że trudno je zrozumieć, pewnie dlatego, że duchy mają swój jezyk, a dobrych tłumaczy, którzy go znają wciąż brak.
-
2019/03/21 08:30:06
Nigdzie chyba obecnie ich nie kształcą :-)
-
2019/03/21 08:37:21
Mózg człowieka jest zadziwiający i czasami płata figle, czasami coś zniekształca, czy czasami też poprzez zmysły zostaje oszukany:)) Nie jest idealny.
Nigdy nie spotkałam ducha, być może jestem za mało wrażliwa na takie rzeczy/istoty:)).
-
2019/03/21 08:45:30
nedzny. padol

Przypuszczam, że nie Jesteś mniej wrażliwa od tych,
którzy je widzą. :-) Chodzi może raczej o pewien
rodzaj wyobraźni, który pozwala je widzieć. Nie
większy niż wyobraźnia tego, kto ich nie zauważa, ale
po prostu inny...
-
2019/03/21 08:45:46
Nazumi13
Jak tam dzisiaj samopoczucie?:))
-
2019/03/21 08:49:35
A całkiem możliwe:))
-
2019/03/21 08:56:46
nedzny.padol

Nie najlepsze (: Także i z powodu
pewnego zdarzenia. Jak się okazuje
ludzie bywają niebotycznie
bezczelni i to nawet wtedy, kiedy
mogą sobie tym zaszkodzić (nie
mają pewnie takiej świadomości,
że mogą). Nie chcę tu o tym pisać,
ale zdarzenie to mnie zdumiało,
bo to tzw. moralność Kalego
podniesiona do którejś potęgi,
ale i głupota, bo los tego człowieka
zależy właściwie wyłącznie od mej
dobrej woli, a on jakoś się nie
zorientował, że mu pomagam,
choć nie muszę i postanowił mi
zaszkodzić. Ja się w takich sytuacjach
nie mszczę, ale wolałbym, żeby ów
osobnik wiedział, że nie wynika to
z mej słabości, ale raczej z życzliwości,
czyli pewnej jednak siły. Niestety, nie
ma co na to liczyć. ;-)
-
2019/03/21 09:04:11
Współczuję. Niestety zdarzają się i takie sytuacje.
I co teraz zamierzasz?
-
2019/03/21 09:24:03
Nic...I Cing pisze, że świadome szkodzenie
należy wybaczać jak piorun, który nagle
wybrzmiał, a nieświadome na podobieństwo
wody, która powoli obmywa wszystko z brudu.
Darowałem mu...Ale przypomniało mi się
to, co Marek Aureliusz pisał o ludzkich
charakterach (czarnym, bydlęcym, niespołecznym,
itd.) Smutne to po prostu, a ze szkodą jakoś sobie
poradzę.



-
2019/03/21 09:28:52
Nie podejrzewałam Cię o szkodzenie:) Zbyt dobre zdanie mam o Tobie, żeby Cię o takie coś posądzać. Mam tylko nadzieję, że to zdarzenie nie będzie Cię gnębić za długo i żerować na Twoim samopoczuciu.