Blog > Komentarze do wpisu

Requiem dla polskiej kultury

 

     Ostatnio przybyły mi dwa nowe

"Requiem" (Mozarta) - z Ozawą 

i pierwsze z Marrinerem. Oba CD

po 10 zł.

   - Na chuj ci ten złom? - spytała

z dezaprobatą Pani Profesor.

   Próbowałem jej wytłumaczyć, że

to przecież kultura. Ale czegoś

takiego nie ma chyba w naszych

neoliberalnych czasach. Cierpimy

biedę. A tzw. potrzeby wyższe uważa

się za nieistotne dla życia.

   Posłuchałem, choć mam jeszcze

kilkanaście  - ale nie za dużo!

Nie mam chyba najlepszych. Bruno

Waltera i innych. To z Marrinerem 

z 1977 r jest najstarsze.

   Te, które mam dzielą się na tradycyjne

(Marriner, Bernstein, Schreier, Abbado,

Harnoncourt) i bardziej "barokowe"

(Gardiner, Hogwood, Alarcon, Bott, Suzuki).

O "historycznie poinformowanym" nagraniu

Hogwooda profesor Marian Przełęcki

powiedział kiedyś, że bardzo ładne, ale dla

niego to nie jest Requiem.

    Zdziwiłem się, że tak wytrawny meloman

mówi coś równie naiwnego. Bo przecież

nie wiemy, jakie miało być to "Requiem"

- Mozart go nie dokończył, a poza tym

to my teraz wyznaczamy granice między

muzycznymi stylami. Niemniej Profesor

najwyraźniej odmawiał temu "Requiem"

szlachetnej powagi. I to akurat można

zrozumieć. Ale ja z kolei "olałem" Karajana.

A z tych poważnych Requiem najbardziej

cenię nagranie Schreiera.

     "Requiem" Mozarta i jego ucznia, to

wyjątkowe dzieło, ale trzeba też znać inne,

żeby wiedzieć, co naprawdę jest w nim

oryginalne. Przecież "Requiem" Michała

Haydna (brata słynnego Józefa) jest do

niego bardzo podobne! To naprawdę też

zadziwiająco piękny chwilami utwór - choć

prawie nikt go nie zna. I dlatego nie wiąże

się z nim żadna legenda, ani też nikt nie

doszukuje się w nim jakichś jakości

metafizycznych. To "tylko" muzyka.

     Argentyńczyk Alarcon najbardziej chyba

dramatyzuje "Requiem." I dla zwiększenia

efektu wywalił (nie chcę powiedzieć inaczej;-)

jako nieautentyczne "Sanctus"

i "Benedictus", które są rzeczywiście raczej    

nudnawe. Ale dramatyzm to nie jedyna

jakość muzyki Mozarta. A inne na tym

trochę cierpią, choć dyrygent nie przekracza

granicy efekciarstwa.

 

_______________

*W przeciwnym kierunku podczas koncertu

w Tokio udał się Bruggen, który do

utworu dodał inne tradycyjne chorałowe

części, tworząc całość odpowiadającą liturgii.

...Koncert rozpoczął jednak od "Maurerische

Trauermusik" i pięknego "Adagio" (KV 411).

Religijność Mozarta jest bowiem co najmniej

problematyczna i to nie dlatego, że nazwał 

w liście jakiegoś biskupa, dla którego 

komponował msze "kutasem."

Frans Bruggen niedawno zmarł. Należy jedynie

żałować, że podczas tego pamiętnego koncertu

(1998) nie miał do dyspozycji wybitniejszych

śpiewaków.

 

piątek, 24 listopada 2017, nazumi13

Polecane wpisy

  • Czas pokaże

    Pan Tarlecki nazwał tych, którzy protestują przeciwko tzw. dobrej zmianie, lumpami. Jest to, w moim poczuciu zapowiedź czegoś bardzo niedobrego. Kiedy arogancj

  • Oda do Jarosława Mądrego Cara WszechRosji

    Ojcze Narodu Mądry Jarosławie dziś mądrość twą jak zdrowie swoje sławię bez serwilizmu my kochamy Ciebie i wiem że jutro znajdziesz się Ty w niebie zamilkną

  • Kolega kapitana Żbika w akcji (Nostalgiczna opowieść z czasów PRL-u)

    Był upalny lipcowy dzień. - Gruźliczankę z sokiem proszę! - wystękał porucznik Anioł. - Ze sokiem nie ma. Może być czysta. - wycharczała baba. Saturator z wodą

Komentarze
2017/11/24 01:04:09
Oczywiście Requiem i u nas się wykonuje...
Nie tak dawno - w kościele w Warszawie :-)
Na szczęście...
-
2017/11/24 01:18:23
Nazumi, po raz pierwszy przeczytalem Twoj wpis, zupelnie nic nie zrozumialem.
Pomimo najlepszych checi nie jestem w stanie identifikowac sie z muzyka, ktora Ciebie pasjonuje.
Ja wyroslem na muzyce Pink Floyd czy Led Zeppelin, oraz naszej polskiej grupie SBB.
Do dzisiaj gdy slysze the Wall, serce bije mnie radośnie.
Mam nawet the Wall nagrane w wersji 3D przez grupę Guns and Roses na koncercie w Las Vegas, Nevada

nawet znaczenie slowa requiem odszukalem na google :)
Requiem (łac. requiem znaczy odpoczynek), rekwiem nazwa mszy lub nabożeństwa luterańskiego z formularzem przeznaczonym na okazję modlitwy za zmarłego w dniu jego pogrzebu, w kilka dni po nim, lub w kolejne rocznice jego śmierci.
-
2017/11/24 01:34:06
Danek

To Twoja klasyka :-)
Ja też ją lubię. The Doors,
Boba Marleya, Burning Speara,
Joy Divison, Johna Coltrane' a
i wiele innych popularnych rzeczy.
Pink Floyd i Led Zeppelin też
z przyjemnością słucham.
Polecam Ci "Dub Side of The
Moon" (Pink Floyd w rytmie reggae).
Świetna rzecz - odtwarza wszystkie
efekty brzmieniowe z płyty Floydów ;-)
...To miło, że odszukałeś znaczenie
słowa requiem :-) Ja pogrzebów
nie lubię i przeważnie na nie nie chodzę,
ale muzyki takiej słucham. Piękne
są msze Mozarta :-)
-
2017/11/24 01:52:32
Nazumi, bylem na kazdym koncercie SBB w Palacu Kultury i Nauki,
zachowywali sie nasi artysci bardzo przyzwoicie.
the Doors czy Bob Marley oraz im podobni inspiracje do muzyki czerpali z narkotyzowania sie. Ta muzyka nie rezonuje z moja duszą.
Ostatni tradycyjny pogrzeb na jakim bylem to pogrzeb mojego taty w Warszawie w 1984 roku.
Prochy mojej zony Krysi wg Jej zyczenia pochowalem w Zatoce Meksykanskiej, 7 mil od brzegu na glebokosci 27 stóp pod woda.
Nadeszly nowe czasy sie :))
-
2017/11/24 02:12:04
Danek

Narkotyki to rzecz wtórna. Przeczytaj
trochę tekstów Marley' a i zobaczysz,
że w jego muzyce jest duchowe przesłanie,
a nawet Bóg :-)
Marihuana to nie narkotyk...W tamtej
kulturze to zioło, zresztą raczej lecznicze.
Hindusi już w starożytności mieli somę,
a wiele wspaniałych utworów w kulturze
angielskiej powstało pod wpływem opium.
Dla mnie to nie jest okoliczność
dyskwalifikująca, choć nie dla mnie są
te "sztuczne raje." Jestem przekonany,
że bez substancji wprowadzanych
do organizmu umysł nasz może
przeżywać rzeczy cudowne, odkrywać
prawdę i kontemplować piękno.
A wtedy też doznaje swoistego
odurzenia czy upojenia, bez którego
jak twierdzi Platon, nie byłoby
poezji, filozofii, przepowiedni
przyszłości i wielu innych rzeczy,
a przede wszystkim miłości...
najcenniejszych rzeczy.
-
2017/11/24 03:26:57
to jest zapewne Twoja subiektywna opinia Nazumi, ze marihuana nie jest narkotykiem.
Ja dopisalbym nawet tyton do substancji narkotyzujacych.
Lecznicze wartości marihuany zapewne koncza sie na zmniejszaniu bólu.
Nie potkalem sie z rzeczywista, lecznicza funkcja poza uśmierzaniem bólu.
Zgadzam sie z Platonem, ze bez tych substancji nasz umysł może przeżywać rzeczy cudowne oraz kontemplować piękno.
Mam tu na mysli szczegolnie gdy podziwiamy naturalne piekno kobiecego ciala :)
Jednak odkrywanie prawdy, a tak nota bene co masz tutaj na mysli?
Jakich prawd?
Odkrywanie jakichkolwiek prawd jednak lepiej dokonywac gdy emocje mamy pod kontrola :)
-
2017/11/25 11:05:29
Myślę, że requiem dla polskiej kultury byłoby grane zbyt wcześnie. Ogólnie kultura na świecie podupada, ale to jedynie w opinii niektórych ludzi, którzy urodzili się w trochę starszej kulturze. Dla mnie w muzyce prawie wszystko brzmi gorzej niż te dawne utwory, ale tak prawdę mówiąc obecna muzyka nie jest tworzona dla mnie. ;-) Mam podobnie z rzemiosłem, które w mojej opinii upada, ale to jedynie upadek rękodzieła, bo straciło na znaczeniu, obecnie również tworzy się piękne rzeczy materialne, tyle, że mało kto robi to już swoimi rekami, a dla mnie kunszt można osiągnąć jedynie własnoręcznie, co jednak obecnie nie jest już warunkiem koniecznym.
-
2017/11/26 00:07:20
Piotrratyński

No tak :-) Tytuł był trochę prowokujący ;-)
Znam wielu ludzi, którzy mają potrzeby
kulturalne i wiedzę. Również takich,
którzy kulturę tworzą...Ale atmosfera w
społeczeństwie konsumpcyjnym i
opartym na rywalizacji jest dla tzw.
wysokiej kultury wybitnie niesprzyjająca,
zwłaszcza w tzw. krajach postkomunistycznych
(choć termin ten jest bardzo nieprecyzyjny).
-
2017/11/26 06:40:13
po tej stronie Oceanu kultura zawsze byla i jest demokratyczna, czyli dla wszystkich.
Pojecie kultury z wyzszej półki jest raczej nieznane, odrzucane jako niedemokratyczne :)
oto idealny przyklad ja dobrze ma sie kultura :))
www.youtube.com/watch?v=mda9ms9Xb7I
Miley Cyrus wraz z zespolem Maroon 5 daja ad hoc, niespodzianke koncert dla podrozujacych metrem w New York City w czerwcu tego roku.
Szczegolnie drugi utwor jest super, Party in the USA